Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Putinada] Niepodległość na...

[Putinada] Niepodległość na krawędzi: Ukraina między zdradą i zwycięstwem

Viktoriia Zhuhan

Co roku, odkąd byłam dzieckiem, Dzień Niepodległości Ukrainy budził we mnie zmieszanie. Nigdy nie wiedziałam, czy rzeczywiście mamy co świętować. Dzisiaj zadłużony, zubożały i pogrążony w wojnie kraj również wydaje się nie mieć ku temu powodów.

Trudno to zrozumieć. Ciągły kryzys zmusza do akceptacji podwójnych standardów i szukania kompromisu ze zdrowym rozsądkiem. Zaczynasz więc upraszczać. Ukraińcy takie uproszczenie wyrazili przez „#zdradę” i „#zwycięstwo”. Najpierw te hasztagi odbierano na poważnie, później stały się przyczynkiem do anegdot.

#zdrada

Każdy chciałby wiedzieć, na czym polega zdrada i gdzie się ukrywają zdrajcy.

Ludzie doszukują się zdrady w wojnie. Ci na wschodzie nie akceptują terminu „zawieszenie broni” – nie doświadczyli go przecież. Ci na tyłach są zmęczeni „wojną” w telewizji i portfelach. Muszą o czymś rozmawiać z przesiedleńcami – a ci nie obdarzają ich wdzięcznością i nie odczuwają z nimi patriotycznej więzi.

Kolejna wojna – wewnętrzna – toczy się o reformy lub przeciwko nim. Oligarchowie ze swymi feudalnymi ambicjami nie zniknęli, kurs na „deoligarchizację” ogłosił sam główny oligarcha – Piotr Petro Poroszenko. W zasadzie nic w tej sprawie nie osiągnięto.

Nie zmieniła się kadra urzędnicza. System państwowy nie był wymyślony po to, by skutecznie funkcjonować. Za starymi kadrami ciągną się nepotyzm i korupcja.

Komunikacja między politykami i masami odbywa się według schematów wypracowanych na przestrzeni lat. Wybory na Czernihowszczyźnie odbywały się w atmosferze kupowania wyborców – elementem agitacji stała się rozdawana masowo kasa gryczana.

#zwycięstwo

Przypomniało mi się, jak na Majdanie 17-letni członek Samoobrony powiedział, że będzie stał do zwycięstwa. „Na czym polega zwycięstwo?” – zapytałam się. Nie wiedział. Chciał tylko, by wszystko było dobrze.

Narzeczone intuicyjnie zakładają ukraińskie wianki zamiast radzieckiego welonu – ale wiele z dziewcząt nie potrafi zaśpiewać żadnej ludowej pieśni. Na święta, a nawet na co dzień, zakładają wyszywanki, koszule narodowe. Te relikty wyciągają z rodzinnych szaf albo kupują za ciężkie pieniądze.

Uroczystościom publicznym towarzyszy nie rosyjska muzyka pop, ale orkiestra symfoniczna. Właściciele kijowskich barów są zapatrzeni w Europę i budują parkingi rowerowe. Może, myślą, z tego baru kiedyś wyruszy na Zachód podróżnik bez nieosiągalnej wizy Schengen, z nowym paszportem biometrycznym.

Ulice miast niedługo zmienią nazwy, z fasad budynków znikną gwiazdy, sierpy, młoty i mozaikowi pionierzy.

#ukrop

„UKROP-em” nazwał swoją nową partię oligarcha Kołomojski. Początkowo tego słówka używali Rosjanie, nazywając Ukraińców już nie „chochłami”, tylko „ukrami” i „ukropami” (co oznacza w języku rosyjskim „koperek”). Później znaczek koperku pojawił się na szewronach żołnierzy ukraińskich, stamtąd powędrował na t-shirty z nadrukiem i w końcu – na partyjne logo dniepropietrowskiego pana i władcy.

„Каратель” to bar w Kijowie stworzony przez byłego żołnierza ATO. Knajpa, w której podają „smażonych rebeliantów” ma się stać miejscem spotkań aktywistów, żołnierzy i wolontariuszy. Pomysł dobry również ze względu na to, że szereg restauracji w stolicy odmawia obsługiwania ukraińskich wojskowych w mundurach. „Каратель” natomiast w dosłowny sposób wypełnia najgorsze proroctwa rosyjskiego propagandysty Kisieliowa.

Kijowski klub „Paskudny kojot” prowadzą młode półnagie diablice. Mówią po rosyjsku z wyraźnym ukraińskim akcentem, błędami językowymi i bazarowym czarem. Tak samo tańczą amerykańskie r’n’b, jak rosyjski pop. Nagle DJ włącza „Wojowników światła” zespołu Lyapis Trubetskoy – przebój Majdanu o rewolucji i krwi. Tancerki przynoszą na scenę żółto-błękitną flagę i tańczą dalej. Na końcu krzyczą: „Chwała nacji!”. „Śmierć wrogom!” – odpowiada pijany tłum.

Tak teraz na Ukrainie ma się patriotyzm. Kultura masowa i czas wszystko zamienią na nadruk na t-shircie – nawet niepodległość.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 345

(33/2015)
22 sierpnia 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj