Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Ameryka Łacińska]: Zachód...

[Ameryka Łacińska]: Zachód czy Południe?

Paweł Zerka

Trwające od półtora roku negocjacje między UE a Stanami Zjednoczonymi w sprawie Transatlantyckiego Porozumienia Handlowo-Inwestycyjnego (TTIP) dotyczą gospodarki, ale ich losy będą mieć także istotne znaczenie geopolityczne i strategiczne. I to nie tylko dla dwóch zaangażowanych stron. Krajom Ameryki Łacińskiej pomogą odpowiedzieć na pytanie, gdzie leży ich miejsce: na Zachodzie czy na Południu?

Zgodnie z oficjalną wersją, porozumienie handlowo-inwestycyjne między Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi ma pozwolić obu gospodarkom wyjść na prostą po globalnym kryzysie finansowym 2008 roku. Jednym z kluczowych powodów, dlaczego negocjacje rozpoczęto w formacie dwustronnym, był przedłużający się zastój w wielostronnych rozmowach wolnohandlowych prowadzonych w ramach Światowej Organizacji Handlu (tzw. Runda Doha).

Jednak mało kto traktuje TTIP jako zjawisko wyłącznie ekonomiczne. Wspomina się o tym, że ewentualne porozumienie ma zacieśnić relacje transatlantyckie, wzbogacając NATO o wymiar gospodarczy. Mówi się o odbudowie ekonomicznej i politycznej potęgi Zachodu w obliczu nasilającej się konkurencji ze strony wschodzących mocarstw, zwłaszcza Chin. Europa i USA mają wzmocnić potęgę Zachodu także poprzez ustanowienie nowoczesnych standardów gospodarczych, do których inne państwa musiałyby się dostosować.

W pewnym momencie kluczowe stanie się pytanie o granice TTIP. Przede wszystkim, czy do negocjacji lub do już zawartego porozumienia będą mogły dołączyć innej kraje: nie tylko pozostali członkowie NAFTA, Kanada oraz Meksyk, ale także Ameryka Środkowa i Ameryka Południowa? A pytanie o granice TTIP prowadzi wprost do pytania znacznie ważniejszego – o granice Zachodu.

Nowe cztery strony świata

Póki co, Europa i Stany Zjednoczone pozostają głównym instytucjonalnym i kulturowym punktem odniesienia dla krajów Ameryki Łacińskiej. Przynależność do Zachodu jest wciąż jednym z kluczowych elementów globalnej tożsamości Latynosów – poza nielicznymi, barwnymi zwykle wyjątkami, takimi jak powołany przez boliwijski rząd Sekretariatu ds. Dekolonizacji. Zarazem jednak od ponad dekady żywiołowo rozwija się współpraca gospodarcza pomiędzy większością krajów Ameryki Łacińskiej a regionem Pacyfiku, przede wszystkim z Chinami. Większość krajów latynoskich przeszła przez globalny kryzys finansowy suchą stopą w dużej mierze dzięki wysokim międzynarodowym cenom eksportowanych przez nie surowców naturalnych (ropy naftowej, rud żelaza, soi, słonecznika). Z kolei ceny te były wysokie dzięki rosnącym potrzebom zaopatrzeniowym rozpędzonej gospodarki Chin.

Gdyby gospodarcza współpraca na linii Ameryka Łacińska-Chiny miała przez kolejną dekadę rozwijać się w takim tempie, jak przez ostatnie dziesięć lat, wówczas może stać się ona podstawą dla zawiązania bliższej współpracy politycznej i strategicznej między tymi dwoma regionami. Istnieją także fundamenty do budowy wspólnej tożsamości globalnej pomiędzy Ameryką Łacińską a Chinami – opartej o takie kategorie, jak Południe, „peryferie” czy „świat rozwijający się”. Zwiastunami tego, jak mogłaby wówczas wglądać współpraca państw Południa, jest funkcjonowanie BRICS oraz wspólne inicjatywy krajów rozwijających się na forum G20. Tożsamość południowa Latynosów mogłaby zaktywizować się przede wszystkim wówczas, gdyby poczuli się oni wypchnięci poza granice Zachodu. Jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie brzmiało: bo przecież z geograficznego punktu widzenia Ameryka Łacińska leży znacznie bardziej na Zachodzie, aniżeli cała Europa…

Na szczęście TTIP już uruchomił pewną dynamikę, która może stać się zalążkiem zbliżenia na linii Ameryka Łacińska-Stany Zjednoczone-UE. Sojusz Pacyficzny ustanowiony w 2012 roku przez Chile, Kolumbię, Meksyk i Peru pozycjonuje się jako najpoważniejszy latynoski kandydat do uczestnictwa w poszerzonym porozumieniu transatlantyckim. Co więcej, elity gospodarcze Brazylii i innych krajów Mercosuru, wystraszone wizją izolacji w ramach wyłaniającej się nowej geografii handlu światowego, wymogły na swoich rządach powrót do rozmów z Europą na temat układu stowarzyszeniowego UE-Mercosur.

Jednocześnie, Chiny zdają się wchodzić w nowy etap rozwoju oparty w większym stopniu o rynek wewnętrzny i niwelowanie napięć społecznych. To może oznaczać, że międzynarodowe ceny surowców naturalnych już nie będą tak wysokie, jak przez ostatnie lata, a jednocześnie osłabnie aktywność gospodarcza Chin w Ameryce Łacińskiej. Oba czynniki sprzyjałyby zbliżeniu regionu latynoskiego z Europą i USA.

*

Negocjacje nad porozumieniem TTIP mają zakończyć się w ciągu najbliższych dwóch lat. Niemniej warto już teraz pamiętać o tym, że powodzenie tego przedsięwzięcia oraz jego późniejsza otwartość na uczestnictwo innych krajów półkuli zachodniej będą miały kluczowe znaczenie polityczne i strategiczne. Co prawda, społeczeństwa latynoskie same sobie muszą odpowiedzieć na pytanie, do jakiego świata chciałyby przynależeć: Zachodniego (z jego kulturą i wartościami, takimi jak demokracja i wolny rynek) czy Południowego (o mniej klarownej charakterystyce, zazwyczaj jednak sytuującego się w opozycji do Zachodu)? Ale to od Stanów Zjednoczonych i Europy zależeć będzie, czy Latynosi będą mogli pełnoprawnie w ramach Zachodu funkcjonować.

Zupełnie osobne pytanie dotyczy tego, czy w dłuższym okresie Zachód będzie w stanie utrzymać polityczny powab i gospodarczy wigor, jeżeli Europa i USA zamkną go w wąskich granicach, pozostawiając Amerykę Łacińską poza burtą. Moim zdaniem nie.

SKOMENTUJ

Nr 286

(26/2014)
2 lipca 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail