„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

  • Kula
  • ZAREMBA
  • Magala
  • HALL
  • CZARNOTA

III RP. System wywrotny

Ilustracja: Kasia Iwańska

Szanowni Państwo!

Dokumenty wyjęte z szafy, szuflady czy pawlacza Czesława Kiszczaka to z całą pewnością gratka dla zapalonych historyków powojennej Polski. Ale symboliczna waga i polityczne wykorzystanie odkrytej na nowo sprawy TW „Bolka” sięga daleko poza dysputy historyków – niesie się szerokim echem w debacie publicznej. Co jednak najbardziej zastanawiające – zdaje się podmywać fundamenty całego porządku instytucjonalnego oraz ideowego Polski po 1989 r. Aż chce się zapytać, czy naprawdę tak łatwo to zrobić? W tej chwili z pewnością uderzająca jest zapalczywość tych, dla których znaleziska wdowy po generale Kiszczaku są ciężką amunicją do frontalnego ostrzału III RP. Uderzająca jest też słabość jej obrońców, którzy złożoną historię najnowszą chcieliby opowiedzieć wedle czarno-białych szablonów. Uderzająca jest wreszcie całkowita obojętność niemałej części Polaków na losy ich państwa.

Bardzo wiele zmieniło się od ostatniego razu, kiedy wałkowaliśmy sprawę współpracy Lecha Wałęsy z peerelowskim aparatem bezpieczeństwa w 2008 r. Układ sił na scenie politycznej całkowicie się zmienił. Po zeszłorocznych wyborach i trwającej miesiącami retorycznej perforacji fundamentów postkomunistycznej i posttransformacyjnej Polski, można mieć wrażenie, że cały gmach III RP chwieje się, a do przewrócenia go z satysfakcją ustawiają się kolejki zarówno z prawa, jak z lewa. Stara prawica coraz mocniej zaszczepia Polakom opowieść o „zgniłym kompromisie” leżącym u podstaw państwa. Młoda lewica uznaje je za państwo mające pogardliwy stosunek do swoich obywateli. „Macocha, a nie matka” – tak mówił o III RP Adrian Zandberg z partii Razem.

Od krytyki III RP nie powstrzymują się nawet jej najwyżsi przedstawiciele. Trudno sobie wyobrazić, by np. prezydent Stanów Zjednoczonych lub premier Wielkiej Brytanii dyskredytował całą historię swojego kraju ze względu na jej ciemniejsze czy niejednoznaczne karty. A tak zrobił prezydent Andrzej Duda, mówiąc po ujawnieniu dokumentów: „Oto właśnie III RP”, i pytając, w ilu jeszcze domach znajdziemy podobne „skarby”. W podobnym tonie wypowiadają się inni przedstawiciele rządu, m.in. minister Waszczykowski jednoznacznie przekonujący, że Lech Wałęsa jako prezydent mógł być marionetką w rękach tajnych służb niewiadomej proweniencji.

Jak w tym krzyżowym ogniu ataków rzeczowo dyskutować o osiągnięciach polskiej transformacji – tych politycznych, ekonomicznych i kulturalnych – choćby w porównaniu z innymi państwami regionu po 1989 r.? Na czym wreszcie najmocniej wspiera się III RP – na koncepcji historii transformacji, porządku demokratycznego czy stosunku do wolnego rynku?

Osobną kwestią pozostaje to, jak mamy rozmawiać o politycznej rzeczywistości PRL, co wraz z upływającym czasem wyraźnie staje się trudniejsze. Brak bezpośredniego doświadczenia komunistycznej rzeczywistości wśród rosnącej grupy dorosłych Polek i Polaków, a także podatność pamięci tych, którzy w PRL przeżyli większość swojego życia, na reinterpretacje, prowadzi do postawienia faktów na głowie. „Następuje całkowite odwrócenie znaczeń – bohaterem staje się były prokurator stanu wojennego, a Adam Michnik czy Jacek Kuroń, którzy całe lata spędzali w więzieniu, uznaje się za figury podejrzane”, mówi Marcin Kula w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim.

Na to Adam Czarnota odpowiada w rozmowie z Karoliną Wigurą, że transformacja ku demokracji w XX w. nie tylko w Polsce, ale i w wielu innych krajach okazuje się „produktem” elit, zatem bardzo łatwo podlega krytyce w warunkach późniejszego utrwalania demokracji. Dodatkowo, twierdzi Czarnota, grzech nieprzeprowadzenia rzetelnego rozliczenia z przeszłością po 1989 r. wraca dziś w postaci społecznego niezadowolenia, a może nawet głębokiej polaryzacji społecznej ze względu na niezdolność wymierzenia sprawiedliwości.

Zapobiegać odwracaniu znaczeń i upraszczaniu rezultatów badań miał Instytut Pamięci Narodowej – instytucja służąca budowaniu świadomości historycznej, poczucia ciągłości i wspólnotowości. Ale ten sam IPN, który dziś publikuje akta oskarżające Wałęsę, w 2005 r. nadał byłemu prezydentowi status pokrzywdzonego. Jak przeciętny Polak ma rozumieć te spory i dwuznaczności? I czy spór wokół teczek Lecha Wałęsy ma jeszcze cokolwiek wspólnego z historią, czy to czysta polityka?

Tych dwóch kategorii nie da się rozdzielić, ostrzega Marcin Zaremba w rozmowie z Łukaszem Bertramem. Nie ulega wątpliwości, że oskarżenia wobec Wałęsy są instrumentem bieżącej gry politycznej partii rządzącej. Zdaniem Zaremby, to również „redukcja dysonansu poznawczego. Bracia Kaczyńscy nigdy nie należeli do czołówki «Solidarności» i bledną w porównaniu z takimi tuzami jak Geremek, Michnik, Kuroń, Bujak czy Janas”.

Jak jednak do tej prawdy przekonywać młodych Polaków? Z jednej strony sondaże publikowane przez prasę sugerują, że mimo pojawienia się nowych dokumentów, większość obywateli nie zmieniła swojego zdania o Wałęsie. Z drugiej, utrzymujące się wysokie poparcie dla rządu sugeruje, że także narracja historyczna partii rządzącej cieszy się pewnym uznaniem.

Wiele wskazuje na to, że Polacy nie tylko nie pamiętają i nie znają najnowszej historii Polski, lecz także, iż wcale nie chcą jej rozumieć, zadowalając się pisanymi dziś na kolanie wyjaśnieniami pasującymi do aktualnego układu politycznego albo hasłami nadającymi się do skandowania na stadionach i wiecach. „Zbiorowe emocje rządzą się prostymi i jasnymi komunikatami”, mówi Aleksander Hall w rozmowie z Julianem Kanią. „Obecny obóz polityczny chce Wałęsę poniżyć – zrobić z niego w istocie tylko «Bolka». Z drugiej strony manifestacje KOD-u pokazują, że wobec ataku na podstawy naszej wolności pojawia się pokusa, by bronić Wałęsy en bloc. Prawda historyczna jest bardziej skomplikowana”.

Rzecz w tym, że dziś prawdy historycznej życzy sobie garstka obywateli. Większość zapewne wzruszy ramionami. Czy to znaczy, ze III RP poniosła największą porażkę w obszarze, w którym, wydawać by się mogło, miała największe możliwości – w edukacji obywatelskiej? O tym, jak wyjść z tego impasu, pisze we wtorkowym felietonie Sławomir Magala. Także wywiad z Adamem Czarnotą będzie można przeczytać w Komentarzu Nadzwyczajnym jeszcze w tym tygodniu.

 

Zapraszamy do lektury!

Kacper Szulecki 


 

Stopka numeru:

Koncepcja Tematu Tygodnia: Jarosław Kuisz, Karolina Wigura.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Łukasz Bertram, Iza Mrzygłód, Julian Kania, Joanna Derlikiewicz, Kacper Szulecki, Eliza Rutynowska, Jan Olejnik, Konrad Kamiński.

Ilustracje: Katarzyna Iwańska.

Nr 373

(9/2016)
01.03.2016
Ilu_2_Kula

Z Marcinem Kulą rozmawia Łukasz Pawłowski

Historyk to nie prokurator

„Powinniśmy badać historię, powinniśmy sprzedawać ją w formie książek czy muzeów, ale nie wolno wychodzić z założenia, że należy jakąś konkretną wizję historii wbić ludziom do głów”.

Ilu_3_Zaremba

Z Marcinem Zarembą rozmawia Łukasz Bertram

Styropianowe kombatanctwo

„Czy w podręcznikach historii powinno być o «Solidarności» i Lechu Wałęsie? Tak, powinno. Ale byłbym niechętny robieniu z tego kultu czy mitu”.

Ilu_4_Hall

Z Aleksandrem Hallem rozmawia Julian Kania

Czy możemy być dumni z III RP?

O drodze Lecha Wałęsy, współpracy z liderem „Solidarności”, lustracji i bilansie III RP mówi Aleksander Hall.

PATRZĄC
[IKONA WPISU] spotlight (3)

Stanisław Obirek

Zrozumieć system. Wokół filmu „Spotlight” Toma McCarthy’ego [OSCAR 2016]

Znaczenie nagrodzonego Oscarem obrazu śledztwa w sprawie pedofilii w Kościele nie ogranicza się do realistycznej rekonstrukcji „jak było”. Czy „Spotlight” ma szansę wstrząsnąć również polskimi katolikami, zmieniając ich wrażliwość na całość problemu oraz na poszczególne występki?

IKONA WPISU_Yona

Agnieszka Podpora

Kastrowanie Jony Wolach. Recenzja filmu „Yona” Nira Bergmana

Dobry film o artyście łatwo zrobić tylko pozornie. Zwłaszcza jeśli miał on życie napędzane narkotykami i skandalami obyczajowymi, szokował łamiącą konwencje twórczością, był wyzwolony seksualnie i wewnętrznie skomplikowany, a do tego umarł młodo. Tak jak Jona Wolach – jedna z najwybitniejszych awangardowych poetek izraelskich.

IKONA WPISU_Planeta Singli

Marcin Żuraw

Romantyzm w sieci. Recenzja „Planety singli” Mitji Okorna

W walentynkowy weekend na seansach „Planety singli” zjawiło się aż 524 tys. widzów, dzięki czemu film miał największą frekwencję w drugi weekend wyświetlania spośród wszystkich filmów w polskich kinach po 1989 r. Co sprawia, że na tak schematycznych produkcjach jak komedie romantyczne wciąż można w naszym kraju nieźle zarobić?

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
WIĘCEJ
SŁYSZĄC
WIĘCEJ

FELIETONY

[Europa] Tusk wstaje z kolan

[Bioetyka] GMO, Rockefeller i wirus Zika

[Polska] Wrak oświecenia

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

Dać społeczeństwu zwierciadło