Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Smakując > Chłodniejsza strona Kalifornii

Chłodniejsza strona Kalifornii

Norbert Dudziński

W pierwszej połowie października tego roku północną Kalifornią wstrząsnęła seria pożarów. Były to głównie regiony Mendocino County, Sonoma County i Napa Valley. Ten ostatni ucierpiał najbardziej. W tym ciepłym i suchym klimacie ogień trawi lasy i pola regularnie. Wystarczy iskra z ostrza kosiarki natrafiającego na kamień, przejeżdżający pociąg, dzieci odpalające dla zabawy fajerwerki. W Sonoma County spłonęło 2023 hektarów. Gdyby pożar w takim rozmiarze dotknął winnice w Sonoma Coast, apelacja ta przestałaby istnieć.

Kalifornijski brzeg

American Viticulture Area, czyli AVA, to apelacja winiarska. Sonoma Coast jest jednym z 17 AVA wchodzących w skład regionu Sonoma County. W grudniu 2011 r. Fort Ross-Seaview, leżący w północnej części Sonoma Coast, zyskał status oddzielnego AVA, tym samym ustanawiając liczbę hektarów apelacji na 809.

Region ten leży przy Pacyfiku i ciągnie się od Pablo Bay na południu do Mendocino County na północy. Od dawna jest znany jako obszar połowu krabów, a status AVA otrzymał w 1987 r. Panuje tam chłodny, jak na Kalifornię, morski klimat. We wschodnich częściach, najbliżej brzegu, grona dojrzewają z trudem. Winiarze, którzy zdecydowali się tam pracować, od początku byli świadomi skomplikowanych warunków, z jakimi przyjdzie im się zmierzyć. Wiedzieli, że ich trunki będą miały wysoką kwasowość, delikatną budowę i niski poziom alkoholu. Będą reprezentowały całkiem odmienny styl od tego, który zyskał w Kalifornii popularność wśród konsumentów i przychylność amerykańskich krytyków winiarskich.

Region jest chłodny i ma to odzwierciedlenie w doborze odmian winorośli. Najważniejsza jest pinot noir, według różnych źródeł jest nią obsadzonych 60 proc. Sonoma Coast. Dalej jest chardonnaysyrah, kilku producentów uprawia również trousseau, zinfandel, cabernet sauvignon, riesling. Poza niskimi temperaturami ważnym czynnikiem regionalnym są wysokie opady deszczu i poranna mgła (John Carpenter w 1980 roku nakręcił tu „Mgłę”) dodatkowo schładzająca grona, budując w nich wyraźny kwasowy kręgosłup.

Początki stylu Sonoma Coast

Za posiadłość, która wyznaczyła kierunek apelacji Sonoma Coast uznaje się Littorai, którą założył Ted Lemon w 1993 r., po kilku latach spędzonych w Burgundii. We Francji studiował enologię, pracował w wielu emblematycznych winiarniach, w końcu został pierwszym Amerykaninem zatrudnionym w Burgundii jako winemaker (dodatkowo pracował w sławnej posiadłości Domaine Roulot). Lemon przyswoił metody produkcji i filozofię (również elementy biodynamiki) i postanowił je przenieść na amerykańską scenę winiarstwa. Wczesny zbiór na granicy dojrzałości, w związku z nieodszypułkowaniem owoców, skutkuje mocniejszą, wyraźną i ostrą tanicznością. Jeśli chodzi o użycie nowej beczki do starzenia wina, to wpływa to w niewielkim stopniu na walory smakowe, dlatego słodkość, miękkość, kremowość nie są cechami trunków z Littorai. Obecnie te wina sprzedawane są na pniu, a ich dostępność w Europie jest wyjątkowo ograniczona. W podobnym stylu wina produkują Hirsh, Williams Selyem, Rivers Marie czy Arnot-Roberts.

Obecnie Sonoma Coast uchodzi za apelację prestiżową i dom dla wielu utalentowanych winiarzy. Przekłada się to naturalnie na ceny, chociaż nie jest jeszcze tak drogo jak w położonej na wschód Napa Valley.

Norbert Dudziński

Jednak jeśli macie ochotę na potężne, tłuste, o ekspresyjnej owocowości wina, apelacja Sonoma Coast ma i takie. Moim ulubionym producentem jest Aubert. Jego Ritchie Vineyard chardonnay nie zawiera mniej niż 15 proc. alkoholu, zapach ma maślany, chałkowy z wanilią, popcornem, a waga i ekstrakt aż ciąży na języku. Jednak są to wina bardzo mineralne, o wysokiej kwasowości i słono wędzonych elementach, które w cudowny sposób równoważą barokowy przepych aromatów i smaków.

20170305_021145

Obecnie Sonoma Coast uchodzi za apelację prestiżową i dom dla wielu utalentowanych winiarzy. Przekłada się to naturalnie na ceny, chociaż nie jest jeszcze tak drogo jak w położonej na wschód Napa Valley. Burgundia również jest zdecydowanie droższa, jednak za najlepsze butelki trzeba zapłacić 700 zł, a w niektórych przypadkach nawet 1300 zł. Nawet te tańsze możemy znaleźć dopiero od 150–200 zł. Najprawdopodobniej ceny będą powoli rosły, dlatego jeśli macie w planach kosztowanie tych win, to warto już teraz robić zakupy, tym bardziej że potencjał dojrzewania jest imponujący i 10, czasami 20 lat nie jest problemem.

Pinot noir najczęściej smakuje poziomkami, truskawkami, soczystą wiśnią i żurawiną, pojawiają się też elementy ziemiste, skórzane, dymne i mięsne. Połączyłbym je z dzikim ptactwem, tłusty kawałek gęsi czy kaczki też będzie dobrym pomysłem. Wyraźniejsze, ale wciąż delikatne mięso, jak np. sarna, to również sprawdzony i pewny wybór.

Chardonnay są powietrzne, słonawe ze skórką cytryny, białą gruszką, jaśminem, niedojrzałym ananasem, przyjemną tostowością. Sandacz, morszczuk, dorsz to ryby potrzebujące takiego towarzystwa, homar czy krab również nie są bez szans. A może długo pieczony boczek z węgierskiej odmiany świni mangalica? Wybór ograniczają tylko wasze gusta.

 

Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Flickr.com 

SKOMENTUJ

Nr 463

(48/2017)
21 listopada 2017

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY

TEMATY TYGODNIA

drukuj
pobierz jako pdf / wyślij e-mail