Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Państwo optimum

Państwo optimum

Elżbieta Mączyńska

Pytanie o rolę państwa, mimo odwiecznych sporów na ten temat, wciąż nie jest jednoznacznie rozstrzygnięte. Spory dotyczą zwłaszcza kwestii społecznych, tego, czy i w jakim stopniu mogą być one pozostawione mechanizmom wolnorynkowym.

Zwolennicy tezy, że wolny rynek doskonale i efektywnie może zastąpić państwo we wszystkich albo prawie wszystkich jego funkcjach, są skłonni tolerować co najwyżej państwo minimum. Na przeciwnym biegunie sytuują się zwolennicy państwa maksimum, ingerującego w niemalże wszystkie sfery życia społeczno-gospodarczego. I można by te spory zignorować, uznając za jałowe, gdyby nie to, że problem roli państwa obecnie staje się coraz bardziej newralgiczny.

Wynika to z narastających w wielu regionach problemów, takich jak chociażby trwale utrzymujące się bezrobocie, czy coraz wyraźniejsze nierówności dochodowe, zagrażające stabilizacji społeczno-gospodarczej, demokracji i porządkowi prawnemu. To zaś stanowi wyraźny przejaw niesprawności państwa w roli gwaranta bezpieczeństwa. A bez bezpieczeństwa nie ma prawdziwej wolności. Wysoce skontrastowane bieguny bogactwa i biedy przekładają się bowiem na umacniającą się barierę popytu. Ta z kolei staje się barierą wzrostu gospodarczego oraz utrzymywania i tworzenia miejsc pracy. W dodatku problem braku miejsc pracy i bezrobocia zaostrza się w miarę szybkiego rozwoju zastępującą pracę ludzką technologii.

Lester Thurow w opublikowanej pod koniec ubiegłego wieku książce „Przyszłość kapitalizmu” mówi wręcz o globalnie naruszonej równowadze i grożącym wstrząsami charakterze przemian. Zjawiskom tym towarzyszy rosnąca siła korporacji ponadnarodowych i przerost coraz szybciej globalizującego się sektora finansowego.

Bezzasadne jest przeciwstawienie państwa i rynku. Bowiem każdy rynek podlega regulacjom stanowionym przez państwo. To właśnie jego domeną jest stanowienie i egzekwowanie prawa, także prawa rynkowego.

Elżbieta Mączyńska

Wobec pojawiających się zagrożeń nasilają się oczekiwania społeczne, że państwo – jako suwerenny organizm – powinno stworzyć zabezpieczenia socjalne i gospodarcze. Zarazem występuje tu swego rodzaju syndrom dychotomii: społeczne oczekiwania wobec państwa nie zawsze idą w parze z gotowością do danin – podatków – na jego rzecz. Oczekujemy, że państwo zapewni bezpieczeństwo socjalne i gospodarcze poprzez sprawowanie swoich głównych funkcji: regulacyjnej, alokacyjnej, redystrybucyjnej oraz stabilizacyjnej.

Bez należytego porządku regulacyjnego, przesądzającego o jakości i skuteczności prawa, niemożliwe jest efektywne sprawowanie przez państwo funkcji alokacyjnej, w ramach której rozstrzygane są m.in. takie kwestie jak: zakres sfery publicznej i prywatnej czy zasady kształtowania podaży pieniądza. Niemożliwa byłaby też w takich warunkach efektywna realizacja funkcji redystrybucyjnej, w tym egzekwowania ustanowionych podatków, co z kolei warunkuje należyte sprawowanie funkcji stabilizacyjnej, czyli działań państwa na rzecz ograniczania niekorzystnych zjawisk, w tym zwłaszcza recesji w gospodarce.

Natężenie wskazywanych wyżej społeczno-gospodarczych dysfunkcji jest zróżnicowane między poszczególnymi krajami i zróżnicowane w zależności od przyjętego modelu ustrojowego. Zapoczątkowany w 2008 r. przez USA kryzys wykazał np., że większą nań odporność cechują się kraje o mniejszym wpływie doktryny neoliberalnej, w tym kraje skandynawskie. Wskazuje to zatem na możliwość ograniczania tych dysfunkcji poprzez dostosowanie rozwiązań kształtujących rolę do współczesnych wymogów cywilizacyjnych.

W tym sensie bezzasadne jest przeciwstawnie państwa rynkowi. Bowiem każdy rynek podlega regulacjom stanowionym przez państwo. To właśnie jego domeną jest stanowienie i egzekwowanie prawa, także prawa rynkowego. Choć zwolennicy marginalizowania państwa na rzecz wolnego rynku nie bez racji podkreślają, iż nadmierny rozrost instytucji państwowych grozi etatyzmem, biurokracją i rozmaitymi nadużyciami, to z praktyki wynika, że rozwiązania tych problemów nie można sprowadzić do hasła „mniej państwa”. Państwo musi być skuteczne w realizacji swych podstawowych funkcji wynikających z umowy społecznej. Nie potrzebujemy ani państwa-minimum, ani państwa-maksimum, lecz państwa-optimum. Noblista Edmund Phelps, podkreśla, że „żaden rynek nie może długo istnieć bez wsparcia będących jego podstawą instytucji publicznych. W warunkach terenowych instytucje publiczne i prywatne nie istnieją w odizolowanych światach, ale często są wymieszane i wzajemnie od siebie zależne” [1].

Państwo musi być skuteczne w realizacji swych podstawowych funkcji wynikających z umowy społecznej. Nie potrzebujemy ani państwa-minimum, ani państwa-maksimum, lecz państwa-optimum.

Elżbieta Mączyńska

Postrzeganie aktywnej roli państwa w kształtowaniu ładu społeczno-gospodarczego jako zamachu na wolny rynek jest zatem nietrafne i wynika z opacznego pojmowania wolności. Wskazuje na to m.in. historyk idei, Andrzej Walicki w książce „Od projektu komunistycznego do neoliberalnej utopii”. Jego zdaniem słowo „liberalizm” zawłaszczone zostało przez „wyznawców liberalizmu jednostronnie ekonomicznego”. Przy takim podejściu podmiotem wolności nie jest człowiek, lecz rynek. Totalne urynkowienie nie sprzyja zabezpieczeniu równowagi między interesami pracy i kapitału.

Zwraca na to także uwagę niemiecki i politolog Wolfgang Streeck, wykazując, że współcześnie następuje wyraźna ewolucja państwa, jego przekształcanie z „państwa podatków” w „państwo długu” (vom Steuerstaat zum Schuldenstaat) [2]. W państwach neoliberalnych zauważalny jest postępujący spadek wpływów do budżetu państwa z tytułu podatków dochodowych, czemu towarzyszy wzrost długu publicznego. W następstwie tego zacieśniają się interesy państwa i sektora finansowego, przez co mniejsza się przejrzystość relacji między stronami. Pomoc, jakiej wiele państw w latach kryzysu udzieliło i udziela instytucjom finansowym, jeszcze bardziej zacieśnia te więzy. Stąd też, jak podkreśla Streeck, „dziś prawie nie można odróżnić, co jest państwem, a co rynkiem i czy to państwa upaństwowiły banki czy banki sprywatyzowały państwo”.

Jednocześnie zmniejszanie się wpływów podatkowych państwa zmusza do ograniczania zakresu inwestycji i świadczeń publicznych, co z kolei napędza wzrost kredytowania przez banki gospodarstw domowych. To kolejny czynnik zwiększający udział sektora finansowego w gospodarce, która w coraz większym stopniu napędzana jest kredytami, co w literaturze przedmiotu określane jest jako „prywatny keynesizm”. Przekształcanie modelu „państwa podatków” w model „państwa długu” sprawia, że obecnie wiele decyzji państwowych uzależnionych jest od przewidywanej reakcji rynków finansowych oraz agencji ratingowych. Można to uznać za oznakę utraty przez rządy wielu krajów suwerenności oraz znak oligarchizacji państwa, co grozi erozją demokracji. Bowiem w demokratycznym państwie z definicji podstawowym pytaniem powinno być: „Co powiedzą wyborcy”, a nie – „Co powiedzą rynki”.

Tym samym trudno też odmówić racji Thomasowi Piketty’emu, który w swej głośnej książce „Capital in the Twenty First Century” dowodzi, że problem nierówności nie rozwiąże się sam z siebie. Konieczna jest redystrybucyjna ingerencja państwa, zorientowana na korektę wolnorynkowej dystrybucji dochodów i bogactwa oraz na łagodzenie antyrozwojowego syndromu kapitalizmu, stawiającego na z góry uprzywilejowanej pozycji kolejne generacje najbogatszych rodzin.

Zmniejszanie się wpływów podatkowych zmusza do ograniczania zakresu inwestycji i świadczeń publicznych. To kolejny czynnik zwiększający udział sektora finansowego w gospodarce, która w coraz większym stopniu napędzana jest kredytami.

Elżbieta Mączyńska

Przedstawione nieprawidłowości i wynaturzenia wskazują na konieczność ponownego głębokiego przemyślenia roli państwa. Jest to niezbędne przede wszystkim w związku z dokonującą się rewolucją informacyjną zastępującą industrialny model gospodarki i prowadzącą do nieuchronnych zmian w lokalnym, krajowym i globalnym potencjale gospodarczym oraz w strukturach władzy.

Dotychczas potencjał rewolucji informacyjnej najpełniej udaje się wykorzystywać sektorowi finansowemu, m.in. poprzez rozwój handlu wysokiej częstotliwości i komputerowo, nieprzerwanie wykonywanych operacji finansowych. Ale rewolucja informacyjna i możliwość masowej komunikacji społecznej tworzy także nowe szanse dla optymalizacji roli państwa – w tym szybszego reagowania na nieprawidłowości w systemie społeczno-gospodarczym. Technologie informacyjne sprzyjają przezwyciężaniu ociężałości i ograniczeń typowych dla rządzenia opartego na przestarzałym modelu industrialnym i tradycyjnych procedurach decyzyjnych państwa.

Wykorzystanie szans, które stwarzają takie przemiany, jest istotne tym bardziej, że państwo to kompleks powiązanych ze sobą instytucji. Zaś zarówno z praktyki gospodarczej, jak i z analiz teoretycznych wynika, że podstawowym zagrożeniem dla każdego kraju jest właśnie niesprawność instytucjonalna. Im większy niedowład instytucjonalny państwa, tym więcej przestrzeni dla działań, które nie mają nic wspólnego z racjonalnością ekonomiczną i dobrem społecznym. Gospodarka rynkowa i ludzie mogą mieć tym więcej rzeczywistej wolności, im sprawniejsze jest demokratyczne państwo. Tylko sprawne państwo może stać się przeciwwagą dla siły globalnych korporacyjnych gigantów.

Choć procesy integracji gospodarczej i globalizacji powodują przesuwanie się wielu kompetencji decyzyjnych ze szczebla państwa na szczebel ponadnarodowy, to jest to dalece nierównoznaczne z marginalizacją państwa. Sprawnego państwa nie mogą bowiem zastąpić ponadnarodowe organizacje. O ich funkcjonowaniu przesądzają przecież w ostatecznym rachunku państwa członkowskie. W tym sensie rola państwa nabiera nowego, dodatkowego wymiaru i znaczenia.

Zarazem jednak tworzący się w wyniku postępu globalizacji i integracji skomplikowany układ współzależności między współpracującymi państwami wymaga dostosowywania roli państwa do wymogów międzynarodowych zasad współpracy. Zwiększanie otwartości kraju na taką współpracę – zwiększanie otwartości gospodarki – oznacza zatem z jednej strony poszerzanie obszarów wolności, ale równocześnie powiększanie skali współzależności. Aby ten dialektyczny proces sprzyjał szeroko rozumianemu rozwojowi, niezbędna jest – zorientowana na wolność i jej utrwalanie – polityka determinująca rolę państwa. Podobnie jak nie istnieje jedynie słuszna teoria czy szkoła ekonomii, tak też i nie istnieje jedynie słuszna koncepcja państwa. Jedna i druga musi być dostosowywana do zmieniających się uwarunkowań. Wszelkie dogmaty są tu szkodliwe, stanowią bowiem przeszkodę w poszukiwaniu rozwiązań optymalnych.

Przypisy:

[1] E. Phelps, „Praca za płacę. Jak sprawić, by ludzie znów zaczęli uczestniczyć w systemie wolnej przedsiębiorczości i zarabiać”, Wyd. Kurhaus Publishing, 2013, s.20.

[2] W. Streeck, „Gekaufte Zeit: Die vertagte Krise des demokratischen Kapitalismus”, Suhrkamp, 2013, s. 39.

SKOMENTUJ

Nr 311

(51/2014)
23 grudnia 2014

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail