Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Jak Orbán zarządza...

Jak Orbán zarządza przez kryzys

Kriszta Kovács

W wyniku nowej ustawy węgierski rząd może bezterminowo sprawować władzę za pomocą dekretów. To nie pierwszy raz, gdy premier Viktor Orbán wykorzystuje kryzys, aby wzmocnić swoją władzę.

23 marca 1933 roku w nazistowskich Niemczech w odpowiedzi na „kryzys” związany z pożarem w Reichstagu przyjęto ustawę, która umożliwiała Hitlerowi wydawanie dekretów bez udziału parlamentu i prezydenta. Posunięcie to umożliwił artykuł 48 konstytucji Republiki Weimerskiej. 23 marca 2020 roku w węgierskim parlamencie przedstawiono ustawę pozwalającą rządowi na rządzenie dekretami, którą przygotowano na podstawie konstytucyjnych przepisów o stanach nadzwyczajnych, zawartych w artykułach 48–54 węgierskiej konstytucji.

Być może to tylko dziwny zbieg okoliczności, ale to nie pierwszy raz, gdy premier Viktor Orbán wykorzystuje kryzys, aby wzmocnić swoją władzę. Od momentu przejęcia rządów w 2010 roku, Orbán wprowadził cały szereg rozwiązań i procedur w odpowiedzi na różnego rodzaju „sytuacje kryzysowe”. W 2011 roku większość konstytucyjna pozwoliła mu na uchwalenie nowej ustawy zasadniczej, co było motywowane potrzebą skutecznego przeciwdziałania konsekwencjom światowego kryzysu gospodarczego z 2008 roku. Nowa konstytucja wprowadziła maksymalny pułap zadłużenia i pozbawiła Trybunał Konstytucyjny uprawnień do kontrolowania przepisów dotyczących finansów publicznych. Rozwiązania te przedstawiono jako odpowiedź na kryzys finansowy, jednak pozostały w mocy nawet wtedy, gdy dobiegł on końca.

Owa konstytucja, którą określano mianem „konstytucji zarządzania kryzysowego”, zawiera szczegółowy zestaw przepisów na temat właściwego sposobu reagowania władz państwowych na sytuacje kryzysowe. Artykuły 48–54 wprowadzają nadzwyczajne uprawnienia władz na wypadek bezpośredniego zagrożenia wojną i zewnętrznym atakiem zbrojnym oraz w przypadku klęski żywiołowej lub katastrofy przemysłowej. Zawierają one wyczerpującą listę sytuacji, w których porządek państwowy wolno uznać za zaburzony lub zagrożony.

Jako że masowa migracja nie figurowała na konstytucyjnej liście sytuacji uzasadniających wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, w 2016 roku węgierski rząd powołał się na bardzo wątpliwe upoważnienie konstytucyjne, przewidziane w artykule 15 (1) konstytucji („Rząd jest głównym organem władzy wykonawczej, którego zakres odpowiedzialności i kompetencji obejmuje wszystkie sfery działania z wyłączeniem tych, które wprost zostały przekazane Ustawą Zasadniczą bądź innymi aktami normatywnymi pozostałym organom władzy”), aby ogłosić „ogólnopaństwowy stan kryzysu w związku z masową migracją”. Władza zdefiniowała kryzys jako sytuację, w której liczba uchodźców przybywających do kraju przekracza 500 dziennie, lub 800 w ciągu tygodnia. Stan ten obowiązuje jednak do dzisiaj, ponieważ rząd odnawia go co pół roku, mimo że granica z Serbią została uszczelniona i dziś nawet jeden imigrant nie przedostałby się na terytorium Węgier. Odwołując się do tej samej ogólnikowej podstawy konstytucyjnej, 11 marca 2020 roku rząd ogłosił „stan zagrożenia pandemią”.

Dekret w sprawie pandemii miał automatycznie stracić moc po 15 dniach, w razie braku jego autoryzacji ze strony parlamentu. Dlatego 23 marca rząd przedstawił w parlamencie „Ustawę o ochronie przed koronawirusem”, która zakładała utrzymanie dekretu w mocy. Ustawa dawała rządowi możliwość bezterminowego rządzenia za pomocą dekretów. Dodajmy, że nawet niemiecka ustawa z 1933 roku miała obowiązywać jedynie przez cztery lata i była dwukrotnie odnawiana przez Reichstag. Ustawa przewidywała także środki nadzwyczajne, w tym możliwość uchylenia lub zawieszenia przez rząd przepisów ustawowych w czasie kryzysu, bez zgody parlamentu.

Zwolennicy rządu argumentowali, że bez tego dekretu rząd nie będzie w stanie odpowiedzieć na kryzys, w związku z czym należy przyjąć go w trybie przyśpieszonym. Jednak demokratyczna opozycja parlamentarna zjednoczyła się, odrzucając przyśpieszoną procedurę, a poprzedni dekret wygasł 26 marca. Następnie pomiędzy 26 a 30 marca rząd oraz szef Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego wydali nowe zarządzenia ograniczające prawo do przemieszczania się. Tym samym władza wykazała, że może wydawać decyzje niezbędne do ochrony obywateli bez potrzeby uchwalania prawa zawierającego nadzwyczajne uprawnienia.

Mimo to, rządząca większość 30 marca przyjęła ustawę, która daje rządowi nowe kompetencje i jeszcze bardziej ogranicza możliwość kontroli władzy wykonawczej – zawiesza wszystkie wybory i referenda, do czasu zakończenia kryzysu. Ponadto, ustawa wprowadza dalsze ograniczenia wobec nielicznych wolnych mediów, które funkcjonują na Węgrzech, kryminalizując publikację fałszywych lub zniekształconych informacji, które utrudniają „skuteczną ochronę” obywateli. Przestępstwa wprowadzone przez ustawę zdefiniowane są na tyle ogólnie, że przepisy mogą zostać wykorzystane do uciszenia osób, które kwestionują posunięcia rządu. Także te ograniczenia pozostaną częścią systemu prawnego, gdy pandemia dobiegnie końca. Powołując się na koronawirusa, rząd Orbána szybko zamknął sądy powszechne, w związku z czym nie mogą one ocenić adekwatności przyjętych środków nadzwyczajnych. Jedyną działającą instytucją państwową, będącą formalnie poza kontrolą rządu, jest Trybunał Konstytucyjny, ale na Węgrzech w praktyce nie istnieje obecnie niezależna kontrola konstytucyjna.

Często słyszymy, że nadzwyczajne sytuacje mogą wymagać nadzwyczajnych rozwiązań. W przypadku walki z koronawirusem uzasadnione proporcjonalnie do zagrożenia może być ograniczenie pewnych swobód obywatelskich, takich jak prawo do zgromadzeń czy swoboda przemieszczania się. Uzasadniony może być również wpływ na funkcjonowanie instytucji demokratycznych, na przykład poprzez ograniczenie dostępu do budynków sądów. Można wyobrazić sobie nawet tymczasowe zawieszenie funkcjonowania instytucji demokratycznych i położenie w podziale władz większego nacisku na rolę egzekutywy, aby umożliwić efektywne zarządzanie kryzysowe. Kryzys nie upoważnia jednak władzy wykonawczej do wprowadzenia jakichkolwiek permanentnych zmian w systemie prawnym. Głównym celem ogłoszenia stanu nadzwyczajnego jest zarządzanie kryzysem w perspektywie przywrócenia demokratycznego porządku prawnego i ponownego zapewnienia pełnego przestrzegania praw człowieka, kiedy sytuacja wróci do normy.

Właśnie w tym duchu sekretarz generalny Rady Europy, Komisja Wolności Obywatelskich Parlamentu Europejskiego oraz Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, wyrazili obawy wobec konsekwencji zmian w węgierskim porządku prawnym. Odpowiedź Viktora Orbána była następująca: „Jeśli nie możecie pomóc – w porządku. Ale przynajmniej nie przeszkadzajcie państwu bronić się na jego własnym terytorium. Jesteśmy w stanie wojny, więc kraj funkcjonuje w oparciu o plan wojenny”.

Pod rządami Orbána Węgry stały się głęboko zmilitaryzowanym krajem. Schmittowskie rozróżnienie na politycznego przyjaciela i wroga wielokrotnie wykorzystywano do tego, by stworzyć „sytuację kryzysową”, w której powszechnie obowiązujące normy zostają zawieszone. Rząd był skłonny „prowadzić wojnę” przeciw kryzysowi finansowemu, przeciw „nielegalnym migrantom”, przeciw „terrorystom”, a od niedawna, przeciwko „niewidzialnemu i nieznanemu wrogowi”, zwanemu koronawirusem.

Zwiększono wojskową obecność w szpitalach: generałowie i pułkownicy biorą udział w podejmowaniu decyzji dotyczących epidemii. Wojsko wysłało zespoły kontrolne do strategicznych firm w kraju, aby „zapewnić bezpieczne działanie kluczowych firm w dziedzinach telekomunikacji, transportu i opieki zdrowotnej”. Osoby poddane obowiązkowej kwarantannie domowej są zobowiązane do umieszczenia na drzwiach znaku („czerwonej kartki”), aby ostrzec innych, że w środku może znajdować się ktoś chory. Słowacki premier Igor Matovič potępił rozporządzenie wymagające specjalnych znaków na drzwiach i porównał domy z czerwoną kartką do domów z żółtą gwiazdą, czyli wyznaczonych obowiązkowych miejsc zamieszkania dla Żydów w Budapeszcie w czasie II wojny światowej.

Retoryka wojenna ma również inne konsekwencje. Ludzie ustawiają się w kolejkach po broń, ponieważ boją się, że kiedy pandemia osiągnie swój szczyt, państwo nie będzie w stanie utrzymać „prawa i porządku”. Wizerunek silnego przywódcy, który próbuje sprzedać Orbán, nie wystarczył do tego, by uspokoić i zjednoczyć społeczeństwo. Przeciwnie, jego decyzje polityczne doprowadziły do paraliżu usług publicznych i zwróciły ludzi przeciwko sobie.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 587

(16/2020)
7 kwietnia 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj