Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > Chińskie mamy mają...

Chińskie mamy mają nową broń na niejadków

Katarzyna Sarek

Przy okazji po głowie oberwali wideoblogerzy uprawiający mukbang, czyli jedzenie na żywo. Chińskie „gwiazdy o wielkich żołądkach” [大胃王] już stonowały swoje występy – zmniejszyli porcje i grzecznie dojadają do ostatniego kęsa na talerzu.

Ogłoszona w styczniu 2013 roku „kampania czystych talerzy” [光盘行动] początkowo skierowana była głównie do urzędników. Koniec z wystawnymi bankietami, koniec picia i jedzenia na bogato i bez umiaru na koszt społeczeństwa. Wstrzemięźliwość w konsumpcji miała służyć poprawie wizerunku przesadzających oficjeli, kwestie oszczędnościowe czy ekologiczne, choć obecne, nie wysuwały się wtedy na pierwszy plan.

W sierpniu 2020 roku nastąpiła reaktywacja hasła, które od tej pory właściwie zniknęło z mediów. Przewodniczący Xi Jinping osobiście wezwał naród do rozważnej konsumpcji. Tym razem apel skierowany jest do całego społeczeństwa. Główny cel kampanii jest prosty i rozsądny – przekonać ludzi, żeby zamawiali mniej, zjadali do końca, a jeśli jednak się nie uda, by resztki dań zabierali do domu. Chińskie władze uruchomiły potężną machinę medialno-propagandową w zbożnym celu.

Szacuje się, że w Chinach rocznie marnuje się około 35 milionów ton jedzenia, co stanowi około 6 procent produkcji żywności kraju. Skłonienie Chińczyków do modyfikacji zwyczajów nie będzie jednak proste, bo jedzenie, a zwłaszcza w większym gronie, to chyba najulubieńsza forma spędzania czasu w Chinach. Zaproszenie znajomych na kolację i zamówienie tylu potraw, żeby stół się uginał, było dotychczas niezawodnym sposobem na pokazanie się, zdobycie twarzy i szacunku. Po posiłku talerze nie powinny zaś zostać puste, bowiem oznaczałoby to, że goście mogliby coś jeszcze przekąsić, ale skąpy gospodarz pożałował…

Nową politykę wdraża się różnymi metodami. Na przykład propagując wzór zamawiania dań N-1, czyli liczba gości minus jedno danie (do tej pory savoir-vivre nakazywał zamawiać o jedno danie więcej). Do akcji entuzjastycznie dołączyły restauracje, dzięki czemu zmniejszają koszty utylizowania resztek, a obsługa zwraca uwagę gościom zamawiającym za dużo. Jeden lokal wpadł na oryginalny pomysł, ustawiając przed wejściem wagę i sugerując liczbę potraw odpowiednią do wagi konsumenta… Nie spotkało się to jednak – kto by się spodziewał? – z entuzjazmem klientów i restauracja szybko zrezygnowała z ważenia gości. Pojawił się też inny pomysł na niemarnowanie żywności – zmniejszanie porcji, co zaczęły wdrażać chińskie koleje i linie lotnicze. Ku niezadowoleniu klientów nie poszła za tym obniżka cen.

Oprócz pracy nad nawykami dorosłych, przystąpiono także do edukowania najmłodszych. W chińskich szkołach i przedszkolach nauczyciele uświadamiają dzieci o korzyściach niemarnowania jedzenia i konieczności oszczędzania. W mediach społecznościowych zaroiło się od nagrań i zdjęć pokazujących puste miski i talerze. Przy okazji po głowie oberwali wideoblogerzy uprawiający mukbang, czyli jedzenie na żywo. Koreański termin oznacza pochłanianie przed kamerą gargantuicznych porcji, a oglądanie tego jest fascynujące dla rzesz fanów. Chińskie „gwiazdy o wielkich żołądkach” [大胃王] już stonowały swoje występy – zmniejszyli porcje i grzecznie dojadają do ostatniego kęsa na talerzu.

Kampania czystych talerzy oznacza próbę zmiany mentalności i zachowań społecznych. Pokazuje, że władze chińskie trzymają rękę na pulsie, zdając sobie sprawę, że zmieniający się klimat będzie w coraz większym stopniu wpływał na produkcję żywności na całym świecie. Dążenie do samowystarczalności żywnościowej i zmniejszenie zależności od importu to wciąż cel na przyszłość.

Rok 2020, jakby było mało turbulencji z pandemią, która poprzez masowe lockdowny uniemożliwiła powrót do pracy milionów robotników i zakłóciła cykle produkcyjne, dodatkowo przyniósł Chinom koszmarne powodzie. Niespotykanie obfite deszcze sprawiły, że dorzecza większych i mniejszych rzek w dużej części kraju stoją pod wodą i w tym roku na tych terenach nie będzie zbiorów. Największe straty dotknęły obszary wokół środkowego i dolnego odcinka Jangcy, które odpowiadają aż za 70 procent krajowej produkcji ryżu. Jakby tego było mało, południe Chin pustoszy szarańcza. Władze walczą o utrzymanie cen i uruchamiają rezerwy, wprowadzane na rynek miliony ton ryżu, kukurydzy i soi tylko częściowo pomagają, bo ceny dwóch ostatnich zbóż wzrosły o 20 i 30 procent w porównaniu do ubiegłego roku. Gdy dodamy do tego ubiegłoroczną katastrofę hodowlaną – w wyniku afrykańskiego pomoru świń wybito aż jedną trzecią pogłowia, czyli ponad 100 milonów zwierząt – i idący za tym niedobór mięsa i skok cen (w lipcu wieprzowina była droższa około 90 procent niż rok wcześniej!), zrozumiemy doskonale troskę przewodniczącego o wygląd talerzy rodaków.

Kampania czystych talerzy ma zmniejszyć skalę marnotrawienia jedzenia, bo w obecnej sytuacji nawet Chiny muszą zacisnąć pasa i przygotować się na wyboistą przyszłość. Może to również czekać i nas, bo przy niedoborach produkcji krajowej, Chiny ruszą na zakupy za granicą, co może skończyć się globalnym wzrostem cen żywności.

...czy możemy prosić Cię o chwilę uwagi? Rzetelne dziennikarstwo wykonywane z pasją potrzebuje dziś wsparcia.

Dzięki pomocy Darczyńców możemy:

  • pracować nad tygodnikiem i codziennymi komentarzami, nie rezygnując z ich jakości,
  • wypełniać misję naszej Fundacji i wprowadzać do debaty publicznej nowe sposoby rozumienia świata,
  • planować naszą pracę w perspektywie kilkudziesięciu miesięcy.

Dlatego prosimy Cię serdecznie:

SKOMENTUJ

Nr 607

(37/2020)
26 sierpnia 2020

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj