Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Ach, gdzie są...

Ach, gdzie są niegdysiejsze śpiewy, czyli subiektywny przegląd nagrań „Śpiewaków norymberskich”

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Przed 150 laty w Monachium – 21 czerwca 1868 roku – po raz pierwszy wystawiono „Die Meistersinger von Nürnberg” Ryszarda Wagnera. Jako że za nami początek lata, noc świętojańska i dzień Świętego Jana (Johannistag) – związany fabularnie z tą treścią utworu – skorzystamy z okazji, by dokonać subiektywnego przeglądu najciekawszych nagrań tej opery.

Powrót „Śpiewaków”

„Śpiewacy norymberscy” chyba nadal mają w Polsce złą prasę, o ile w ogóle jakąś mają – powstaje wrażenie, jakby dla polskich instytucji muzycznych opera ta nie istniała. Może to dlatego, że ze względów ideologicznych szczególnie ulubiła sobie to dzieło propaganda narodowo-socjalistyczna w Niemczech lat 30., a zatem nietrudno o negatywne, stereotypowe skojarzenia z tym utworem. Nie sposób też pominąć faktu, że realizacja tego dzieła na scenie stawia bardzo duże wymagania przed wszystkimi wykonawcami, i jest (nad)zwyczajnie kłopotliwa nawet dla najsprawniejszych zespołów, solistów i dyrygentów.

Szczególną okazją do zapoznania się w kraju ze „Śpiewakami norymberskimi” była niedawna inscenizacja w poznańskim Teatrze Wielkim – pierwsza od wznowienia po II wojnie światowej działalności przez polskie teatry operowe. Mimo sporej i czasem zaskakująco pozytywnej reakcji na tę premierę wśród polskich krytyków (pisały o niej między innymi Dorota Szwarcman, Dorota Kozińska, a także Piotr Urbański i Piotr Nędzyński), dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego w Poznaniu, Gabriel Chmura, trwa w przekonaniu, że polskie media nieomal zbojkotowały to wydarzenie (na niedawnej konferencji poprzedzającej premierę „Napoju miłosnego” przekonywał, że po tamtej wyjątkowej premierze „nie ukazała się żadna polska recenzja”). Abstrahując od takich czy innych rezultatów artystycznych uzyskanych w poznańskiej inscenizacji „Śpiewaków”, to znakomicie, że pokuszono się o nadrobienie tego braku repertuarowego – poznańskiej operze należy pogratulować odwagi i pójścia na przekór ksenofobicznym resentymentom.

Za granicą, dokąd jednak zazwyczaj muszą pielgrzymować miłośnicy „Śpiewaków norymberskich”, również trudno zaobserwować urodzaj inscenizacji tej opery – na sezon 2018/2019 zaplanowano tylko dwie nowe produkcje: w Mannheim i Wiesbaden. W tej drugiej zaśpiewa Günther Groissböck (Pogner) i Albert Pesendorfer (Sachs) oraz Thomas Blondelle zadebiutuje w roli Waltera – wszyscy trzej mogą stworzyć dobre kreacje. W Monachium Kirył Pietrienko będzie dyrygował „Śpiewakami” między innymi z udziałem Klausa Floriana Vogta, więc może lepiej nie ryzykować wycieczki na te spektakle we wrześniu, mimo iż reszta obsady zapowiada się dobrze. Dla lepszego oszacowania tego ryzyka zawsze można posłuchać transmisji z tegorocznego Festiwalu Wagnerowskiego w Bayreuth, gdzie Vogt wystąpi w zeszłorocznej inscenizacji „Śpiewaków”. Z resztą tę produkcję w reżyserii Barriego Kossky’ego niebawem będziemy mogli zobaczyć, bez konieczności jazdy aż do Bayreuth, bowiem wytwórnia Deutsche Grammophon zapowiedziała DVD z tym spektaklem. Najbardziej obiecująco pod względem muzycznym z przyszłorocznych wystawień „Śpiewaków” zapowiada się wznowienie tej opery w reżyserii Andrei Moses w ramach Festtage w berlińskiej Staatsoper.

Szeroki wybór

Nagrań „Śpiewaków norymberskich” powstało kilkaset (komercyjnych i „drugoobiegowych”), jest więc z czego wybierać – przedstawimy kilka tych, do których wracamy najczęściej. Listę otwiera pierwsza zachowana rejestracja spektaklu, dokonana w Metropolitan Opera 22 lutego 1936 roku. Dzięki temu nagraniu możemy podziwiać wspaniałą, iście belcantową kreację wybitnego śpiewaka wagnerowskiego Friedricha Schorra w roli Hansa Sachsa. Jego partnerami są w tym nagraniu między innymi Elizabeth Rethberg i René Maison, odpowiednio jako Ewa i Walter. Tworzą oni naprawdę dobry zespół wraz z innymi śpiewakami pod batutą Artura Bodanzky’ego; zremasterowana w 2013 roku wersja tego nagrania pozwala docenić ich w pełni.

Solti wpisuje się, obok Karajana, Sawallischa i Knappertsbuscha, na listę dyrygentów, którzy naszym zdaniem najlepiej budowali makroformę tej monumentalnej opery.

Szymon Żuchowski, Gniewomir Zajączkowski

Spośród innych nagrań live’owych z nowojorskiej Metropolitan Opera na uwagę zasługuje też rejestracja z 5 stycznia 1963 roku. Za pulpitem stanął żydowski dyrygent polskiego pochodzenia Joseph Rosenstock. Jego dokonania w Polsce są relatywnie mało znane, choć zdobył on międzynarodową sławę. W MET zadebiutował właśnie „Śpiewakami norymberskimi” 30 października 1929 roku i potem dyrygował tam ponad 250 razy, w większości repertuarem niemieckim, Wagnerowskim, aż do 13 lutego 1969 roku, kiedy to po raz ostatni wystąpił w MET, również z „Meistersingerami”. Do innych atrakcji tego nagrania należą wspaniałe kreacje śpiewaków. Otto Edelman na samej scenie MET kreował rolę Hansa Sachsa 44 razy; jego mistrzowskie interpretacje tej roli możemy podziwiać również w licznych rejestracjach pod dyrekcją Knappertsbuscha, Rosbauda, Böhma czy Karajana). Kolejną gwiazdą tego nagrania jest Lisa Della Casa w roli Ewy – jej elegancka, wyważona interpretacja wyjątkowo pasuje do tej, którą proponuje Edelman. Ich estetykę przełamuje bardzo spontaniczny – i dlatego może niezbyt precyzyjny w tym nagraniu – Walter w wykonaniu Sándora Kónyi.

Ten węgierski tenor zostawił po sobie relatywnie mało nagrań wagnerowskich, a wspomniane powyżej nie należy do jego najlepszych, ale naprawdę zabłysnął w studyjnych „Śpiewakach” z 1967 roku pod batutą Rafaela Kubelika. Wyborny zestaw śpiewaków, w którym poza Sándorem Kónyą znaleźli się Thomas Stewart (Sachs), Gundula Janowitz (Ewa), to jedne z najznakomitszych płytowych kreacji w tych wymagających rolach. „Die Meistersinger” to nie tylko duże role solowe, lecz także wielki zespół solistów z dalszego planu, wiele zróżnicowanych scen chóralnych plus skomplikowana wymagająca partia orkiestry, a zatem każde wykonanie tej opery jest popisem nie tylko solistów, ale też – a bywa, że zwłaszcza – dyrygenta.

Innych legendarnych nagrań „Śpiewaków norymberskich” dokonał, i to kilkukrotnie, Herbert von Karajan. W roku 1970 niezwykle wartkie i pełne pięknych detali nagranie zrealizowała crème de la crème śpiewaków tamtych lat: René Kollo, Helen Donath, Theo Adam, Karl Ridderbusch, Geraint Evans i Peter Schreier ze Staatskapelle Dresden. Z roku 1951 pochodzi natomiast kompilacja zmontowana z sześciu spektakli zarejestrowanych live na Festiwalu w Bayreuth: uwieczniono w niej po raz kolejny kreację Edelmanna w roli Sachsa, a obok niego można usłyszeć Hansa Hopfa, Elizabeth Schwarzkopf czy Gerharda Ungera, a także w trzecioplanowej roli Gerharda Stolzego – był to sam początek jego występów w Bayreuth; potem „awansował” i w 1956, 1959 i 1960 roku wcielał się z powodzeniem w rolę Davida, choć kojarzony jest niemal wyłącznie jako Loge i Mime z „Tetralogii”.

Pięknym nagraniem, może trochę niedocenianym przez porównanie z dawniejszymi, legendarnymi czasami wykonawstwa wagnerowskiego, jest to pochodzące z 1993 roku pod batutą Wolfganga Sawallischa. Można w niej znaleźć sporo subtelności, a jednocześnie masę iście teatralnego, dramaturgicznego podejścia do materii. Mocną stroną tej płyty jest także obsada: Bernd Weikl odnajduje kruchą równowagę między Sachsem-szewcem a Sachsem-poetą; pięknie brzmiący, pełny głos Bena Heppnera (wypada tu znacznie lepiej niż w nagraniu Soltiego) w roli Waltera oraz czarująca barwą głosu i dobrą techniką Cheryl Studer. Poza tym przedwcześnie, tragicznie zmarły tenor liryczny Deon van der Walt jest jednym z najlepszych Dawidów lat 90. – budzi jednocześnie podziw i sympatię.

Bernd Weikl był nie tylko wyśmienitym Sachsem pod Sawallischem, lecz także jednym z najbardziej fascynujących Beckmesserów. Ta specyficzna rola stawia wielkie wymagania interpretacyjne, z którymi baryton poradził sobie w niemal niezrównany sposób. Do zrealizowania tej partii w studio Weikla zaprosił w 1975 roku Georg Solti, nagranie to zostało jednak na długi czas zdystansowane przez kolejne, dokonane przez Soltiego w 1995 roku. Dyrygent przyznawał, że z tej pierwszej płyty nie był w pełni zadowolony, podobno z powodu obsady; w wersji utrwalonej w 1975 roku widzimy jednak więcej zalet niż wad. Przede wszystkim uwagę przykuwa porywająca interpretacja roli Sachsa przez Normana Bailey’a. Hannelore Bode jako Ewa jest naprawdę ujmująca w swej prostocie i delikatności, mimo nasyconego, dość bogatego alikwotowo głosu. Za pierwszym nagraniem w naszej opinii przemawia także René Kollo jako Walter, a wspominany Weikl jako Beckmesser jest bez porównania ciekawszy niż René Pape, który wykonuje tę partię w nagraniu z 1995 roku. W obu, mimo sporej dozy spontaniczności, Soltiemu udaje się nie popaść we fragmentaryczność i zachowuje on spójność dzieła. Tym samym Solti wpisuje się, obok Karajana, Sawallischa i Knappertsbuscha, na listę dyrygentów, którzy naszym zdaniem najlepiej budowali makroformę tej monumentalnej opery.

Rok po pierwszym nagraniu Soltiego do studia z Chórem i Orkiestrą Deutsche Oper Berlin wszedł Eugen Jochum, a w kolejce wielkich barytonów gotowych się w tamtym czasie zmierzyć z partią Hansa Sachsa (na co chyba mają ochotę wszyscy śpiewacy dysponujący tym głosem), stał Dietrich Fischer-Dieskau. Bezsprzecznie zaletą tego nagrania są kreacje Jochuma i Dieskaua; niestety Walter w wykonaniu Plácida Dominga jest osobliwy i bliżej mu chwilami do Radamesa u Verdiego niż do postaci Wagnerowskiej; ciekawy i zasadny jest kontrast stylistyczny i dramaturgiczny, który rysuje się między Sachsem bardzo pieśniarsko potraktowanym przez Dieskaua a intensywnym, „operowym” Domingiem. Catarina Ligendza to bardzo dobra śpiewaczka – jako Ewa stara się niewątpliwie być miła, ale brzmieniowo więcej w niej Izoldy niż niewinnej mieszczanki, ale z Dieskauem i Jochumem udaje jej się w wielu miejscach stworzyć bardzo przekonywającą kreację.

Hansa Knappertsbuscha zwykle kojarzy się raczej z „Parsifalem” i „Pierścieniem Nibelunga”, w jego dyskografii jednak są cztery nagrania „Śpiewaków”, a spośród nich najatrakcyjniejsze pod względem obsady wydaje się to z Festiwalu w Bayreuth z 1960 roku. Josef Greindl jest w nim niezwykle refleksyjnym Sachsem, co przy jego warunkach głosowych – głębokim, nasyconym basie – działa magnetyzująco. Dla Karla Schmitta-Waltera Beckmesser był chyba rolą życia. Tenory w tym nagraniu również nie zawodzą; zwłaszcza Gerhard Stolze jako wyrazisty i pełen temperamentu David (diametralnie inne ujęcie roli niż u innego wybitnego odtwórcy tej roli – Antona Dermoty ze studyjnego nagrania Knappertsbuscha z 1951 roku) oraz Wolfgang Windgassen jako nieco melancholijny Walter. Plejadę gwiazd tego nagrania dopełnia idealny wagnerowski jugendlich-dramatischer Sopran – Elizabeth Grümmer genialnie kreuje rolę Ewy, delikatne vibrato wykorzystuje, by dodać swojej bohaterce młodzieńczej delikatności, wszystkie frazy są u niej kreślone jakby delikatnym piórkiem, ale zawsze bardzo precyzyjnie i pewnie.

Na zakończenie tego subiektywnego zestawienia chcemy przywołać dwa nagrania pod batutą Rudolfa Kempego. Pierwsze z nich to rejestracja na żywo z 1951 roku, w której Tiana Lemnitz (Ewa u Furtwänglera z lat 30.) brzmi już cokolwiek dojrzale jak na Ewę, ale daje pokaz umiejętności, które pozwoliły jej zachować świeżość głosu oraz umiejętności aktorskich – to bardzo wytrawna interpretatorka. Wybornym Sachsem w tym nagraniu jest Ferdinand Frantz. To nagranie, bardzo „teatralne” w najlepszym znaczeniu tego słowa, popadło w zapomnienie, ale tylko dlatego, że Kempe w 1956 roku nagrał „Śpiewaków” w studiu. Niegdyś stawiane na równi z wizjami Karajana czy Soltiego, od wielu lat nie było wznawiane (po raz ostatni: EMI 1992).

Treść „Śpiewaków norymberskich” przesycona jest tęsknotą za częściowo zmitologizowanymi czasami, w których mieszczanie gromadzili się w cechach śpiewaczych, by ćwiczyć w nich sztukę poetycką i muzyczną oraz rywalizować ze sobą pod względem artystycznym.

Szymon Żuchowski, Gniewomir Zajączkowski

A szkoda, możemy tam bowiem (choć jeszcze w mono) podziwiać jedno z najwybitniejszych ujęć „Śpiewaków” pod względem dyrygenckim, a przy okazji taki rarytas jak kolejna odsłona interpretacji roli Sachsa przez Ferdinanda Frantza, który wydaje się eksplorować raczej naturę Hansa-szewca niż poety, ale z troską o niuanse. Elizabeth Grümmer prezentuje po raz kolejny brzmienie głosu o wyjątkowej jakości i dojrzałą interpretację! Gottlob Frick i Gerard Unger, odpowiednio jako Pogner i David, robią fantastyczne wrażenie, podobnie jak imponujący techniką i inteligencją muzyczną Rudolf Schock jako Walter. Dodatkowo pojawia się Benno Kusche jako Beckmesser – i jako smaczek w roli Strażnika nocnego w finale II aktu na kilka fraz wchodzi młody, dwudziestosiedmioletni Herman Prey.

Treść „Śpiewaków norymberskich” przesycona jest tęsknotą za częściowo zmitologizowanymi czasami, w których mieszczanie gromadzili się w cechach śpiewaczych, by ćwiczyć w nich sztukę poetycką i muzyczną oraz rywalizować ze sobą pod względem artystycznym. To na poły komiczny, na poły natchniony poetycko traktat na temat wolności w sztuce i jej znaczenia dla relacji międzyludzkich. Powyższe zestawienie nagrań płytowych „Meistersingerów” również w nieunikniony sposób zdradza nostalgię za czasami powstania większości tych nagrań, w których rzemiosło – umiejętności warsztatowe muzyka – nie było postrzegane jako coś gorszego od „wielkiej sztuki”, tylko jako jej nieodzowny składnik.

 

Nagrania „Śpiewaków norymberskich” Ryszarda Wagnera wymienione w tekście:

Artur Bodanzky; Schorr, List, Maison, Clemens, Rethberg; MET, live 22 lutego 1936 (Immortal Performances 2013)

Eugen Jochum; Fischer-Dieskau, Lagger, Hermann, Domingo, Laubenthal, Ligendza, Deutsche Oper Berlin, studio 1976 (Deutsche Grammophon 2009)

Hans Knappertsbusch; Schöffler, Edelmann, Dönch, Treptow, Dermota, Güden; Wiener Philharmoniker, studio 1951(Decca 1994)

Hans Knappertsbusch; Greindl, Adam, Schmitt-Walter, Windgassen, Stolze, Grümmer; Bayreuth, live 23 lipca 1960 (MYTO 2011)

Rudolf Kempe; Frantz, Böhme, Pflanzl, Aldenhoff, Unger, Lemnitz; Staatskapelle Dresden, studio 1951 (MYTO 1996)

Rudolf Kempe; Frantz, Frick, Kusche, Schock, Unger, Grümmer; Berliner Philharmoniker, studio 1956 (EMI 1992)

Joseph Rosenstock; Edelmann, Flagello, Dönch, Anthony, Kónya, della Casa; MET, live 5 stycznia 1963 (Gala 2004)

Rafael Kubelik; Stewart, Crass, Kónya, Unger, Janowitz; Orchestrer des Bayerischen Rundfunks, studio 1967 (Arts 2009)

Herbert Karajan; Edelmann, Dalberg, Hopf, Unger, Scharzkopf; Bayreuth, live kompilacja 1951 (NAXOS 2003)

Herbert Karajan; Adam, Ridderbusch, Kollo, Schreier, Donath; Staatskapelle Dresden, studio 1970 (EMI 1999)

Wolfgang Sawallisch; Weikl, Moll, Lorentz, Heppner, van der Walt, Studer; Bayerisches Staatsorchester, studio 1993 (EMI 1994)

Georg Solti; Bailey, Moll, Weikl, Kollo, Dallapozza, Bode; Wiener Philharmoniker, studio 1975 (Decca 2005)

Georg Solti; van Dam, Pape, Opie, Lippert, Heppner, Mattila; Chicago Symphony Orchestra live kompilacja 1995 (Decca 2002)

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 495

(27/2018)
3 lipca 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj