Z centrum widać najwięcej
  

PRZEKAŻ
1%
PODATKU
Przekaż 1% podatku na demokratyczne media.
Podaj w rozliczeniu numer
KRS Kultury Liberalnej:
0000 398 695
Przekaż 1% podatku na Kulturę Liberalną forward

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Fidget spinnery w...

Fidget spinnery w słowiańskiej osadzie. Recenzja książki „Plemiona. Wojna bogów” Łukasza Radeckiego [KL dzieciom]

Piotr Miller

Czy słowiańscy bogowie Perun, Dadźbog i Światowid mogą stać się superbohaterami współczesnych nastolatków? W fantastyczno-przygodowym powieściowym cyklu „Plemiona” Łukasz Radecki podejmuje próbę przybliżenia młodym czytelnikom motywów mitologii słowiańskiej.

Z ogromną ekscytacją i jeszcze większymi oczekiwaniami wziąłem do ręki pierwszy tom cyklu Łukasza Radeckiego reklamowanego jako wyprawa do świata słowiańskich bogów. Od lat wyglądam artystycznych przetworzeń mitologii naszych przodków i wciąż nie mogę doczekać się dzieł, którym uda się upowszechnić bóstwa i stworzenia, w które wierzono w naszym rejonie Europy. „Wojna Bogów” to właśnie obiecuje, ale na obietnicy się kończy.

Powieść zaczyna się silnym akcentem – potężni bogowie gotują się do boju z siłami Czarnoboga. Pewni swej mocy szykują oddziały i ruszają do ataku zakończonego miażdżącą porażką i śmiercią jednego z braci, za co czeka ich kara wymierzona przez Światowida.

Potem poznajemy właściwych głównych bohaterów – Weronikę, Zbyszka i Kacpra – którzy z wycieczką szkolną zwiedzają Biskupin. Ta partia tekstu jest zdecydowanie jednym z najlepiej napisanych fragmentów powieści – realia szkolnego życia pokazane są dynamicznie i wiarygodnie (wszak autor jest nauczycielem), czego nie da się już jednak powiedzieć o charakterach postaci. W tej kwestii dostajemy zarysowane grubą kreską kalki – bystrej, wyemancypowanej i wygadanej kujonki; egoistycznego, zanurzonego w świecie wirtualnym łobuza; i nieco wycofanego, ale odważnego adoptowanego brata. Potem rozpętuje się burza, uderza błyskawica i… bohaterowie budzą się (oddzielnie) w świecie pozbawionym elektroniki, za to zaludnionym przez tłumy życzliwych muskularnych wojowników i magicznych stworzeń.

Każde z dzieci trafia do innego plemienia, w którym uczestniczy w przygotowaniach do turnieju, o którym nikt nie wie nic ponad to, że się odbędzie i że jego wynik zadecyduje o tym, czy władzę nad światem odzyskają bogowie, czy ich mroczny nieprzyjaciel.

Być może mój główny problem w odbiorze tej książki polega na tym, że „Wojna Bogów” to ewidentnie pierwszy tom większej, bo przewidzianej na cztery części, całości, co czyni z niego zaledwie zawiązanie akcji? Być może bardziej boli mnie umowność i jednowymiarowość bohaterów? A może nadprodukcja przymiotników przy niedostatku wartkiej akcji? Czy w końcu – antyklimatyczność centralnego wydarzenia historii, czyli bohaterskich zmagań z Czarnobogiem? Niezależnie od tego, który z tych czynników przeważa, wszystkie składają się na moje gorzkie rozczarowanie.

A mogło być tak pięknie! Autor z łatwością tworzy żywe dialogi i sprawnie wizualizuje sobie wydarzenia. Gdyby przełożyć jego wizję na język komiksu, jestem przekonany, że mielibyśmy do czynienia z czymś ze wszech miar godnym uwagi. Chęć odmalowania każdego – nieistotnego nawet – detalu jest słabością w powieści, ale doskonale sprawdza się w obrazie. Nużąca i pozbawiona walorów emocjonalnych relacja z turnieju (który powinien stanowić punkt kulminacyjny fabuły) ukazana w formie serii dynamicznych kadrów byłaby wspaniałym wyzwaniem dla grafika i gratką dla czytelników! Mogło przecież być i tak…

Są jednak w tej pozycji rzeczy udane, jak wspomniany już obraz szkolnej wycieczki, albo też szekspirowskie w duchu spotkanie Kacpra z Rodzanicami, czy wreszcie – urzekająca postać Mścigniewa. Na pochwałę zasługuje również próba pokazania młodym czytelnikom, że życie bez elektroniki jest także możliwe.

I te właśnie elementy sprawiają, że sięgnę jeszcze przynajmniej po tom drugi…

 

Książka:

Łukasz Radecki, „Plemiona. Wojna bogów”, wyd. Nowa Baśń, Poznań 2018.

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 505

(37/2018)
11 września 2018

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj