Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Opady atmosferyczne i...

Opady atmosferyczne i Historia

Jarosław Kuisz

Niektóre koncerty bardziej oglądamy niż do słuchamy. Monachijscy Filharmonicy letnim zwyczajem opuścili ciężką siedzibę i zaprosili do współpracy znakomite gwiazdy fortepianu: kontrowersyjną, a więc popularną, Hélène Grimaud, a także zjawiskowe siostry, Katię i Marielle Labèque.

Do prezentowania muzycznego kunsztu wybrano miejsce nie byle jakie. Imponujący kawałek Włoch po drugiej stronie Alp i ongiś symbol niechlubnej historii, Feldherrnhalle to dziewiętnastowieczna kopia słynnej, mieszczącej rzeźby Loggi dei Lanzi z Florencji. Osobliwa konstrukcja była miejscem, do którego w 1923 maszerowali naziści. Pucz się nie powiódł, kilku zginęło. Później NSDAP z ofiar uczyniła męczenników. Na co dzień mieszkańcy zapewne nie zwracają na przeszłość zbytniej uwagi, przybysz jednak ogląda, jak złowrogie miejsca odczarowywane są kulturą wysoką. A oto dziś przez moment świątynia muzyki poważnej.

Monachijskich Filharmoników prowadzi dyrygent z Rosji, Semyon Bychkov. Ranga wydarzenia nie budzi więc wątpliwości. Bychkov nie tylko w Niemczech jest cenionym dyrygentem. Odnosi sukcesy fonograficzne, choćby w zeszłym miesiącu w prestiżowym „BBC Music Magazine” otrzymał maksymalną liczbę punktów za znakomite nagranie „Lohengrina” Wagnera i został okrzyknięty płytą miesiąca w kategorii muzyki operowej.

A jednak wybrano kompozytorów i solistów z innych krajów. Być może także ze względu na letnią atmosferę. Hélène Grimaud podjęła się wykonania drugiego „Koncertu fortepianowego Nr. 2 c-Moll op. 18“ Sergiusza Rachmaninowa. W programie znalazła się suita „Romeo i Julia“ op. 64 Prokofiewa. Następnego dnia przewidziano równie międzynarodowy repertuar.

Wyprzedano wszystkie miejsca. Widzowie nie zawiedli i tu spotkała ich akustyka co najmniej dziwna. Dźwięki, a to ginęły pod dachem Feldherrnhalle, a to znów odbijały się od zabytkowych gmachów – a wszystko przy jednoczesnej pracy gigantycznego zestawu kolumn, zaiste godnych koncertu gwiazd muzyki bardziej pop.

Deszczową pogodę miał ożywić „Kaprys włoski“ Piotra Czajkowskiego, suita z „Arlezjanki“ George’a Bizeta i „Walc“ Maurycego Ravela. Pomimo że jowialny Bychkov dwoił się i troił na egzotycznej scenie, orkiestra łypała na ponure niebo i grała dość niemrawo. Słuchacze zastanawiali się, czy bardziej przydadzą się kaptury, czy parasole.

Ożywienie wniosły siostry Labèque i „Koncert na cztery ręce” Francisa Poulenca. Jedna w czerwonej, druga w fioletowej sukni przykuwały uwagę nadzwyczajnym poziomem ekspresji, co niezawodnie przekazywał telebim. Zresztą w „Koncercie” fragmenty skoczne sąsiadują z lirycznymi akurat w takich proporcjach, by legion melomanów przestał nieufnie patrzeć na chmury. Tajemnicę podejrzanej siły wyrazu międzynarodowych gwiazd fortepianu wyjawiła jedna z sióstr Labèque. Z uwagi na możliwe opady atmosferyczne siostry nie będą czekać na oklaski między kompozycjami, ale ciurkiem zagrają „encores”.

Zagrały? To mało powiedziane. Tempo godne Wielkiej Pardubickiej. Umieszczone w Feldherrnhalle pomiędzy dwoma monumentalnymi lwami rzucały grzywami pięknych włosów. Bychkov o gęstej czuprynie robił, co mógł, poganiając orkiestrę. Mógł niewiele.

Widownia pożegnała szczere siostry bez żalu. Bychkov zaś zaproponował na zakończenie „gwarantowane” przeboje. „Walc” Chaczaturiana i jeden z „Tańców węgierskich” Brahmsa. Kosmopolityczny i ognisty repertuar znalazł uznanie. Uciekając przed kolejnym deszczem, słuchacze mieli na ogół pogodne twarze. Żartowano, iż bardziej stosowna byłaby zmiana repertuaru na „Water Music” Haendla – skądinąd pisana z myślą o wykonaniach na świeżym powietrzu. Więcej widziano, mniej słyszano, owszem. Jak się okazuje, jednak nawet mniej udane koncerty ścierają niechlubną historię miejsc, których w Europie przecież nie brakuje.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 28

(28/2009)
27 lipca 2009

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj