Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Obcy wśród swoich....

Obcy wśród swoich. O „Złotych okularach” Giorgia Bassaniego

Alicja Rosé

Powieść Giorgia Bassaniego to historia wykluczenia. Bohater zamieszkujący przedwojenną Ferrarę zostaje odrzucony przez społeczność z powodu homoerotycznego romansu. Jest to jednocześnie echo odrzucenia ferraryjskich Żydów. Metafora Bassaniego utkana jest jednak z najdelikatniejszych nici.

Bassani_zlote_okulary_okladkaJasna okładka przyciąga uwagę: młodzi, nadzy mężczyźni na śródziemnomorskiej plaży „w świetle dnia” – to ostatnie określenie stanowi jednocześnie tytuł nowej serii „Zeszytów Literackich”, którą rozpoczyna książka Giorgia Bassaniego. Reprodukcja obrazu Henry’ego Scotta Tuke’a „Lovers of the Sun” zapowiada lekką, letnią powieść, zabarwioną wątkiem homoerotycznym. Zaprzeczyć temu nie sposób, ale byłaby to krzywdząca opinia wobec książki, która jest bogata w głębsze treści.

„Zeszyty Literackie” robią nam przysługę, przybliżając polskiemu czytelnikowi wielkiego włoskiego pisarza, który niegdyś sam przysłużył się światu i przybliżył mu „Lamparta” Tomasiego di Lampedusy. Giorgio Bassani, bo o nim mowa, pochodził z zamożnej żydowskiej rodziny, która żyła w Ferrarze od pokoleń. Poeta, pisarz, eseista, redaktor wydawnictwa Feltrinelli; mówił, że jego poezja utkana jest z przeszłości.

Powieść „Złote okulary” jest częścią cyklu książek o Ferrarze. Bardziej znana jest bodaj kolejna pozycja tego autora – „Ogród rodziny Finzi-Continich”, którą „wypromował” film Vittoria De Siki pod tym samym tytułem; za ten film zresztą reżyser otrzymał w 1972 r. Oscara. Bassani odżegnywał się jednak od tej produkcji. Domyślam się, że ekranizacja „Złotych okularów” też nie przypadła mu do serca. Film na ich podstawie, choć dobrze zrobiony, odarty jest z tego, co w książce najlepsze, a to, co w niej dyskretne, na ekranie zostaje zbyt wyjaskrawione. Powoli, łagodnymi zdaniami (co wdzięcznie oddaje tłumaczka, Halina Kralowa), elegijnym tonem, w subtelny, nienachalny sposób odsłania Bassani rzeczywistość. Główny bohater, doktor Fadigati, jest eleganckim, zamożnym, oczytanym, uwielbiającym operę mężczyzną. Leczy gardła wszystkich mieszkańców Ferrary i pozostaje… samotny. Zagadka w końcu się wyjaśnia. „«To ty nie wiesz? Wygląda na to, że doktor Fadigati jest…» (…) Na ogół jednak, jakby wcale im nie przeszkadzało, że ze skłonności Fadigatiego zdali sobie sprawę tak późno (…), a wręcz przeciwnie, dodawało im to pewności siebie, na ogół się uśmiechali.” (s. 12-13).

Jaką historię opowiada Bassani? Otóż nadchodzi lato i cała Ferrara jedzie nad Adriatyk do jednej miejscowości, tej samej co roku. I tutaj rzeczywiście spełnia się zapowiedź z okładki. Na myśl przychodzi „Lido” Tomasza Manna: podobny klimat, powolne tempo. Fadigati i młody student spędzają dnie na plaży zlanej słońcem, nie kryjąc się ze swoim romansem. Chłopakowi jeszcze idzie wybaczyć, jednak Fadigati? „Ale przyjeżdżać tak ostentacyjnie właśnie do Riccione, gdzie przecież wie, jak dobrze jest znany, robić przedstawienie właśnie tutaj, gdy tymczasem we Włoszech plaż, na których nie grozi spotkanie z ferraryjczykiem, jest do woli, są tysiące!” (s. 40-41). Zapewne gdziekolwiek by nie pojechał, natrafiłby na taką skargę.

Doktor został niepostrzeżenie wykluczony. Tak samo niepostrzeżenie i stopniowo wykluczano Żydów – a to przecież przypadek narratora. Metafora Bassaniego jest jednak utkana z najdelikatniejszych nici. Temat żydowski jest fundamentem jego twórczości, jak sam mówił, ale przedstawiony jest dyskretnie i niuansująco; pisarz unika „klerykalizmu”, „nie dotyka” nigdy Holokaustu ani czasów wojny. A przecież cała żydowska społeczność Ferrary została wywieziona do obozów w Buchenwaldzie i Auschwitz. Żydzi, nawet do późnych lat 30., przyjaźnili się z faszystami: rabin Ferrary był przyjacielem Itala Balbo (faszystowski polityk, marszałek lotnictwa, prawa ręka Mussoliniego). W 1938 roku Mussolini wprowadził „prawa rasowe”, które wykluczały Żydów z życia społecznego. Świat Bassaniego to świat przed katastrofą. Słowa narratora brzmią jakby pisane były właśnie wtedy, jakby książka nie powstała po wojnie.

Metafora, którą jest los Fadigatiego, mogłaby się wydawać naiwna. Jednak autor tej malutkiej książeczki subtelnie pokazuje wstrząsający mechanizm wykluczania Innego, który tak łatwo uruchamia się w każdej społeczności. Cała książka zrobiona jest jak tytułowe „złote okulary” doktora Fadigatiego – wyrafinowane, drogie, złote, subtelne, są nie z tego świata, są inne. Niechby je nosił w domu.

 

Książka:

Giorgio Bassani „Złote okulary”, przeł. Halina Kralowa, Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2014.

SKOMENTUJ

Nr 278

(18/2014)
6 maja 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail