„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

Ilustracja: Zofia Rogula

Szanowni Państwo,

jeśli lata 2015–2016 zostaną jakoś przez historię zapamiętane, to jako czasy, gdy w całym zachodnim świecie rosły w siłę populizmy. Za oceanem Donald Trump – polityk, który proponuje, by na granicy z Meksykiem postawić jak największy mur, a muzułmanom zabronić wstępu do USA – zdobywa kolejne stany; w Polsce ONR wchodzi w coraz bardziej otwarty sojusz z Kościołem katolickim; w Niemczech skrajnie antyeuropejska i antyimigrancka Alternatywa dla Niemiec zdobywa świetne wyniki w wyborach lokalnych; we Francji Front Narodowy coraz szumniej zapowiada, co zrobi w wypadku zdobycia większości w Parlamencie; w Austrii zwycięstwo Freiheitliche Partei Österreichs w wyborach parlamentarnych jest już prawie pewne, a jej kandydat właśnie wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich. W Holandii na sukces w przyszłorocznych wyborach może liczyć Geert Wilders, który karierę polityczną buduje od lat na hasłach antyimigranckich i antyeuropejskich. Jeśli nic się w nastrojach społecznych nie zmieni, a w czerwcu Brytyjczycy zdecydują o wyjściu z UE, już wkrótce Zachód przestanie przypominać sam siebie.

Warto zastanowić się, jakie są powody takiego stanu rzeczy – i to zastanowić się na poważnie, a nie tylko tworzyć jałowe historyczne analogie z Europą lat 30. ubiegłego stulecia. Z jednej strony: radykałowie w rodzaju Wildersa, Marine Le Pen czy Heinza-Christiana Strachego, spadkobiercy Jörga Haidera, są, oczywiście, znakomitą pożywką dla mediów internetowych, rządzących się zasadami klikalności i angażowania jak największej liczby odbiorców. Czym zaś łatwiej przyciągnąć unikalnego użytkownika aniżeli skrajną opinią, z którą może się on w całości zgodzić lub którą może całkowicie potępić? Z drugiej – obwinianie za wszystko internetu także jest płaskie i nie do końca ma sens, skazuje analizującego na pozycję technologicznego amisza.

Może więc nierówności społeczne? Nie tak dawno jeden z lewicowych publicystów przekonywał, że dziecko ze wsi na Suwalszczyźnie, pozostawione w latach 90. same sobie – opuszczone przez takie instytucje Państwa jak szkoła czy opieka społeczna, niemogące korzystać z niedofinansowanej biblioteki czy podupadającego domu kultury – dziś sympatyzuje z Obozem Narodowo-Radykalnym i nosi koszulki z żołnierzami wyklętymi. Populizm jawi się w takim oglądzie rzeczy jako źródło nowej, atrakcyjnej tożsamości dla tych, którzy wypadli z koła fortuny przemian po 1989 r. Taka interpretacja jednak ani nie wyjaśnia popularności radykalnych idei wśród młodych ludzi, o wiele lepiej sytuowanych materialnie niż ich rodzice za czasów własnej młodości. Wreszcie wyjaśnienia „transformacyjne” są bezsilne wobec oczywistego faktu, iż na epidemię prawicowego populizmu zapadło także – a może przede wszystkim – kilka państw Zachodu, jak choćby Austria.

Anne Applebaum, publicystka „Washington Post” i autorka książek takich jak „Gułag” i „Za żelazną kurtyną”, w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim zdecydowanie odrzuca jednoznaczne ekonomiczne wyjaśnienia popularności takich polityków jak Trump. „Żyję już dostatecznie długo, by pamiętać, że zapowiedzi końca «amerykańskiego snu» powtarza się przez ostatnich 40 lat, począwszy od wczesnych lat  70. – czasów kryzysu naftowego, wojny w Wietnamie, afery Watergate itp. Przez Stany Zjednoczone przetoczyło się wiele fal frustracji, ale każda z nich przynosiła odmienne skutki polityczne. Odwołanie do gospodarki nie wystarczy, żeby wyjaśnić, dlaczego ludzie głosują na Trumpa”, twierdzi Applebaum i podaje kilka innych, równie ważnych czynników – napięcia rasowe, kryzys partii politycznych czy upadek mediów głównego nurtu i rozwój sieci społecznościowych.

A może główna przyczyna tkwi w tym, że partie populistyczne przez ostatnie ćwierć wieku były przez mainstream sukcesywnie spychane w polityczny niebyt (z paroma potwierdzającymi regułę wyjątkami, takimi jak sukcesy Samoobrony i LPR-u w Polsce oraz Haidera w Austrii) i – paradoksalnie – stały się jedyną alternatywą dla tych, którzy zawiedli się politykami dotychczas będącymi u władzy? Opierając się na przykładzie Niemiec, taką interpretację proponuje Marek A. Cichocki, germanista i historyk idei, były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który dodaje, że głównym grzechem europejskiego establishmentu jest to, że nie chce się do swoich błędów przyznać. Przez establishment rozumie zaś nie tylko będących dziś na szczytach władzy polityków, ale także elity dziennikarskie, które w wypełnianiu swojego podstawowego obowiązku – informowania czytelników i widzów, co dzieje się wokół nich – zawiodły.

„Niemiecki obywatel jest w stanie znieść bardzo wiele ze strony rządzących, podporządkować się  – obserwatorom z zewnątrz wydaje się niekiedy, że jest zbyt uległy wobec władzy – bo wychodzi z założenia, że mądrzy ludzie w Berlinie wiedzą, co należy zrobić” – twierdzi Cichocki. „Warunkiem posłuszeństwa jest jednak prawo do rzetelnej informacji ze strony rządu na temat jego działań. Tymczasem kryzys strefy euro, a teraz kryzys migracyjny pokazały, że obywatele niemieccy nie tylko nie są dobrze informowani, ale niekiedy są wręcz celowo wprowadzani w błąd. Alternatywa dla Niemiec to wyraz tego zawodu”. Zdaniem Cichockiego, sukces AfD i związane z nim złamanie politycznego tabu oznaczają, że Niemcy stają przed kolejną debatą na temat swojej narodowej tożsamości. A to poważny problem, bo, zdaniem Cichockiego, poszukiwanie swojego kolektywnego „ja” „nigdy Niemcom nie wychodziło”.

Zapraszamy do lektury!

Wojciech Engelking


 

Stopka numeru: 

Koncepcja Tematu Tygodnia: Łukasz Pawłowski

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Wojciech Engelking, Joanna Derlikiewicz, Konrad Kamiński

Ilustracje: Zofia Rogula

Nr 381

(17/2016)
26.04.2016
Ilustracja: Zofia Rogula

Anne Applebaum w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim

Czym kusi populizm?

„Samo to, że coś nie może działać lub nie działa, nie oznacza, że ludzie nie będą tego próbować. Rozbicie Europy to zły pomysł, ale to nie oznacza, że ludzie nie spróbują wcielić go w życie”.

Ilustracja Zofia Rogula

Z Markiem A. Cichockim rozmawia Łukasz Pawłowski

Koniec niemieckiej wyjątkowości

Dlaczego zamożny i szybko rozwijający się kraj ulega urokowi populistycznej i skrajnie antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec?

PATRZĄC
Fot. materiały prasowe MFF T-Mobile Nowe Horyzonty

Katarzyna Dembicz i Ewelina Biczyńska

Czekając na lepsze jutro. Wokół filmu „Epokowy projekt”

Nuklearne miasto stanowi ślad burzliwej przeszłości Kuby, ale jest także miejscem, gdzie mieszkańcy Wyspy mierzą się z codzienną frustracją i z nostalgią wspominają czasy rewolucyjnych ideałów. Tak portretuje ich Carlos Quintela, reżyser filmu poświęconego epokowemu projektowi Fidela Castro.

Zdjęcie z filmu „Hardcore Henry”, dystrybucja MONOLITH FILMS

Anna Desponds

Gra z filmem. Recenzja filmu „Hardcore Henry” Ilji Najszulera

Przez 90 minut oglądamy obrazy z kamery zamontowanej w oczach cyborga pędzącego przez dystopijną Moskwę. „Hardcore Henry” to film akcji, który wygląda jak gra komputerowa; ekstremalne doświadczenie, szalone, miejscami niekompletne, dla wielu osób może okazać się nieznośne.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
zoska-papuzanka-on-IKONKA

Urszula Kuczyńska

Niezwykle trafny tytuł. O powieści „On” Zośki Papużanki

„On” jest bardzo sprawnie napisaną książką, która pozwala rozkoszować się plastycznymi opisami tak dobrze nam znanych uczniowskich wyczynów. Podejmuje ona również ważne tematy. Mimo to jest jednak zdecydowanie słabsza od powieściowego debiutu Papużanki.

Sisters_IKONKA

Bartek Biedrzycki

Siła sióstr? O serii komiksowej „Sisters” Cazenove’a i Williama

Kim są tweensy (od słów „teen” i „between”)? To już nie maluchy, lecz jeszcze nie nastolatki, a więc dzieci, dla których niełatwo jest znaleźć odpowiednią lekturę. „Sisters” – pełna humoru seria, niepozbawiona pewnej dozy nienachalnej dydaktyki – jest czymś w sam raz dla nich.

WIĘCEJ
SMAKUJĄC
pasta_morguefile2

Weronika Bulicz

Pasta i basta

Odważę się stwierdzić, że wszyscy kochają makarony. Dania kuchni włoskiej uwielbiamy za smak, prostotę i szybkość wykonania. Tym, co bywa mniej proste, jest wybór jednego z makaronów. Czym różnią się one poza kształtem?

WIĘCEJ
SŁYSZĄC
Fot. Andrzej Świetlik [Public domain], Źródło: Wikimedia Commons

Gniewomir Zajączkowski i Szymon Żuchowski

Vivo scherzando, czyli jubileusz 80. urodzin Jerzego Maksymiuka

W symfonii dało się poznać duże doświadczenie Maksymiuka w takim repertuarze, przejawiło się ono w logicznie zbudowanej formie i świadomym wykorzystaniu gradacji dynamicznej, które nie byłoby możliwe, gdyby nie rzetelna praca orkiestry.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Projekt: Polska] Rozwój gospodarczy? Nie ma jednej recepty

[Putinada] Sarkofag i skrzypce. Opowieść czarnobylska

[Norwegia] Zbrodniarz w sanatorium?

[Feminizując] Wszystkie jesteśmy Chrystuskami

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

Polemika z prof. Markiem Chmajem