Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > KOZŁOWSKI: Dokument w...

KOZŁOWSKI: Dokument w walce z bezprawiem. Relacja z Festiwalu Watch Docs 2011 (I)

Tomasz Kozłowski

Dokument w walce z bezprawiem. Relacja z Festiwalu Watch Docs 2011 (I)

Jeszcze do 18. grudnia w Warszawie można oglądać filmy w ramach projekcji „Watch Docs: Prawa Człowieka w Filmie”. To jedenasta już edycja międzynarodowego festiwalu dokumentów, organizowanego m.in. przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, Społeczny Instytut Filmowy oraz Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Warto przełożyć sprawy dnia codziennego – a także świątecznego -by zobaczyć jak najwięcej z oferowanych filmów. Kilka tytułów godnych jest szczególnej uwagi.

  Doktor House jest wśród nas

„Lekarze” Tomasza Wolskiego to nie tylko przykład kapitalnej filmowej robota – ogromnej cierpliwości w przygotowaniu zdjęć jak i ich realizacji. To przede wszystkim dowód wielkiej woli dotarcia do tego co ludzkie i arcyludzkie. Reżyser postanowił bowiem pójść na przekór mainstreamowej opinii o fatalnej pomocy medycznej i coraz gorszym stanie służby zdrowia. Choć nie mówi też, że jest odwrotnie, ale podkreśla, że te proste, obiegowe opinie odzierają z godności ludzi, którzy zawód lekarza próbują traktować jako powinność. „Lekarze” nabierają szczególnej wymowy w kontekście wcześniejszych dokonań Wolskiego – ten coraz bardziej uznany dokumentalista w „Klinice” z 2006 roku ukazał szpital z perspektywy pacjentów. Teraz udało mu się naświetlić ciężar świeckiej odpowiedzialności noszonej przez lekarzy. Świeckiej, bo nie mogą oni liczyć na „spowiedźcze” wytłumaczenie w postaci powołania się na inny świat. W tym świecie cierpienie i śmierć zostają na zawsze wśród nich. Jeden z ukazanych przez Wolskiego bohaterów przypomina dr House’a – to typ doświadczonego, nad wyraz stanowczego lekarza – a zarazem wzór nieodpuszczania sobie w tym zawodzie. Ustawia młodszych kolegów do pionu, przypominając, że lekarze – dodam od siebie: jak sędziowie – w obliczu wyzwania nie mogą powiedzieć, że „nie ma” właściwej metody lub odpowiedzi.

 Arabska wiosna, rosyjska jesień 

Jeden z tytułów w najnowszym wydaniu „Nowoj Gaziety” (w której swego czasu pracowała Anna Politkowska), brzmi: „Ewolucja Rewolucji”. Mowao zamianie buntu zrodzonego z pojęcia „Oni” na odkrycie pojęcia „My”. Rosyjska jesień (w programie Watch Docs będą jeszcze pokazywane filmy o bohaterach nowego oblicza Rosji) po wielkiej manifestacji w ostatnią sobotę w Moskwie wchodzi w fazę, która zaczyna przypominać arabską wiosnę. Przedstawiciele jednego ruchu powołują się zresztą na drugich. I tu i tam zamiast cegły w rękach pojawia się laptop. Dosłownie na naszych oczach – i dlatego też trzeba być na Watch Docs, bo poprzez oficjalnych mediach nie da się tego poczuć – rodzi się autentycznie nowa formuła rewolucji, ochrzczona już mianem „facebookowej”: globalna, internetowa, z niebywałym do tej pory w dziejach wysunięciem się  kobiet na pozycje liderów.

Świetnym zapisem tej sytuacji jest tunezyjski „Koniec strachu Mourad’a” Ben Cheikh’a w którym pada pojęcie revolution of graduates – rewolucja absolwentów. Najważniejszym dla mnie momentem tego filmu była zwykła opowieść prostego człowieka, jednego z uczestników straży sąsiedzkiej – (swoistej straży obywatelskiej). Przyznał on, że do tej pory bał się rozmawiać otwarcie nawet z przyjacielem czy znanym od lat sąsiadem, w obawie, że nawet tak bliski człowiek może okazać się donosicielem. I właśnie teraz sytuacja zaczyna się zmieniać. Przestał się bać sąsiada i władzy, przestał się bać samego siebie. Nagrodą jest magiczny moment – gdy widzi, że ten drugi przeszedł taką samą drogę. Jerzy Urban jako rzecznik rządu w czasie stanu wojennego mawiał że porządną dyktaturę poznaje się po tym, iż picie herbaty jest obserwowane jako początek spisku. Pod pozorem żartu, Urban mówił prawdę – choć w tamtych okolicznościach brzmiącą raczej sardonicznie.

Oczywiście żeby przełomowy moment mógł nadejść, tak w Rosji jak i w Tunezji, musieli pojawić się liderzy, którzy utorowali dla niego drogę. Film Cheikh’a ukazuje między innymi dwie kobiety z różnych pokoleń: tunezyjską prawniczkę – obrończynię praw człowieka oraz młodą blogerkę,o kondycji fizycznej niewspółmiernej do siły ducha – oraz potęgi jej kapitału społecznego. Te dwie kobiece postaci można odczytać jako dwa krańce obywatelskiej barykady – młodo-internetowy (jedno z haseł na murze w Tunisie to: Thank You, Facebook!) oraz dojrzały, prawniczo-zaangażowany. Ale pojawia się wśród nich także trzecia kobieta. Widz ogląda tylko jej ręce – traumatyczne przeżyć odcisnęły na nich solidne piętno; radzi sobie z nimi wycinając z gazet swoje obrazy przemian i ich ludzi. Tworzy to oszczędny, a bardzo mądry komentarz – nic nie znaczące kolorowe fragmenciki gazetowej propagandy zmieniają się dzięki niej w kolory rewolucji.

 Bezprawie w białych kołnierzykach

Obeznani w prawie Rzymianie mawiali, że  musi być ono traktowane bezwzględnie. Od razu jednak dodawali, że im gorliwiej jego przedstawiciel odwołuje się do litery prawa, tym bardziej – zazwyczaj – łamie jego sens. „Zbrodnia za Zbrodnię” Yoav’a Potash’a to film wstrząsający – powinien być pokazany każdemu studentowi prawa na całym globie jako warunek uzyskania absolutorium. W związku z tym napiszę o nim mało i odtąd będę dzielił prawników na tych, którzy film ten znają , tych którzy go jeszcze nie widzieli i tych, którzy nie chcą go oglądać. Opowieść dotyczy wydarzeń z Kalifornii, przełomu XX i XXI wieku. Bohaterką jest kobieta, która spędza w więzieniu o 20 lat za dużo w stosunku do kary maksymalnie możliwej we właściwej relacji do jej czynu. Dzieje się tak, ponieważ paru amerykańskim policjantom i prawnikom nie chciało się pracować dla kogoś ich zdaniem nieistotnego. Ale przede wszystkim dlatego, że paru prokuratorów postanowiło jej kosztem przyspieszyć swoje kariery, a paru innych może i uwierzyło, że prawo stanowi rację białej moralnej większości albo, że jest znim jak z wojną: gdzie drzewa tną, tam wióry lecą. Niemożliwe? Zobaczcie sami i zastanówcie się, co z tym zrobić.

(Wszystkie opisane filmy będą jeszcze pokazywane w ramach tygodnia projekcji WatchDocs)

Międzynarodowy Festiwal Filmowy WATCH DOCS
Prawa człowieka w filmie
8. – 18. grudnia 2011 Warszawa

  *Tomasz Kozłowski, doktor nauk prawnych.

Kultura Liberalna” nr 153 (50/2011) z 13 grudnia 2011 r.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 153

(52/2011)
13 grudnia 2011

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj