„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Projekt: Polska] Nie...

[Projekt: Polska] Nie zawsze warto rozmawiać

Michał Żakowski

Narodowy radykalizm jest dziś tak samo niebezpieczny, jak był w latach 30., kiedy prowadził do tworzenia gett ławkowych i pogromów. Jego tolerowanie w mediach to historyczna bezmyślność.

Program „Skandaliści” – po tym, jak został zdjęty z anteny za rozmowę z Jerzym Urbanem przebranym w strój biskupa – postanowił zająć się tematami mniej drażliwymi w naszej rzeczywistości. W ramach nadwiślańskiej wersji poprawności politycznej stał się przestrzenią autopromocji dla osób wygłaszających poglądy rasistowskie, antysemickie i seksistowskie.

Jak czytamy w opisie programu, zapraszani do niego są „ludzie poruszający wyobraźnię tłumów”. Do kategorii skandalistów autorzy zaliczają Janusza Palikota, Mateusza Kijowskiego, Joannę Scheuring-Wielgus, Wojciecha Cejrowskiego, Jacka Międlara i Mariana Kowalskiego.

Do jednej ligi trafiają osoby, których poglądy można określić jako niespecjalnie wyszukane (Janusz Palikot), takie, które wzbudzają kontrowersje przez podnoszenie tematu mowy nienawiści i dyskryminacji na tle płci (Joanna Scheuring-Wielgus), i takie, które stosują dehumanizujący język wobec całych grup społecznych, a w ten sposób odtwarzają stare uprzedzenia, nieszczególnie przy tym interesując się ich zderzeniem z twardymi faktami. Przykładem rozmowa z Marianem Kowalskim.

Pierwsza prowokacja telewizji – asystenci przynoszą kebab dla gościa i falafel dla prowadzącej. Krótka wymiana zdań, pułapka wybitnie nieudana – Kowalski powtarza to, co mówi od dawna: że bywa w restauracjach oferujących kuchnię różnego rodzaju; wygłasza oświadczenie mające odciągnąć od niego jakiekolwiek oskarżenia o rasizm. Nie od dziś wiadomo, że nacjonaliści jadają w kebabach, nie wiadomo więc, czemu ta zagrywka miałaby służyć.

Już po chwili prowadząca daje się podejść innej z ulubionych technik gościa – streszcza, w uproszczeniu, jego poglądy, a on obraca je w żart i zarzuca prowadzącej, że „dla niej każdy Arab to terrorysta i uchodźca”, po czym opowiada o swoich kolegach Arabach z siłowni. Fenomen antysemity mającego znajomego Żyda, homofoba mającego przyjaciela geja itp. nie jest niczym nowym.

Następny wątek – zajścia w Ełku. Skomplikowany temat sprowadzony zostaje do kwestii statusu pobytu sprawcy zabójstwa. Wiemy o tym od Mariusza Błaszczaka, choć nie wiadomo, na czym dokładnie miały polegać jego problemy (czasami o przejściowej utracie udokumentowania pobytu decyduje minimalne opóźnienie w złożeniu statusu o przedłużenie wniosku, czasami błąd urzędnika). Udało się jednak wytworzyć zbitkę między pojęciami nielegalnego imigranta i zabójcy, który potrafi ugodzić w nerkę, przez co całe wydarzenie ma nosić rzekomo znamiona egzekucji. Zanim prowadząca zdążyła dojść do głosu i przypomnieć o „odwetowych” atakach na przypadkowych cudzoziemców, Marian Kowalski podsumował wątek dygresją o popularnym sitcomie. Od razu przypomina się osobowość cesarza, co „lubił polowania i terror”, ale „fotografował się z dziećmi wśród kwiatów”. Zwykły Polak zaczyna utożsamiać się z rozmówcą, traktując dziennikarkę jako osobę niepoważną, z niezrozumiałych powodów niechętną Kowalskiemu.

Dekonstruowanie narracji fundamentalistów jest niezbędne. Dyskutując o narodowym radykalizmie, wszyscy powinniśmy mieć w głowie wznowioną niedawno pracę Jana Józefa Lipskiego „Idea Katolickiego Państwa Narodu Polskiego”

Michał Żakowski

Następnie Kowalski przechodzi w sferę fantazji. Twierdzi, że Polska jest „zalewana” przez „różnych ludzi”, po czym sam sobie zaprzecza, twierdząc, że do Polski nikt nie chce wjeżdżać. W końcu stwierdza, że parafie przyjmują dziś pojedynczych uchodźców, ale robią to, bo idą za głosem Franciszka, który „jest lewicowym papieżem”. A przecież – peroruje dalej Kowalski – Benedykt XVI mógł zostać „prawdopodobnie w wyniku jakiegoś puczu odsunięty od władzy”! Czy Kowalski rozmawia z księdzem o swoich poglądach? Nie musi się z nich zwierzać nawet spowiednikowi, a tym bardziej redaktorce, która nie jest osobą duchowną. Erystycznie kulturysta w dalszym ciągu wygrywa z dziennikarką.

Reszta programu wygląda podobnie. I rzecz nie w tym, by scena po scenie analizować rozmowę Gozdyry z Kowalskim, lecz by zwrócić uwagę na poważniejszy problem.

Od dawna w mediach nobilituje się przedstawicieli skrajnej prawicy, udostępniając im czas antenowy i poświęcając dużą uwagę ich poglądom. Padają argumenty o wolności słowa. Warto przypomnieć sobie jednak Rawlsa i dylemat nietolerancyjnej sekty. Jeśli jakaś grupa nie akceptuje demokratycznych zasad, nie jesteśmy zobowiązani traktować jej tak samo jak innych organizacji, które szanują pewien konsensus. A jeśli już to robimy, powinniśmy stanowczo wykazywać niekonsekwencje w prezentowanym przez nich sposobie myślenia i nie wdawać się w pojedynek na emocje, bo te świetnie służą wszelkiej maści fundamentalistom.

Musimy jednocześnie zdawać sobie sprawę z tego, że osoby, które już przyjęły retorykę zagrożenia i tęsknoty za rządami silnej ręki, nie zmienią od razu swojej postawy. W rozmowach z ludźmi reprezentującymi takie poglądy szczególnie istotne jest unikanie tego, co zdarzało się red. Gozdyrze – atakowanie chochołów, pozwalanie sobie na niedopowiedzenia, które zręczny dyskutant przeplata na korzyść swojej tezy. Trzeba pamiętać, że naszym celem może być jedynie wpłynięcie na nieprzekonanych.

Dekonstruowanie narracji fundamentalistów jest wręcz niezbędne. Dyskutując o narodowym radykalizmie, wszyscy powinniśmy mieć w głowie wznowioną niedawno pracę Jana Józefa Lipskiego „Idea Katolickiego Państwa Narodu Polskiego”. Podejmowanie tego tematu może mieć sens tylko wtedy, kiedy będziemy w stanie wykazać, że król jest nagi.

Poglądy głoszone przez dzisiejsze organizacje zaliczane do narodowego radykalizmu, a w istocie wywodzące się z nurtu bliźniaczych idei inspirujących się faszyzmem, są tak samo niebezpieczne dziś, jak były w latach 30., kiedy doprowadzały do tworzenia gett ławkowych i pogromów. Reprezentanci takich poglądów nie są rozmówcami, z którymi mogę się nie zgadzać, ale którzy zawsze mogą wnieść do dyskusji coś wartościowego i godnego refleksji. Jeżeli – tak jak w programie „Skandaliści” – rozmawia się z nimi w sposób nieprzemyślany, zakładając, że na pewno nie przepracowali tego, jak się o nich myśli, lub nie umieją się do tego odnieść – przyczyniamy się jedynie do wzrostu popularności tego typu idei.

*/ Fot. Wikimedia Commons. CC Attribution-Share Alike 3.0 Unported.

SKOMENTUJ

Nr 421

(5/2017)
6 lutego 2017

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail