Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Polski warkocz memów....

Polski warkocz memów. Recenzja komiksu „Wielka ucieczka z ogródków działkowych” Jacka Świdzińskiego

Radek Pulkowski

Za pomocą memów można sporo powiedzieć. Doskonale wie o tym Jacek Świdziński. Jego ostatni album to zestaw memów o życiu w Polsce i gagów, jakich nie powstydziłby się współczesny Bareja – pastisz tyleż bezlitosny, co swojski i w gruncie rzeczy sympatyczny.

Jacek-Swidzinski_okladka

Jacek Świdziński już jakiś czas temu przestał być postacią anonimową. W zasadzie jest najszybciej wschodzącą gwiazdą polskiego środowiska komiksowego. Zresztą nie tylko komiksowego, bo coraz śmielej zaczyna istnieć w świadomości tych miłośników literatury, którzy z założenia nie uważają komiksu za głupszego kuzyna powieści. Nietrudno o dowody. W zeszłym roku zainaugurowano przyznawanie Nagrody Literacka im. Henryka Sienkiewicza dla autora najlepszej polskiej powieści pop. W pierwszej edycji zgarnął ją właśnie Świdziński za swoje „Zdarzenie. 1908”.

Autor jest związany z kolektywem komiksowym Maszin. Grupa od kilku lat systematycznie przenosi absurdalne formy komiksowe z zakamarków Internetu i zinów na salony sztuki nowoczesnej. Pośród różnych, mniej lub bardziej niszowych propozycji kilkuosobowego kolektywu znalazły się m.in. takie komiksy jak „Maczużnik” Michała Rzecznika i Daniela Gutowskiego, który może się kojarzyć z „Domem złym” Smarzowskiego, albo narysowane przez Mikołaja Tkacza „Przygody Nikogo”, album zacierający granicę pomiędzy kpiną a otchłannymi teoriami sztuki. Najdalej jednak, przynajmniej na razie, zaszedł Świdziński. Jego dwa ostatnie (i zarazem najgłośniejsze) komiksy – „A niech cię, Tesla!” i „Zdarzenie. 1908” – odbiły się głośnym echem w środowisku i poza nim. Nic dziwnego: to książki śmieszne, bardzo inteligentne i pokazujące, że Świdziński wypracował własny, niepodrabialny styl. Zarówno rysunku, jak i opowiadania.

Swidzinski_il_1

Kreska autora „Wielkiej ucieczki z ogródków działkowych” jest minimalistyczna, karykaturalna i zapewne inspirowana rysunkami Bogdana Butenki czy Sławomira Mrożka. Świdziński nie odżegnuje się od tych wpływów. Przeciwnie, w jednej z wypowiedzi stwierdził, że właśnie taki sposób rysowania jest najbardziej „polski”. Jeśli zaś chodzi o opowiadane historie, to przypominają one znane wszystkim wielkie teorie spiskowe. Z tym że Świdziński prowadzi w nich nieustanną grę, balansując pomiędzy śmiechem a (jednak!) paranoiczną niepewnością. Z ręką na sercu, nie możemy być pewni, że to nie Tesla odpowiada za katastrofę tunguską albo że nasz sąsiad nie jest sowieckim agentem mającym niejasne powiązania z UFO. Komiksy Świdzińskiego są też bardzo przemyślnie skonstruowane. Różne nitki początkowo oderwanych od siebie narracji dopiero po czasie splatają się w jeden warkocz opowieści. Zresztą bardzo filmowej – na sympatię Świdzińskiego do Hollywoodu wskazuje więcej niż tylko pojawiająca się również w „Prestiżu” Christophera Nolana postać Nikoli Tesli. U autora „Wielkiej ucieczki…” wyraźnie widoczna jest fascynacja dynamicznym, amerykańskim montażem filmowym.

W „Wielkiej ucieczce z ogródków działkowych” Świdziński kontynuuje to, co robił w dwóch poprzednich książkach, ale inaczej rozkłada akcenty. Fakt stopniowego odsłaniania się tajemnicy jest tu mniej istotny niż dotąd. W „Wielkiej ucieczce…” brak wyrazistego elementu spajającego historię, jakim poprzednio byli Tesla albo katastrofa tunguska. I choć tym razem również dochodzi do katastrofy, jest ona tylko pretekstem. Brakuje również tak wyrazistych intertekstów jak w „Zdarzeniu. 1908”, w którym pojawili się Lew Tołstoj, Feliks Dzierżyński czy Dersu Uzała (albo raczej ich zabawne awatary). W najnowszym komiksie Świdziński ewidentnie snuje historię głównie po to, by pośmiać się z „polskości”. Wytyka przywary i pokazuje w krzywym zwierciadle zestaw postaci przerysowanych, ale dobrze nam znanych z codziennego obcowania ze społeczeństwem. Zestaw memów o życiu w Polsce i gagów, jakich nie powstydziłby się współczesny Bareja – bo tym mniej więcej jest „Wielka ucieczka…” – to pastisz tyleż bezlitosny, co swojski i dzięki temu w gruncie rzeczy sympatyczny.

 

Swidzinski_il_2

Przykłady? Proszę bardzo: studentka kulturoznawstwa, która prowadzi badania na temat rozmów ludzi w pociągach. Włóczykij i „antysystemowiec” opowiadający coraz to bardziej fantastyczne farmazony. Starsza, poczciwa pani będąca dobrym duchem wspólnoty mieszkaniowej w bloku z wielkiej płyty. Typowy memowy „Janusz”, który proponuje studentowi ASP („studiuję multimedia”) ozdobienie łuku-bramy na swojej działce „elementami stylu empire z motywami z historii Polski w formie malowanej iluzji płaskorzeźby”, a następnie ścina pod osłoną nocy przysłaniający mu słońce słup reklamowy. Tacy są główni bohaterowie nowego komiksu Świdzińskiego. Prawda, że kogoś nam przypominają? A jak tu nie lubić tych, których się zna, nawet pomimo ich śmieszności i wad?

Tyle tylko, że pośród całego przymrużenia oczu i podśmiewania się z przywar zdarzają się w „Wielkiej ucieczce z ogródków działkowych” fragmenty mocniejsze. Ta sama grupa bohaterów błądzi po lesie i nie może znaleźć żywej duszy, która pomogłaby im się z niego wydostać. W końcu znajdują oni opuszczoną wioskę i wspólnie orzekają, że z pewnością pod ich nieobecność w cywilizowanym świecie wybuchła wojna. Włamują się zatem do jednego z domów i zaczynają kraść, zwłaszcza jedzenie. W starszej pani budzi to moralny sprzeciw, działkowicz jednak przywołuje ją do porządku: „Przypominam pani, że w 1948 przy głosowaniu nad Deklaracją Praw Człowieka Polacy wstrzymali się od głosu. Po prostu wiemy, jakie jest życie”. Ten sam bohater w innym miejscu stwierdza: „Wojna jednak wszystko zmienia. Wszystko stawia na głowie. Na przykład ja. Moje nazwisko kończy się na «ski». Gdyby nie druga wojna, mieszkałbym teraz w dworku, głaskał pawia albo nenufary. Byłbym dobrym panem”. Te fragmenty też są śmieszne, ale operują o wiele czarniejszym humorem.

Swidzinski_il_3

Świdzińskiemu nie można odmówić trafności obserwacji i wyczulenia na cudze śmiesznostki. Poza tymi zaletami ma on jednak jeszcze jeden talent, być może najważniejszy: słuch językowy. Lakoniczne wypowiedzi w dymkach wystarczają mu w zupełności, żeby obdarzyć każdego z bohaterów charakterystycznym tylko dla niego sposobem mówienia. Co więcej, rozmowy postaci „Wielkiej ucieczki z ogródków działkowych” rzeczywiście brzmią jak kompilacja najzabawniejszych, podsłuchanych przez Świdzińskiego dialogów. Podsłuchanych i oddanych razem z każdą charakterystyczną inwersją, przejęzyczeniem czy stylistyczną niezręcznością. Już sam talent językowy pozwala zatem myśleć o autorze „Zdarzenia. 1908” raczej jak o pisarzu niż „tylko” rysowniku, co na pewno może być dla niektórych czytelników nobilitacją. A że rysownikiem też jest Świdziński wyjątkowo zręcznym, to „Wielką ucieczkę…”, podobnie jak inne jego komiksy, można tylko polecać.

 

Komiks:

„Wielka ucieczka z ogródków działkowych”, scenariusz i rysunki: Jacek Świdziński, Kultura Gniewu, Warszawa 2015.


 

Czytaj także recenzję „Zdarzenia. 1908” Jacka Świdzińskiego:

zdarzenie1908

Bartek Biedrzycki „Wydarzenie 2014”

Minimalistyczna kreska Jacka Świdzińskiego tylko na pierwszy rzut oka przypomina amatorskie niewprawne rysunki. W rzeczywistości jeszcze nikt nigdy nie wyraził tak wiele przy pomocy tak niewielu środków. A wszystko to opowiadając historię, w której spotkamy między innymi Feliksa Dzierżyńskiego, Lwa Tołstoja i Nikolę Teslę.

 


 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 355

(43/2015)
27 października 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj