Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Temat tygodnia > Spalenie Amazonii przyspieszy...

Spalenie Amazonii przyspieszy proces globalnego ocieplenia

Z Anną Sierpińską rozmawia Tomasz Sawczuk

„Powinniśmy uaktywnić się politycznie. Kiedy głosujemy, zwracajmy uwagę na to, czy kandydaci są w ogóle świadomi problemu i jaka jest ich odpowiedź”, mówi Anna Sierpińska z portalu Nauka o Klimacie.

Tomasz Sawczuk: Co człowiek z ulicy powinien wiedzieć w sprawie pożarów w Amazonii?

Anna Sierpińska: Zwykle bardziej interesuje nas to, co jest w Polsce. Ale pożary w Amazonii powinny nas niepokoić.

Puszcza Białowieska nie płonie. Chociaż u nas także jest sucho.

To prawda, na pewno część czytelników słyszała o tym, że w polskich lasach ogłoszono w kwietniu najwyższy poziom zagrożenia pożarowego. To bardzo nietypowe o tej porze roku.

A co z Amazonią?

Sprawa ma kilka aspektów.

Przede wszystkim, jest to obszar ogromnej bioróżnorodności, czyli dom wielkiej liczby roślin i zwierząt. Cały czas odkrywa się tam nowe gatunki. Dotyczy to nawet kręgowców, a wydawałoby się przecież, że w świecie pełnym kamer i satelitów takie niespodzianki nie powinny się zdarzać.

Bioróżnorodność traktujemy jako wartość samą w sobie – czy chodzi raczej o kwestie praktyczne?

Możemy traktować ją jako wartość samą w sobie. Świat jest dzięki niej bogatszy. Ale ma ona także znaczenie praktyczne, o czym często nie myślimy.

Na przykład?

Odkrywamy substancje roślinne, które mają zastosowanie medyczne, co powala tworzyć nowe leki.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę poza kwestią bioróżnorodności?

Jeżeli kogoś nie wzruszają roślinki i zwierzątka, to warto pamiętać, że system klimatyczny jest globalny. Nie jest tak, że niezależnie od tego, co będzie się działo w Amazonii, my tego nie odczujemy. Jeżeli w jednej części świata dzieje się coś złego, będzie to miało przełożenie na to, co dzieje się w innych.

Media piszą, że Amazonia to „płuca Ziemi”. To prawda?

Cóż, płuca nie produkują tlenu. A w produkcji tlenu przodują oceany. Nie jest to chyba najlepsza metafora.

Natomiast Amazonia tworzy niezwykle cenny ekosystem. Puszcza gromadzi węgiel nie tylko w drzewach i innych roślinach. W lasach tropikalnych znajdziemy torfowiska i obszary podmokłe, które są świetnymi rezerwuarami węgla – gromadzą go od tysięcy lat. Uwolnienie tego węgla do atmosfery przyspieszyłoby proces globalnego ocieplenia.

Są też sprawy o znaczeniu kontynentalnym. Lasy tropikalne transportują wilgoć. Badania naukowe pokazują, że gdyby nie las, na tych obszarach byłoby sucho. To niezwykły mechanizm – lasy gromadzą wilgoć, a drzewa rosną właśnie dzięki tej wilgoci.

Co by się stało, gdyby puszcza amazońska spłonęła w całości?

To byłaby niewyobrażalna katastrofa.

Nie odrośnie za parę lat?

Możemy się spodziewać, że puszczy już nie będzie.

Zmienią się warunki przyrodnicze. Wypalona gleba to nie jest ta sama gleba, która była wcześniej. Nie ma drzew, które transportują wilgoć. Prawdopodobnie pojawiłby się tam zupełnie inny ekosystem, przypuszczalnie trawiasty albo las innego typu.

Poza tym, pożary wynikają najczęściej z celowych podpaleń, a na miejscu wypalonego lasu powstają uprawy rolne i pastwiska. To powoduje, że las i tak nie ma szans odrosnąć.

W Brazylii jest bardzo silne lobby związane z agrobiznesem. Jeden z głównych graczy na rynku to Blairo Maggi, tak zwany sojowy król, który należy do najbogatszych ludzi w kraju.

Anna Sierpińska

Podróżnik Wojciech Cejrowski powątpiewał w mediach społecznościowych, czy puszcza może w ogóle płonąć.

Być może był w puszczy w porze wilgotnej. W porze suchej deszczów jest mniej. Mamy filmy, zdjęcia.

Natomiast informacje o podpaleniach potwierdza wiedza z różnych źródeł, w tym dane satelitarne. Wskazuje na to lokalizacja pożarów – wiele pożarów ma miejsce w pobliżu dróg dojazdowych. Jeżeli pożary są intensywne i utrzymują się długo na początku pory suchej, kiedy warunki nie są sprzyjające, można domniemywać, że ludzie wspomagają ogień.

Fot. PIxabay.com

Media podają, że pożarów jest 80 procent więcej niż w zeszłym roku. Ale puszczy amazońskiej ubywa od dekad. Jak rozumieć aktualne doniesienia?

Puszczy ciągle ubywa, jest już około 0,8 miliona kilometrów kwadratowych mniejsza niż przed rokiem 1970.

Służby brazylijskie podają liczbę ognisk pożarów, nieważne dużych czy małych. Od 2012 roku jest ich rzeczywiście najwięcej, ale na początku XXI wieku pożary były większe. Prowadzono wtedy wycinkę na dużą skalę, były podpalenia i zaprószenia. Obecne straty, pod względem wypalonego w danym roku obszaru, jeszcze nie zbliżają się do tamtego okresu.

To znaczy, że dzisiaj zwracamy na problem większą uwagę?

Zmieniają się media. W kanałach społecznościowych szybko powiela się rozmaite doniesienia. To skupia uwagę ludzi, którzy chcą mieć więcej informacji, dlatego pojawia się coraz więcej newsów, a także fake newsów…

Niektórzy zwracają uwagę na to, że część zdjęć pożarów, które podawano dalej w mediach społecznościowych, to fotografie sprzed lat, a nawet spoza Brazylii.

W praktyce często okazuje się, że trudno znaleźć wiarygodne informacje. Zwykłym odbiorcom informacji, którzy po prostu chcą się dowiedzieć, o co chodzi, a niekoniecznie zagłębiać się w sprawę, trudno znaleźć rzetelne źródło.

Jak szukać?

Jednym z dobrych źródeł informacji na temat pożarów w Amazonii jest baza GFED, prowadzona zgodnie z rygorami naukowymi. Naukowcy monitorują tam, co dzieje się w Amazonii, zarówno w kwestii obszaru, na którym doszło do wypalenia puszczy, jak i związanych z tym emisji dwutlenku węgla.

Czyli najlepiej szukać bezpośrednio u źródła?

Najlepiej poświęcić minutę, aby sprawdzić źródło podanej informacji.

W ostatnim raporcie IPCC, w którym jest mowa o tym, że ludzkości zostało 11 lat, aby odpowiedzieć na kryzys klimatyczny, naukowcy nareszcie dali opinii publicznej konkret, coś ciężkiego do przetrawienia.

Anna Sierpińska

Mówiła pani o bioróżnorodności i klimacie. Czy są jeszcze inne aspekty tej sprawy, o których warto wspomnieć?

Możemy, oczywiście, przeliczać wszystko na pieniądze [śmiech]. Ale jest też kwestia humanizmu. Amazonia to dom setek tysięcy ludzi, którzy może niekoniecznie chcieliby, żeby ten ich dom spłonął. Może chcieliby tam zostać? Solidarność międzyludzka sugeruje, żeby dowiedzieć się, czego chcą.

To, co dzieje się obecnie z Amazonią, to problem Brazylii czy świata?

Wydarzenia w Brazylii to nie jest problem lokalny, z którym nie mamy nic wspólnego. Żyjemy w epoce światowego handlu. Towary przemieszczają się między państwami i kontynentami. Soja, którą często uprawia się na wypalonych polach Amazonii, w 70 procentach kończy jako pasza dla zwierząt hodowlanych. Jeżeli chcemy, żeby produkty spożywcze były tanie, potrzebujemy taniej paszy – i ona może przybyć do nas z Amazonii. Tak działa wolny rynek.

Oczywiście, Brazylia ma także mnóstwo problemów wewnętrznych. Bywały lepsze i gorsze rządy. Sami Brazylijczycy chcieliby się wzbogacić. W Brazylii jest też bardzo silne lobby związane z agrobiznesem. Jeden z głównych graczy na rynku to Blairo Maggi, tak zwany sojowy król, który należy do najbogatszych ludzi w kraju.

Problemy środowiska i klimatu od dawna miały wymiar globalny, ale dopiero od niedawna powszechnie patrzy się na nie w ten sposób. Media informowały ostatnio nie tylko o pożarach w Amazonii, lecz także na Alasce. Mogliśmy się dowiedzieć o tym, że na Islandii stopniał lodowiec, a na Grenlandii topnieje w rekordowym tempie.

W ostatnim raporcie IPCC, w którym jest mowa o tym, że ludzkości zostało 11 lat, aby odpowiedzieć na kryzys klimatyczny, naukowcy nareszcie dali opinii publicznej konkret, coś ciężkiego do przetrawienia. Teraz wszyscy mogą zobaczyć, że jest fatalnie i mamy mało czasu, aby coś z tym zrobić. Skoro okazało się, że jest tak źle, to może zaczęliśmy się przejmować wszystkim naraz.

Czy my w Polsce możemy coś zrobić?

Indywidualnie czy jako państwo?

A jak się da?

Na poziomie indywidualnym możemy podejmować lepsze lub gorsze wybory. Ale takie indywidualne wybory czy bojkoty konsumenckie mają ograniczone znaczenie, nawet w przypadku działań w publicznej przestrzeni.

Czyli nie powinniśmy tak wiele uwagi zwracać na to, czy jedziemy na wakacje samochodem, czy pociągiem, albo czy pijemy wodę z plastikowej butelki?

Jeśli zwracamy na to uwagę, to jest super. Pokazuje to, że nie jest nam wszystko jedno. Kiedy jemy mniej mięsa, ludzie zaczynają o tym rozmawiać i mogą dowiedzieć się, dlaczego tak robimy. Oddziałujemy w ten sposób na otoczenie.

Ale ludzie nieraz zadręczają się tym, że kupili wodę w plastikowej butelce… A przecież nie chodzi o to, żeby robić symboliczne wyrzeczenia i wzbudzać w sobie poczucie winy.

A o co chodzi?

Przede wszystkim, powinniśmy uaktywnić się politycznie. Kiedy głosujemy, zwracajmy uwagę na to, czy kandydaci są w ogóle świadomi problemu i jaka jest ich odpowiedź. Wybierajmy ludzi, którzy mogą w korzystny sposób wpłynąć na rzeczywistość – zarówno w samorządzie, jak i w polityce międzynarodowej. Zadawanie niewygodnych pytań politykom i głosowanie to naprawdę potężne narzędzia. Przecież to my dajemy im pracę.

...czy możemy zatrzymać Cię na chwilę? Skoro jesteś tu z nami, mamy do Ciebie ważną prośbę.

„Kultura Liberalna” jest tygodnikiem wydawanym społecznie, to znaczy istnieje dzięki wsparciu Darczyńców. W każdy wtorek publikujemy pełnowymiarowe wydanie magazynu, wydajemy książki, organizujemy wydarzenia publiczne.

Dajemy głos ludziom rozmaitych profesji i środowisk, którzy mają do powiedzenia coś ważnego i ciekawego - niezależnie od potrzeb reklamodawców i komercyjnych wymogów. Wierzymy w pluralistyczną demokrację i rozmawiamy także z tymi, z którymi się nie zgadzamy. Bez „KL” w naszym kraju byłoby smutniej!

Przed nami kolejne cele. Aby działać stabilnie i zachować pełną niezależność, musimy znacznie poszerzyć grono osób, które wspierają nas bezpośrednimi, comiesięcznymi wpłatami. Dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą, abyś dołączył lub dołączyła do grona naszych comiesięcznych Darczyńców. Zajmie to tylko minutę!

SKOMENTUJ

Nr 556

(36/2019)
3 września 2019

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj