Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Wyłom w ciele...

Wyłom w ciele molocha. O albumie „T-hood (Temporary Hood)” Piotra Łakomego

Wojciech Albiński

Kilka lat temu Piotr Łakomy pozastawiał wolne miejsca parkingowe w Poznaniu śmieciami – starym styropianem, kijkiem, skrzynką na piwo. Zgrzebnymi, wariackimi obiektami, bzdurami w gruncie rzeczy, próbował uderzyć w molocha – nasz zabiegany, konsumencki świat.

1559650369th00

Dotąd wydawało mi się, a przyszło to w pewnym olśnieniu, że przed współczesnym społeczeństwem, przed molochem, mówiąc najkrócej, broni tylko miłość. Taka zwykła, do drugiego człowieka. Że tylko wtedy temu pierwszemu człowiekowi może „odwalić” na tyle, że staje się nieprzewidywalny. Nie da się go opracować, jego elektroniczne ślady w sieci czy wybory konsumenckie nagle stają się nieprzewidywalne, trudno z nich ułożyć wzór, jeździ nagle inaczej, inaczej patrzy. Człowiek taki – w zakochaniu, ale i w stałej, wiernej miłości – znika z radaru.

Nie ma go dla molocha.

Dalej tak myślę. Ale są jeszcze inne iluminacje. Na przykład znaleziony cudem w sieci albumik Piotra Łakomego, gdzie Łakomy bębni w jeden fantastyczny koncept, który tego molocha obnaża i przynajmniej symbolicznie unieszkodliwia. Skąd przekonanie, że obiecuje on tak wiele? Bo Łakomy mówi o samochodach. A samochody to życie. I tu można by się posłużyć fragmentami z „Kulturowych sprzeczności kapitalizmu” Daniela Bella, w których amerykański socjolog mówi, że amerykański pozorny indywidualizm, a tak naprawdę masowe społeczeństwo planktonu zbudowało samochody tak, jak całą Amerykę. A jeśli stało się tak w Ameryce, to dzieje się tak i u nas, a więc w Polsce – kraju, w którym Orlen potrafił prowadzić kampanię reklamową pod hasłem: „My też kochamy samochody”. Książka stoi za mną, z tyłu, ale to przecież oczywiste. No a jak Łakomy wysadza molocha w powietrze?

t-hood_1

Otóż są miejsca parkingowe, prawda? Takie sloty na samochody. Łakomy pozastawiał więc ludziom w Poznaniu wolne miejsca parkingowe jakimiś śmieciami, arte povera czy coś w tym stylu, i z tego zrobił zdjęcia. Stary styropian, kijek, skrzynka na piwo – sztuka.

Ileż w tym luzu! Jaka symbolika! Nie chcę tu powiedzieć, że człowieka przed społeczeństwem broni, oprócz wspominanej miłości, sztuka, skoro nie wiadomo, czym ona jest (to zresztą głodne kawałki), ale na przykładzie Łakomego widać, że coś jest na rzeczy. Jeśli nie sztuka, to twórczość, jeśli nie twórczość, to sama zdolność kombinowania, jak u małp – wciąż można wziąć do ręki kawałek cegły, starą zabawkę, budowlany pręt i zrobić wyłom – choćby symboliczny – w cywilizacji śmierci, w ciele molocha.
Zastawić miejsce parkingowe.

1402966364th04

Zgrzebnym, wariackim obiektem, bzdurą w gruncie rzeczy, o tak wymownej sile, że aż trudno ją opisywać, bo symbolika tych śmieci będzie się tylko rozwijać. Chodzi o trwanie (nikt nie przesunie obiektu, bo zajęte!), chodzi o ruch (brak miejsc do postoju podtrzymuje krążenie), chodzi o śmierć (obiekt, choć statyczny, nie znika), itd., itp. Chodzi o humor – przecież to najbardziej zjadliwa, a zarazem lekka forma komentarza na temat obłąkańczego pędu spraw i życia. Znalazłoby się coś i dla polityk miejskich anno Domini 2017 z przykazaniem: „Nie będziesz jeździł do centrum autem”. Zresztą książka wobec nich jest w jakimś sensie prorocza. Wyszła dawno, w 2011 r. w małym francuskim wydawnictwie Bunk Edition (a ja teraz robię malutki wyłom w szale i obligu nowości, recenzując ją po sześciu latach) i zapowiada, że za jakiś czas moloch będzie próbował poradzić sobie i z tym. Zdezynfekuje ruch miejski, rozmyje napięcia, przerzuci ciężary. Ale ja nie wątpię, że pojawią się nowi anarchiści. Tylko czekam na rzeźby z Veturilo. Właściwie ogłaszam konkurs.

1797442412th03

Co do książki Łakomego, oczywiście autorzy próbowali nadać temu sens – są w niej cytaty z Hakim Beya, Kafki, Lema, nawet Antonia Negri, ale to raczej moda na intelektualizowanie swojego doświadczenia niż brutalny wyraz pomysłu. A ten jest świetny. I nie przyjmuję nawet bladego wytłumaczenia samego Piotra Łakomego, że nie on te rzeźbki robił, ale fotografował już istniejące, którymi ludzie próbowali sobie licho poradzić z zajmowaniem miejsc parkingowych. Tym gorzej dla prawdy. Wyobraźmy sobie kogoś, jakiegoś artystę – najbliżej tego wyobrażenia był Piotr Łakomy – który taką miejską interwencję robi. To jak bułhakowowska wizyta Szatana w Związku Radzieckim. Szatana w imię miłości.

Ja jeżdżę starymi styropianami i kawałkiem folii, a wy?

Książka:

Piotr Łakomy, „T-hood (Temporary Hood). Dokumentacja działań publicznych w dzielnicy Łazarz i Jeżyce, Poznań, 2009–2010”, wyd. Bunk Edition, Hettange-Grande 2011.

SKOMENTUJ

Nr 461

(46/2017)
7 listopada 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail