„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

Autorka: Anna Rabsztyńska

Szanowni Państwo,

zeszłoroczny kryzys związany z napływem uchodźców z Syrii spowodował inny przełom – dotyczący języka, którym można było tę sprawę analizować i o niej rozmawiać. Retoryka dotychczas obowiązująca w radykalnych, facebookowych wpisach nagle przeniosła się na łamy, a nawet okładki gazet. Na przykład tygodnika „wSieci”, który kusił czytelnika obrazem młodej kobiety w sukience przypominającej flagę Unii Europejskiej, szarpanej przez śniade dłonie. Tytuł numeru brzmiał: „Islamski gwałt na Europie”.

Jeszcze niedawno skutkujące wyrzuceniem prezentującego je dyskutanta poza obszar racjonalnej debaty utożsamienie „muzułmanina” z „terrorystą” nagle stało się jak najbardziej akceptowalne. Można było odnieść wrażenie, że w Europie na nowo zbudowano wieżę Babel, tak się pomieszały pojęcia. Najlepszym tu bodaj przykładem jest Mariusz Błaszczak komentujący ostatni zamach w Nicei jako „klęskę polityki multikulturalizmu”. Że we Francji żadnej „polityki multikulturalizmu” nie ma? Nieistotne. Ten szlagwort, ta zbitka słów stała się elementem publicznej debaty.

Niezależnie od krytykowania języka, którym prawicowcy posługują się w sprawie uchodźców i ataków terrorystycznych intensyfikujących się od listopada ubiegłego roku, należy zauważyć, że ten, którym starała się mówić o nich strona lewicowa, nie zdał egzaminu. Każdorazowa reakcja lewicowych publicystów, jakoby remedium na terroryzm była większa integracja imigrantów (w tym – ich kolejnych pokoleń), przeciętnemu odbiorcy może się zdać wydumana i cokolwiek naiwna. Poza tym zbyt często argumenty lewicowców funkcjonowały po prostu jako efekt przekory wobec propozycji prawicy.

Jak w takim pojęciowym pomieszaniu i chaosie mają się odnaleźć liberałowie albo, ujmując rzecz szerzej, ci, którzy nie chcą się opowiadać po stronie żadnego z radykalizmów, lecz zrozumieć to, co się w Europie aktualnie odbywa. Jak liberałowie mają walczyć z radykalizacją tego języka, by zostali usłyszani – kiedy każda opinia w sprawie uchodźców i terroryzmu jest jak plakat atakujący krzykliwym hasłem? Jak wreszcie mają samych siebie skonceptualizować ci, którzy czują przed uchodźcami uzasadnione obawy, a z drugiej strony nie uważają przecież samych siebie za rasistów?

Na te i inne pytania stara się odpowiedzieć najnowszy numer „Kultury Liberalnej”. Rozmawiamy w nim m.in. z Oliverem Roy, który mówi Michałowi Matlakowi, że kolejne ataki terrorystyczne dokonywane przez muzułmanów sprawią, że ta grupa etniczno-religijna będzie odczuwała szerszą potrzebę integracji z Francuzami. „W przeciwieństwie do ataku na «Charlie Hebdo», po zamachach w Paryżu i w Nicei nie ma dwuznaczności stanowiska muzułmanów. Jest jednoznaczne potępienie. Problemem jest komunikacja. Muzułmanie mają z tym bardzo poważną trudność na poziomie grupowym, ze względu na specyfikę organizacji tej religii”, twierdzi Roy.

Publikujemy również raport z Obserwatorium Debaty Publicznej „Kultury Liberalnej”, autorstwa Karoliny Wigury i Łukasza Bertrama, na temat tego, jak o uchodźcach i terroryzmie mówi się w polskich mediach. Potwierdza on tezę o chaosie informacyjno-pojęciowym, w którym „niemożliwa jest refleksja nad absolutnie kluczowym problem, jakim jest to, co robić, by reagować na wszelkie występki popełniane przez uchodźców, w jaki sposób artykułować swoją krytykę wobec pewnej części ich bagażu kulturowego, który jest nie do pogodzenia z liberalną demokracją – a jednocześnie nie uogólniać pewnych zachowań na całą populację i nie głosić wiary w nieprzekraczalne granice między cywilizacjami, z próby przekroczenia których wyniknąć może tylko krwawy konflikt”.

Numer zamyka redakcyjna rozmowa „Kultury Liberalnej”. W debacie na temat uchodźców i terroryzmu wyróżniamy dwie strategie – ujawniaczy i edukatorów. „Edukatorzy uważają, że można ludzi wychować, wyedukować na tolerancyjnych. Można ich nauczyć dobrych emocji i oduczyć złych. […] Ujawniacze uważają, że ludzie mają różne uczucia, które nie są zbyt ładne, ale których nie ma co zmieniać – te osoby trzeba po prostu ujawnić. W konsekwencji, uważają, że zła energia zostanie uwolniona, a porządek społeczny, dzięki temu wentylowi bezpieczeństwa – zachowany. Ujawniacze ustawiają się na kontrze wobec edukatorów”.

 

Zapraszamy do lektury!

Wojciech Engelking


 

Stopka numeru:

Koncepcja Tematu Tygodnia: Karolina Wigura.

Opracowanie: Karolina Wigura, Adam Puchejda, Wojciech Engelking, Łukasz Pawłowski, Michał Matlak, Joanna Derlikiewicz, Konrad Kamiński, Łukasz Bertram.

Ilustracje: Anna Rabsztyńska.

Nr 395

(31/2016)
02.08.2016
Autorka: Anna Rabsztyńska

Z Olivierem Roy rozmawia Michał Matlak

To nihilizm, nie islam

Jeśli miałbym opisać postawę tych terrorystów wobec świata, to byłby to raczej nihilizm – o islamie wiedzą bardzo niewiele. Nie mówiąc już o tym, że nihilizm jest z islamem sprzeczny. Poza tym 25 proc. wojowników ISIS to konwertyci – ludzie, którzy nie mieli z kulturą arabską czy muzułmańską nic wspólnego. To powinno zastanawiać wszystkich, którzy widzą źródło terroryzmu w islamie.

Autorka: Anna Rabsztyńska

Katarzyna Kasia, Jarosław Kuisz, Adam Puchejda, Karolina Wigura

Czy muzułmanie to terroryści? Rozmowa o degeneracji polskiej debaty

W Polsce coraz słabiej wybrzmiewa język tolerancji i solidarności wobec uchodźców. Czy liberalizm potrafi zaproponować w tej sytuacji język wystarczająco silny, by został usłyszany mimo mnożących się radykalizacji?

PATRZĄC
Materiały prasowe: MFF T-Mobile Nowe Horyzonty

Krzysztof Siwoń

Operowa hipsteriada. Recenzja przedstawienia „Zagubiona autostrada” na 16. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty

Reżyser przedstawienia „Zagubiona autostrada” grzeszyłby naiwnością, myśląc, że tworzy dzieło samodzielne pod względem interpretacyjnym. Na pierwszy plan wysuwa się wobec tego inna kwestia: kompozycyjna struktura opery, w której brak tytułowej autostrady – o ile akcję filmu Lyncha napędza ruch, o tyle koncepcja spektaklu opiera się na stagnacji i bezruchu.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
WIĘCEJ
SŁYSZĄC
Fot. Borkeberlin Photography. Źródło: Materiały prasowe

Karol Aurewicz

Bezsenność w Ferropolis. Relacja z festiwalu Melt! 2016

Ferropolis, wyeksploatowaną kopalnię odkrywkową przy drodze z Lipska do Wittenbergi, przekształcono w muzeum. Nic się w nim jednak nie kurzy, bo od 2000 r. organizowany jest tam jeden z większych festiwali muzyki elektronicznej w Niemczech.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Ukraina] Przestraszeni modlitwą

[Polska] Praca dla więźniów czy więźniowie dla pracy?

[Z miasta] Pokemony na ulicach

[Najważniejsze wybory świata] Dwie wizje Ameryki

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

Rio ma dość