Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Cudzoziemcy się boją

Cudzoziemcy się boją

Z Joanną Subko rozmawia Łukasz Pawłowski

„Mowa nienawiści wobec konkretnej grupy społecznej, jeśli jest tolerowana, może prowadzić do coraz głębszych podziałów społecznych, a co za tym idzie do coraz poważniejszych przestępstw. W ten sposób można moim zdaniem patrzeć na ostatnie wydarzenia w Ełku”, mówi prawniczka z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Łukasz Pawłowski: Czy Polska jest krajem ksenofobicznym?

Joanna Subko: Tego bym nie powiedziała, bo w Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, obywatele są podzieleni, gdy chodzi o stosunek np. do uchodźców. Według badań CBOS-u nie chce ich przyjmować 52 proc. badanych, a 40 proc. uważa, że należy tymczasowo przyjąć poszukujących schronienia. Niepokojący jest jednak wzrost przestępczości motywowanej nienawiścią. I to pokazują statystyki Prokuratury Krajowej – w pierwszym półroczu 2015 r. prowadzono 848 postępowań, rok później 863. A odsetek cudzoziemców mieszkających w Polsce to wciąż znikomy procent ogółu społeczeństwa.

Ale ta liczba rośnie, chociażby za sprawą masowego napływu imigrantów ekonomicznych z Ukrainy. Może więc liczba przestępstw popełnianych na cudzoziemcach rośnie przede wszystkim dlatego, że samych cudzoziemców jest u nas coraz więcej?

Większą rolę odgrywa moim zdaniem wzrost nastrojów ksenofobicznych, zaostrzenie i radykalizacja debaty publicznej. Należy też pamiętać, że istnieje coś takiego jak ciemna liczba przestępstw motywowanych nienawiścią – są to przestępstwa popełnione, ale niezgłoszone. Z różnych powodów. Cudzoziemcy mają barierę językową, boją się wtórnej wiktymizacji lub nie wierzą w skuteczność działań organów ścigania.

Czy przestępstwa popełniane na cudzoziemcach są motywowane przede wszystkim rasowo czy religijnie?

Kiedy patrzy się na statystyki policji i prokuratury, widać, że zmieniły się grupy najbardziej zagrożone. W 2015 r. najwięcej postępowań prowadzono w sprawach, w których przestępstwa popełniano przeciwko Romom, Żydom i osobom o ciemnym kolorze skóry. W tym roku na pierwszym miejscu są muzułmanie – prokuratura w pierwszym półroczu 2016 r. prowadziła ponad 250 postępowań motywowanych nienawiścią religijną wobec wyznawców islamu.

Jakiego rodzaju są to przestępstwa?

W większości – ponad 40 proc. – to nienawistne wpisy internetowe. Być może tych postępowań jest tak wiele, bo najłatwiej je zgłosić – wystarczy zrobić zdjęcie danego wpisu i przesłać do prokuratury, co robią m.in. organizacje pozarządowe. Coraz więcej jest jednak także spraw dotyczących tzw. czynnej agresji, czyli pobić, znieważeń itp. Wzrosła też liczba spraw dotyczących wydarzeń związanych z organizowanymi manifestacjami.

Jak sytuacja w Polsce przedstawia się na tle innych krajów?

Trudno to porównać. Takie dane zbierane są przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka działające przy Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

I tak – po Brexicie w Wielkiej Brytanii odnotowano znaczący wzrost przestępstw z nienawiści, ale służby policyjne od razu zaczęły o tym alarmować, uczulać społeczeństwo. W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy podejmujemy sprawę, która w naszej opinii może mieć podłoże rasistowskie, zwracamy się do organu prowadzącego postępowanie z prośbą o wskazanie, czy są podejmowane czynności sprawdzające motywację sprawcy. Niestety, nie zawsze tak się dzieje.

Nawet jeśli liczba tego rodzaju przestępstw rośnie, to wśród ogółu popełnianych w Polsce przestępstw jest to wciąż bardzo mały odsetek…

Tak, to według danych policji 0,1 proc. wszystkich przestępstw.

Nie jest to więc bardzo istotny problem…

Taki argument często pada, ale trzeba pamiętać, że są to przestępstwa o tzw. szczególnej szkodliwości społecznej, ponieważ każde z nich rezonuje na całą grupę społeczną, którą reprezentuje ofiara. Kiedy na ulicy zostaje pobity człowiek o innym kolorze skóry, wszyscy niebiali dowiadujący się o tego rodzaju przestępstwie mogą się czuć zagrożeni.

Uprzedzenia i nienawiść – które charakteryzują motywację sprawcy – prowadzą do powstawania podziałów w społeczeństwie, wykluczenia niektórych grup, a to może nawet prowadzić do naruszenia bezpieczeństwa publicznego.

Ale, jak już powiedzieliśmy, większość tego rodzaju przestępstw to wpisy internetowe, a nie zakłócenia porządku publicznego.

Liczba pobić i napadów motywowanych nienawiścią także wzrasta. Poza tym mamy historyczne przykłady pokazujące, że mowa nienawiści wobec konkretnej grupy społecznej, jeśli jest tolerowana, może prowadzić do coraz głębszych podziałów społecznych, a co za tym idzie do coraz poważniejszych przestępstw. W ten sposób można moim zdaniem patrzeć na ostatnie wydarzenia w Ełku.

Przedstawiciele władzy zarzucają Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że zbyt wiele uwagi poświęca przestępstwom wynikającym z nienawiści. Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak uważa, że to konsekwencja „lewackich poglądów” Adama Bodnara.

Trudno nam dyskutować z tego rodzaju politycznymi stwierdzeniami, bo naszym zadaniem jest po prostu przeciwdziałanie dyskryminacji, co jest ustawowym obowiązkiem Rzecznika. Wykonujemy więc po prostu swoją pracę. Kiedy pomagamy osobom, które się do nas zgłaszają, także nie pytamy o poglądy polityczne.

Co ciekawe, wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński, zastępca prokuratora krajowego oraz komendant główny policji na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych w październiku zeszłego roku przyznawali, że przestępstwa motywowane nienawiścią to przestępstwa „szczególnej wagi”. Jednocześnie zapewniali jednak, że policja doskonale radzi sobie z ich ściganiem, w związku z tym wielkiego problemu nie ma.

Biuro RPO ma inne zdanie. Przygotowało ranking najważniejszych problemów z punktu widzenia przestrzegania praw człowieka i obywatela w 2016 r. Na 4. miejscu znalazła się „niedostateczna reakcja państwa na przypadki dyskryminacji i wzrastającą liczbę przestępstw motywowanych uprzedzeniami”. Na czym polega ta „niedostateczna reakcja”?

Ze spotkań Rzecznika z muzułmanami i ze studentami zagranicznymi w Polsce, które odbyły się w zeszłym roku, wynika jednoznacznie, że wielu z nich boi się pójść na policję, by zgłosić tego rodzaju przestępstwa. Państwo nie buduje w tej grupie przekonania, że może im zapewnić bezpieczeństwo. Brakuje adekwatnej reakcji na problem przemocy z nienawiści, brakuje efektywnego przeciwdziałania jej. Nie zawsze też prokuratura lub policja naszym zdaniem właściwie bada motyw sprawcy. Chodzi tu np. o to, by sprawdzano, czy sprawca jest powiązany z radykalnymi grupami.

Postępowanie ogranicza się więc do czego?

Do badania jednej konkretnej sytuacji – zdarzają się przypadki, że organ dostrzega pobicie, ale nie dopatruje się w nim motywacji rasistowskiej, bo nie była wyrażona wprost. A jeśli motywacja nie jest brana pod uwagę, trudno klasyfikować dane przestępstwo jako motywowane nienawiścią i, co za tym idzie, trudno pokazać, że naprawdę uznajemy tę kategorię przestępstw za szczególnie istotną. Przekłada się to również na zaniżanie statystyk, które rzetelnie analizowałyby skalę zjawiska, co z kolei ogranicza możliwości podejmowania działań zaradczych.

Na przykład?

Kiedy zauważyliśmy, że rośnie liczba ataków na studentów zagranicznych w Polsce, Rzecznik wystąpił do ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina z apelem o potępienie tych ataków, stworzenie mechanizmu wsparcia dla studentów oraz podjęcie działań, które ograniczyłyby ich liczbę. W takich sytuacjach możliwość „podparcia się” statystykami jest dla nas bardzo pomocna.

Minister posłuchał?

Żadnej odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

Od kiedy?

Od maja.

Co Rzecznik robi w sprawie wydarzeń w Ełku?

Na razie wystąpiliśmy do komendanta powiatowego policji z prośbą o wyjaśnienia, co dokładnie się stało i czy policja bada tę sprawę właśnie pod kątem przestępstw z nienawiści. Zapytaliśmy również, czy policja podjęła działania prewencyjne mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa mieszkającym w Ełku cudzoziemcom. Czekamy na odpowiedź.

Minister Błaszczak stwierdził, że te ataki są w jakimś sensie zrozumiałe, bo ludzie obawiają się terroryzmu.

Można obawiać się terroryzmu, ale obawy nie mogą się przeradzać w przemoc, rozruchy i niszczenie mienia.

Czy do takich sytuacji jak w Ełku dochodziło w Polsce już wcześniej?

Nie, z takimi rozruchami, na tak dużą skalę jeszcze się nie spotkaliśmy.

Biorąc pod uwagę wydarzenia na świecie oraz stały wzrost liczby imigrantów w Polsce, możemy przewidywać, że ten problem będzie narastał.

To prawda, tym bardziej że nie ma publicznej dyskusji na ten temat i przyznania, że naprawdę mamy problem. Po każdym z ataków głos zabierają przede wszystkim organizacje pozarządowe, które pomagają ofiarom przestępstw, niejako zastępując państwo w tej roli. Obecna sytuacja nakłada na organy państwowe obowiązek reagowania, promowania postaw szacunku. Drugim problemem jest sposób przedstawiania cudzoziemców, uchodźców czy muzułmanów w mediach. Polscy muzułmanie na spotkaniu z Rzecznikiem w zeszłym roku jednogłośnie mówili, że wszyscy o nich mówią, ale nikt ich do mediów nie zaprasza, nie pyta chociażby o to, jaką religią jest islam. Do tego dochodzi jeszcze całkowity brak edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach i na studiach.

Czy jest jakiś pomysł na to, jak zapobiegać tego rodzaju przestępstwom w sposób długofalowy?

Bez odpowiedniego partnera w postaci władz państwowych, bez odgórnego potępiania przestępstw z nienawiści i prowadzenia działań zaradczych, edukacyjnych na poprawę sytuacji nie ma szans. NGO-sy, działania oddolne nie zastąpią działań odpowiednich organów państwowych, które odpowiedzialne są za zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim nam w Polsce.

 

*Ikona wpisu: fot. Geralt. Źródło Pixabay.com [CC 0]

SKOMENTUJ

Nr 418

(2/2017)
10 stycznia 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail