Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Bliski Wschód] Zamach...

[Bliski Wschód] Zamach w Chapel Hill, Putin w Kairze, wojna domowa w Jemenie

Jakub Sypiański

Przegląd prasy arabskiej.

Zamach terrorystyczny w Chapel Hill

W ostatnich dwóch dniach na pierwszych stronach arabskojęzycznych dzienników pojawiały się komentarze dotyczące zamachu w Chapel Hill w amerykańskiej Karolinie Północnej. Autorytety religijne i kolejni arabscy politycy wyrażali oburzenie z powodu niewystarczającego nagłośnienia tego wydarzenia w zachodnich mediach oraz braku potępienia ze strony amerykańskich polityków. Niektóre tytuły zastawiały się, dlaczego zabójca nie został nazywany „terrorystą”.

Przypomnijmy: we ostatni wtorek 40-letni biały mężczyzna, Craig Stephen Hicks, wtargnął do mieszkania młodego muzułmańskiego małżeństwa palestyńskiego pochodzenia – Deah Barakata i jego żony Yusor Abu-Salhy, po czym strzałem w głowę pozbawił życia ich oraz siostrę Yusor – Razan. Ofiary uczęszczały na Uniwersytet Karoliny Północnej i aktywnie angażowały się w działalność społeczną i humanitarną: dostarczały jedzenie bezdomnym, a Deah, student stomatologii, zbierał pieniądze na wyjazd z grupą innych młodych dentystów, by leczyć dzieci w obozach dla syryjskich uchodźców w tureckim Kurdystanie.

komiks

Podpisy: [z prawej] „Terrorysta… przestępca… niebezpieczny… morderca… Trzeba go aresztować!”. Strzałka: „Muzułmanin”; [z lewej] „Cierpi na zaburzenia psychiczne… i emocjonalne!”. Strzałka: „Amerykanin albo Europejczyk”.

Dziennikarze szybko ustalili, że uznający się za „antyteistę” Hicks miał radykalnie antyreligijne poglądy. Jednak określenia takie jak „rasistowski’ czy „terrorysta” nie pojawiły się w relacjach medialnych, co wywołało oburzenie w mediach społecznościowych (używano tagów: #ChapelHillShooting, #مجزرة_تشابل_هيل, #MuslimLivesMatter). Użytkownicy analizowali reakcje mediów głównego nurtu, zastanawiając się, co by było w odwrotnej sytuacji – gdyby morderca był muzułmaninem, a ofiary europejskiego pochodzenia. Przypominano, że po ataku na mecie maratonu w Bostonie Barack Obama już następnego dnia nazwał go „terrorystycznym”, a gdy w kwietniu zeszłego roku neonazista zastrzelił trzy osoby w centrum żydowskim w Kansas City, prezydent określił atak jako „przerażający” i wyraził swój żal. Natomiast sprawie Chapel Hill Biały Dom jak dotąd głosu nie zabrał.

Władimir Putin w Kairze

Na dotyczące Ukrainy negocjacje pokojowe w Mińsku Władimir Putin przyjechał prosto z oficjalnej wizyty w Kairze. O tym, że prezydent Rosji podziela wrażliwość na kwestie wojny, pokoju i bezpieczeństwa egipskiego prezydenta, generała Abdela al-Fattaha as-Sisiego, świadczy najlepiej kałasznikow, który sprezentował władcy Egiptu.

Egipski rząd przez kilka dni z entuzjazmem szykował się do przyjęcia gościa z północy. Na ulicach Kairu pojawiły się portrety rosyjskiego prezydenta, z których spoglądał na przechodniów z cynicznym uśmiechem (może trudno u niego o inną minę?), a w kairskiej operze przygotowano wystawę na temat historii przyjaźni egipsko-sowieckiej i egipsko-rosyjskiej. Wisienkę na torcie umieścił najpopularniejszy i rządowy dziennik „Al-Ahram”, publikując na swoich stronach długą biografię-panegiryk Władimira Władimirowicza zatytułowaną „Putin… bohater naszych czasów”.

To serdeczne przymilanie się  mocno kontrastuje z chłodnymi relacjami, które panują ostatnio między Kairem a Waszyngtonem, a których najlepszym wyrazem było odrzucenie przez as-Sisiego zaproszenia do Białego Domu. Izolacja ma więc do siebie to, że łączy. Nieprzypadkowo jednym z punktów negocjacji handlowych między Rosją a Egiptem jest wyeliminowanie pośrednictwa we wzajemnych transakcjach dolara na rzecz walut narodowych.

Oprócz szybko rosnących obrotów w handlu rosyjsko-egipskim i jeszcze szybszych rosyjskich samolotów zwożących turystów na czerwonomorskie plaże (3 mln w ostatnim roku), oba reżimy współdzielą też innego rodzaju interesy i troski, na czele z głośno deklarowaną podczas tych spotkań determinacją w walce z międzynarodowym terroryzmem. O tym, co może ona oznaczać w Egipcie, w tragiczny sposób świadczy na przykład los lewicowej poetki Szaimy as-Sabbagh zastrzelonej przez policję, gdy w przeddzień rocznicy rewolucji sprzed czterech lat próbowała wraz z grupą aktywistów złożyć hołd zabitym wtedy protestującym. Można podejrzewać, że sprezentowany przez Putina karabin również nie będzie leżał w szafie.

Wojna domowa w Jemenie

W ostatnich tygodniach media arabskojęzyczne z coraz większą uwagą przyglądają się kryzysowi politycznemu w Jemenie. Sytuacja w kraju jest skomplikowana – rywalizuje tam aż pięć stronnictw. Najaktywniejsze są bojówki zajdyckie (odłam szyitów), tzw. ruch Huti (od nazwiska inicjatora, Husajna Hutiego), które kilka miesięcy temu zajęły stolicę kraju Sanę, a w styczniu doprowadziły do ustąpienia prezydenta Abd Rabbuha Hadiego. Przez ostatnie kilkanaście lat ostro zwalczane przez obalonego podczas arabskiej wiosny prezydenta Saliha, stały się jego sprzymierzeńcami, gdy ten – utraciwszy fotel prezydencki, ale zachowując duże wpływy w państwie – zwrócił się do swoich dawnych wrogów, by pomogli mu w odegraniu się na swoich obecnych, będących przy władzy przeciwnikach. Rząd natomiast opuścił leżącą w północnej części kraju stolicę i schronił się na południu, gdzie w tym samym czasie wzrastają nastroje separatystyczne i mocy nabierają głosy nawołujące do przywrócenia niepodległości Jemenu Południowego, który przez niemal trzydzieści lat (1966–1990) był niezależnym państwem ze stolicą w Adenie i partią komunistyczną u władzy. Jednak część południowego Jemenu to również matecznik Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim i innych sunnickich organizacji terrorystycznych, przeciwko którym Stany Zjednoczone wysyłają kolejne drony. Po wielu nieszczęsnych zabójstwach cywilów, dokonanych przez kontrolerów tych bezzałogowych maszyn, w ostatnich dniach media arabskojęzyczne przytaczają kolejną smutną historię – Mohammada Tuaimana, 13-letniego chłopca, który „śnił o dronach”. Krótki reportaż zrobił o nim kilka miesięcy temu brytyjski „Guardian”. Dał chłopcu kamerę, którą ten sfilmował życie swoje i rodzeństwa po śmierci rodziców w ataku wspomnianej wojennej maszyny. Opowiadał w nim, że od tego czasu stale prześladują go koszmary o dronach, które zabijają niewinnych ludzi. Reportaż znalazł w tym tygodniu tragiczny finał, gdyż Mohammad stracił życie w takim właśnie ataku.

jemen

[Legenda] Kolor czerwony: pod kontrolą ostatniego legalnego rządu; szary: obszary wysokiej aktywności al-Kaidy; oliwkowy: pod kontrolą hutystów; biały: niezamieszkałe.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 318

(6/2015)
13 lutego 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj