Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Patrząc > Pseudologia fantastica. Omer...

Pseudologia fantastica. Omer Fast w krakowskim MOCAK-u

Zuzanna Sokołowska

Patologiczne kłamstwo jest definiowane w psychologii jako zaburzenie. Izraelski artysta Omer Fast ukazuje skutki, jakie wiara we własne urojenia wywołuje w pozornie zwyczajnych ludziach. Czy można precyzyjnie uchwycić granicę między realnym a wyobrażonym?

Ciemne pomieszczenie galerii, cztery monitory składające się na jeden wielki ekran i filmowa scena ekstatycznego seksu gwałtownie oddychających, kopulujących par – to preludium wystawy Omera Fasta, którego wizualne realizacje można po raz pierwszy oglądać w Polsce w krakowskim MOCAK-u. Ten izraelski artysta, którego prace znajdują się w kolekcjach między innymi Whitney Museum of Art i Muzeum Sztuki Współczesnej w Wiedniu, na stałe mieszka i tworzy w Berlinie. Jest kolekcjonerem opowieści, wytrawnym poszukiwaczem zagadek oraz niestrudzonym tropicielem kłamców i oszustów. Jak opowiada w jednym ze swoich wywiadów, żywe zainteresowanie kłamstwem i odgrywaniem ról rozwinęło się u niego w okresie dorastania. „To dość powszechne u dzieci, jednak w moim przypadku naśladowanie akcentu i udawanie innych pomogło mi wtopić się w języki i kultury, w których dorastałem. Odgrywałem role i kłamałem tak dobrze, że mogłem uchodzić za autochtona zarówno w Jerozolimie, jak i Nowym Jorku (…). Bytowanie zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kultury to warunek domyślny dla imigrantów i pewnie też artystów. Stopień, do jakiego tożsamość można traktować jako performance – i historie, które przekazuje się i zmienia, rozstrzygając własną tożsamość – to kwestie, które stale przewijają się w mojej twórczości” [1].

A015

Fast w swoich filmowych realizacjach skupia się na płynnej granicy pomiędzy realnym a wymyślonym, trafnie zauważając, że to, co uchodzi za autentyczne, jest raczej kwestią przedstawienia niż przekonania [2]. Innymi słowy, wyobrażenia mogą stać się bardziej realne od rzeczywistych przeżyć. Bohaterami jego obrazów są najczęściej postaci, których biografie wydawałyby się na pierwszy rzut oka mało pociągające. Ale to tylko pozory – każda z nich nosi w sobie jakąś traumę, którą Fast stara się zarejestrować za pomocą swojej kamery. Reżyser filmów porno, właściciel zakładu pogrzebowego czy żołnierze powracający z Afganistanu to tylko część kolekcji osobowości, które złożyły się na krakowski pokaz wizualny. Wystawa składa się z czterech realizacji: „Wszystko, co się wznosi, musi się zbiec” (2013), „Wyglądać pięknie dla Boga”, „Najlepsze jest 1500 metrów” (2011) oraz „Ciągłość” (2012).

Spojrzenie vouyera

Pierwszy z obrazów snuje wartką narrację o wielbicielu pornografii, który bez cienia skrępowania i w geście bezpretensjonalnej nonszalancji opowiada Fastowi o reżyserii erotycznych filmów. Jednocześnie widz zostaje wciągnięty w prywatne życie ludzi, którzy grają w produkcjach porno. Fast rejestruje ich podczas prysznica, szybkiej, mało delikatnej depilacji czy wykonywania obowiązków domowych, takich jak karmienie psów czy przygotowywanie się do snu. Artysta definiuje kondycję psychiczną swoich bohaterów, znajdujących się w sytuacji granicznej: przeraźliwa samotność, problem z nieuchronnie mijającym czasem deformującym ciało, skazującym je na wizualny niebyt, poczucie wyalienowania i niedopasowania – to wrażenia, jakie podskórnie pojawiają się podczas oglądania niepokojącego obrazu Fasta. Jedyną postacią zadowoloną z życia wydaje się reżyser filmów porno, który niczym vouyer z prawdziwego zdarzenia wodzi kamerą po nagich, prężących się w geście podniecenia ciałach swoich bohaterów, sugestywnie wcielających się w swoje role.

fast_najlepsze jest 1500 metrów

Fast podzielił kadry swojego filmu na cztery części, które pozwalają jednocześnie, z różnych perspektyw, obserwować toczącą się narrację. Raz po raz zostaje ona przerwana przez monolog seksownej aktorki, odczytującej po hiszpańsku tajemniczy, poetycki tekst dotyczący przyczyny oraz celu. „Wszystko opiera się na czymś innym. Wszystko wspiera co innego” – fragment ten odczytywany jest jak mantra, która ma skłonić widza do refleksji. Pytanie tylko, czym jest to owo „inne”? Czy dotyczy ono ludzkiej osobowości pełnej ukrytych instynktów i pragnień, do których trudno jest się otwarcie przyznać? Czy „inne” to raczej rzeczywistość, rozpadająca się na oczach bohaterów Fasta, stająca się trudną do okiełznania materią, w której nic nie jest takie, jakie się wydaje? Kolejnym, wizualnym zakłóceniem narracji we „Wszystko, co się wznosi, musi się zbiec” staje się histeria czarnoskórej bohaterki, która znienacka pojawia się w filmie Fasta. Kobieta zastaje swojego męża z aktorką porno i usiłuje go zabić. W odruchu dławiącej rozpaczy i obezwładniającego przygnębienia kobieta rezygnuje jednak z usiłowania zabójstwa, przytula się do swojego towarzysza życia i pozwala mu się dotykać. Po chwili zatopione w bliskości ciała znikają w kadrze.

Fast za pomocą swoich realizacji stara się nadać logiczny, wizualny sens doświadczeniom psychicznym swoich bohaterów, które wymykają się lingwistycznemu opisowi.

Zuzanna Sokołowska

Filmowane przez Fasta postaci są emocjonalnie „zepsute”, „uszkodzone” – nie chcą i nie starają się siebie naprawić, brną bezrefleksyjnie w sytuacje, które pogłębiają ich psychiczny niedowład, pod pretekstem poszukiwania swojej tożsamości, wciąż niedającej się jednoznacznie ustalić. Fast, wciągając widzów w swoją hipnotyzującą historię, bazuje na vouyrestycznych skłonnościach jednostki, którą fascynują zarówno emocjonalne, jak i cielesne przeżycia, tak łatwo podlegające dyscyplinującej ocenie uprzedmiotowiającego spojrzenia.

 Szaleństwo wyobraźni

W zupełnie innym tonie utrzymany jest obraz „Ciągłość” (2012). Fast rejestruje rodziców oczekujących w dwuznacznym napięciu na syna powracającego z wojny. Leniwie przemierzają leśną drogę, próbują podtrzymać rozmowę, dyskutując o wszystkim i o niczym. Dojeżdżają na miejsce, zabierają syna do domu i urządzają uroczystą kolację. Teoretycznie nie dzieje się nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób zaskoczyć widza. Jednakże, zupełnie znienacka, matka próbuje wejść w kazirodczą relację ze swoim synem, starając się go uwieść i zaciągnąć do łóżka. Nie inaczej dzieje się z ojcem wojennego bohatera, który dwuznacznie spogląda na własne, dorosłe już dziecko, usiłując dotykać je w bardzo intymny sposób. Sytuacja zaaranżowana przez reżysera powtarza się kilkakrotnie, jednakże przy udziale różnych „wersji” synów bohaterów obrazu Fasta. Zaskakuje bez wątpienia reakcja młodych mężczyzn na dotyk matki – raz jest to odrzucenie, odruch obrzydzenia; raz zaproszenie, pobudzające do dalszej, cielesnej interakcji, która pogłębia wizualizowany przez Fasta kompleks Edypa. Za każdym razem jednak miłość do własnego dziecka podszyta jest seksualnością, która na oczach widza przekracza kazirodcze tabu.

fast_wyglądać pięknie dla boga

Nie wiadomo jednak, czy przedstawione w „Ciągłości” sceny to urojenia matki, która cierpi na głębokie zaburzenia osobowości czy realnie dziejące się wydarzenia. „Obecność traumy (w historii ofiary) lub jej brak (w historii kłamcy) to zjawiska, do których wciąż powracam” [3] – opowiada o swojej twórczości artysta. W przypadku obrazu „Ciągłość” nie wiadomo, kto manipuluje i zmyśla, a kto zachowuje jedynie pozór prawdy, kto jest ofiarą, a kto kłamcą – czy jest nim reżyser czy bohaterowie jego opowieści, których reakcje i emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie?

Nie inaczej dzieje się w przypadku realizacji „Najlepsze jest 1500 metrów” (2011). Obraz składa się z trzech historii, których wspólnym ogniwem staje się postać pilota dronu. Udziela on wywiadu, którego nie jest w stanie ukończyć. Przeszkadza mu w tym ogłuszający dźwięk pojawiający się raz po raz w jego głowie. Pilot uchyla się od udzielania odpowiedzi na pytania zadawane przez ciekawskiego dziennikarza. Bohater snuje mniej lub bardziej prawdziwe historie o człowieku, który porywa skład metra pod wpływem fascynacji pociągami, o małżeństwie, które poluje na naiwnych mężczyzn, żeby okradać ich z portfeli i pozostawiając półnagich w korytarzach hoteli, oraz o rodzinie, która przeżywa traumę po doświadczeniu ataku rakietowego. Dziwne, pozbawione kontekstu rojenia mężczyzny przerywane są relacjami prawdziwego pilota, który opowiada o swojej pracy, o wątpliwościach, o szczegółach obserwowanych z perspektywy 1500 metrów – rozrzuconych butach, ubraniach, ludzkich ruchach, a w końcu ofiarach. Jego twarz majaczy niewyraźnie pomiędzy kadrami filmu Fasta, który zapętlił swoją historię, wydającą się nie mieć końca. Ostatni film, „Wyglądać pięknie dla Boga”, staje się opowieścią o zakładzie pogrzebowym, o przygotowywaniu zmarłych do ich ostatniej drogi, o malowaniu i ubieraniu zwłok. I tym razem Fast nagina oglądaną przez widza rzeczywistość, sprawiając, że martwe ciała zaczynają przemawiać: z zaświatów wykreowanych przez reżyserskie sztuczki artysty.

fast_wszystko co sie wznosi musi się zbiec

Gdzie zaczyna się prawda, a gdzie kończą się wyobrażenia? Fast zdaje się deklarować, że pomiędzy tymi pojęciami nie ma absolutnie żadnej różnicy – pewnikiem staje się to, w co wierzą bohaterowie jego obrazów, a także sam reżyser. Artysta nagina definicję kłamstwa, które staje się nie tyle intencjonalnym wprowadzeniem w błąd, ile próbą uwierzenia we własne rojenia. W psychologii zaburzenie to określane jest mianem pseudologia fantastica, oznaczającym patologicznego kłamcę, który nie odróżnia prawdy od rzeczywistości. Realizacje filmowe Fasta starają się dokonać obiektywnej wiwisekcji na psychice bohaterów, nie próbując przy tym w żaden sposób ich usprawiedliwiać. Artysta tworzy psychologiczny portret ludzi, którzy uwikłani są we własne wspomnienia, sentymenty i resentymenty, wytyczając cienką granicę pomiędzy szaleństwem a trudną do okiełznania rozpaczą, pchającą jego bohaterów do popełniania ciągle tych samych błędów. „Wspomnienia pozwalają nam przenosić się w czasie i wracać do chwil na zawsze utraconych (…). Przywołując utracone chwile, wzmacniamy też własne poczucie ciągłości, pogłębiamy świadomość tego, kim jesteśmy, jak dotarliśmy do obecnej chwili” – twierdzi artysta [4]. W historiach ludzi, których Fast bierze na swój filmowy warsztat, interesują go pęknięcia, niedopowiedzenia [5] – przekroczenie bariery wiarygodności, kiedy wiara we własne wyobrażenia staje się tak realna, że aż fizycznie odczuwalna. Fast tym samym aranżuje za pomocą swojej kamery mikromomenty, od których zaczyna się prawdziwa, psychiczna demolka.

Przypisy:

[1] O. Fast, D. Jałowik, „Szukam kłamców i oszustów”, [w:] „Nowe wystawy w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie”, 9 lutego 2015, s. 2.
[2] Tamże.
[3] Tamże.
[4] Tamże.
[5] Tamże.

 

Wystawa:

„Omer Fast”, Muzeum Sztuki Nowoczesnej MOCAK w Krakowie, 13 lutego 2015 – 26 kwietnia 2015.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 323

(11/2015)
17 marca 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj