„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

  • ŁĘTOWSKA
  • ZAREMBA
  • JABŁKOWSKI
  • JÓŹWIAK

Reprywatyzacyjna Bitwa Warszawska

Szanowni Państwo,

Bronisław Komorowski tuż przed zakończeniem urzędowania podjął decyzje, które do dziś wzbudzają ogromne emocje. To oczywiście nie tylko problem kontrowersyjnego referendum, ale i niemniej gorąca sprawa „małej ustawy reprywatyzacyjnej”. Skierowanie jej przez byłego prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego zasmuciło tych, którzy chcieliby, aby – trwający już ćwierć wieku! – spór o tzw. dekret Bieruta i reprywatyzację znacjonalizowanych po wojnie majątków wreszcie się zakończył. Odmawiając podpisania ustawy, Komorowski argumentował, że może ona naruszać interesy dawnych właścicieli warszawskich gruntów i ich spadkobierców: ustawodawca założył bowiem, że w pewnych okolicznościach miasto może odmówić zwrotu znacjonalizowanych działek, w dodatku – nie wypłacając za nie odszkodowania.

Co ciekawe, działanie byłego prezydenta wywołało irytację tak władz m. st. Warszawy, jak i miejskich aktywistów. Grunty, o których mowa w ustawie, to te, na których dzisiaj stoją obiekty użyteczności publicznej, między innymi szkoły i przedszkola. Hanna Gronkiewicz-Waltz argumentowała więc, że przez działanie Bronisława Komorowskiego kilkadziesiąt dzieci nie będzie miało od września gdzie się podziać.

Jak w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim przekonuje wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak, treść ustawy była konsultowana z Kancelarią prezydenta Komorowskiego, która wówczas zastrzeżeń nie zgłaszała. Zdaniem Jóźwiaka nieprawdziwa jest także teza, że nowe przepisy pozbawiałyby część właścicieli prawa do odszkodowań. Ustawa „dawała jedynie miastu prawo odmowy zwrotu majątku, a właściciel, mając taką odmowę, mógł się z nim zgłosić po odszkodowanie z tytułu art. 215 ustawy o gospodarce nieruchomościami”.

Po odesłaniu ustawy ruchy miejskie zaapelowały do Andrzeja Dudy, by ten wycofał ustawę z Trybunału i czym prędzej ją podpisał, a stołeczny ratusz tę prośbę poparł. Ów bałagan, który zwieńczył urzędowanie byłego, a rozpoczął kadencję nowego prezydenta Polski, dobrze pokazuje skalę polskiego problemu z reprywatyzacją – drogę zaniechań, niedbalstw i przemilczeń. Pierwsze szlachetne odruchy serca u progu III RP, by naprawić wyrządzone przez Polskę Ludową szkody, zderzyły się czołowo z horrendalnie zagmatwanym stanem prawnym oraz pustkami w kasie.

Na zaniechaniach, zapomnieniu i przemilczeniu, jak się okazało, łatwo jednak zbudować dobrze prosperujący interes. A przynajmniej udało się to warszawskim handlarzom roszczeniami, skupującymi za bezcen prawa do atrakcyjnych pod względem finansowym działek, by skuteczniej od właściciela odzyskać je od miasta. Pod względem formalnym nie można nic złego o handlarzach roszczeniami powiedzieć – działają zgodnie z zasadami prawa cywilnego, wstępując w prawa właściciela roszczenia i gruntu, który jest takim samym przedmiotem w obrocie, jak wszystko inne, co da się wycenić. Jeśli jednak zastanowimy się nad etycznymi zadaniami reprywatyzacji, działalność ta wydaje się moralnie wątpliwa, a z pewnością społecznie szkodliwa – nie służy bowiem zniwelowaniu szkód związanych z dekretem Bieruta, ale zarabianiu pieniędzy przez tych, którzy dostrzegli prawny bałagan.

„Faktycznie, zrobił się z tego biznes, a na dodatek prowadzony w szarej strefie”, mówi w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim Jan Jabłkowski, który po 25 latach odzyskał należący do jego rodziny przed wojną dom towarowy leżący w samym centrum miasta. „Ale dobro kupione jest własnością tej osoby, która je nabyła. Nie różni się to zbytnio od sytuacji, gdyby ktoś kupił zdezelowany motocykl za ćwierć ceny”. Zdaniem Jabłkowskiego nawet wówczas, kiedy nieruchomość jest wykorzystywana na cele publiczne, właściciel – niezależnie od tego kto nim dziś jest – powinien mieć prawo do odszkodowania. „Gdy ktoś panu ukradnie samochód, to nieważne, czy potem właściciel dziupli sprzeda go ratującemu życie lekarzowi czy sutenerowi. Znaczenie ma to, że został pan okradziony. Jakiejś formy zwrotu należy więc dokonać zawsze, choć nie zawsze musi się on dokonywać w naturze”.

Poza tym warto zadać sobie pytanie, czy gdyby handlarze roszczeniami nie istnieli, problemu z reprywatyzacją by nie było? Między innymi o to pyta w swoim tekście Patryk D. Zaremba, aktywista miejski związany z Forum Rozwoju Warszawy. Autor proponuje intelektualną zabawę i wyobrażenie sobie, że komunizm w Polsce upadł nie w roku 1989, ale 20 lat wcześniej, kiedy wywłaszczeni właściciele w większości jeszcze żyli. „Czy problemu reprywatyzacji nie ma? Jest! Tu tkwi sedno sprawy”, pisze Zaremba. „To nie metody obrotu roszczeniami, rozstrzygnięć sądowych o zwrocie, pośrednictwo czy czas rozstrzygania spraw leżą u podstaw problemu, tylko nieadekwatność wykorzystania gruntów (zabudowa, funkcja) do ich wartości rynkowej w nowych realiach gospodarczych”.

Między dwiema najbardziej oczywistymi stronami sporu o reprywatyzację – miastem i właścicielami roszczeń – istnieje jednak jeszcze trzeci aktor: choć najliczniejszy, to także, pod względem prawnym, najsłabszy. Są nim lokatorzy. O nich pisze prof. Ewa Łętowska, zwracając uwagę, że „ich interes po prostu nie jest zatem brany pod uwagę przy wyważaniu proporcjonalności”. Zdaniem profesor Łętowskiej „zawetowanie rzutem na taśmę przez Bronisława Komorowskiego ustawy o «małej reprywatyzacji» wpisuje się w łańcuch prawniczych zaniedbań i nieudolnych usiłowań, towarzyszących próbom legislacyjnego i orzeczniczego porządkowania sprawy gruntów warszawskich”.

Czy Andrzej Duda wycofa ustawę z Trybunału Konstytucyjnego, jak chcą tego miejscy aktywiści, Ratusz i inne podmioty stawiające się w roli obrońców warszawskich szkół i innych budynków użyteczności publicznej, jak choćby były premier Leszek Miller? Nowy prezydent jeszcze się w tej sprawie nie wypowiedział. Pewne jest tylko, że prawny bałagan i zaniedbania, których się sporo przez ćwierć wieku nazbierało, mogą jeszcze długo uniemożliwić skuteczne i trwałe rozwiązanie problemu reprywatyzacji, paraliżując przy tym miasto – o czym na łamach „Kultury Liberalnej” pisaliśmy już dawno temu.

Zapraszamy do lektury!

Wojciech Engelking

 


 

Stopka numeru:

Autor koncepcji Tematu Tygodnia: Łukasz Pawłowski.

Współpraca: Wojciech Kacperski, Thomas Orchowski, Wojciech Engelking, Julian Kania.

Ilustracje: Magdalena Marcinkowska.

 

Nr 345

(33/2015)
18.08.2015
Ilu_1_Wstępniak i wywiad z Jóźwiakiem

Z Jarosławem Jóźwiakiem rozmawia Łukasz Pawłowski

Warszawa jest dziś bezsilna

„Polskie prawo ma wiele absurdów, z którymi próbujemy walczyć. […] Na ostatniej prostej wpadliśmy jednak na przeszkodę, której nikt w Ratuszu się nie spodziewał” – mówi zastępca Prezydenta m.st. Warszawy.

Ilu_2 i 4_Jabłkowski i Łętowska

Z Janem Jabłkowskim rozmawia Łukasz Pawłowski

Własność należy zwracać

Nawet dla licealisty jest zrozumiałe, że nie wolno jednorazowym aktem pozbawić człowieka prawa do jego własności – mówi Jan Jabłkowski, właściciel Domu Towarowego Braci Jabłkowskich.

Ilu_3_Zaremba

Patryk Dominik Zaremba

Warszawska reprywatyzacja – oręż polityczny

Po ośmiu latach rządów Platformy Obywatelskiej powstała w pośpiechu tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna, którą prezydent Bronisław Komorowski, zamiast podpisać – skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Wzbudziło to niezadowolenie władz Warszawy i części ruchów miejskich. W tym wszystkim pojawia się zasadnicze pytanie o intencje podmiotów podnoszących temat. Rozwiązanie problemu reprywatyzacji jest politycznym celem czy politycznym orężem?

Ilu_2 i 4_Jabłkowski i Łętowska

Ewa Łętowska

Giuliani pilnie poszukiwany, czyli znów o reprywatyzacji

Miasto nie wykorzystuje możliwości, jakie stwarzał i ciągle jeszcze stwarza istniejący system prawa, aby bardziej proporcjonalnie wyważyć skutki reprywatyzacji. To wymaga bowiem decyzji sytuacyjnych. A decydowanie, uzasadnianie, nie wspominając o liczeniu – jest trudne i żmudne.

PATRZĄC
kazimierz_ikona wpisu

Katarzyna Szarla

Kino widziane z brzegu

Gorączka letnich festiwali wciąż trwa. W tegorocznym programie „Dwóch Brzegów” w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą najsilniej rezonowały dwa tematy: kino kobiet oraz problem imigracji. Festiwal relacjonuje Katarzyna Szarla.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
WIĘCEJ
SMAKUJĄC
Smakując_Ikona wpisu i ilu_2

Weronika Bulicz

Romans z największą książką kucharską

„Zdrowa, oszczędna i smaczna djeta”. To z jej potrzeby zrodził się wielki poradnik gotowania i prowadzenia domu adresowany do młodych kobiet sprzed stu lat. Do naszych prababek i ich matek.

WIĘCEJ
SŁYSZĄC
WIĘCEJ

FELIETONY

[Projekt: Polska] Polska – wieczny średniak?

[Azja w zbliżeniu] Gra o Azję Centralną

[Z miasta] Czy gęsta zabudowa może zbawić miasto?

[Feminizując] „Girls just wanna have funds”

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

„Rosjanie, nauczcie się nie bać!”. Proces Olega Sencowa

List Rady Europejskiej Akademii Filmowej w sprawie Olega Sencowa