Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Pamięć ciała. Instalacja...

Pamięć ciała. Instalacja „Plastic” Marii Hassabi w nowojorskim Museum of Modern Art

Zuzanna Sokołowska

Głównym celem Marii Hassabi jest przyciągnięcie uwagi widzów. Po chwili kontaktu z jej instalacją, złożoną z ciał tancerzy, każdy zaczyna intensywnie odczuwać chrzęst swoich stawów, mrugnięcie powiek, bicie serca i oddech. Artystka przypomina w ten sposób jednocześnie o kruchości i wspaniałości naszej egzystencji.

W przestrzeniach nowojorskiego MoMA, wśród nieco hałaśliwego tłumu zwiedzających, pozornie nic nie wytrąca z równowagi. Wydaje się, że nie dałoby się zakłócić leniwego przechadzania się pomiędzy retrospektywną wystawą Marcela Broodthaersa – genialnego artysty, poety i filmowca – a realizacjami Erniego Ghera, igrającego z wyobrażeniami na temat tego, czym jest cień. To jednak tylko złudzenie. Na drugim piętrze, przy wejściu na ekspozycję „Scenes for a New Heritage” w całości poświęconą kolekcji sztuki nowoczesnej, wybitna współczesna choreografka Maria Hassabi przygotowała dla zwiedzających niecodzienną instalację. Składa się ona z ludzkich ciał – żywych, oddychających i przybierających pozy dopasowane do otaczającej przestrzeni. Artystka zaangażowała do niej tancerzy, którzy kładą się na schodach oraz podłodze i wiją się bezszelestnie pośród mijających ich widzów. Pojawiają się oni zupełnie znienacka, niemal niezauważalnie, zaskakując zwiedzających.

MOMA_2

Cywilizacja dystansu

Instalacja o symptomatycznym tytule „Plastic” towarzyszy widzom podczas godzin otwarcia muzeum, kompletnie rozpraszając ich uwagę. Leżące na schodach postaci, które wywołują podskórne uczucie niepokoju, przybierają formę żywych rzeźb. Z jednej strony aż się proszą o dotknięcie, zainicjowanie kontaktu, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, czy przypadkiem leżąca bezwładnie na schodach postać nie potrzebuje pomocy. Z drugiej strony rodzi się pewien dystans, który nie pozwala na przekroczenie granicy pomiędzy własnym ciałem a ciałem innym, obcym i nieoswojonym, co kończy się chęcią natychmiastowego odwrócenia wzroku.

Podobna fizyczna bariera powstała w trakcie perfomance’u Mariny Ambramović i Ulaya „Imponderabilia” (1977), w trakcie którego nadzy artyści zasłonili częściowo wejście na wystawę. Publiczność, aby się na nią dostać, musiała otrzeć się o ciała performerów. Prowokowało to uczucie zarówno mimowolnego obrzydzenia, jak i dwuznacznej fascynacji związanej z autentycznym i niezwykle intymnym kontaktem, wywołującym subtelne podniecenie. Warto wspomnieć w tym kontekście myśl Norberta Eliasa, który zauważył, że proces cywilizacyjny to postępujący proces abstrahowania, powodujący pogłębiający się dystans człowieka wobec własnego ciała i ciał innych ludzi [1]. Jego myśl rozwija Erika Fischer-Lichte, która konstatuje, że wynalezienie i rozpowszechnienie nowych mediów w XX w. doprowadziło ten proces do kulminacji: „Ciała rozpływają się w medialnych obrazach, które mimo pozornej bliskości umykają w dal i nie pozwalają się dotknąć” [2].

Hassabi poprzez swoje działania bada mikromomenty ludzkiej fizyczności, które w przypadku zaangażowanych przez nią tancerzy kojarzą się ze stanem spoczynku, medytacją, przejściem w inny wymiar i głęboką zapaścią.

Zuzanna Sokołowska

Hassabi poprzez swoje działania bada mikromomenty ludzkiej fizyczności, które w przypadku zaangażowanych przez nią tancerzy kojarzą się ze stanem spoczynku, medytacją, przejściem w inny wymiar i głęboką zapaścią. Choreografka zmusza do reakcji – patrzenia i dotykania, oswajania nie tylko swojego, lecz także obcego ciała. Jest to pewnego rodzaju cielesny portret, wtajemniczający widzów w sekrety ludzkiej fizjologii, która jest zarówno procesem odradzania się, regeneracji, jak i egzemplifikacją powolnego, nieuniknionego znikania.

Ciało własne, ciało obce

Współczesny człowiek funkcjonuje jako jednostka mocno zakorzeniona w procesie wiecznego trwania, czyli dążenia do nieśmiertelności, utrwalenia swojej obecności za pomocą obrazu i nowoczesnych technologii. Tymczasem ciało w swojej anatomicznej postaci uważane jest za kruche, niedoskonałe i nieestetyczne, nieustannie wymagające zewnętrznej ingerencji, która sprawi, że wszelkie oznaki fizycznego przemijania zostaną odroczone w czasie. Kiedy zaczyna odmawiać posłuszeństwa, staje się nagle niesłychanie obecne, pulsujące, a co najważniejsze – brutalnie żywe, z całym potencjałem kryjącego się w nim bólu i cierpienia. Ruch tancerzy, leniwy, spokojny i zarazem wizualnie obezwładniający, sprawia jednak, że początkowa chęć odwrócenia od nich wzroku zostaje zdominowana przez fascynację i przyjemność, którą zaczyna sprawiać obserwowanie elastycznych postaci.

Po chwili widz zaczyna intensywnie odczuwać i słyszeć swoje własne ciało – każdy chrzęst stawów, mrugnięcie powiek, bicie serca, oddech. Ten stan jest obcy, trudny do utrzymania. Można go porównać z jazdą na rowerze: skupiając się na pracy kół, zapominamy o patrzeniu na drogę i natychmiast tracimy równowagę. Gdybyśmy na co dzień reagowali na własną cielesność, życie stałoby się nie do zniesienia – nie widzielibyśmy niczego, co jest na zewnątrz, raz po raz potykając się o własne nogi i niezidentyfikowane przedmioty. Hassabi poprzez swoje żywe rzeźby mówi jednak wprost: jesteśmy swoim ciałem – pulsującym krwawym, żylastym i żywym. Ta pornografia szokuje, zniewala, przywołuje do porządku.

Maria Hassabi The Museum of Modern Art new York, N.Y. October 30, 2015

„Nasza cielesność złośliwie i natrętnie przypomina nam o sobie, zdając się mówić: «Beze mnie i tak nic nie zrobisz». Ciało narzuca nam swoją siatkę mentalną” – pisała Agnieszka Wawrzkiewicz w tekście dotyczącym filozofii Innego [3]. Stąd też musimy je dobrze poznać, oswoić, przeżywać. Hassabi stara się uzmysłowić widzom, że ciało nie zapomina – pamięta każdy gest, każdą przyjemność, a także każde wykroczenie przeciwko jego fizjologicznej równowadze. Artystka utrzymuje widza w ciągłej gotowości do intensywnego odczuwania, a jej instalacja staje się pryzmatem, w którym odbija się cielesna tożsamość. Działania choreografki noszą znamiona fizjologicznego rytuału, który daleki jest na szczęście od bezlitosnego samookaleczania, symptomatycznego dla niektórych działań performatywnych. Michel Journiac na przykład w performensie „Messe pour un corps” („Msza za ciało”, 1969) pobrał sobie krew, którą ostatecznie postanowił ugotować i przygotować z niej deser, by poczęstować nim publiczność. Z kolei w „Rituel pour un mort („Rytuał dla zmarłego”, 1979) przypalał swoje ciało papierosem, niszcząc jego delikatną strukturę i nie zważając przy tym na realne cierpienie [4]. Nie można oprzeć się wrażeniu, że podczas tych brutalnych spektakli artysta doświadczał chwilowej analgezji, czyli zniesienia jakiejkolwiek reakcji bólowej. Hassabi daleka jest od przekraczania autonomii cielesności, stara się nadać ciału status podmiotowości, uświęcenia, w którym stwarza się wciąż od nowa, integrując je ze świadomością.

Hassabi obserwuje ciało jednego z tancerzy i poddaje się intensywnemu doświadczeniu: „On oddycha, a jego mięśnie drżą. Widać łzy wzbierające w jego lewym oku, kiedy drgają jego mięśnie. Mruży oczy. Wstrząsy i dygotanie nie oznaczają tu słabości i bezbronności; są niewerbalnymi, mimowolnymi, powierzchniowymi komunikatami o fizycznych skutkach upływającego czasu i żmudnych aktywnościach zachodzących w ciele. Chociaż te gesty mogą wyglądać jak grymasy bólu, nie są one niczym innym jak układem nerwowym tancerza, komunikującym fizyczne skutki wpływu grawitacji i ruchu w dół każdemu, kto będzie patrzeć na tyle długo, aby je zauważyć. Być może spotkasz się z performerem; być może go zlekceważysz. Ale jeśli popatrzysz na sam taniec, jeśli staniesz się jego częścią, będzie ci dane zobaczyć w tym pląsie coś, co już dobrze znasz” [5]. A tym, co dobrze – o ile nie najlepiej – znamy, jest nasze własne ciało, które jest niczym innym jak fenomenologiczną obecnością.

 

Przypisy:

[1] cyt. za: Erika Fischer-Lichte, „Estetyka performatywności”, Kraków 2008, s. 149.

[2] Tamże, s. 149.

[3] Agnieszka Wawrzkiewicz, „Ciało jako «inny», «obcy»”; dostęp: 21.03.2016.

[4] Erika Fischer-Lichte, dz. cyt., s. 146.

[5] Thomas J. Lax „Maria Hassabi Glances”; dostęp: 21.03.2016.

 

Wystawa:

Maria Hassabi, „Plastic”,
21 lutego – 20 marca 2016, Museum of Modern Art w Nowym Jorku.

SKOMENTUJ

Nr 376

(12/2016)
22 marca 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail