Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"624"

Z Eweliną Szpak rozmawia Jakub Bodziony

Szczepienia na początku PRL? Ludzie zamykali drzwi przed lekarzami

„Lata 50. uznaje się za początek fundamentalnej zmiany społecznego nastawienia względem szczepień. Determinacja lekarzy i personelu medycznego była w tym czasie ogromna. Uciekali się oni do rozmów z miejscowymi księżmi, których prosili o wsparcie, lub też do rozmaitych i niekiedy bardzo kreatywnych form perswazji”, mówi historyczka i autorka książki „«Chory człowiek jest wtedy, jak coś go boli». Społeczno-kulturowa historia zdrowia i choroby na wsi polskiej po 1945 roku”.

Szczepić się czy nie? O strachu przed Świętami

Szanowni Państwo, Epidemia nie słabnie. W Wielkiej Brytanii właśnie zidentyfikowano mutację koronwirusa, która może być nawet o 70 procent bardziej zaraźliwa. W związku z tym, niemal wszystkie europejskie państwa zdecydowały się na zamknięcie granic ze Zjednoczonym Królestwem. W Polsce panuje informacyjny chaos, a gospodarka pogrąża się w kryzysie. Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił, że od […]

Liliana Hermetz

Édouard Louis z literatury do teatru i z powrotem. O twórczości pisarza i spektaklu „Koniec z Eddym” według Anny Smolar

Jego debiutancka autobiograficzna powieść stała się we Francji jednocześnie skandalem i sukcesem. Édouard Louis odsłonił w niej biedę, a jednocześnie homofobię i skłonność do przemocy robotniczego środowiska, z którego wyrósł. Tę historię wykluczonych, którzy jednocześnie wykluczają odmiennych od siebie, przeniosła właśnie na deski teatru Anna Smolar.

Anna Wójcicka w rozmowie z Aleksandrą Sawą

Szczepienia to element społecznej odpowiedzialności

„Szczepienia mają przede wszystkim chronić przed ciężkim przebiegiem choroby – sprawić, żeby spadła liczba osób, które umierają z powodu covid-19. Teraz ten odsetek jest gigantyczny. Szczepiąc siebie, chronimy swoich rodziców, dziadków i wszystkie starsze osoby”, mówi prezes i współzałożycielka firmy Warsaw Genomics.

Filip Rudnik

Aleksiej Nawalny dzwoni do swoich niedoszłych morderców

Nie minęło nawet pół roku od dnia, w którym samolot lecący z syberyjskiego Tomska do Moskwy musiał awaryjnie lądować, aby uratować życie najsłynniejszego rosyjskiego opozycjonisty. Na tydzień zaś przed tak zwanym Dniem Czekisty – świętem rosyjskich organów bezpieczeństwa – Dziadek Mróz przyniósł niedoszłym zabójcom Nawalnego prezent. Opinia publiczna poznała ich tożsamość, co zresztą potwierdził jeden z nich.