Z centrum widać najwięcej
  

  • Halamska
  • Milczewska
  • Daniło
  • Przybulewska

Ruchy wiejskie! Renesans Kół Gospodyń Wiejskich

Szanowni Państwo,

przygody rolników szukających żony śledziły z zapartym tchem miliony polskich widzów… w miastach. Adam ze wsi Pasieczniki Duże w Podlaskiem stał się ogólnopolską gwiazdą. Tak oto wieś staje się modna na nowe sposoby: od eksperymentów z nową architekturą domostw, przez programy telewizyjne, aż po zainteresowanie wysokością dotacji unijnych czy wysokimi cenami ziemi.

Trudno się jednak powstrzymać od uwagi, że w miastach nadal wyobrażenie o wsi determinują dwa stereotypy. Z jednej strony przedstawiana jest ona jako obywatelska ziemia jałowa. Młodzież emigruje za granicę lub do większych miast. Na miejscu pozostają starzejący się ludzie – oczywiście – biedniejsi i gorzej wykształceni niż ich miejscy współobywatele. A słynny jakiś czas temu film dokumentalny „Czekając na sobotę” życie na wsi pokazywał jako ucieleśnienie nudy, z której jedyną ucieczką jest ucieczka do miasta lub... najbliższej dyskoteki.

Nic dziwnego, że przyznawanie się do wiejskiego pochodzenia traktowano jako kłopotliwy balast, czemu poświęciliśmy obszerne numery [nr 128 oraz nr 129].

Z drugiej strony, kultura masowa oferuje nam wciąż obraz wsi spokojnej i – choć nie zawsze wesołej – to jednak wolnej od szeregu patologii. Nawet powszechnie znane problemy wiejskiego życia, takie jak nadużywanie alkoholu czy postępujący spadek liczby kobiet decydujących się na życie na wsi, można przedstawić w sympatyczny sposób. Popijający tanie wino panowie spod sklepu to już nie grupa alkoholików, jak w słynnej „Arizonie”, ale lokalni filozofowie, komentujący na spokojnie życie zabieganych – jak na ich standardy – mieszkańców wsi Wilkowyje w serialu „Ranczo”. Nic dziwnego, że i samotni rolnicy, z trudem znajdujący żony, nagle ze starych, zapyziałych kawalerów stali się sympatycznymi chłopakami, których pokochało kilka milionów widzów.

Jak przedstawia się jednak aktywność kobiet na polskiej wsi? Zwracamy dziś uwagę na zdumiewające zjawisko – rosnącą popularność Kół Gospodyń Wiejskich. W swoim tekście Katarzyna Milczewska pisze, że organizacje, których liczba dramatycznie spadła po upadku PRL, dziś przeżywają swój renesans. Większość z nowo powstałych kół nie szuka już jednak – jak dawniej – wsparcia lokalnych kółek rolniczych. To na ogół niezależne stowarzyszenia zakładane przez kobiety, które na wieś przyjechały relatywnie niedawno z miast. Według szacunków, dziś do KGW mają ponad 160 tys. członkiń! Warto zastanowić się, dlaczego zakładając nowe organizacje, wybierają strukturę, powołaną do życia ponad 150 lat temu… tuż po stłumieniu powstania styczniowego.

Nie ma jednej polskiej wsi, podobnie jak nie istnieje, jedno „przeciętne” polskie miasto, w rozmowie z „Kulturą Liberalną” przestrzega socjolog wsi Maria Halamska. Miejscowość położona tuż przy wielkiej aglomeracji niewiele ma wspólnego z wsią położoną z dala od „wielkich ośrodków”. „Tak jak mówi się dziś o patchworkowej rodzinie, tak też można mówić o patchworkowej wsi. Ubywa rolników, a przybywa przedstawicieli klasy średniej – urzędników, menadżerów – którzy z rolnictwem nie mają nic wspólnego. Problem polega na tym, że te dwie grupy – starych i nowych – właściwie się nie przenikają. Poszczególne kawałki nie są jednak ze sobą pozszywane”, mówi Halamska, pesymistycznie oceniając kondycję społeczeństwa obywatelskiego na polskiej prowincji i wątpiąc w siłę renesansu kół gospodyń.

A jednak o frajdzie z zabawy w koła gospodyń odpowiadają w rozmowie z „Kulturą Liberalną” członkinie KGW „Lesznowola” Marta Daniło i Ewa Przybulewska. „To nazewnictwo jest może trochę żartobliwe, ale cała działalność taka nie jest, idą za nami konkretne czyny. Robimy to, co nam sprawia frajdę, w czym się realizujemy i w czym czujemy się dobre, co wypływa z chęci pomagania innym”. Czy koła gospodyń wiejskich staną się wehikułem nowych ruchów obywatelskich albo więcej – wiejskiego feminizmu? Czy pod starym szyldem kryje się nowa treść?

 


 

Tematowi renesansu Kół Gospodyń Wiejskich poświęcona będzie debata „Koła gospodyń wiejskich. Nie tylko od kuchni”, która odbędzie się w środę, 14 stycznia, o godzinie 18.00 w Domu Braci Jabłkowskich przy ulicy Brackiej 25 w Warszawie. W dyskusji udział wezmą:

Magda Biejat – socjolożka, pracuje w „Stoczni” jako badaczka, przygotowuje doktorat poświęcony Kołom Gospodyń Wiejskich,

–  dr Sylwia Michalska – socjolog z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, specjalizująca się w socjologii wsi i socjologii przestrzeni.

Tomasz Rakowski – etnolog, antropolog kultury, lekarz, adiunkt w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.

Debatę poprowadzi dr Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”.

Również w środę, 14 stycznia, o godzinie 21.00 temat odrodzenia Kół będzie omawiany w audycji „Klub Trójki” na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. Audycję poprowadzi Dariusz Bugalski.

Zapraszamy gorąco na spotkanie, przed radioodbiorniki oraz do lektury dzisiejszego tematu tygodnia!

Redakcja

 


 

Stopka numeru:

 

Temat Tygodnia został przygotowany przez „Kulturę Liberalną” we współpracy z Pracownią Badań i Innowacji „Stocznia”. Raport poświęcony Kołom Gospodyń Wiejskich jest w całości dostępny online.

Autor zdjęć: Wojtek Radwański [http://wojtekradwanski.com/]

Nr 314

(2/2015)
13.01.2015
Ilu_2_Halamska_Pawłowski (3)

Z prof. Marią Halamską rozmawia „Kultura Liberalna”

Chłop to nie obywatel

„Być może zabrzmi to jak herezja, ale moim zdaniem nie ma szans na wykształcenie postaw obywatelskich ktoś, kto nie uczestniczy w pełni w utrzymaniu państwa, chociażby poprzez płacenie podatków. A to sytuacja polskich rolników, ciągle znaczącej grupy w społecznej strukturze wsi”, mówi socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego i Polskiej Akademii Nauk.

Ilu_3_Milczewska

Katarzyna Milczewska

Koła Gospodyń Wiejskich. Nie tylko od kuchni

W Polsce działa około 7 tys. kół gospodyń wiejskich (KGW). Prawie połowa funkcjonuje jako organizacje nieformalne. Aktywność kół ma znaczący wkład w społeczno-kulturalny krajobraz polskiej wsi, który umyka wszelkim statystykom.

Ilu_4_Danilo_Mrzygłód

Z Martą Daniło i Ewą Muszyńską-Przybulewską rozmawia „Kultura Liberalna”

Nie jesteśmy feministkami

Dlaczego nowoczesne kobiety założyły koło gospodyń wiejskich, jak wykorzystać folklor do integracji mieszkańców i dlaczego nie nazwą się feministkami, wyjaśniają członkinie Stowarzyszenia KGW Lesznowola.

PATRZĄC
dzikiehistorie1

Katarzyna Pochmara-Balcer

Wściekłe serca. „Dzikie historie” Damiana Szifrona

Poważnym rywalem „Idy” w konkurencji o Oskara za film nieanglojęzyczny jest brawurowa komedia „Dzikie historie”. Spod powierzchni dzieła Damiana Szifrona wyłania się jednak gorzka diagnoza argentyńskiego społeczeństwa. Czy stanowi ona wyraz frustracji, czy też jest jej sublimacją?

01-CUD

Adriana Prodeus

Paparazzi bezpieki. Wystawa „Jak fotografować”

Z 39 milionów fotografii, które znajdują się w archiwach IPN, młody wrocławski artysta Łukasz Rusznica wybrał – pod względem urody kadru – kilkadziesiąt. Co przedstawiały zdjęcia pokazywane do 9 stycznia 2015 r. w galerii Miejsce przy Miejscu? I co mówiły one o naszych nawykach patrzenia? Czy miały swój wydźwięk polityczny?

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
Tadeusz Konwicki fot. Krzysztof Dubiel dla Instytutu Książki

Piotr Kieżun

Metafizyka szeptuna-zamawiacza. Pożegnanie Tadeusza Konwickiego

Równie ironiczny, choć mniej mędrkujący od Kundery, równie przenikliwy, choć mniej egocentryczny od Gombrowicza, tak samo wileński, chociaż mniej patetyczny od Miłosza. Powściągliwy i pełen humoru. Tadeusz Konwicki pozostanie jednym z najważniejszych środkowoeuropejskich pisarzy.

tomasz-pindel-mario_IKONKA

Joanna Kozłowska

Jego ekscelencja grzesznik. Mario Vargas Llosa piórem Tomasza Pindla

Noblista, prowokator, niedoszły prezydent Peru i były mąż własnej ciotki – to tylko niektóre z wcieleń latynoamerykańskiego czarodzieja pióra. Jego nowa biografia to owoc tytanicznej pracy badawczej autora – tłumacza i literaturoznawcy.

WIĘCEJ
SMAKUJĄC
ILU_1

Justyna i Daniel Hofowie

Carnevale!

W święto Trzech Króli rozpoczął się karnawał, okres hucznych zabaw, uczt, biesiad, bali przebierańców, maskarad, w Polsce znany również jako zapusty. Jego koniec – zwany ostatkami albo kusym czy też zapustnym wtorkiem – przypada na dzień przed środą popielcową, która rozpoczyna Wielki Post i oczekiwanie na Wielkanoc. Skąd przyszła ta tradycja i co jeść w czasie karnawału, podpowiadają Justyna i Daniel Hofowie.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Putinada] Łukaszenka i wybory 2015

[Polska] Jasne strony Magdaleny Ogórek

[Kultura] Do robienia skandali trzeba mieć talent

[Afryka] Trudne watażków sądzenie

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

Miasto, samochody, biznes [POLEMIKA]