„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

  • TYROWICZ
  • HAGEMEJER
  • CHANG
  • ZERKA

CETA i TTIP. Czy protesty są uzasadnione?

Ilustracje: Magdalena Walkowiak

Szanowni Państwo!

Kiedy w roku 2004 Polska przystępowała do Unii Europejskiej, przeciwnicy integracji ostrzegali przed zagrożeniami, jakie niósł ze sobą wspólny, europejski rynek oraz związany z nim swobodny przepływ kapitału, towarów, usług i ludzi. Pojawiały się tezy, że polskie firmy zostaną przejęte przez zachodnich konkurentów albo wykupione i natychmiast zamknięte. Straszono również masowym wykupem ziemi i nieuczciwą konkurencją dla polskiego rolnictwa ze strony hojnie dotowanych rolników z zachodu Europy. Po 12 latach członkostwa w UE większość z tych czarnych przepowiedni się nie spełniła, a Polacy należą do najbardziej euroentuzjastycznych społeczeństw Wspólnoty. Mało tego, kiedy w obliczu Brexitu Wielka Brytania zapowiada wprowadzenie ograniczeń w swobodnym przepływie ludzi, wielu Polaków głośno wyraża swój sprzeciw, opowiadając się za utrzymaniem wszystkich czterech podstawowych unijnych swobód.

Gdy tylko jednak tematem dyskusji staje się wprowadzenie podobnych rozwiązań w relacjach z Kanadą i Stanami Zjednoczonymi w ramach umów CETA i TTIP, powracamy do narracji przeciwników integracji europejskiej z roku 2004. Co ciekawe jednak, sprzeciw wobec podpisania tych porozumień najsilniejszy jest nie we wciąż relatywnie ubogiej Polsce, lecz w znacznie bogatszych krajach Europy Zachodniej.

Wicekanclerz Niemiec, Sigmar Gabriel, 28 sierpnia w wywiadzie dla publicznej telewizji ZDF powiedział, że trwające od kilku lat negocjacje dotyczące umowy o partnerstwie handlowo-inwestycyjnym między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską (TTIP) zakończyły się fiaskiem. We wtorek 18 października z kolei ratyfikacja umowy CETA pomiędzy Kanadą a Unią Europejską została zablokowana przez parlament Walonii. Przedstawiciele liczącego niewiele ponad 3 mln mieszkańców regionu Belgii obawiali się, że po wejściu w życie umowy wysokie unijne standardy żywnościowe zostaną obniżone, prawa pracownicze – ograniczone, a międzynarodowe korporacje będą wykorzystywały nowy mechanizm rozwiązywania sporów między państwami i firmami, by pozywać kraje unijne za każdym razem, gdy pogorszą się warunki do inwestycji. Sprzeciw to o tyle znaczący, że rząd federalny Belgii potrzebuje zgody regionów i wspólnot językowych kraju, by umowę podpisać – zaś bez zgody chociażby jednego z państw UE negocjowane od lat porozumienie, nie zostanie uchwalone.

Organizacje obywatelskie zrzeszające przeciwników zarówno CETA, jak i TTIP już świętują zwycięstwo. Czy słusznie?

Obie umowy stały się przyczyną wielotysięcznych protestów w wielu miastach Europy. Opór przeciwko porozumieniom prowadził także do stworzenia egzotycznych koalicji lewicy z niekiedy skrajną prawicą. W Warszawie kilkutysięczna demonstracja przeciwników CETA zgromadziła obok siebie polityków partii Razem i Kukiz’15.

Mimo to wśród politycznych elit w Europie panuje niemal powszechny konsensus na rzecz podpisania porozumienia z Kanadą; popiera je m.in. socjalistyczny prezydent Francji, chadecko-socjalistyczny rząd Niemiec, centrolewicowy premier Włoch, a także, powtarzający hasła obrony interesu narodowego, rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Zwolennicy liczącej 1598 stron umowy argumentowali, że CETA wzmocni transatlantyckie relacje gospodarcze, nie zagrażając przy tym w żadnym stopniu obowiązującym w Unii Europejskiej standardom produkcji żywności, bezpieczeństwa czy ochrony praw pracowniczych. Odrzucali także obawy związane ze wspomnianym już mechanizmem arbitrażu w sporach pomiędzy państwami a korporacjami, ISDS (Investor-State Dispute Settlement). Żaden z tych argumentów nie trafił jednak do przeciwników liberalizacji handlu z Kanadą. Kto w tym sporze ma rację?

Paweł Zerka w swoim tekście przekonuje, że argumenty przeciwników tak CETA, jak i TTIP były bardzo często podawane w sposób stronniczy, zaś próby odpowiedzi Komisji Europejskiej na zarzuty protestujących pozostały niezauważone. Tak było chociażby w przypadku krytyki tajnego charakteru negocjacji. „Komisja Europejska dokonała w listopadzie 2014 r. prawdziwej rewolucji w sposobie komunikowania przebiegu negocjacji prowadzonych z Amerykanami. Ujawniła swój mandat negocjacyjny i publikowała swoje pozycje negocjacyjne przed kolejnymi rundami rozmów. Regularnie informowała o przebiegu poszczególnych rund, a także umożliwiała wszystkim posłom Parlamentu Europejskiego wgląd do tych dokumentów negocjacyjnych, które miały klauzulę «EU restricted» lub «limited»”, pisze Zerka. Żadne z tych działań nie uspokoiło jednak nastrojów, a szansa na podpisanie porozumienia najpewniej przepadła na lata.

Argumenty przeciwników CETA i TTIP krytycznie oceniają także Joanna Tyrowicz i Jan Hagemejer. W rozmowie z Łukaszem Pawłowskim przekonują, że – wbrew powszechnie powtarzanym opiniom – „umowy takie jak CETA czy TTIP to nie przejaw walki o interesy jednej czy drugiej korporacji, tylko walka o zachowanie pozycji gospodarek rozwiniętych w bardzo szybko zmieniającym się otoczeniu”. Otoczeniu, w którym kraje mniej zamożne, na czele z Chinami i państwami afrykańskimi, integrują się w znacznie szybszym tempie niż kraje rozwinięte. Zdaniem Tyrowicz i Hagemejera, także z perspektywy polskiej gospodarki, zniesienie barier w handlu transatlantyckim nie tylko nie zagroziłoby większości lokalnych firm, ale mogłoby być dla nich bardzo korzystne.

Inaczej skutki CETA i TTIP ocenia Ha-Joon Chang, słynny południowokoreański ekonomista, wykładający na Uniwersytecie w Cambridge. Zdaniem Changa bezpośrednie skutki gospodarcze obu umów byłyby niewielkie, ponieważ obecnie istniejące bariery handlowe już dziś są bardzo ograniczone. Niebezpieczeństwo leżało jednak w przyznaniu globalnym korporacjom zbyt dużych możliwości wywierania presji na państwa. „Arbitraż w formie proponowanej w CETA i TTIP będzie prowadził do powoływania malutkich sądów złożonych w zasadzie z kilku prawników korporacyjnych. Korporacje zyskają potężne narzędzie blokowania wszelkiego ustawodawstwa, które, w ich przekonaniu, będzie zagrażało ich zyskom”, przekonuje Chang.

Jeśli jednak zarówno CETA, jak i TTIP groziła poważnym ograniczeniem władzy europejskich polityków, dlaczego to właśnie wśród nich umowy te cieszyły się i cieszą tak dużym poparciem?

Zapraszamy do lektury!

Redakcja


 

Stopka numeru:

Koncepcja Tematu Tygodnia: Redakcja.

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Jakub Bodziony, Jan Chodorowski, Konrad Kamiński, Joanna Derlikiewicz .

Ilustracje: Magdalena Walkowiak.

Nr 407

(43/2016)
25.10.2016
Ilustracje: Magdalena Walkowiak

Paweł Zerka

To nie jest czas na wolny handel?

Unijny pat w sprawie umowy handlowej z Kanadą (CETA) minimalizuje szanse osiągnięcia w najbliższym czasie analogicznego, również wzbudzającego kontrowersje, porozumienia z USA. A jednak bezwzględnie krytykując umowy o wolnym handlu, musimy uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą.

Ilustracje: Magdalena Walkowiak

Z Joanną Tyrowicz i Janem Hagemejerem rozmawia Łukasz Pawłowski

TTIP i CETA. Kto zyskuje, kto traci?

„Bariery w handlu są swego rodzaju czarną dziurą, w którą wpada pewna część naszego dobrobytu. Ich obniżanie prowadzi do poprawy alokacji zasobów na świecie, dzięki czemu więcej zostaje do podziału”.

Ilustracje: Magdalena Walkowiak

Z Ha-Joon Changiem rozmawia Łukasz Pawłowski

Korzyści z wolnego handlu? Nie zawsze i nie dla wszystkich

„W obecnej formie CETA i TTIP prowadziłyby do fundamentalnej zmiany układu sił pomiędzy korporacjami a resztą społeczeństwa”, przekonuje słynny południowokoreański ekonomista i wykładowca Uniwersytetu Cambridge.

PATRZĄC
Materiały prasowe M2Films

Karolina Kosińska

Rozpacz i nadzieja. Recenzja filmu „Ja, Daniel Blake”

Nagrodzony Złotą Palmą film Kena Loacha to czołowe zderzenie bezdusznego systemu i człowieka bezkompromisowo walczącego o własną godność. „Ja, Daniel Blake” drażni nadpsute europejskie sumienie, pokazując, że w pozornie szczęśliwych społeczeństwach dobrobytu „jest miejsce” na niezasłużoną nędzę.

Materiały prasowe 1+1 Media Group

Małgorzata Tukało

Bieguny kina historycznego: „Wołyń” i „Stulecie Jakuba”

Zestawienie ukraińskiego serialu „Stulecie Jakuba” oraz filmu Wojciecha Smarzowskiego pozwala stawiać pytania o miejsce pamięci w obu społeczeństwach i o to, na czym pamięć jest oparta. Czy rachunek własnych krzywd może być jej podstawowym budulcem?

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
patti_smith_ikonka

Olga Byrska

Dwa ciała Patti Smith. O książce „Pociąg linii M”

„Pociąg linii M” mówi o przemijaniu doświadczanym przez artystkę, o jej silnym poczuciu osamotnienia i rytuałach narzucanych samej sobie, by przetrwać nieobecność ukochanej osoby. Wraz z Patti Smith zanurzamy się w głąb jej najbardziej osobistych idiosynkrazji.

WIĘCEJ
SMAKUJĄC
Fot. Tappancs. Źródło: Pixabay.com

Magda i Adam Gendźwiłłowie

Kto sieje ferment

Żyjemy w czasach, w których chcielibyśmy mieć wszystko pod kontrolą. Pomaga nam w tym technika. Panujemy nad produkcją jedzenia całkiem nieźle – poza kiszonkami, które pozostają nieokiełznane. Fermentację można opóźnić, ale trudno ją w pełni kontrolować.

WIĘCEJ
SŁYSZĄC
WIĘCEJ

FELIETONY

[Listy w butelce] Horror physicus

[Z miasta] Co nam da Kodeks Urbanistyczno-Budowlany?

[Bioetyka] Aborcja i zespół Downa

[Najważniejsze wybory świata] Buntownicy z wyborów

Liberalna ferajna. Wywiad z profesorem Jerzym SZACKIM

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

O Jerzym Szackim

Wspomnienie o Jerzym Szackim