„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Wegetarianie i rowerzyści,...

Wegetarianie i rowerzyści, czyli Waszczykowski w tabloidzie

Karolina Wigura

W ostatnich dniach ministrowie rozmaitych resortów wydają się walczyć o medialną palmę pierwszeństwa. Zwycięstwo bezdyskusyjnie należy do MSZ.

Prawdziwy rezonans zyskały – tak w kraju, jak i zagranicą – kolorowe wypowiedzi Witolda Waszczykowskiego. Zwłaszcza te o konieczności leczenia Polski z chorób, w tym z myślenia wg marksistowskiego wzorca, mieszania kultur i ras oraz używania przez wegetarian i rowerzystów odnawialnych źródeł energii.

Wszystkie wspomniane schorzenia zostały przez szefa polskiej dyplomacji przeciwstawione „tradycyjnym polskim wartościom”. Część internautów i dziennikarzy bezlitośnie kpi z dyplomaty, który w taki sposób walczy o upragnioną przez rząd PiS-u podmiotowość w polityce zagranicznej. Przychylni rządowi publicyści twierdzą co prawda, że „Waszczykowski nie mówił o poszczególnych osobach i nikogo nie chciał piętnować ani wykluczać, ale miał na myśli prąd ideologiczny”. Kłopot w tym, że reakcja na słowa ministra może być znacznie poważniejsza, niż może przypuszczać sam minister.

Wypowiedzi o „wegetarianach i rowerzystach” mogą być obraźliwe dla samych Niemców, czego szef polskiej dyplomacji, jak się wydaje, nie jest świadom.

Karolina Wigura

Po pierwsze, nie jest zrozumiałe, dlaczego minister Waszczykowski w ogóle udziela wywiadu właśnie gazecie „Bild”, odpowiednikowi polskiego „Faktu”. Szef polskiej dyplomacji, walczący przecież o poważne potraktowanie głosu naszego kraju w UE, nie miałby przecież żadnego kłopotu w umieszczeniu dłuższej wypowiedzi w jednym z poważanych i poczytnych niemieckich tytułów jak „Die Zeit”, „Frankfurter Algemeine Zeigung” itd. Tytuły te chwilowo mogą być mniej zainteresowane rozmowami z szefem polskiej dyplomacji, albowiem już zdążyły omówić wywiad Waszczykowskiego dla brukowca.

Po drugie, znacznie poważniejsze, że wypowiedzi o „wegetarianach i rowerzystach” mogą być obraźliwe dla samych Niemców, czego szef polskiej dyplomacji, jak się wydaje, nie jest świadom. Otóż pewnego rodzaju oszczędność, powiązana z dbałością o ochronę środowiska, używaniem rowerów zamiast aut, a także odnawialnych źródeł energii, charakteryzuje nie tyle niemiecką lewicowość, co raczej nowoczesną koncepcję niemieckiego patriotyzmu.

Po II wojnie światowej w Niemczech uznano, że wykluczony jest w ich przypadku patriotyzm oparty na romantycznym pojęciu narodu, czy też „tradycyjnych niemieckich wartościach” (by użyć formuły podobnej do użytej przez Waszczykowskiego). Wraz z kolejnymi dekadami mozolnie wypracowywano zatem nad Renem model patriotyzmu opartego na dbałości o swoje otoczenie, właśnie „patriotyzmu codziennego”, który manifestuje się w tak banalnych gestach, jak troska o przyrodę, oszczędzanie wody, benzyny itd. I nie jest to wcale styl życia, ograniczający się do tradycyjnie lewicowego Berlina. Kilka lat temu w Monachium konserwatywne Niemki tłumaczyły mi, że segregują śmieci, bo… czują się bawarskimi patriotkami. Trudno powiedzieć, dlaczego ten styl życia kojarzy się części polskich publicystów z „lewacką ideologią”, skoro wykuwali go również chrześcijańscy demokraci w RFN. Chadecy także praktykują wegetarianizm, jazdę na rowerze, a nawet jogging…

Drwiąc z mody na troskę o własne zdrowie, Waszczykowski nie zyska w oczach młodego elektoratu prawicy, na którym przecież powinno mu zależeć.

Karolina Wigura

Lecz to nie wszystkie kłopoty, które mimowolnie ściąga na swoją głowę minister Waszczykowski wywiadem dla „Bilda”. Kolejny związany jest z reakcją jego własnego elektoratu na wyżej cytowane słowa. Otóż przeciwstawiając „lewicowy” program „tradycyjnym polskim wartościom”, minister nie był w stanie dostrzec, że modę na zdrowy tryb życia i ekologię przynieśli z Zachodu nad Wisłę nie tajemniczy praprawnukowie Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, ale po prostu młode pokolenie Polaków, które spędziło nieco czasu nad Sprewą, w Londynie, Paryżu czy Rzymie. Obrazowo można powiedzieć, że wśród hipsterów przyjeżdżających tzw. holendrami na warszawski plac Zbawiciela jest tyle osób o poglądach lewicowych, co prawicowych. Różnica jest zatem nie tyle światopoglądowa, co pokoleniowa. Waszczykowski nie zdaje sobie chyba sprawy, że drwiąc z jazdy na rowerze – czy szerzej: z mody na troskę o własne zdrowie – nie zyska powagi w oczach młodego elektoratu prawicy, na którym przecież powinno mu zależeć.

Reasumując, wypowiedź ministra spraw zagranicznych znalazła się nie w tym piśmie, w którym powinna się znaleźć; jest obraźliwa dla części społeczeństwa niemieckiego; wreszcie mocno niefortunna z punktu widzenia części młodych wyborców PiS.

Jeśli nawet uznać, że wypowiedź dla „Bilda” była efektem przypadku i niewystarczającej czujności doradców, to przyznać trzeba, że nie jest to najlepszy restart „dobrej zmiany” w polityce zagranicznej w 2016 r.

SKOMENTUJ

Nr 365

(1/2016)
5 stycznia 2016

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail