„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Polska] Coming-out prezesa

[Polska] Coming-out prezesa

Magdalena Grzyb

Mamy w parlamencie 295 deputowanych, którzy są do szpiku kości cyniczni i zdemoralizowani? Perspektywa osobistych korzyści zaślepia ich do tego stopnia, że nie zdają sobie sprawy z tego, w czym biorą udział? Czy nie ma choć jednej osoby, która rozumie, co się dzieje? Która ma cywilną odwagę zagłosować zgodnie z sumieniem, zdrowym rozsądkiem czy polską racją stanu?

Przedwczoraj w nocy w Sejmie podczas burzliwych obrad nad ustawą o Sądzie Najwyższym i likwidacją trójpodziału władz w Polsce miało miejsce doniosłe wydarzenie. Otóż prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński poza trybem – bo też tryby i procedury są dla frajerów lub opozycji – wszedł na mównicę i zrobił polityczny coming-out. Po raz pierwszy serio, urbi et orbi, ujawnił swoje prawdziwe uczucia i polityczne intencje.

A tymi uczuciami i intencjami okazały się… nienawiść, wściekłość i chęć zemsty.

Emocje rządzą polityką

Prezes, wyraźnie podburzony słowami Borysa Budki, który w swoim wystąpieniu powołał się na pamięć Lecha Kaczyńskiego, spontanicznie wszedł na mównicę „bez żadnego trybu” i powiedział do opozycji: „Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie mord zdradzieckich nazwiskiem mojego brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami!”.

Daleko takiemu Prezesowi do dobrodusznego i w sumie sympatycznego Jarosława Kaczyńskiego z „Ucha Prezesa”. Zobaczyliśmy człowieka, któremu puściły nerwy i który wykrzyczał cały żal i nienawiść, jakie od siedmiu lat napędzają i motywują go do działania. Jarosław Kaczyński obwinia Platformę, a może i cały „nie-PiS” o śmierć swojego brata. Wszystkim poczynaniom PiS-u i całej „dobrej zmianie”, w tym również dokonującemu się na naszych oczach zamachowi stanu, nie towarzyszy żadna głębsza myśl czy idea, chodzi jedynie o kumulację władzy dla samej władzy (samego Kaczyńskiego trudno nawet posądzić o jakąś chciwość czy pazerność) oraz zemstę i upokorzenie osób lub grup, których nienawidzi Jarosław Kaczyński.

Nie wchodząc w spekulacje, na ile Jarosław Kaczyński czuje się „moralnie współodpowiedzialny” za śmierć brata, na ile stosowane przez niego psychologiczne mechanizmy obronne (zaprzeczenie, wyparcie, projekcja) lub poczucie winy są uzasadnione lub nie, widać wyraźnie, że stan uczuć ma wpływ na jego decyzje polityczne.

Z jednej strony naprawdę można się wzruszyć. Wszak jesteśmy świadkami pięknej historii o miłości braterskiej. Jeden brat nie może pogodzić się ze śmiercią drugiego brata, podstępnie populistycznymi chwytami przechwytuje więc w kraju całą władzę i „podpala” kraj. Niczym Bohun za Heleną w „Ogniem i mieczem” z miłości do niej i z rozpaczy, że nie może jej mieć. Gotowy scenariusz na kolejny film Smarzowskiego. Elsa z „Krainy lodu” z jej śmieszną mocą zamiany wszystkiego w lód i szukaniem siostry, mogłaby mu buty wiązać.

Z drugiej strony, dlaczego akurat podpala NASZ kraj?

295 odpowiedzialnych posłów i senatorów

Pytaniem, które ciśnie się na usta, nie jest jednak stan umysłu Kaczyńskiego, jest nim – co z całą resztą: co z posłami, którzy stoją za nim murem, co z Polską? Mówimy w końcu o 234 posłach i 61 senatorach, którzy bez mrugnięcia okiem popierają absolutnie wszystko, co podsunie im kierownictwo partii. Zagłosowali za demontażem Trybunału Konstytucyjnego, za ustawą o zgromadzeniach, deformą edukacji, a teraz popierają likwidację trójpodziału władzy i faktyczną likwidację niezawisłego i niezależnego sądownictwa. Niedawny bunt posła Rzepeckiego w sprawie opłaty paliwowej jest w obliczu wspomnianych ustaw doprawdy żałosny.

I kiedy maski definitywnie opadły, a prezes ujawnił swoje uczucia, wraca pytanie, które zadaje sobie pewnie niejeden Polak – czy tych 295 reprezentantów naszego narodu nie widzi, co się dzieje? Czy żaden z nich nie ma wątpliwości czy moralnego kaca? To oni przecież swoimi głosami rujnują ustrój Rzeczpospolitej.

Trudno uwierzyć, by wszyscy, 295 osób, byli tak zahipnotyzowani Jarosławem Kaczyńskim, szczerze podzielali jego obsesje i osobiste fiksacje, by całkiem wyłączyć zdolność jakiegokolwiek krytycznego oglądu rzeczywistości. Naprawdę nie dostrzegają, że rujnują państwo prawa, gwałcą Konstytucję, demontują demokrację, a nasz kraj spychają na margines cywilizowanego świata? Czy oni wszyscy wierzą, że „reformują” kraj i że to ma jakiś sens?

Jeśli nie, to może są wyrachowanymi oportunistami i chodzi im wyłącznie o skok na kasę i władzę? Jednak i w to trudno uwierzyć. Mamy w parlamencie 295 deputowanych, którzy są do szpiku kości cyniczni i zdemoralizowani? Perspektywa osobistych korzyści zaślepia ich do tego stopnia, że nie zdają sobie sprawy z tego, w czym biorą udział? Czy nie ma choć jednej osoby, która rozumie, co się dzieje? Która ma cywilną odwagę zagłosować zgodnie z sumieniem, zdrowym rozsądkiem czy polską racją stanu?

Na myśl o tym wszystkim ciśnie się na usta biblijna przypowieść o Sodomie i Gomorze. Czy spośród tych 295 posłów i senatorów, wśród których jest przecież wielu wykształconych i wydawałoby się uczciwych ludzi, jest nawet kilku prawników, nie znajdzie się choć pięciu prawych, którzy zatrzymają to szaleństwo, by ocalić nasz kraj przed nienawiścią i ślepą zemstą Jarosława?

Bo to nie Jarosław Kaczyński wiedzie nasz kraj ku zgubie, to 295 posłów i senatorów PiS-u, którzy głosując, również bez wielkiej troski o tryby i procedury, każdą niekonstytucyjną ustawę, oddalają Polskę od Europy i prowadzą nasz biedny kraj ku przepaści.

 

 

Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Piotr Drabik, Przemawiający Jarosław Kaczyński, CC BY 2.0.

SKOMENTUJ

Nr 445

(29/2017)
20 lipca 2017

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail