Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Historię piszą zwycięzcy....

Historię piszą zwycięzcy. Recenzja filmu „Królewski krawiec” Lee Won-suka

Agnieszka Mikrut-Żaczkiewicz

Lee Won-suk stworzył swoje dzieło z rozmachem. Kameralna opowieść o rzemieślniku i geniuszu stała się epickim obrazem, którego bohaterowie uwikłani są w sieć powinności i własne kompleksy.

Centrum Kultury Koreańskiej w Warszawie już po raz drugi zaprosiło wielbicieli kinematografii na pokazy „siedmiu najwybitniejszych koreańskich filmów ostatnich dwóch lat”. Można oczywiście polemizować, czy organizatorzy wybrali rzeczywiście dzieła ponadprzeciętne i znakomite, ale przecież nie jest tajemnicą, że selekcja przebiegała wedle określonego klucza. Filmy miały podobać się możliwie najszerszej publiczności i trafiać w gusta miłośników koreańskich seriali. I sądząc po frekwencji, twórcy festiwalu dokonali dobrego wyboru. Wśród prezentowanych dzieł znalazła się zarówno przebojowa „Służąca” Park Chan-wooka, jak i blockbuster Ryoo Seung-wana „Weteran” oraz film kostiumowy „Królewski krawiec” Lee Won-suka. I właśnie o tym ostatnim, krytykowanym w Korei i wychwalanym poza jej granicami (otrzymał nagrody publiczności na festiwalach w Udine i Nowym Jorku), warto napisać kilka słów.

Od intymnej opowieści po epicki rozmach

„Królewski krawiec” to dzieło zrobione z rozmachem, film wysokobudżetowy, w którym występują największe gwiazdy koreańskich mediów. Opowieść o rywalizacji dwóch mistrzów – Jo Dol-seoka (Han Suk-kyu), nadwornego krawca trzech kolejnych królów z dynastii Yi, oraz wizjonera Lee Kong-jina (Go Soo) – początkowo miała być intymnym obrazem pojedynku dwóch mistrzów, wzorowanym na „Amadeuszu” Miloša Formana. Pierwotna wersja scenariusza bardzo spodobała się Lee Won-sukowi; dynamika relacji między postaciami zaintrygowała go tak, że postanowił wziąć udział w projekcie, mimo iż osobiście nienawidzi kina kostiumowego. Wykształcony w Stanach Zjednoczonych twórca, który wychował się na dziełach Wesa Andersona i Spike’a Jonze’a oraz filmach klasy B, a zadebiutował romantyczną komedią absurdu „How to Use Guys with Secret Tips” (2013), chciał uwspółcześnić historię artystów z epoki Chosun. Producenci filmu mieli jednak inne oczekiwania. Szybko okazało się, że wybrani do głównych ról aktorzy nie są gwarantami sukcesu kasowego, a zatrudnienie popularnych idoli kina i telewizji wymagało dopisania kolejnych postaci do scenariusza. Historię rywalizacji krawców wpisano więc w szerszy kontekst rozgrywek pałacowych, politycznych intryg, walki o władzę i chorobliwej zazdrości. Postaci króla i królowej znacznie rozbudowano, a ich role powierzono najjaśniejszym gwiazdom firmamentu koreańskiego kina: Yoo Yeon-seokowi i Park Shin-hye. I w ten sposób kameralna opowieść o rzemieślniku i geniuszu stała się epickim obrazem, którego bohaterowie uwikłani są w sieć powinności i własne kompleksy.

Materiały prasowe/Warszawski Festiwal Filmów Koreańskich

Materiały prasowe/Warszawski Festiwal Filmów Koreańskich

Nowe szaty królowej

Film Lee Won-suka spina współczesna klamra – sceny prezentacji wyrafinowanej królewskiej sukni ceremonialnej kolejno na konferencji prasowej i w muzealnej gablocie. Misternie uszyta i pięknie zdobiona kreacja przypisywana jest nadwornemu krawcowi dynastii Yi, Jo Dol-seokowi. Przenosząc się w bliżej niedookreśloną przeszłość, w czasy gdy królestwo Chosun było państwem trybutarnym Chin za dynastii Qing (1644–1897), poznajemy jednak „prawdziwą” historię stroju. „Królewski krawiec” opowiada domniemane dzieje powstania jedynej w swoim rodzaju sukni, która miała pomóc młodziutkiej królowej odzyskać należną jej pozycję w obecności chińskich posłów.

Historia tego niezwykłego hanboka związana jest z postacią młodego króla, który wstępuje na tron po śmierci brata, ale zamiast cieszyć się pełnią władzy czuje się osaczony przez wymagania oficjeli oraz przytłoczony własnymi kompleksami. Wychowywał się on w poczuciu niższości wobec swojego brata – syna z prawego łoża i następcy tronu. Dostawał tylko to, na czym sukcesorowi zbywało – od resztek mięsa w czasie posiłku po żonę, która pretendowała do bycia królową. I mimo że zakochał się w przyszłej małżonce, nie mógł ścierpieć, że była ona z początku przeznaczona infantowi, a przez to nie potrafił nawiązać z nią małżeńskiej relacji. Nowy król nie miał zatem potomka, toteż urzędnicy chcieli doprowadzić do detronizacji królowej, podsuwając władcy inną kandydatkę na żonę. W rywalizacji o miejsce przy boku monarchy kobietom pomagali Jo Dol-seok, nadworny krawiec dwóch poprzednich królów, który jako jeden z niewielu urzędników utrzymał swoją pozycję na dworze, oraz młody wizjoner Lee Kong-jin. Obydwaj utalentowani i świetnie wyszkoleni w swoim fachu, zostali wplątani w sieć dworskich intryg, co doprowadziło do tragedii.

Pierwszy z nich, wierny tradycji i przestrzegający zasady decorum rzemieślnik mógł czuć się pewnie do czasu, gdy część królewskiej szaty ceremonialnej (myonbok) spłonęła, a młody krawiec podjął się jej naprawy. W ciągu zaledwie jednej nocy Lee Kong-jinowi udało się odnowić i udoskonalić szatę, co wydawało się zupełnie niemożliwe. Od tego momentu relacja obu krawców ewoluowała od wzajemnego podziwu i poszanowania do niechęci i poczucia żalu. Jo Dol-seok próbował bowiem za wszelką cenę utrzymać swoje stanowisko, Lee zaś chciał tworzyć zupełnie nowe piękne i praktyczne ubrania. Ten młody, trochę szalony artysta nie bał się wprowadzać innowacji, odważnie podążał za swoimi wizjami. Jako „nadworny” krawiec kisaeng (ekskluzywnych pań do towarzystwa) mógł eksperymentować z wzorami i tkaninami, projektując wyzywające stroje, które przeczyły tradycji i burzyły ustanowiony ład. Kunsztowna naprawa myonboka pozwoliła mu poznać królową i zaskarbić sobie jej sympatię, a co za tym idzie – zyskać przywilej szycia dla niej sukien. Piękne hanboki autorstwa Lee budziły podziw i szybko stały się najbardziej pożądanymi ubraniami w stolicy. Sława i pozycja młodego krawca rosły, co nie podobało się Jo Dol-seokowi oraz konserwatywnym urzędnikom. Ostatecznym sprawdzianem kunsztu obydwu krawców stała się uczta, na której emisariusze chińskiego cesarstwa Qing mieli zaaprobować lub nie nowego władcę Korei. Na przyjęcie zaproszona została tylko konkubina króla, dla której hanbok szył nadworny krawiec. Przejęty losem młodej królowej Lee Kong-jin postanowił wobec tego uszyć dla prawowitej małżonki władcy najpiękniejszą suknię na świecie, tak by mogła olśnić gości z Chin. Dzięki jego determinacji i niezwykłemu talentowi monarchini udało się oczarować przybyłych i samego męża, a przy tym wprawić w konsternację zarówno konkubinę, jak i Jo Dol-seoka. Jednak zuchwały gest artysty i królowej został ukarany.

Lee Won-suk podkreśla, że historia jest po prostu zmyśloną przez dziejopisarzy bajką.

Agnieszka Mikrut-Żaczkiewicz

„Historia to zestaw uzgodnionych kłamstw”

Lee Won-suk podkreślał w licznych wywiadach, że nie lubi filmów kostiumowych, a sama historia wcale go nie interesuje, gdyż jest po prostu bajką, zmyśloną przez dziejopisarzy opowieścią o dawnych czasach. Współczesna rama „Królewskiego krawca” zdaje się potwierdzać tę tezę – oto suknia stworzona, jeśli wierzyć filmowi, przez genialnego Lee Kong-jina prezentowana jest jako dzieło jego rywala. Nazwisko krawca miało bowiem zostać usunięte z historii wraz z jego projektami przez zazdrosnego Jo Dol-seoka. Zastosowanie owej klamry, a także liczne sceny komediowe, użycie współczesnej muzyki zachodniej oraz krótka absurdalna animacja o królikach na księżycu zarówno podważają realność opowiadanej historii, jak i dezawuują film kostiumowy jako źródło poznania przeszłych dziejów. Lee Won-suk zdaje się dekonstruować tak narrację historyczną, jak i lubiany w Korei gatunek filmowy, łagodząc patetyczny wymiar opowieści. Reżyser odmawia zastosowania zasady decorum w filmowym obrazie z historią w tle, burząc przyzwyczajenia odbiorców i ustalone konwencje. Gest ten znajduje również odzwierciedlenie w fabule. Lee Kong-jin musi przegrać, gdyż jego dzieła burzą ład i zastany porządek, wymykają się klasyfikacji i stoją w sprzeczności z wymienioną w filmie zasadą, że „ubranie powinno odzwierciedlać status społeczny i wartości”. Młody krawiec znajduje się w opozycji do wielowiekowego systemu, nie pasuje do oficjalnie przyjętej narracji, więc zostaje wymazany z kart historii. Ów bezkompromisowy artysta poświęca samego siebie zarówno w imię sztuki, jak i królowej, i to właśnie do jego osoby odnosi się surrealistyczna scena rozgrywająca się na powierzchni Księżyca, gdzie króliki przygotowują ciasteczka ryżowe. Według legendy, gdy Cesarz Niebios poprosił zwierzęta o jedzenie, każde przyniosło jakąś zdobycz, a tylko królik poświęcił własne życie, by władca mógł najeść się do syta. Wzruszony Cesarz uhonorował go nieśmiertelnością i mieszkaniem na Księżycu. O nieśmiertelności Lee świadczy zaś zwycięstwo jego wizji mody. W ostatniej scenie filmu ulice przemierzają kobiety ubrane w kolorowe ubrania wykonane według jego projektów.

Historia rywalizacji krawców utrzymana jest w konwencji opowiadania o człowieku z klasy niższej, który dzięki talentowi i pracowitości wkracza w kręgi dworskie.

Agnieszka Mikrut-Żaczkiewicz

Szlachectwo zobowiązuje

Historia rywalizacji Jo Dol-seoka i Lee Kong-jina wpisana jest w często wykorzystywaną w Korei (np. w serialu „Perła w pałacu” z 2003 i filmie „Król i klown” z 2005) konwencję opowiadania o człowieku wywodzącym się z klasy niższej, który dzięki talentowi i pracowitości wkracza w kręgi dworskie. Ów model promocji jest głęboko zakorzeniony w kulturze krajów cywilizacji konfucjańskiej, w której bardziej ceni się zdolności i umiejętności niż pochodzenie. Jednak w przypadku współczesnych dzieł filmowych i telewizyjnych na uwagę zasługuje fakt, iż awans społeczny utalentowanych przedstawicieli stanów niższych nie jest równoznaczny z zaakceptowaniem przez nich określonego miejsca w zastanej strukturze. Wybitne jednostki, z mniejszym lub większym powodzeniem, usiłują zrobić wyłom w konstrukcji społecznej. Obdarzone nieprzeciętną inteligencją i osobowością nie mieszczą się w ramach systemu. Ta nowa wykładnia starego paradygmatu odnosi się zapewne do życia we współczesnej Korei, która mimo pozytywnych przemian społecznych, demokratyzacji i wprowadzenia polityki równościowej pozostaje krajem konserwatywnym, w którym indywidualizm i kreatywność postrzegane są ambiwalentnie.

Materiały prasowe/Warszawski Festiwal Filmów Koreańskich

Materiały prasowe/Warszawski Festiwal Filmów Koreańskich

I tak, choć w filmie „Królewski krawiec” obydwaj bohaterowie trafiają do pałacu z nizin społecznych, to dzieli ich niemal wszystko – każdy z nich ma bowiem inny cel i realizuje inny model awansu społecznego. Krawiec nadworny całe życie pracował na to, by zyskać wysoką pozycję w służbie królewskiej oraz szlachectwo. Podporządkował swoje życie celowi, ale gdy go osiągnął, podobnie jak młody król, nie potrafił cieszyć się z sukcesu. Wiedział bowiem, że utrzymanie pozycji jest dużo trudniejsze niż jej zdobycie. To właśnie dlatego zawrotna kariera Lee Kong-jina tak go przerażała. Jo Dol-seok rozumiał, że w przeciwieństwie do niego samego, młody krawiec jest pełen pasji i nie boi się zmieniać fasonów i krojów tak, by były bardziej praktyczne, wygodne i piękne, a co za tym idzie, że szybko może zająć jego miejsce.

Gdy mężczyźni ostatni raz widzą się w więzieniu, Dol-seok wyrzuca młodszemu konkurentowi, że swoją arogancją doprowadził do tragedii. Ten przyczyny nieszczęść upatruje zaś w strachu starszego mężczyzny przed utratą pozycji i wpływów. Uświadamia nadwornemu rzemieślnikowi, że zrezygnował z pasji, bo ciągle się bał. Ich rywalizacja to nie tyle pojedynek krawców, co przede wszystkim starcie różnych postaw życiowych – zachowawczej starości i buńczucznej młodości oraz serwilizmu i bezkompromisowości. Królewski krawiec wybrał drogę samodoskonalenia i powielania starych wzorów, by przetrwać w pałacu i awansować, niczym zaś nieskrępowany Lee Kong-jin urzeczywistniał własne wizje. Pierwszy był rzemieślnikiem, drugi artystą, bo strach i ciasne ramy konwenansów zabijają sztukę, co świetnie podsumował w filmie Lee, mówiąc do Jo Dol-seoka: „Chciałbym, żebyś tworzył na miarę swoich rąk”. Szkoda, że ta interesująca relacja wyrastająca z obopólnego podziwu i autentycznego zrozumienia dwóch utalentowanych ludzi została zepchnięta na drugi plan przez opowieść o zakompleksionym królu i jego nieszczęśliwej żonie, którzy usiłują przetrwać w świecie dworskich intryg.

 

Film:
„Królewski krawiec”, reż. Lee Won-suk, Korea Południowa 2014.

 

*Ikona wpisu: materiały prasowe/Warszawski Festiwal Filmów Koreańskich

SKOMENTUJ

Nr 408

(44/2016)
1 listopada 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail