Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Żywioły (nie)planowania Warszawy....

Żywioły (nie)planowania Warszawy. O książce „Przestrzeń Warszawy. Tożsamość miasta a urbanistyka” Krzysztofa Domaradzkiego

Wojciech Kacperski

Wiele książek opowiada o niszczeniu Warszawy, sporo wspomina z nostalgią jej dawny kształt, a kilka mówi o niezaistniałej przyszłości. Stosunkowo niewiele jest jednak takich, które zestawiają przeszłość z teraźniejszością, jak zrobił to w swej pracy Krzysztof Domaradzki.

Kacperski_okładka

Książka Krzysztofa Domaradzkiego jest dziełem totalnym. Mamy w niej bowiem zarówno zwięzły wykład o sposobach kształtowania miasta i spojrzenie na historię Warszawy okiem urbanisty (jeden z ciekawszych opisów historycznych, jakie dane mi było przeczytać!), jak i obszerny wywód na temat prac projektowych samego Domaradzkiego. Warszawski architekt w ramach działalności w firmie DAWOS realizował między innymi słynną przebudowę Krakowskiego Przedmieścia. Książka jest więc również podsumowaniem wieloletniej pracy nad trudną materią substancji miejskiej Warszawy – gdzieś pomiędzy jej skomplikowaną historią a zawiłymi kwestiami formalno-prawnymi, które kształtują jej współczesne oblicze.

Zaletą pracy Domaradzkiego jest przystępny język – choć podstawą dla niej był podręcznik akademicki dla studentów architektury i urbanistyki. Nawet laikowi pozwala on przedrzeć się przez zagadnienia z zakresu teorii architektury, prezentowane na początku, aby później zagłębić się w meandry planowania urbanistycznego konkretnych obszarów miasta. Jednak dość duża skrótowość wywodu wywołuje też wrażenie hermetyczności. Wykład Domaradzkiego jest bowiem zaskakująco płaski – wstęp teoretyczny przypomina bardziej bryk z przywoływanych autorów niż pogłębioną analizę ich badań i twierdzeń, dziewięć wieków historii Warszawy zostaje streszczonych na kilkunastu stronach, a opis planów miejscowych, mimo że bazuje na dokumentach, przedstawia tylko pewne ramy, w jakich poruszali się planiści – przez co brakuje mu właściwego takim wywodom konkretu. Domaradzki nie pisze, jakie właściwie problemy (formalne, proceduralne, polityczne) pojawiały się w trakcie sporządzania planu, jak różne strony zaangażowane w jego powstawanie wpływały na ostateczny kształt zapisów – brak takich „kuluarowych” historii przy opowiadaniu o tworzeniu konkretnych projektów odbiera im bardzo ważną część, która tłumaczyłaby ich ostateczny kształt. To z kolei osłabia moc książki jako wykładu na temat tożsamości Warszawy – Domaradzki pokazuje, jak odczytuje tożsamość miasta, zaznaczając, że skupia się na jej komponentach zapisanych w przestrzeni miasta. Wskazując je, pozostawia jednak zbyt duże pole na domysły, co właściwie chce przekazać, dlatego trudno uznać jego wywód za satysfakcjonujący.

Fot. Marek Michalski/Muzeum Powstania Warszawskiego

Fot. Marek Michalski/Muzeum Powstania Warszawskiego

Ze względu na kilka fragmentów należy jednak docenić pracę Domaradzkiego. Niezwykle ciekawy jest jego zarys historii rozwoju miasta, szczególnie do wybuchu II wojny światowej. Autor przedstawia proces zupełnie nieplanowany, prowadzony żywiołem dziejów, sterowany niekiedy za pomocą odgórnych punktowych decyzji, które w efekcie dały współczesną siatkę ulic, której nawet wojna nie zdołała zatrzeć. W wywodzie swoim urbanista dość mocno zwraca uwagę na wszystkie uwarunkowania, które ten stan spowodowały i wskazuje, że w tym szaleństwie była i jest swoista warszawska metoda kształtowania przestrzeni miejskiej, stosowana również dzisiaj. Wystarczy tylko wspomnieć, że centrum wysławianej w wielu wspomnieniach przedwojennej Warszawy było wytworem zupełnego braku planowania i spekulacji na znacznie większą skalę, niż można sobie to dziś wyobrazić. Autor oczywiście zaznacza, że ów model zabudowy wpłynął na bardzo poważne obniżenie standardów życia w centrum miasta, nie wspominając już o standardach sanitarnych, które pod koniec XIX w. były tak złe, że zmusiły ówczesne władze miasta do stworzenia sieci kanałów. Historia Warszawy jako historia miasta nigdy nieplanowanego napisana przez kogoś, kto te plany tworzy, jest doprawdy czymś niesłychanie przewrotnym. I choć wątek ten zaakcentowano w tekście, żałuję, że nie został szerzej rozwinięty, ponieważ dotychczas nikt na ten temat nie napisał o Warszawie tak dużo. O żywiołowym rozroście poprzez wieki, o jej kilkukrotnym niszczeniu (w wieku XVII wskutek potopu szwedzkiego oraz o kataklizmie wieku XX) i późniejszym odbudowywaniu pisano już nie raz. Jednak o rozwoju wbrew klasycznej logice planowania, który doprowadził do stworzenia jednego z najwspanialszych miast świata, pisano nieczęsto, a jest to wątek wart podjęcia w kolejnym dziele.

Przechodząc do współczesności, Domaradzki opowiada o tworzeniu planów miejscowych, interesująco opisuje historię planowania przestrzennego oraz wyjaśnia, jak zmieniło się ono po 1989 r. Z dystansem wylicza wady i zalety wcześniejszych metod planowania oraz realizowania dużych osiedli mieszkaniowych, z całą ich rozrzutnością przestrzenną z jednej strony i dbałością o przestrzeń publiczną oraz jakość życia (mimo skromnych środków w realiach PRL-owskiej gospodarki niedoboru) z drugiej. Jednocześnie bardzo przekonująco przedstawia współczesne podejście, akcentujące przede wszystkim przeliczalność metrów kwadratowych na monety. Pokazuje, w jaki sposób kolejne ustawy pogłębiały legislacyjny chaos w zakresie planowania przestrzennego i jak mocno zrywały one z wcześniejszą logiką tworzenia miast. Najpierw ustawa z 1994 r., która była zupełnym przeciwieństwem wcześniejszego modelu planowania centralnego, a kładła znaczny nacisk na kształtowanie planów miejscowych w oparciu o samorządy. Potem ustawa z roku 2003, która na dobrą sprawę przekreśliła całe wcześniejsze 9 lat sporządzania planów miejscowych, ponieważ unieważniła znaczną część powstałych przed nią planów. Domaradzki zwraca uwagę na ważną cechę obu tych ustaw – zupełne zapomnienie o „przestrzeni publicznej”, która straciła na znaczeniu w obliczu wzrostu wartości własności prywatnej. Plany miejscowe przestały być narzędziami kształtowania wizji rozwoju poszczególnych fragmentów miasta, a stały się sposobem regulacji własności na terenach gmin, przy jednoczesnym określaniu ram dla zabudowy na niej się znajdującej. Wniosek Domaradzkiego jest jeden – planowanie przestrzenne w naszym kraju przestało mieć znaczenie dla kogokolwiek, ponieważ większą wartość ma grunt oraz pieniądze, które mogą z niego zostać wyciśnięte. Czy jednak wniosek ten nie jest tyleż pesymistyczny, co trywialny?

 

Fot. Marek Michalski/Muzeum Powstania Warszawskiego

Fot. Marek Michalski/Muzeum Powstania Warszawskiego

To prawda, że kształtowanie przestrzeni publicznych było przez lata problemem dla administracji publicznej – nie tylko w zakresie kształtowania jej za pomocą planów miejscowych, lecz także późniejszego ich egzekwowania – jednak obwinianie tejże administracji za wszelkie zło wydaje się pójściem na łatwiznę. Problem współczesnego stanowienia prawa, szczególnie w zakresie planowania przestrzennego, to temat na osobne i bardzo specjalistyczne seminarium. Domaradzkiemu z pewnością nie sposób odmówić racji w nazywaniu problemów – gdy mówi o kwestii prywatnej własności, skontrastowanej z próbami regulacji jej przez prawo miejscowe – szczególnie, gdy pokazuje to na przykładach konkretnych realizacji, które robił dla Warszawy. Jednak we wnioskach powtarza to, co wielokrotnie zostało już powiedziane, czym zdecydowanie rozczarowuje. Trzeba natomiast przyznać, że zagadnienie to rzeczywiście wypada intrygująco, gdy zestawi się je z kwestią tożsamości Warszawy. Szkoda, że tematyka ta pozostaje tylko w sferze dopowiedzeń.

„Przestrzeń Warszawy. Tożsamość miasta a urbanistyka” Krzysztofa Domaradzkiego to książka ciekawa z kilku względów. Jest to bardzo dobra pozycja dla kogoś, kto szuka przystępnego omówienia, czym są plany miejscowe oraz jak powstawały niektóre z tych, które obowiązują na terenie Warszawy. Ponadto przyjmuje bardzo interesującą perspektywę w opowiadaniu historii miasta – mówiąc o rozwoju jego struktur przestrzennych. Niestety jako książka o planowaniu jest zbyt ogólnikowa i za mało miejsca poświęca na szczegółowe omówienie problemów, które pojawiają się przy okazji powstawania różnych planów. Trudno też za jej pomocą odpowiedzieć jednoznacznie, czym jest tożsamość miasta zapisana w jego urbanistyce – Domaradzki próbuje nas do tego doprowadzić, jednak nie udziela odpowiedzi w sposób jednoznaczny. Zwrócenie jednak przez Domaradzkiego uwagi na „chaotyczny żywioł” jako siłę twórczą oraz istotny czynnik w kształtowaniu przestrzeni miasta to inspirująca propozycja. I trzeba przyznać – dość paradoksalna, jak na książkę, która stara się pokazać zalety klasycznie rozumianego planowania przestrzennego.

 

Książka:

Krzysztof Domaradzki, „Przestrzeń Warszawy. Tożsamość miasta a urbanistyka”, Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa 2016.

SKOMENTUJ

Nr 396

(32/2016)
9 sierpnia 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail