Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Perfekcjonizm leczony kotem....

Perfekcjonizm leczony kotem. O książce „Praktyczny pan” [KL dzieciom]

Anna Kaszuba-Dębska

„Praktyczny pan” to rzecz o samowyobcowaniu we współczesnym świecie, o potrzebie bliskości, powoli rodzącej się przyjaźni człowieka z kotem i o nieoczekiwanych zmianach: „zupełnie, całkowicie i okropnie niepoważnych”.

Praktyczny pan-okladka

Kiedy byłam mała, uwielbiałam cotygodniowe wizyty z moją mamą i babcią u Praktycznej pani. Dostawałam tam wodę gazowaną z syfonu, cukierki irysy i szezlong „LC4” do własnej dyspozycji. Wówczas nie miałam oczywiście pojęcia, że obite ciemnozieloną ceratą rozkładane łóżko w gabinecie kosmetycznym Praktycznej pani to niedoskonała imitacja najbardziej znanego na świecie łóżko-fotelu zaprojektowanego w 1928 r. w pracowni znanego architekta Le Corbusiera. Leżąc na „LC4”, obserwowałam, jak Praktyczna pani robiła bardzo mało praktyczne rzeczy. Malowała paniom paznokcie, zakręcała włosy na wałki, plotkowała, nakładała hennę na rzęsy i brwi, a ja, objadając się irysami, spędzałam tam błogie chwile.

To wspomnienie wydobyło się z mroków mojej pamięci, gdy zobaczyłam tytuł opublikowanej nakładem wydawnictwa Bajka książki Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel pt. „Praktyczny pan”. Pomyślałam: muszę ją mieć! A nuż autorka opisuje wspomnienia podobne do moich, z tą różnicą, że głównym bohaterem w tym wypadku jest nie Praktyczna pani, a Praktyczny pan?

Praktyczny pan_il1

Niestety! Przeczytałam książkę od deski do deski, a właściwie od jednej do drugiej zaprojektowanej w klimacie De Stijl [1] wyklejki. Moim oczom ukazała się postać „pewnego bardzo praktycznego”, nieco łysawego pana, w moim odczuciu wiodącego dość nudne i samotne, smutne życie. Zacytuję za autorką: „…zajmował się tylko tym, co uważał za istotne i konieczne. Krótko mówiąc, nigdy nie tracił czasu na głupoty…”. Praktyczny pan drżał na samą myśl o puszczaniu latawców, tuleniu drzew, tarzaniu się w trawie, a co gorsza, robieniu do lustra śmiesznych min czy śmiania się na głos. Robił rzeczy wyłącznie poważne, nie tracąc czasu na głupoty. Codziennie skrupulatnie planował kolejny, identyczny do poprzedniego dzień, składający się z serii przysiadów, skłonów, niebywale zdrowego, choć nie całkiem smacznego śniadania, nudnej, ale ważnej i potrzebnej pracy. Nawet nocą śnił tylko sny o wykresach, tabelkach i cyferkach.

Nic dziwnego, że Praktyczny pan był dość nerwowy i bardzo samotny. Może dlatego nie spotkał Praktycznej pani, która nauczyłaby go rzeczy całkiem niepożytecznych, jak na przykład malowania paznokci, objadania się irysami czy wylegiwania na szezlongu „LC4”. Choć nie! Trzeba przyznać, że Praktyczny pan, mimo że był nieco zramolały i znerwicowany (codziennie ratował swoje nerwy różową tabletką), to otaczał się wspaniałymi, najwyższej klasy meblami, a zaprojektowany przez mistrza designu szezlong „LC4” na pewno przypadłby mu, tak jak mnie w dzieciństwie, do gustu.

Praktyczny pan_il2

W tym miejscu chylę czoła przed autorem niezwykle przemyślanej koncepcji graficznej książki. Adam Pękalski równolegle do tekstu Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel snuje własną, świadomą i przemyślaną rysunkową opowieść o Praktycznym panu. Już pierwsza i czwarta strona okładki zapowiadają inspirację dziełami epoki abstrakcji geometrycznej. W tym wypadku są to obrazy współtwórcy De Stijl – Pieta Mondriana, charakteryzujące się prostokątnością, podziałami pionowo-poziomymi i brakiem zbędnej dekoracji. Praktyczny pan na pewno jest fanem konstruktywizmu i funkcjonalności architekta i projektanta Le Corbusiera, wspominanego przeze mnie wyżej w kontekście leżanki „LC4”. Le Corbusier to autor koncepcji, że dom to „maszyna do mieszkania”, i powinien być projektowany tak, by spełniać swoją funkcję, podobnie jak samochody, samoloty i inne maszyny funkcjonalne. W mieszkaniu Praktycznego pana znajdziemy lecorbusierowskie meble, mondrianowskie obrazy, kalendarz ścienny inspirowany malarstwem geometrycznym Kandinskiego, a nawet opasły tom poświęcony architekturze Bauhausu [2]. Za oknem krajobraz charakterystyczny dla metropolii: wysokie budynki, wieżowce przypominające na pierwszy rzut oka nowojorski pejzaż, choć w rzeczywistości to po prostu nowoczesna Warszawa.

Autor ilustracji niezwykle świadomie stworzył wokół swojego rysunkowego bohatera, któremu (jak mi się wydaje) nadał również rysy twarzy Le Corbusiera, świat zorganizowany i praktyczny, w którym brak miejsca na odrobinę szaleństwa. Tego obsesyjnie zorganizowany Praktyczny pan nie potrzebuje.

Życie jednak pełne jest niespodzianek, więc również w tej historii następuje nieoczekiwany zwrot akcji. Praktyczny pan staje się ofiarą własnej pedantyczności i w efekcie kupuje sobie… kota! Co to może znaczyć? Kociarze dobrze wiedzą! Polecam zatem tę historię zarówno miłośnikom kotów, jak i niekociarzom, a szczególnie, jak rekomenduje wydawca, dzieciakom od 5. roku życia.

Praktyczny pan_il3

Przypisy:

[1] De Stijl (inaczej neoplastycyzm) – kierunek w sztuce w latach 20. XX w., stworzony m.in. przez malarza Pieta Mondriana. Ideą stylu jest zasada przeciwieństw, czyli siły aktywnej i biernej, pionu i poziomu przodujących w kompozycjach. Linia pionowa oznacza dynamikę, czyli męskość, pozioma stateczność – kobiecość. W kolorystyce dopuszczalne są kolory: żółty, niebieski, czerwony. Czerń, biel i szarość traktowane są jako „niekolory”.

[2] Bauhaus – kierunek architektoniczny stworzony przez artystów skupionych wokół artystyczno-rzemieślniczej uczelni pod tą samą nazwą, ufundowanej przez modernistycznego architekta Waltera Gropiusa.

 

Książka:

„Praktyczny pan”, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, il. Adam Pękalski, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2016.

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

SKOMENTUJ

Nr 426

(10/2017)
7 marca 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail