Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Zrzućmy się po...

Zrzućmy się po cichu na judo [Komentarz do reformy przedszkoli]

Aleksandra Sołtysiak

Ruszyła w Polsce dyskusja nad zajęciami dodatkowymi. Zgodnie z nową ustawą, przedszkola już nie będą ich organizować. Rodzice i nauczyciele, choćby rytmiki czy angielskiego, oburzają się, że stracą na tym albo ich dzieci, albo ich praca. I jest to fakt.

Dla mnie najważniejsze jest to, że zajęcia dodatkowe są niezgodne z artykułem 33 Konstytucji – w jednostkach publicznych nie gwarantuje się bowiem równego dostępu do oświaty. Do tej pory oferowano zajęcia tym, których stać było na dodatkową opłatę. Dzieciom, których rodzice nie mieli pieniążków – już nie. Trzeba oddać w tym miejscu sprawiedliwość przedszkolom, które mimo iż zajęcia były nieopłacone i tak dopuszczały do nich „biedniejsze” dzieci. Ile jednak było takich, które musiały rozstać się z koleżankami i kolegami ze swojej grupy, gdy te szły na przykład na lekcje judo?

W poznańskiej lokalnej telewizji WTK oglądałam program, w którym pani z wydziału oświaty mówiła, że około 50 proc. dzieci korzysta z dodatkowych zajęć, pani z firmy nauczającej angielskiego wspomniała o 80-90 proc. Taka rozbieżność w danych to jedno, ale to, że choćby jedno dziecko wykluczone jest z powodu biedy, to kolejny, dla mnie bardzo ważny problem, bowiem od małego segregujemy dzieci – na te gorsze (których rodzice pieniędzy nie mają) i te lepsze (które chodzą na wszystkie zajęcia dodatkowe). Naznaczamy dzieci biedą – czemu one są winne? Możemy serwować maluchom kurs dyskryminacji, gdy my, dorośli, z dyskryminacją sami nie dajemy sobie rady? Dlaczego rozmawiamy o biedzie w szkołach, ale już nie w przedszkolach? Dlaczego zwracamy uwagę na cenę podręcznika, a nie zwracamy uwagi na koszt przedszkolnej wyprawki? Czy bieda w przedszkolu jest ukryta? Wszystkie zajęcia dodatkowe to dodatkowy koszt, na przykład stu złotych miesięcznie. Co ma począć rodzic, który ma „wolne” tylko 20 zł i nie wie czy posłać dziecko na zajęcia plastyczne czy zakupić rajstopki – a znaleźć w lumpeksie rajstopki w dobrym stanie to jednak szczęście.

Problem z zajęciami dodatkowymi nie istniałby, gdyby państwo rzeczywiście (i solidnie) stawiało na edukację. Na fali dyskusji pojawia się pytanie: skoro tak ważna jest edukacja przedszkolaków, to dlaczego dotychczas jej nie było? Pytanie drugie: jeżeli tylu rodziców walczy, by sześciolatków nie posyłać do szkoły, to dlaczego tak słabo skupiamy się na edukacji w przedszkolach? Czy w przedszkolu ważna jest opieka, zabawa czy edukacja? Moim zdaniem wszystkie trzy są tak samo ważne – chodzi tylko o umiar dostosowany do potrzeb dzieci. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, by nie wykluczać.

Jest jeszcze jeden problem. Przedszkola, by nadążyć za wolnym rynkiem, oferowały dotychczas dodatkowe zajęcia – plastyczne, sportowe, z nauki piosenek. Czy to już nie przesada? Czy tego właśnie nie powinno się uczyć poprzez zabawę – normalnie, w ramach programu przedszkola? Zajęcia dodatkowe jeżeli mają być, to tylko takie, które stanowiłyby dodatek do normalnej edukacji, na którą składają się rysowanie, śpiewanie itd. Państwo polskie nie powinno oferować w publicznych przedszkolach programu „minimum”, ale traktować edukację jako solidną inwestycję w społeczeństwo. Niestety obserwujemy ostatnio tendencję do przerzucania kosztów z budżetu państwa na samorządy. Ustawa – owszem – zwiększa dotacje na potrzeby przedszkolaków, ale jest to cały czas kwota minimum. A to właśnie gwarantowany zwrot kosztów nakłada symboliczne kajdany na dyrektorów i dyrektorki placówek, bo nie mają oni pieniędzy, które pozwoliłby zatrudnić na przykład rytmiczki. Dobre jest to, że ustawa wzbudziła dyskusję o edukacji w przedszkolach. Szkoda, że rząd nie umożliwił takiej dyskusji przed wprowadzeniem samej ustawy w życie.

Na koniec jeszcze jedno pytanie. Dlaczego za edukację obowiązkową, która dotyczy dzieci od 5. roku życia mamy płacić choćby złotówkę? Czym różni się obowiązek przedszkolny od szkolnego, gdzie edukacja w szkołach publicznych jest nieodpłatna?

Nie jestem przeciwna zajęciom dodatkowym. Pod jednym wszakże warunkiem – że wszystkie dzieci będą mogły w nich uczestniczyć. Przedszkola powinny dbać o urozmaiconą edukację, bo to leży w interesie państwa. Dyskusję należy toczyć z rządem, bo on jest odpowiedzialny za to, by dzieci nie wykluczać i tworzyć różnorodne zajęcia. Jak bardzo wzruszamy się i buntujemy przeciwko niesprawiedliwości, widząc obrazek biednego dziecka. Ile to razy na portalu społecznościowym udostępniamy i lajkujemy podobne zdjęcia? Tymczasem warto zapytać, ilu kolegów i ile koleżanek z grupy mojego dziecka nie chodzi na zajęcia dodatkowe. Zamiast lajkować, zawsze można zrzucić się po cichu na judo.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 243

(37/2013)
3 września 2013

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj