Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Rysując > BIEDRZYCKI: Ostatni dom...

BIEDRZYCKI: Ostatni dom po lewej

Bartek Biedrzycki

Ostatni dom po lewej

Słowo „Arkham” zapala lampkę w głowie co najmniej dwóch grup konsumentów kultury. Pierwszą z nich są wielbiciele prozy Lovecrafta. Jednak to nie o nich dziś będzie mowa, lecz o miłośnikach komiksów, w których główną rolę gra zwykle pewien ekscentryczny amerykański milioner, nocami przebierający się wielkiego nietoperza.
„Arkham Asylum” to dom dla obłąkanych przestępców, ulokowany na przedmieściach fikcyjnego miasta Gotham, które jest terenem operacyjnym Batmana. Założona przez Amadeusza Arkhama instytucja jest często drugim domem dla wielu obłąkanych adwersarzy Mrocznego Rycerza. Samo miejsce, pieszczotliwie nazywane czasem „ostatnim domem po lewej”, pierwotnie usytuowane było w starym wiktoriańskim domu. Było też kilkukrotnie przebudowywane, wyburzane i odbudowywane po kataklizmach, które zrównywały je z ziemią.

Azyl, od swego pojawienia w komiksach w 1974 roku, stał się instytucją równie barwą jak jego przymusowi mieszkańcy. Jednym z najsłynniejszych komiksów poświęconych temu szpitalowi dla psychopatów był „Azyl Arkham – poważny dom na poważnej ziemi” Morrisona i McKeana. Pozycja ta otwiera bardzo długą listę publikacji, wśród których znajdują się między innymi „Ostatni Arkham”, znany także czytelnikowi polskiemu, czy niedawny, bo zeszłoroczny „Arkham Asylum Madness”.

Ten ostatni to tzw. komiks autorski, czyli publikacja, w której zarówno za scenariusz jak i oprawę odpowiada jeden twórca. Tym razem z szaleństwem przesączającym się prze mury ponurego szpitala postanowił się zmierzyć Sam Kieth, znany nie tylko z niezwykle ekspresyjnych, wybuchowych ilustracji, ale także z pokręconych, dziwacznych scenariuszy, doskonale znany już fanom Mrocznego Rycerza, chociażby z takich pozycji jak „Secrets” (opowiadającej o niszczącej, manipulatorskiej roli mediów), czy „Scratch” (obrabiającej w fantastycznym entourage kwestię odmienności, ksenofobii i autoakceptacji „innego”).
„Arkham Asylum Madness” jest trwającą dobę opowieścią o samym szpitalu, ukazanym poprzez jego przymusowych rezydentów i zdesperowanych pracowników, których rotacja przypomina gigantyczny kołowrót w tym szalonym, okrutnym miejscu gdzie zegar potrafi krwawić, a żaden strażnik nie wie, kiedy może ucierpieć z rąk jednego z „pensjonariuszy”.
Główne role w tym ponurym dramacie grają pielęgniarka Sabine i książę błaznów, psychopatyczny morderca Joker, największe nemezis samego Batmana. To zderzenie charakterów i postaw życiowych młodej, zdesperowanej kobiety i beznamiętnego, kierującego się niedostępną „normalnym ludziom” logiką mordercy doskonale wydobywa wszystko, co najgorsze w Arkham – szpitalu, u którego podstaw leży morderstwo z zemsty dokonane przez psychiatrę na jednym z socjopatycznych kuracjuszy. Sam „dom po lewej” zaś to trzymająca się w kupie, jedynie chyba siłą inercji, starzejąca się rudera, w której wszystkie problemy odsuwa się na kolejny dzień, aby kolejna zmiana pracowników mogła się nimi zająć. Wszystko jest tam równie umowne, rozchwiane i niestałe jak umysły mieszkańców.
Ci zresztą stanowią doskonały trzeci plan tej opowieści. Postaci takie jak Killer Croc – morderczy psychopata, trawiony groteskową chorobą skóry, upodabniającą go do krokodyla, czy Harley Quinn – psychiatra, która sama postradała zmysły pod wpływem jednego z pacjentów to żywe, barwne tło.

Żywe i barwne jak niesamowite graficzne popisy Kietha. Niewielu obecnie jest twórców, mogących konkurować siłą ekspresji i wyrazu z tym artystą. Rozchwiane, niepokojące, miejscami karykaturalne, a chwilami groteskowe ilustracje, tworzone wachlarzem technik od ołówkowego szkicu, przez kolaże, aż po wspomagane komputerem w pełni malowane kadry oddają bogactwo szaleństwa, czającego się w starych murach i skrzywiony obraz świata postrzeganego nie tylko przez psychopatów ale także, nadzwyczaj często, przez personel – ludzi chwiejnych, zdesperowanych, małostkowych, uginających się pod brzemieniem strachu i przesądów, lenistwa, abnegacji i prokrastynacji.

„Arkham Asylum Madness” nie jest, być może, ani najlepszych komiksem w karierze Kietha, ani najlepszą pozycją dotyczącą domu dla obłąkanych przestępców im. Elisabeth Akrham, ale z pewnością dla fanów i jednego i drugiego będzie to pozycja ciekawa i warta uwagi.

Komiks:

Arkham Asylum Madness
Scenariusz i rysunki – Sam Kieth
DC Comics 2010

 

*Bartek Biedrzycki, specjalista IT, twórca, wydawca i miłośnik komiksów, członek redakcji „Kultury Liberalnej”.

 

„Kultura Liberalna” nr 141 (38/2011) z 20 września 2011 r.

SKOMENTUJ

Nr 141

(38/2011)
19 września 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail