„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

  • SAWCZUK
  • KWAŚNIAK
  • SKRZYPCZAK
  • POLKO

Polak z pistoletem. Po co nam Obrona Terytorialna?

Autorka ilustracji: Anna Rabsztyńska

Szanowni Państwo,

w książce „Jądro dziwności” Peter Pomerancew, opisując stan rosyjskiej armii, pisze, że jeszcze kilka lat temu całe rodziny pracowały nad tym, by ich członkowie nie trafili do armii, a kiedy już się tam znaleźli, by ich stamtąd wyciągnąć, nawet drogą porwania. Jeszcze do niedawna opinia o polskiej armii była niewiele lepsza – stare mundury i sprzęt, niskie pensje i zalewająca poborowych fala. Dziś jednak, siedem lat po zniesieniu poboru powszechnego, o konieczności obrony ojczyzny słyszymy coraz częściej i z coraz liczniejszych kierunków. Z jednej  strony mamy młodych chłopców w koszulkach – z braku lepszego słowa – „upamiętniających” powstanie warszawskie i emocjonujących się żołnierzami wyklętymi, z drugiej – obywatelskie patrole ulic, z trzeciej – konkretne rozwiązania instytucjonalne, które, choć mogą wydawać się nudne, są w sprawie militaryzacji Polski najistotniejsze.

Takim rozwiązaniem jest projekt Wojsk Obrony Terytorialnej, którego koncepcję pod koniec kwietnia podpisał minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz. Zakłada ona stworzenie 17 brygad – po jednej na każde województwo, z dwiema na Mazowszu – które mają liczyć od półtora do dwóch i pół tysiąca żołnierzy. Na poziomie powiatów mają z kolei powstać stuosobowe kompanie, w których nowi żołnierze przez 30 dni w roku będą szkolić się pod okiem zawodowych oficerów. Według planów MON do końca 2017 r. Wojska Obrony Terytorialnej mają liczyć 35 tys. żołnierzy w czasach pokoju i nawet do 50 tys. na wypadek wojny. Skąd brać rekrutów? Spośród ochotników, w tym z istniejących już organizacji paramilitarnych.

Kiedy wiosną tego roku projekt ujrzał światło dzienne, jego autorów spotkała krytyka. Zarzucano im, że ideowym odniesieniem dla Wojsk Obrony Terytorialnej ma być mit żołnierzy wyklętych (nawet na poziomie nawiązującego do nich umundurowania), zarzucano także, że – wedle raportu Narodowego Centrum Studiów Strategicznych – siły Obrony Terytorialnej i policji mogą być wykorzystywane jako „środek zapobiegawczy działaniom antyrządowym”. Duże kontrowersje wzbudziła także kwestia broni, która w pierwotnym zamierzeniu miała być przez nowych rekrutów przechowywana w ich domach. Projekt został odczytany jako wypływający z takiego myślenia władzy o wojsku i wojnie, którego najlepszym przykładem jest jedna z recenzji wystawy w Muzeum II Wojny Światowej – jej autor stwierdził, że wystawa nie eksponuje „cech pozytywnych [wojny], takich jak patriotyzm, ofiarność, poświęcenie”, a ponadto nie ukazuje ona „hartowania człowieka”.

Czy we współczesnych realiach – kiedy wojny prowadzone są za pomocą nie masowych armii, ale wyspecjalizowanych oddziałów, a niekiedy za pomocą samolotów sterowanych zdalnie z odległości tysięcy kilometrów – powoływanie do armii tysięcy cywilów ma jakikolwiek sens? Grzegorz Kwaśniak, pełnomocnik Ministerstwa Obrony Narodowej ds. tworzenia Obrony Terytorialnej Kraju, w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim przekonuje, że Wojska Obrony Terytorialnej są Polsce potrzebne jako odpowiedź właśnie na „nowe zagrożenia hybrydowe”. Jak przekonuje Kwaśniak, „odpowiedź ta spotkała się z bardzo przychylnym przyjęciem ze strony naszych sojuszników – między innymi Amerykanów”.

Generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych RP, także jest zwolennikiem powołania OT, ale nie kosztem modernizacji technicznej wojsk operacyjnych. „Jeżeli będzie inaczej, popełnimy największy błąd strategiczny w naszej historii. Wojska Obrony Terytorialnej nie obronią Polski”, mówi Skrzypczak w rozmowie z Julianem Kanią. Grzegorz Kwaśniak natomiast zapewnia, że pieniędzy na tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej nie zabraknie, ale dokładnych kosztów całego programu nie znamy.

To jednak nie koniec wątpliwości. Generał Roman Polko w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim podkreśla, że ministerstwo musi przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, czy WOT ma wykorzystać na potrzeby wojska specjalistów, których armii brakuje, np. inżynierów, informatyków, czy też być jedynie zapleczem taniej siły roboczej, wojskiem rakietowym „łopata–ziemia–powietrze”? Podobnie jak Skrzypczak, także Polko podkreśla, że stworzenie nowych jednostek wymaga nie tylko pieniędzy, ale i spójnej koncepcji oraz czasu. W przeciwnym razie potencjał ochotników zostanie zmarnowany. „Największe zagrożenie, jakie widzę, polega na tym, że ściągniemy tych ludzi, powiemy, że już mamy Obronę Terytorialną i dopiero wtedy zaczniemy się zastanawiać, co z nimi zrobić”, mówi były dowódca jednostki „GROM”.

Bardzo krytyczny co do Wojsk Obrony Terytorialnej jest Tomasz Sawczuk, który uważa, że w obecnych warunkach politycznych projekt ten należy rozpatrywać nie w kategoriach militarnych, ale jako kolejny element polityki historycznej rządu. Świadczą o tym chociażby wspomniane już odwołania do żołnierzy wyklętych, którzy z polecenia MON mają stać się patronami poszczególnych oddziałów (wybór konkretnego patrona będzie dokonywał się już na poziomie lokalnym, ale kierunek jest narzucany z góry). „Model zapewniania bezpieczeństwa w tradycji żołnierzy wyklętych przypomina raczej wariację na temat filmów Quentina Tarantino, ale w wersji, w której głównym bohaterom nie udaje się nic osiągnąć”, pisze Sawczuk i ostrzega przed mitologizacją wojny jako „męskiej przygody”, na którą każdy „prawdziwy patriota” powinien być gotowy.

 

Zapraszam do lektury!

Wojciech Engelking


 

Stopka numeru:

Koncepcja Tematu Tygodnia: Redakcja „Kultury Liberalnej”.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Julian Kania, Tomasz Sawczuk, Konrad Gałuszko, Joanna Derlikiewicz, Konrad Kamiński.

Ilustracje: Anna Rabsztyńska.

Nr 397

(33/2016)
16.08.2016
Autorka ilustracji: Anna Rabsztyńska

Z Grzegorzem Kwaśniakiem rozmawia Łukasz Pawłowski

Nowe wojska specjalne

„Wojska Obrony Terytorialnej będą szkolone według wzorców wojsk specjalnych. Również ich sprzęt będzie wzorowany na tych wojskach – lekki, przenośny, ale o dużej sile rażenia”, mówi pełnomocnik MON ds. tworzenia Obrony Terytorialnej Kraju.

Autorka: Anna Rabsztyńska

Z Waldemarem Skrzypczakiem rozmawia Julian Kania

Największy błąd strategiczny w historii

„Zakładam, że formowanie WOT nie zakłóci programu modernizacji technicznej wojsk operacyjnych. Jeżeli będzie inaczej, popełnimy największy błąd strategiczny w naszej historii. Nie wykorzystamy historycznej szansy modernizacji armii, a wojska WOT nie obronią Polski” – ostrzega były dowódca Wojsk Lądowych RP.

Autorka: Anna Rabsztyńska

Z gen. Romanem Polko rozmawia Łukasz Pawłowski

Żołnierze drugiej kategorii?

„Największe zagrożenie, jakie widzę, polega na tym, że ściągniemy tych ludzi, powiemy, że już mamy Obronę Terytorialną i dopiero wtedy zaczniemy się zastanawiać, co z nimi zrobić”, mówi były dowódca jednostki GROM.

Autorka: Anna Rabsztyńska

Tomasz Sawczuk

Przeciw militaryzacji polskości

Projekt utworzenia Obrony Terytorialnej, chociaż w innych warunkach mógłby wyglądać na próbę wzmocnienia naszego potencjału obronnego, obecnie wygląda raczej jak przedsięwzięcie z zakresu polityki historycznej, sprzyjające militaryzacji polskiej tożsamości.

PATRZĄC
fot. materiały prasowe

Karol Kućmierz

Bliskie spotkania z latami 80. Recenzja serialu „Stranger Things”

„Stranger Things”, jeden z najnowszych hitów platformy Netflix, to idealny produkt naszych czasów, w których popkulturę zdominowały próby powrotów do przeszłości. Nostalgiczna podróż do świata kina lat 80. opłaciła się jego twórcom, prowokuje jednak pytania o oryginalność ich wizji.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
Poplawski_ikonka

Błażej Popławski

Zorganizowany altruizm? O książce „Powrót” Bena Shepharda

Śledząc losy powojennych dipisów i organizowanej dla nich pomocy, czytelnik machinalnie odnosi je do losów migrantów zalewających twierdzę Europa w drugiej dekadzie XXI w. Łatwo dostrzegalne analogie skłaniają przy tym do gorzkich refleksji.

WIĘCEJ
SŁYSZĄC
klasyczni ikona

Gniewomir Zajączkowski i Szymon Żuchowski

Trzy płyty na lato

Korzystając z chwili wytchnienia między końcem sezonu a dużymi letnimi festiwalami, proponujemy przysłuchać się trzem płytom pochodzącym z zupełnie różnych światów muzycznych i reprezentujących odmienne estetyki.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Projekt: Polska] Ku zmianie? Protesty w Armenii

[Polska] Błąd Grzegorza Schetyny

[Listy w butelce] Homo sovieticus powraca

[Najważniejsze wybory świata] Trump przyjacielem Putina?

[Azja w zbliżeniu] Pakistan w żałobie