„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > Czy można lubić...

Czy można lubić kolendrę?

Magda i Adam Gendźwiłłowie

Odświeżający składnik guacamole i tajskiej kuchni czy też natka pietruszki gorszego sortu, o mdłym aromacie mydła? Jak to dobrze, że są jeszcze ziarna kolendry, o które spierać się nie musimy.

A.: Przyznam, że nie rozumiem twojej miłości do natki kolendry. Nauczyłem się ją tolerować w niektórych potrawach, ale i tak mnie przytłacza…

M.: A mnie nie przytłacza! Dodaje świeżości, drażni podniebienie. Wyobraź sobie smak pomidorów i limonki bez garści świeżej kolendry.

A.: Najchętniej wyobrażałbym sobie pomidory i limonkę osobno, wtedy nie trzeba zapraszać kolendry.

M.: Mnie zielona kolendra kojarzyła się z najlepszym burrito, jakie w życiu jadłam – w przydrożnej meksykańskiej knajpce w Chicago. Taka porządna garść świeżo urwanej z doniczki kolendry lądowała w każdej porcji. Była taka zielona i soczysta, tysiąc razy jędrniejsza niż takie wątłe ziółko z hydroponicznej uprawy. Kolendra kojarzy mi się też z zupą z ciecierzycy podawaną przez libańskich imigrantów w Barcelonie. Zielona kolendra jest kręgosłupem niektórych potraw, bez nich wiele z nich byłoby mączną masą bez wyrazu…

A.: A jedyne, co bym czuł podczas jedzenia, to ból chili na języku… Rzeczywiście, tu kolendra może trochę pomóc, swoim mydlanym aromatem odciąga na chwilę uwagę.

M.: Przesadzasz z tym mydlanym aromatem. To najczęstsza obelga wobec kolendry. Mógłbyś odwołać się do jakichś milszych skojarzeń.

A.: Znasz moje zdanie na temat kolendry: za natkę pokroić się nie dam, za to przepadam za ziarnem kolendry. Ziarnem, które właściwie to jest suszonym owocem. I trochę mi smutno, że kolendrowa zielenina robi większą karierę niż ziarno. Pamiętam na przykład doskonale smak litewskiego ciemnego chleba z taką prawie czarną skórką, posypanego zmiażdżoną kolendrą.

Kolendrowe ziarna tłuczone w moździerzu pachną przepięknie, niech się kminek i kumin schowają. Piwo z kolendrą dostaje miłej głębi, chmielowa goryczka wydaje się wtedy jakaś szlachetniejsza. Prawdziwa przyprawa do piernika potrzebuje kolendry, a teraz – jak popatrzeć na skład przypraw w torebce – to prawie nikt jej tam nie dodaje…

M.: Przyprawę do piernika można zrobić samodzielnie w młynku do kawy. I dodać kolendrę i wszystkie inne przyprawy w dobranych przez siebie proporcjach. Ja nie mam nic przeciwko ziarnom. Zresztą, choć to ta sama roślina, to nie ma tu co porównywać – przyprawę zabierzesz ze sobą wszędzie, przetrwa długo. A potrawy potrzebują czegoś zielonego, świeżego. Garść soczystych ziół do ciebie nie przemawia?

A.: Ja tę potrzebę zieleniny rozumiem, tyle że nie zaspokajam jej kolendrą. W ogóle to najwłaściwsze wydaje mi się pozostawienie jedzącym wolnej ręki w kwestiach „zielonej posypki” – niech sobie posypują, ile chcą. Albo nie posypują w ogóle. Przynajmniej w potrawach, w których da się tak zrobić.

M.: A wiesz, że niektórzy ludzie niechęć do kolendry mają zapisaną w genach? Czytałam, że badacze odkryli, iż niechęć do natki kolendry może być dziedziczna i mieć związek z wyczuleniem nosa na nienasycone aldehydy.

A.: Nieźle. Co w takim razie będzie z naszymi dziećmi?

 

 

Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Thamizhpparithi Maari, Wikimedia Commmons

SKOMENTUJ

Nr 447

(31/2017)
1 sierpnia 2017

„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
52
numery rocznie
80
stron tekstów tygodniowo
100%
oryginalnych treści
0 zł
za dostęp do artykułów
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail