Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Obrona...

[Projekt: Polska] Obrona demokracji? Nie tędy droga

Michał Żakowski

Sukces strajku kobiet zainspirował opozycję do organizowania kolejnych masowych protestów. Na razie jednak zapowiada się wielka wizerunkowa klapa, ujawniająca wszelkie słabości programu opartego na zasadzie „nieważne z kim i o co, byle przeciw PiS”.

W kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zorganizowany ma być „strajk obywatelski”. Inicjatywa Radomira Szumełdy – jednego z liderów KOD-u – ma w założeniu rozszerzyć postulaty Strajku Kobiet o wszystkie najważniejsze problemy, jak reforma oświaty, inicjatywa powołania Wojsk Obrony Terytorialnej czy sprzeciw wobec umywania rąk od odpowiedzialności za przeciwdziałanie mowie nienawiści czy przemocy wobec kobiet.

Skąd pomysł na demonstrowanie 13 grudnia? Najwyraźniej, jak mówi chociażby Władysław Frasyniuk, wybór tej daty ma stanowić ostrzeżenie, do czego może prowadzić polityka Prawa i Sprawiedliwości.

Nie wiadomo jednak, na ile takie memento brzmi wiarygodnie, jeżeli jedną z twarzy protestu staje się pułkownik Adam Mazguła, deprecjonujący, mówiąc delikatnie, skalę represji w okresie stanu wojennego. Wraz z kolejną już historyczną wpadką Mateusza Kijowskiego, który mówił (zapewne z niewiedzy) o „zamieszkach” w kopalni „Wujek”, KOD tworzy idealny kontekst pod uprawianą przez „Wiadomości” kampanię ośmieszania wszystkich działań opozycji.

Słów pułkownika nie da się obronić. Nie wiadomo też, czemu, poza podrzuceniem prezentu dla dziennikarzy prawicowych mediów, mają służyć słowa o „wypowiedzeniu posłuszeństwa władzy” zawarte w odezwie organizatorów „strajku”.

Kiedy się udaje?

Sposób organizacji wydarzenia świadczy o głębokim niezrozumieniu genezy sukcesów masowych ruchów. W przypadku Strajku Kobiet, protestów przeciwko budowie rurociągów na indiańskich ziemiach w stanie Dakota czy też największych protestów robotniczych w historii Indii mamy do czynienia z ruchem ze sprecyzowanym celem i taką grupą odbiorców. W Polsce rząd przestraszył się Strajku Kobiet dlatego, że wziął w nim udział także potencjalny elektorat PiS-u – kobiety z mniejszych miejscowości i wsi. Pokazał, że przypodobanie się grupie ekstremistów nie jest warte tyle, ile potencjalna utrata własnych wyborczyń. Ale nie każdy problem można załatwić, stosując tę samą strategię. A na pewno niemożliwe jest realizowanie wszystkich naraz.

Strajk obywatelski można potraktować jako sprzeciw wobec wszystkich negatywnych zjawisk, jakie pojawiły się w polskiej polityce w przeciągu ostatniego roku. Jeżeli nawet uda się zakorzenić te protesty w mniejszych ośrodkach, rząd PiS-u nie dostanie komunikatu, z których działań powinien się natychmiast wycofać. Na to, że z dnia na dzień stanie się zupełnie odmienną partią, nie możemy liczyć.

Po roku działalności KOD-u można ocenić go jako ruch definiujący działania w obronie demokracji w sposób negatywny. Podobnie jak dawniej działacze ruchów kontestujących we Włoszech rządy Berlusconiego, narracja KOD-u prowadzi do personalizacji problemów demokracji i praw człowieka. Tymczasem faktem jest, że o ile PiS prowadzi intensywnie działania skierowane na wprowadzanie groźnych polityk, o tyle część narzędzi odziedziczył po ludziach broniących dziś demokracji. Platforma Obywatelska zdecydowała się rozwiązać problem kilku przestępców, używając prawa, którego ofiarą może paść każdy. Gdyby miało przyjść do aresztowania ludzi za działalność, „ustawa o bestiach” tworzy doskonałe podstawy do nadużywania tej procedury w sposób kamuflujący rzeczywiste intencje władzy.

Ustawa o zgromadzeniach z kolei to przykład strategii stosowanej przez PiS. Rzucając skrajne pomysły, napędza społeczne protesty. Projekt ustawy zaostrzającej przepisy antyaborcyjne autorstwa Ordo Iuris mógł stanowić niewygodną wrzutkę, z której jednak PiS starał się zrobić użytek. Po tym, jak odrzucił ekstremalny wariant zakazu aborcji, ustami swoich liderów zapowiedział coś, co można interpretować jako pomysł bądź na ograniczenie możliwości legalnego przerwania ciąży do mniejszej liczby przypadków, bądź też na wywieranie nacisku na jeszcze większe ograniczenie jej dostępności. Podobnie było w przypadku ustawy o zgromadzeniach – po odrzuceniu skrajnego pomysłu temat nieco przycichł. W efekcie może zostać przepchnięta propozycja idąca jeszcze dalej w kierunku, który wytyczyły już poprzednie władze.

Jak się bronić?

Obronę demokracji należy rozumieć przede wszystkim jako budowanie kapitału społecznego i kultury demokratycznej. Potrzebny jest przekaz pozytywny, krytyczny zarówno wobec „twardych”, jak i „miękkich” zagrożeń. Potrzebujemy ruchu, w którym ludzie mówiący o nierównościach i źródłach społecznych frustracji nie są wygwizdywani, ale dostarczają inspiracji do działania. Oddając pole w tym zakresie ekstremistom i demagogom, stajemy się grabarzami swojej wolności.

Potrzebujemy perspektywy wykraczającej poza hasło „Byle zniszczyć PiS”. A tej w strajku obywatelskim nie widać. Widać za to przejmowanie narzędzi działania i retoryki, jaką PiS stosował podczas własnych grudniowych demonstracji w czasach, gdy był w opozycji. Poza tym wszystkim PiS dysponował jednak innymi atutami, których dzisiejszemu obozowi demokracji brakuje, np. siecią „klubów” i stowarzyszeń rozsianych po całej Polsce. Jeżeli liderzy KOD-u nie zrozumieją tego w najbliższym czasie, możemy zacząć oswajać się z myślą, że rząd PiS-u zostanie z nami na dłużej.

SKOMENTUJ

Nr 413

(49/2016)
12 grudnia 2016

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail