Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Mężczyźni, brody i...

Mężczyźni, brody i maszyny. Recenzja książki „Bezkresny” [KL dzieciom]

Michał Czajkowski

„Bezkresny” rusza w pierwszą trasę. Najdłuższy i najbardziej osobliwy pociąg świata – w składzie ma wagony usługowe, wagon cyrkowy i… wagon-grobowiec. Wśród pasażerów jest William, syn dyrektora kolei, marzący skrycie o byciu artystą. Ta podróż zmieni jego życie.

Spustoszenie, które powoduje na budowie jednego z odcinków Kanadyjskiej Kolei Pacyficznej zejście lawiny, staje się punktem zwrotnym w życiu Williama Everetta, protagonisty powieści „Bezkresny”. Jego ojciec ratuje życie prezesowi budowy Corneliusowi Van Hornowi, co sprawia, że cała rodzina Everettów szybko awansuje społecznie. Nie pozostaje to bez wpływu na oczekiwania ojca wobec Willa. Po latach linia łącząca przeciwległe brzegi Kanady zostaje ukończona i obaj zostają zaproszeni na pierwszy kurs Bezkresnego – najdłuższego pociągu świata. James Everett zyskuje okazję do wprowadzenia syna w świat wielkiej finansjery i wpływowych ludzi oraz – być może – pokierowania jego dalszym życiem. Dla Willa podróż okazuje się jednak czymś znacznie większym: dzięki niespodziewanej przygodzie chłopak będzie mógł uwierzyć we własne siły i w to, że potrafi samodzielnie decydować o swojej przyszłości.

Kwestia wolności wyboru w świecie ceremonii i konwenansu jest głównym tematem powieści Kennetha Oppela. Stworzona przez autora przestrzeń to rzeczywistość stricte męska, kształtowana przez różnego rodzaju hierarchie i układy, powinowactwa i znajomości. To świat ludzi, którzy formują rzeczywistość wokół siebie tak, by zaspokoić swoje potrzeby i ambicje. Mężczyźni mają tu możliwość tworzenia wizji i projektów, a potem wcielania ich w życie, niezależnie od tego, czy mówimy o niewolniczo pracujących ludziach, czy ich nadzorcach. Oppel co prawda przedstawia cały system tworzenia sztucznych granic między ich grupami – za pomocą stroju, funkcji pełnionych w pociągu czy podziału przestrzeni pojazdu na klasy, których granice są ściśle pilnowane – nie zmienia to jednak faktu, że to mężczyźni są tu jedyną siłą sprawczą.

Własny system wartości

Van Horn umożliwia ojcu Willa coś, co nie wydaje się możliwe dla kogokolwiek z niewolniczo pracujących na budowie ludzi – awans i życie w warunkach znacznie lepszych niż wtedy, gdy jego rodzina ledwo wiązała koniec z końcem. James chce zabezpieczyć przyszłość syna i wprowadzić go w system tworzony i podtrzymywany przez możnych tego świata. Tymczasem Will należy do ludzi, którzy chcą obserwować otoczenie i w nim uczestniczyć, a nie narzucać mu swoją wolę. Oppel stara się oczarować czytelnika/czytelniczkę wartką akcją i spektakularnymi widokami, przemyca jednak pod tą warstwą historię o zmaganiach syna z wpływem ojca, działającym nawet wtedy, kiedy James nie pojawia się w danej scenie; tak naprawdę James Everett jest postacią epizodyczną, ale zdaje się nieprzerwanie towarzyszyć synowi, wpływając na jego decyzje. Podróż zmienia jednak stosunek Willa do ojca – z czasem chłopak uświadamia sobie, że wpajany mu system wartości przestaje wystarczać do opisu nowych doświadczeń oraz marzeń. Syn staje się lojalny wobec ludzi, których James nie darzyłby szacunkiem, przekonuje się też o tym, że pozycja społeczna i moralność to dwie różne rzeczy – ci na szczycie bywają zepsuci, ci postrzegani jako niegodziwi mogą walczyć o sprawiedliwość, a ci, którym odbiera się głos, mają do powiedzenia wiele niewygodnych prawd, ukrywanych przez tych, którym mogłyby zaszkodzić.

Poza światem wpływowych mężczyzn

Oppel wpływa na rozwój protagonisty za pomocą napięcia wynikającego z różnic charakterów i światopoglądu, a także opresyjności określonego modelu męskości – tu: opartego na zdobywaniu i utrzymywaniu władzy – lansowanego w powieści na jedyny słuszny. Nieco zaniedbane wydają się jednak inne kwestie społeczne, które autor stara się wpleść w powieść, ale pozostają one niejako w zawieszeniu, obok głównego wątku. Niewolnictwo, rasizm, kolonializm czy wykluczenie są w dużej mierze jedynie tłem dla wydarzeń i mimo że pozwalają wykreować silne postaci drugoplanowe, nie mają przełożenia na jakąkolwiek głębszą refleksję ze strony Willa. Kobiety czy rdzenni mieszkańcy Kanady w świecie powieści niemal nie istnieją – te pierwsze pojawiają się jako wzmianki w opisie towarzystwa w stylu „byli tam panowie z towarzyszkami”, drudzy – jako dzicy wyłaniający się znikąd. Podporządkowani mogą co prawda uczestniczyć w świecie uprzywilejowanych, ale jedynie na prawach obserwatorów/obserwatorek czy, jak w przypadku rdzennych mieszkańców, jako jeden z elementów krajobrazu, dzięki któremu zgnuśniali pasażerowie mogą przez chwilę poczuć się jak pionierzy, by zaraz wrócić do zacisznego salonu. O ile obie grupy reprezentują skomplikowane postaci Maren i Doriana, uosabiające to, że poza światem wpływowych mężczyzn istnieją też inne, w których można się realizować, o tyle trudno się pozbyć wrażenia, że ich głównym zadaniem jest napędzanie akcji. Ich relacje z Willem zdają się w dużej mierze zadaniowe (chociaż ta z Maren z czasem się rozwija) i nie wpływają zbytnio na jego postrzeganie świata. Chłopak widzi na przykład, w jaki sposób jego przyjaciółka bywa traktowana przez mężczyzn, jego refleksja na ten temat sprowadza się jednak zaledwie do stwierdzenia, że kobiety mają w życiu ciężko.

Między dobrymi a złymi

Mocną stroną powieści są postacie – według mnie na szczególną uwagę zasługuje główny szwarccharakter Brogan, obecny w niej od samego początku. Były budowniczy kolei stanowi przeciwwagę dla Corneliusa Van Horna i podważa w ten sposób kreowany przezeń wizerunek wizjonera niosącego postęp. Tak jak z czasem poznajemy ciemną stronę prezesa budowy, który od początku powieści jest kreowany na godnego zaufania idola, za którym podążają tłumy, tak sam Brogan w miarę rozwoju akcji przestaje być jedynie zgorzkniałym byłym pracownikiem, który szuka rekompensaty za wyrządzone mu szkody. Wprowadza w świat powieści wątek ekonomicznego niewolnictwa i mimo że nie zawsze pojawia się osobiście, przez cały czas rzuca cień na wszystko, co widzi Will. Bogate salony, niesamowite maszyny czy wykwintne uczty stały się możliwe dzięki poświęceniu takich jak on i z czasem, kiedy zamiast groteskowego złoczyńcy knującego w ciemnym kącie poznajemy skomplikowaną postać mającą swoje racje i zdeterminowaną, żeby poprawić swój los, trudno nie patrzeć z pewną goryczą na obrazy kreowane przez Oppela, a także jednoznacznie wyznaczyć granicę między „tymi dobrymi” a „tymi złymi”. Ociekające luksusem wagony pierwszej klasy przeistaczają się w fasadę, za którą kryją się krew i śmierć ludzi traktowanych jak wymienne elementy mechanizmu.

„Bezkresny”, mimo że jest powieścią przygodową, w której fabuła ma jasno określony cel, a działania postaci są ściśle nakierowane na jego osiągnięcie, pokazuje pozbawiony sentymentów świat rządzony przez skomplikowane relacje władzy. Występuje tu ona nie tylko na poziomie instytucji, lecz także rodziny – i każdy, kto ma jakieś wyobrażenie na temat świata, próbuje je zrealizować bez oglądania się na innych (także Will – jak wspomniałem, żadna z postaci nie jest jednoznacznie pozytywna czy negatywna). Oppel pokazuje, jak trudno odnaleźć się w tych mechanizmach ludziom, którzy nie są ich częścią, ale muszą się im podporządkować. Towarzysząc wyrazistym postaciom, których siła tkwi właśnie w niedopasowaniu, przekonujemy się, że prawdziwe cele i osiągnięcia nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka. Mimo że powieść tętni akcją i znajdziemy w niej wiele ekscytujących fragmentów, najciekawszą częścią lektury jest właśnie śledzenie losów bohaterów i tego, jak podważają porządek narzucany wszystkim i wszystkiemu dookoła; jak przypominają, że nie warto bezkrytycznie wierzyć w to, co mówią inni, tylko dlatego, że mówią najgłośniej.

 

Książka:

Kenneth Oppel, „Bezkresny”, przeł. Katarzyna Rosłan, wydawnictwo Dwukropek, Warszawa 2020.

 

Rubrykę redaguje Paulina Zaborek.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 581

(8/2020)
25 lutego 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj