„Kultura Liberalna” ukazuje się od 2009 r. dzięki zaangażowaniu dziesiątek osób i dobrej woli darczyńców. Bądź jednym z nich. Wesprzyj nas.
10 zł
20 zł
50 zł
100 zł
Inna
kwota
Z centrum widać najwięcej
  

  • Wigura
  • Szulecki
  • PAWŁOWSKI
  • PUCHEJDA
  • SZYMAŃSKI

Nie chodzi o to, by ktoś nas lubił? Polska wobec Zachodu

Fot. George Becker. Źródło: Pexels.com

Szanowni Państwo,

„kontrrewolucja kulturalna”, Caracale i Mistrale, szczyt NATO, uchodźcy czy Komisja Wenecka… Wszystkie te pojęcia i osoby raz po raz pojawiają się w polskich mediach od lewej do prawej strony. Polska polityka zagraniczna już dawno nie zajmowała tak ważnego miejsca w debacie publicznej. Od dawna też nie było tak wielkich sporów o jej kierunek i konsekwencje dla pozycji Polski na arenie europejskiej. Najwyraźniejszą zmianą jest jednak zmiana stanowiska wobec państw Zachodu. Gdy nasz dzisiejszy gość, wiceminister Konrad Szymański mówi, że: „Istotą […] życia demokratycznego jest wyrażanie poglądów, które uważamy za słuszne, a nie dostosowywania się do jakiegoś kanonu, który właśnie się narodził w Paryżu lub Londynie” – to widać, jak przede wszystkim rozsypuje się bezkrytyczna niemal wiara w Zachód, która towarzyszyła polskiej polityce od 1989 r. Pewien postkomunistyczny mit Zachodu, o czym pisał Jarosław Kuisz w „Kulturze Liberalnej”, na naszych oczach odchodzi w przeszłość.

Jednocześnie rodzi się pytanie o naszą przyszłość. Czy strategia ostrego przedstawiania polskich interesów, czy wręcz konfrontacyjność, zapewni nam bezpieczeństwo w najbliższych latach? I czy rzeczywiście możemy mówić o jednym wyraźnie określonym kierunku? Krytycy rządu to właśnie dyplomację uznają za obszar największych porażek obecnej władzy. „Trudno powiedzieć, kto dziś prowadzi polską politykę zagraniczną. Mamy do czynienia z niejednolitym słownictwem i pomysłami rzucanymi na zasadzie publicystycznej”, mówił w rozmowie z „Kulturą Liberalną” Eugeniusz Smolar.

Faktycznie, kontrowersyjne wypowiedzi dotyczące zagranicznych partnerów padały z ust rozmaitych polityków obozu rządzącego. Dość przypomnieć wywiady szefa dyplomacji, listy ministra sprawiedliwości do Fransa Timmermansa, słowa ministra obrony o młodej, amerykańskiej demokracji, która nie może „pouczać” polskich władz, czy wreszcie liczne, kryminalne insynuacje pod adresem przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska. „Polska polityka zagraniczna zawisła między kontynuacją a chaosem”, przekonywał Smolar.

Zupełnie odmienna narracja płynie z obozu rządzącego. Padają deklaracje o odzyskaniu podmiotowości, wyjściu z „głównego nurtu”, do którego popychał Polskę poprzedni gabinet i budowie nowych sojuszy w najbliższym sąsiedztwie. „Donald Tusk i Radosław Sikorski chcieli za wszelką cenę wejść na europejskie salony. Chcieli, żeby Polska grała w pierwszej lidze, nawet na jednym z ostatnich miejsc pierwszej ligi europejskiej, nie zaś, żeby była przywódcą regionu”, mówił rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy, Marek Magierowski, wskazując na konieczność zmiany priorytetów polskiej dyplomacji.

Pytanie jednak, w jakim kierunku i z kim ma się dokonać ta zmiana. Nie ma wątpliwości, że o Polsce mówi się dużo, ale często w negatywnym kontekście, ostatnio chociażby przy okazji „czarnych protestów”  oraz zerwania kontraktu na francuskie śmigłowce Caracal. Czy te negatywne oceny w ogóle nie powinny martwić polskiego rządu?

„W polityce nie chodzi o to, by ktoś nas lubił, ale by miał powody, żeby z nami współpracować. Stworzenie tych powodów – to jest cel polskiej polityki”, mówi Konrad Szymański, Sekretarz Stanu ds. europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w rozmowie z Łukaszem Pawłowskim i Karoliną Wigurą. Zdaniem Szymańskiego krytyczne słowa pod adresem Polski i innych krajów regionu to wynik „szukania kozła ofiarnego, winnego kryzysów, które toczą Europę”. Jak jednak przekonuje, „źródła tych problemów, które ma dziś Europa, biją poza Europą Środkową”.

Zupełnie inny obraz europejskiej polityki partii rządzącej przedstawiają w swoich tekstach zarówno Kacper Szulecki, jak i Adam Puchejda, zarzucając polskiej dyplomacji niezdolność do zjednywania sobie sojuszników oraz ograniczenie się jedynie do blokowania niewygodnych dla siebie postanowień instytucji unijnych. „Tak jak na forum krajowym, w stosunkach międzynarodowych politycy PiS-u wychodzą z założenia, że jakikolwiek opór i krytyka ich działań jest oznaką ich celowości i skuteczności”, pisze Szulecki. Jak na tego rodzaju zarzuty odpowiada Szymański?

Zapraszamy do lektury!

Redakcja


 

Stopka numeru:

Koncepcja Tematu Tygodnia: Redakcja

Opracowanie: Łukasz Pawłowski, Karolina Wigura, Julian Kania, Jan Chodorowski, Jakub Bodziony, Kacper Szulecki, Adam Puchejda

Ilustracje: George Becker; Źródło: Pexels.com

Nr 408

(44/2016)
01.11.2016
Fot. George Becker. Źródło: Pexels.com

Z Konradem Szymańskim rozmawiają Łukasz Pawłowski i Karolina Wigura

Nie chodzi o to, by ktoś nas lubił

„Nie ubiegamy się o żadną akceptację. Jesteśmy wolnym narodem i demokratycznym państwem i nie musimy tego robić”, mówi Sekretarz Stanu ds. europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Fot. George Becker. Źródło: Pexels.com

Kacper Szulecki

Mocarstwowość oślej ławki

Dyplomacja europejska PiS-u opiera się na wizji polityki, w której sojusze są tylko chwilowe i taktyczne, a debatuje się jedynie przy stole negocjacyjnym. Nie ma zresztą o czym rozmawiać, bo interesy są z góry znane, zaś racja jest po stronie polskiego rządu. Za tą fasadą pewności kryją się kompleksy maskowane głębokim relatywizmem.

Fot. George Becker. Źródło: Pexels.com

Adam Puchejda

[Komentarz do wywiadu z Konradem Szymańskim] Razem, ale osobno

Jeśli nie podzielamy wspólnych wartości z większością krajów Unii, to czy warto z nami współpracować? Czy warto mieć w swoim gronie kogoś, kto mówiąc elokwentnie o „zarządzaniu różnicą”, zaprzecza takim wartościom jak wolność wyboru, rządy prawa czy wolne od politycznych nacisków media?

PATRZĄC
Fot. materiały prasowe Balapolis

Marta Bucholc

Obcy chomik. Recenzja filmu „Słońce, to słońce mnie oślepiło”

Film Anny i Wilhelma Sasnalów służy Sprawie: Sprawie walki z ksenofobią, nietolerancją, głupotą, okrucieństwem. Jako zadeklarowana zwolenniczka Sprawy, której przypadło w udziale zrecenzowanie tego dzieła, odczuwam dyskomfort, stwierdzając, że autorzy lepiej by uczynili, służąc Jej w inny sposób.

WIĘCEJ
CZYTAJĄC
twardoch_krol_ikonka

Łukasz Kowalczyk

Dobra praca nóg. O „Królu” Szczepana Twardocha

Szczepan Twardoch dobrze rozumie podstawową zasadę budowania marki produktu z wyższej półki – „lepsze jest wrogiem dobrego”. Póki publika akceptuje skład produktu, póki wytwór uczyniony z określonych ingrediencji smakuje, póty nie należy nic zmieniać. Poza opakowaniem.

WIĘCEJ
SMAKUJĄC
Fot. Weronika Bulicz

Weronika Bulicz

Dzień wszystkich zapomnianych

Początek listopada jest tradycyjnie czasem zadumy i pamięci. To chwila melancholii, kiedy w kuchni stonowane barwy przeplatają się z rozgrzewającymi, przywodzącymi wspomnienia aromatami.

WIĘCEJ
SŁYSZĄC
Fot. Ewelina Wójcik

Basia Popiołek

Nigdy dość. Koncert zespołu The Cure w Łodzi

Niewiele jest zespołów, które porywają się na takie szaleństwo, jak granie blisko trzygodzinnych koncertów. Występ The Cure w łódzkiej Atlas Arenie udowodnił, że w tym szaleństwie jest metoda.

WIĘCEJ

FELIETONY

[Francja] Wybory prezydenckie we Francji: efekt Marine

[Chiny] Kiedy rząd rozlicza się z korupcją…

[Najważniejsze wybory świata] Kto popiera pana Trumpa?

[Węgry] Naród nie może być w opozycji

KOMENTARZ NADZWYCZAJNY

Europa nie potrzebuje CETA