Kiedy patrzy się na wszystkie projekty zgłoszone do konkursu (można je obejrzeć na wystawie przygotowanej w obecnej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej), uwagę zwraca jedno – zdecydowanie nie był to konkurs architektonicznych popisów. Plan miejscowy opracowany dla fragmentu placu Defilad, poprawiany jeszcze w tym roku, bardzo dokładnie określał gabaryty przyszłych brył budynków MSN oraz TR Warszawa i silnie ograniczał wszelkie artystyczne zamiary projektantów. Oczywiście wśród zgłoszonych prac znalazło się kilka, które próbowały podejść do zadania kreatywnie – prezentując dwie zupełnie odmienne budowle; unaoczniły one jednak, że w tym wypadku jest to zupełnie niepotrzebne. Najlepsze okazały się projekty, które wykorzystywały cały obręb działki, koncentrujące się bardziej na tym, co będzie znajdowało się wewnątrz budynku niż na samym jego wyglądzie. Pod tym względem jestem skłonny uznać konkurs za sukces.
To zaskakujące, że żadna pracownia nie zaproponowała spójnej wizji działania budynku w śródmieściu wielkiego miasta. Trudno powiedzieć, czy winę za to ponoszą niedokładne zapiski konkursowe, czy też negatywna energia Placu Defilad, usztywniająca dla wyobraźni. | Wojciech Kacperski
Ogłoszeniu nowej nominacji towarzyszyły wyrazy żalu za ostatnim, niezrealizowanym projektem Christiana Kereza. Myślę, że wynikało to przede wszystkim z przyzwyczajenia do tamtego kształtu MSN. Gdy Szwajcar pokazał wizualizację swojego budynku, media od razu nadały mu miano pralki. Negatywny bądź obojętny stosunek z czasem zmienił się jednak w sympatię. Projekt Phifera niestety w tak małym stopniu przedstawia przyszły wygląd muzeum, że trudno teraz nadać mu jakikolwiek przydomek. Najsilniej zapadającym w pamięć elementem jest kryty szklanym dachem pasaż miejski, który powstanie między dwoma budynkami. Drugim znaczącym detalem jest instrukcja dojścia do muzeum. Projektant z dziwną pieczołowitością zaznaczył z jak wielu miejsc będzie można do niego trafić; w owym wyrysowaniu chodziło chyba o pokazanie połączenia z miejskim kontekstem. Jednak nie drogi dojścia do gmachu, lecz pełnione funkcje, wyznaczą jego przyszłe relacje z otoczeniem. Pod tym względem konkurs nie został niestety wygrany przez żadną pracownię. Nikt bowiem nie zaproponował spójnej wizji działania budynku w śródmieściu wielkiego miasta. Trudno powiedzieć, czy winę za to ponoszą niedokładne zapisy konkursowe, czy też negatywna energia Placu Defilad, usztywniająca dla wyobraźni.
Jedno jest pewne – w tej rywalizacji wygraną okazała się urbanistyka. Precyzyjne zapisy o tym, w jakich granicach powinien zostać utrzymany budynek, wywarły wpływ na architektów. Być może właśnie przez to propozycje oceniane najwyżej były podejrzanie podobne.
Otrzymaliśmy zatem projekt, który bardzo dokładnie określił, co znajdzie się w środku budynku. Teraz musimy poczekać na nieco śmielsze przedstawienie zewnętrza oraz tego, jak będzie się prezentował przy Pałacu Kultury oraz Ścianie Wschodniej. Biorąc pod uwagę dotychczasowe realizacje pracowni architektonicznej zwycięzcy, możemy przewidywać, że jego budynek dobrze wpisze się w otoczenie i zyska sympatię nie mniejszą niż wcześniejszy projekt Kereza. Myślę również, że niesmak, który pozostał po dotychczasowych nieudanych próbach wybudowania MSW w centrum, szybko zniknie. No i mam nadzieję, że był to ostatni już konkurs na siedzibę Muzeum.