Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Komentarz nadzwyczajny > Z dziennika schizofrenika....

Z dziennika schizofrenika. Komentarz po exposé Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego

Łukasz Pawłowski

Exposé Beaty Szydło utrzymane było w tonie retoryki kampanijnej. Pani premier – podobnie jak przed wyborami – złożyła szereg obietnic, niejednokrotnie ze sobą sprzecznych. Późniejsze przemówienie Jarosława Kaczyńskiego jedynie zwiększyło zamęt.

I tak jedną z głównych zapowiedzi nowej Prezes Rady Ministrów było wzmocnienie zaufania obywateli do systemu sądownictwa. Ale już w dalszej części usłyszeliśmy obronę kontrowersyjnej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego, skazanego – jakby nie było – wyrokiem sądu. Mimo że bezpośredniego nawiązania do decyzji prezydenta zabrakło, Szydło powiedziała, że dziś „uczciwi ludzie skazywani są za to, że walczą z korupcją”.

Trudno pojąć, jak tego rodzaju „boskie” interwencje prezydenta, budzące sprzeciw wielu prawników i podważające wyroki wydawane w imieniu państwa, poprawią poziom zaufania do władzy sądowniczej. Tym bardziej że – jak przekonywał Jarosław Kaczyński – „wymiar sprawiedliwości zrósł się dziś z lokalnymi grupami interesów”. Czy ta diagnoza dotyczy również Trybunału Konstytucyjnego, którego skład Prawo i Sprawiedliwość planuje zmienić? Tego prezes nie zdradził.

Pewna „niejasność” wdarła się również we fragment poświęcony szkolnictwu wyższemu. Usłyszeliśmy o potrzebie zwiększenia swobody badań naukowych, co budzi zdziwienie w kontekście wypowiedzi nowego ministra nauki, Jarosława Gowina, zapowiadającego likwidację „jakichś studiów gejowskich i lesbijskich”. Tu jednak sprzeczność może być jedynie pozorna. Nowy minister w rozmowie z Komitetem Kryzysowym Humanistyki, który wcześniej prowadził negocjacje z Prawem i Sprawiedliwością, powiedział bowiem: „Porozumieliście się z politykami PiS-u, a nie ze mną”. Jeśli inni ministrowie myślą o zapowiedziach pani premier podobnie, być może nie powinniśmy się do nich specjalnie przywiązywać?

Ale znów sprawę skomplikował jeszcze Jarosław Kaczyński, który z jednej strony mówił o tym, że dziś „przymus państwa ogranicza wolność poglądów”, a Polska – tak jak kiedyś – powinna być w Europie chlubnym wyjątkiem, jeśli chodzi o zakres wolności. W tej samej wypowiedzi podkreślał jednak, że w każdej dziedzinie „istnieje coś takiego jak norma”, zaś odchylenia od niej można tolerować – „ale tylko do pewnego stopnia”.

W przypadku polityki zagranicznej zapowiedzi Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego również – mówiąc najdelikatniej – wymykają się jednoznacznym interpretacjom. Z jednej strony padły bowiem deklaracje o chęci pozostania w samym centrum Unii Europejskiej oraz solidarności z pozostałymi członkami Wspólnoty, z drugiej – nowa pani premier poinformowała, że rzeka uchodźców przelewających się obecnie przez granice Starego Kontynentu to „problem pewnych państw”, które „same go na siebie sprowadziły”. Pozostaje domyślać się, że był to przykład „zachowania podmiotowego” w polityce zagranicznej, które również zapowiedziała Beata Szydło, powołując się przy tym ogólnie na „dziedzictwo” Lecha Kaczyńskiego.

Najważniejsze z pytań, jakie zostają po exposé – podobnie zresztą jak i przed nim – dotyczy jednak nie tyle sprzeczności złożonych obietnic, co sposobu ich jednoczesnego sfinansowania. 500 zł na dziecko, podwyższenie kwoty wolnej od podatku, obniżenie podatków dla małych przedsiębiorców, darmowe leki dla najstarszych Polaków – źródła potrzebnych na to środków pozostają nieznane. A dziś są to już kwoty liczone w bilionach złotych, premier zapowiedziała bowiem taką sumę na szeroko rozumiane inwestycje.

Kilka dni temu, komentując wyborcze zapowiedzi PiS, dziś powtórzone w exposé, Leszek Balcerowicz stwierdził, że „niedobrze jest mamić ludzi fałszywymi obietnicami”, ale jeszcze gorzej „jest te obietnice spełnić”. Nowy rząd tego rodzaju ostrzeżenia ignoruje. I to jak na razie jedyny obszar, w którym wykazuje się żelazną konsekwencją.

* Powyższy tekst został zmieniony. W pierwotnej wersji błędnie napisano, że Mariusz Kamiński został skazany prawomocnym wyrokiem sądu. Wyrok był oczywiście nieprawomocny, w związku z czym decyzja prezydenta wywołuje tym większe kontrowersje. (Edycja:  18.11.2015 r.)

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 358

(46/2015)
18 listopada 2015

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj