Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Wszyscy mamy się...

Wszyscy mamy się czego bać

Z Maszą Makarową rozmawiają Łukasz Jasina i Wojciech Engelking

O politycznych skutkach śmierci Borysa Niemcowa i społecznym odbiorze jego zabójstwa mówi rosyjska dziennikarka.
Autorka ilustracji: Judyta Mierczak

Autorka ilustracji: Judyta Mierczak

Łukasz Jasina: Co pomyślałaś tydzień temu, kiedy zginął Borys Niemcow? Wiele złych rzeczy dzieje się dziś w Rosji, ale chyba nikt z nas nie był przygotowany, że zdarzy się coś, co nam przypomni najgorsze czasy ZSRR. Ginęli ludzie tacy jak Anna Politkowska, ale nie byli to politycy z pierwszych stron gazet.

Masza Makarowa: Z jednej strony przypomina to czasy Związku Radzieckiego, z drugiej natomiast – straszne lata 90. Zwolennicy Putina cały czas mówią, że boją się powrotu do tamtej dekady. Ale i wówczas nie zabijano czołowych polityków. Co poczułam? Wielki szok – zwłaszcza, że wydarzyło się to zaraz przed wielkim marszem opozycji. A oprócz szoku – strach. Bo jeżeli spotkało to Niemcowa, może spotkać każdego z nas. Tu jednak zgadzam się z profesorem Andriejem Zubowem, który powiedział, że jakkolwiek śmierć Niemcowa miała zastraszyć Rosję – dała jej siłę. Wkroczyliśmy w nowy etap, w nową rzeczywistość polityczną.

ŁJ: Masz podwójną perspektywę, bo choć jesteś ze Smoleńska, już od siedmiu lat mieszkasz w Warszawie. Czy zabójstwo Niemcowa może być elementem gry Putina w jego relacjach z Zachodem?

Należy zacząć od tego, kto ponosi winę za tę śmierć. Z pewnością Putin, ale czy było to zabójstwo na jego zlecenie? Są różne wersje: może ktoś po prostu usłyszał, że prezydent Niemcowa nie lubi i postanowił wyświadczyć głowie państwa przysługę? Wczoraj widziałam ciekawy rysunek satyryczny, na którym rzecznik rządu, Dmitrij Pieskow, mówi do Władimira Putina: „Mamy już pięciu kandydatów na zabójcę, teraz trzeba któregoś z nich wybrać”. Jest w tym ogromna racja: z jednej strony cieszymy się, że złapano już jakichś podejrzanych, z drugiej – i tak nikt nie wierzy, że to faktyczni sprawcy, bo w Rosji nie ma zaufania do systemu sprawiedliwości.

Wkroczyliśmy w nowy etap, w nową rzeczywistość polityczną.

Masza Makarowa

Wojciech Engelking: Dlaczego właśnie Niemcow? Dlaczego nie nikt młodszy, na przykład siedzący w areszcie Aleksiej Nawalny, ale ktoś znany od tak dawna, ktoś tak silnie zakorzeniony w rosyjskiej polityce?

Niemcowa można było zabić po cichu, jeśli tylko by się chciało. Uliczki w Moskwie, przy których mieszkał, nie są wielkimi arteriami, a w dodatku jego dzielnica nie należy do najbezpieczniejszych. To, że zabito go przy Kremlu, przy murach, z kamerami skierowanymi właśnie na to miejsce – nie jest przypadkowe. Mówi się o tym, że Niemcow nie stwarzał żadnej konkurencji Putinowi, że był figurą marginalną, że miał minimalne poparcie. To nieprawda, bo dla mojego pokolenia był postacią bardzo ważną.

ŁJ: Kim w takim razie był dla Ciebie – Maszy ze Smoleńska – Borys Niemcow? Na ogół przedstawia się go na Zachodzie w jednej z dwóch ról. Pierwsza to Niemcow opozycjonista, autentyczny przywódca. Druga to Niemcow jako wicepremier z lat 90., kiedy był symbolem sympatycznego, młodego polityka, ale był też zamieszany w różne ciemne interesy.

Dla mnie był rozpoznawalną figurą łączącą przyszłość, która mogła nadejść – z przeszłością, z czasami Borysa Jelcyna. Nie był postacią marginalną. Dużo zrobił w obwodzie jarosławskim, gdzie był deputowanym. Przeprowadził tam między innymi kilka śledztw antykorupcyjnych. W Moskwie był niestety mniej aktywny politycznie. Ale miał duże szanse w zbliżających się wyborach do Dumy Państwowej.

WE: A kim Niemcow był dla przeciętnego Rosjanina, który odbiera jego śmierć na najniższym poziomie Putinowskiej propagandy? Czy symbolem bandyckich lat 90. – co prokremlowskie media zawsze przypominają w przypadku Michaiła Chodorkowskiego – czy też człowiekiem, który odkupił swoje winy z tamtego okresu?

Zwykły Rosjanin nie ma dobrego zdania o latach 90. Pamięta chaos, ogromny kryzys i biedę. To właśnie ten okres odpowiada za negatywny stosunek Rosjan do polityki. Jest ona dla nich czymś bardzo brudnym. Pokutuje przekonanie, że jeśli w nią wejdziesz, wchodzisz w ciemne interesy, które ściągną na ciebie więzienie, a być może i śmierć. I Niemcow znakomicie się w ten schematyczny obraz wpisuje. Był w polityce od dłuższego czasu, więc z pewnością coś sobie ukradł. Po jego śmierci pojawiły się pogłoski, że to on finansował opozycję, która teraz straci dopływ gotówki. Ale tak naprawdę był przecież jednym z najuczciwszych polityków lat 90. Mieszkał w niedużym mieszkaniu w Moskwie, nawet nie na strzeżonym osiedlu.

WE: Media tworzą inny obraz. Nie tylko w rosyjskich, ale też polskich i brytyjskich brukowcach pokazuje się go jako pięćdziesięcioletniego pana, który został zabity na spacerze z dwudziestoletnią modelką. Po drugiej stronie mamy Putina – surowego ascetę, który żonę wysyła do monastyru. Czy to również element gry propagandowej?

ŁJ: Aleksiej Nawalny też jest na ogół przedstawiany w ten sposób – jako bon vivant uwikłany w rozmaite, niejasne interesy.

Nie zauważyłam, żeby ten wątek był eksploatowany. Niemcow zresztą nigdy nie ukrywał słabości wobec kobiet. Ważniejsze dla propagandy rosyjskiej jest to, że jego partnerka była Ukrainką. Sugeruje się, że należała do grupy przestępczej odpowiedzialnej za zabójstwo.

ŁJ: Ze swojego powodzenia u kobiet Niemcow uczynił nawet element wizerunku, wchodząc w buty rosyjskiego Kennedy’ego.

W rosyjskim śledztwie nie wyklucza się póki co żadnej z przyczyn zabójstwa. Oprócz motywów politycznych powtarzane są także inne: kochanka, biznes, walki wewnątrz opozycji. Pojawiły się nawet pogłoski o niechęci Putina do Niemcowa wynikającej z tego, że ten był postrzegany właśnie jako zdobywca kobiet. W tym wypadku motywem miała być po prostu zazdrość. Niemcow był bardzo szczery w byciu Borysem Niemcowem, zwykłym chłopakiem – nie wyniosłym chłopakiem z Moskwy, ale swojakiem.

Opozycja boi się krwi. A jeśli zaczną się protesty, krew się przeleje.

Masza Makarowa

WE: Mam wrażenie, że myśląc o jego śmierci, zapominamy o jeszcze jednym, istotnym aspekcie. Pytamy, czy była ona na rękę Putinowi. Tymczasem, na zasadzie cui bono, warto jeszcze zastanowić się, kto z podzielonej rosyjskiej opozycji – gdzie jest wielu pomniejszych przywódców, ale żadnego lidera – na niej skorzysta, a kto straci.

Z pewnością najbardziej rozpoznawalną postacią będzie Aleksiej Nawalny. Jego poglądy nie są w pełni podzielane przez wszystkich przeciwników Putina – na przykład w kwestii Krymu, ale też odnośnie do imigrantów – ale to on będzie kreowany na przywódcę opozycji. Niemcow był z kolei jedną z tych osób, które starały się siły opozycyjne łączyć. W dodatku mógł do protestów wciągnąć rosyjską prowincję. W końcu protesty w Moskwie i w Petersburgu to protesty inteligencji, na których mierzymy się tym, jak bardzo kreatywne są nasze plakaty. Kiedy w Rosji mówi się, że politykę Putina popiera 85 proc. społeczeństwa, myślimy, że te 15 proc. to ludzie tacy jak my. Ale, tak naprawdę, rozkład sił pozostaje niewiadomy. Nie wiemy, jak duża część tej grupy nie popiera Putina dlatego, że niszczy demokrację, a ilu z kolei uważa, że, wręcz przeciwnie, jest zbyt liberalny.

ŁJ: Jak wielka jest przepowiadana przez niektórych geopolityków szansa na dalszy ciąg rozpadu Związku Radzieckiego w postaci rozpadu Rosji? Autonomiczne republiki nie czują się zbyt dobrze traktowane przez władzę centralną.

Jest taka opinia, że to, co powstało w wyniku upadku Związku Radzieckiego, to nie nowa Rosja, ale ZSRR, który nie do końca się rozwalił. Jako Rosjankę – nie do końca mnie to przekonuje. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Rosja jest ogromna i nie do pomyślenia wydaje się, że będziemy mieszkać na przykład w Republice Moskiewskiej, której powstanie ogłosiła niedawno marginalna grupa radykałów.

WE: Jak oceniasz reakcję Zachodu na śmierć Niemcowa? Putin osobiście nadzoruje śledztwo, ale Zachód nie wydaje się mieć z tym większego problemu. Nawet w Polsce decyzja o niewpuszczeniu na uroczystości pogrzebowe marszałka senatu Bogdana Borusewicza nie odbiła się zbyt szerokim echem.

Chociaż w Polsce nie ma jeszcze polskojęzycznej wersji Russia Today, jest już Sputnik – o tyle niepokojący, że dorabiają tam dziennikarze Polskiego Radia, później często zapraszani do stacji informacyjnych, by komentowali to, co dzieje się w Rosji.

WE: Borys Niemcow to, niestety, już zamknięty rozdział. Kto będzie następny?

Sądzę, że wszyscy mamy się czego bać. Jestem przekonana, że każdy, kto opowiada się przeciw Putinowi, jest na liście. Kiedy jadę do Rosji, nigdy nie wiem, czy zabiorą mi paszport i zaproszą na rozmowę, czy wpuszczą, czy wypuszczą. Opozycja boi się krwi. A jeśli zaczną się protesty, krew się przeleje, bo droga od bicia do zabójstwa nie jest długa.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 322

(10/2015)
10 marca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj