„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Lekcja...

[Projekt: Polska] Lekcja singapurskiej merytokracji

Paweł Gliniak

Dzięki merytokracji wielu Singapurczyków wyrwało się z biedy, a historia Singapuru stała się przykładem postkolonialnego sukcesu. Merytokracja, paradoksalnie, ograniczyła też jednak mobilność mieszkańców Singapuru i zwiększyła ich niechęć do oderwanych od reszty społeczeństwa elit.

Bez wątpienia Singapur jest krajem, który w przeciągu jednego pokolenia wyjątkowo się rozwinął, zarówno gospodarczo, jak i społecznie. Zapewniły to sprawne, choć autorytarne rządy Partii Akcji Ludowej (PAP, People’s Action Party), która przewodzi Singapurem od uzyskania niepodległości w 1965 r. Partia i jej charyzmatyczny lider, Lee Kuan Yew, od początku musieli zmagać się z wieloma problemami natury historycznej i gospodarczej. Wymienić tu można postkolonialną przeszłość kraju, zniszczenia wojenne, powszechną korupcję, brak dostępu do surowców naturalnych i podział społeczeństwa podług praktycznie wszystkich możliwych kategorii: klanowej, etnicznej, politycznej, językowej i religijnej. Dziś miliony (15 mln w 2015 r.) przybywających do Singapuru turystów z Europy, USA czy Australii mogą czuć się tu jednak jak w domu. To globalne miasto intryguje i urzeka synergią między nowoczesnością a wielokulturowością swojego społeczeństwa.

Przyczyn sukcesu Singapuru jest wiele. Osiągnięto go nie tylko dzięki pragmatycznej polityce zagranicznej, odrzuceniu ideologizacji polityki gospodarczej, postawieniu na zrównoważony rozwój, technologię i edukację, lecz także dzięki merytokracji, która w kilka dekad pomogła praktycznie wyeliminować korupcję i nepotyzm. Dziś Singapur, obok Norwegii i Szwajcarii, jest jednym z najmniej skorumpowanych państw świata. Zasługi merytokracji nie czynią jej jednak systemem bez skazy.

Najogólniej rzecz ujmując, w merytokracji osoba nagradzana jest za wyniki swojej pracy, będące połączeniem ciężkiej pracy i talentu. O objęciu stanowiska nie decydują kwestie rodzinne lub znajomości, a wyłącznie kompetencje. Można uznać – zwłaszcza gdy mówimy o sektorze publicznym – że nie ma chyba bardziej sprawiedliwego systemu niż ten, w którym daną pracę otrzymują osoby najlepiej do niej przygotowane. W edukacji zasady merytokracji zachęcają jednak do silnej konkurencji między uczniami i studentami, ponieważ otrzymane stopnie w sposób bezpośredni wpływają na miejsce na drabinie społecznej. W tak rozumianej merytokracji to jednostka zawdzięcza sukces samej sobie i jest za niego odpowiedzialna. System ten, mający początki w czasach chińskiej dynastii Han, bardzo dobrze zakorzenił się w zdominowanym przez Chińczyków społeczeństwie Singapuru. Merytokracja przez kilka dekad zapewniała równowagę społeczną, mobilność dochodową poszczególnych grup i niwelowała napięcia między nimi. Była także narzędziem realizacji singapurskiej wersji American Dream, dostępnej dla wszystkich mieszkańców, bez względu na ich pochodzenie.

Czy po pół wieku singapurska merytokracja nadal sprawdza się jednak tak dobrze? Od połowy lat 90. XX w., kiedy rząd dokonał zwrotu w stronę bardziej antyegalitarnej, neoliberalnej polityki, wyraźnie rosną społeczne nierówności (współczynnik Giniego aktualnie znajduje się na poziomie znacznie biedniejszej Boliwii lub zmagających się z wieloma problemami Filipin). Także płatna edukacja znacząco ogranicza możliwość równego startu dla młodszego pokolenia. Mimo że 2/3 rodzin opłaca czesne za naukę swoich dzieci, a 80 proc. rodziców uważa, że opłaty za edukację są koniecznym warunkiem osiągnięcia sukcesu, to tylko połowę z nich stać na przeznaczenie więcej niż 500 dol. singapurskich miesięcznie na kształcenie swojego potomstwa (1 dolar singapurski to ok. 2,9 zł; mediana miesięcznego dochodu na członka gospodarstwa domowego wynosiła w 2012 r. 2 tys. 127 dol. singapurskich). Do tego dochodzi problem przenoszenia dobrych szkół do bogatszych dzielnic i większa dostępność lepszej edukacji dla dzieci rodzin lepiej sytuowanych. Oznacza to, że już na starcie dwoje równie utalentowanych dzieci, pochodzących jednak z rodzin o różnym statusie materialnym, ma całkiem inne możliwość zdobycia wykształcenia. Nie ma się więc co dziwić ocenie niektórych ekspertów, którzy wskazują, że singapurski system edukacji tłumi mobilność dochodową obywateli.

Jednak podstawową rzeczą powiązaną z singapurską wersją merytokracji jest wyłonienie się coraz bardziej odizolowanej od społeczeństwa elity rządzącej. Elitaryzm nie jest zjawiskiem nowym w tym kraju. Z czasem niezwykle zamożnych i wpływowych chińskich kupców zastąpili wykształceni w Europie singapurscy politycy, ekonomiści i prawnicy. Bardzo szybko, ze względu na autorytarny charakter państwa, nowe elity finansowe i polityczne zdominowały ideologiczny przekaz w mediach i szkolnictwie, przekonując, że nierówności społeczne i gospodarcze są zjawiskiem naturalnym. Z tego też powodu jak dotąd nie pojawił się żaden impuls, który zachęciłby do zmiany obecnego systemu, np. poprzez wprowadzenie progresywnego podatku dochodowego, zwiększenie pomocy społecznej czy wydatków rządowych na sprawiedliwszy dostęp do edukacji.

Stopniowo poparcie dla rządu i rządzącej od dziesiątków lat Partii Akcji Ludowej zaczyna jednak spadać, co zmusza rządzących do zajęcia stanowiska. W ostatnich latach w swoich przemówieniach i oficjalnych dokumentach przedstawiciele Partii podkreślają konieczność zmiany istniejącego systemu na bardziej inkluzywny i sprawiedliwy, tak by stał się on akceleratorem mobilności społecznej Singapurczyków.

Merytokracja przez lata zapewniała społeczną stabilizację, pomogła także wyciągnąć miliony ludzi z biedy. Dziś jednak tę samą merytokrację uznaje się za winną pojawienia się elitarnej kasty polityków oderwanych od społecznych dołów, ograniczenia mobilności dochodowej obywateli, a także sprzyjania potencjalnym niepokojom społecznym.

* Fotografia wykorzystana jako ikona wpisu: Merlion444. Źródło: Wikimedia Commons  [domena publiczna, CC0].

SKOMENTUJ

Nr 417

(1/2017)
9 stycznia 2017

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail