Z centrum widać najwięcej
  

Artykuły oznaczone tagiem:
"budżet partycypacyjny"

Z Janem Sową rozmawiają Karolina Wigura i Adam Puchejda

Lud nie jest klientem lewicy

Nie chodzi teraz o to, by robić produkt – partię lewicową – dla klientki – ludu – którą ta może kupi, a my potem zrobimy koalicję z liberałami i będziemy rządzić. To jest kwestia tworzenia określonych artykulacji w dyskursie publicznym – bez pochylania się – takich, które mają szansę być zrozumiałe.

Redakcja „Kultury Liberalnej”

Słuszna walka o miejską kasę

Szanowni Państwo, pieniądze publiczne to temat gorący. A odkrycie, że możemy mieć wpływ na finanse swojej wspólnoty mieszkaniowej, dzielnicy czy miasta, przyprawia wręcz o zawrót głowy. Poza możliwością kontrolowania wydatków nagle pojawia się twarda współodpowiedzialność za decyzje o tym, na co pieniądze są przeznaczane. Konieczność współpracy, zaufania czy osiągania kompromisu w sferze publicznej – a […]

Karolina Błachnio i Wojciech Kacperski

Budżetowy kalejdoskop warszawski

Pula 25 mln złotych została w stolicy rozdzielona na poszczególne części miasta. Każda dzielnica ma swoją własną specyfikę: odmienne potrzeby infrastrukturalne i społeczne, różny poziom zaangażowania mieszkańców. Jak radzi sobie z tym budżet partycypacyjny i zespoły nad nim pracujące? Zobaczmy!

Ewa Stokłuska

Czy w szaleństwie jest metoda?

Z budżetem partycypacyjnym stało się w naszym kraju coś, czego nikt jeszcze kilka lat temu nie przewidywał. Polska oszalała. Od 2011 r. budżet partycypacyjny (lub inaczej – obywatelski) uruchomiło już – lub zadeklarowało taki zamiar – około 80 samorządów.

Wojciech Kębłowski

Powinniśmy oczekiwać więcej

Chociaż lista wad polskich budżetów partycypacyjnych jest długa, nie należy porzucać związanych z nimi nadziei. Nie można zapomnieć, że wśród dziesiątek pseudobudżetów pojawiło się kilka projektów nie tylko z nazwy „obywatelskich”, które zrealizowano starannie i we współpracy z lokalnymi społecznikami.

Marcin Gerwin

O budżecie obywatelskim w Sopocie

Zarówno w Sopocie, jak i w wielu innych miejscach w Polsce, bardzo potrzebny jest rozwój „kultury demokracji”. Chociaż od 1989 r. minęło już wiele lat, przez demokrację najczęściej rozumie się wybory, które dają politykom mandat na cztery lata samowoli. Przypomina to bardziej monarchię elekcyjną lub oligarchię niż demokrację z prawdziwego zdarzenia.

KUSIAK: „Nienasza” polityka miejska: polityczne ciotki i dumny paternalizm prowincji

Joanna Kusiak „Nienasza” polityka miejska: polityczne ciotki i dumny paternalizm prowincji Język i stojące za nim wyobrażenia o świecie najlepiej demaskują dzieci. Z czasów dzieciństwa (przypadającego na końcówkę komunizmu i początek transformacji) pamiętam, że spędziłam kiedyś cały rodzinny obiad zastanawiając się nad słowami „to nie nasze”, a właściwie „to nienasze”, bo „nienasze” stało się przymiotnikiem […]