Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > W 2021 Konstytucja...

W 2021 Konstytucja leży podarta na strzępy

Z prof. Mirosławem Wyrzykowskim rozmawia Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin

„Moja teza jest taka, że wiosną 2021 roku nie mamy w Polsce kryzysu praworządności. Mieliśmy go w listopadzie i w grudniu 2015 roku, kiedy nastąpił kryzys konstytucyjny. Od stycznia 2016 roku mamy do czynienia z wojną przeciwko Konstytucji, a tym samym – przeciwko praworządności”. Publikujemy drugą część rozmowy, w której prof. Wyrzykowski omawia kolejne rozdziały ustawy zasadniczej i sprawdza, co z nich zostało.

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin: Opowiedział pan już o rozdziale pierwszym Konstytucji, który określa główne zasady ustrojowe i o tym, co z tego zostało. Czy kolejne rozdziały też są naruszane?

Mirosław Wyrzykowski: Nie ma rozdziału Konstytucji, którego przepisy nie zostałyby naruszone.

A więc rozdział drugi – wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela.

Naruszana jest, powszechnie, wolność zgromadzeń. Bezpodstawne są deklaracje policji o nielegalnym charakterze zgromadzeń spontanicznych. Chodzi o zgromadzenia dotyczące takich spraw jak obrona szykanowanych osób LGBT, wyrażające oburzenie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji czy oburzenie przedsiębiorców na co najmniej nieproporcjonalne ograniczenia swobody prowadzenia działalności gospodarczej w warunkach pandemii.

Zarazem dojmująca jest brutalizacja zachowań policji, której obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom legalnych, spokojnych demonstracji. Demonstranci są wywożeni do jednostek policyjnych oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym zostali zatrzymani. Są zamykani są w tak zwanych kotłach policyjnych, i tym samym narażani przez policję na zwiększone ryzyko zakażenia koronawirusem ze względu na zagęszczenie i niemożność utrzymywania dystansu społecznego. Widzimy nieproporcjonalność użycia środków przymusu bezpośredniego, czego efektem jest na przykład wielokrotne złamanie ręki uczestniczki demonstracji, brutalne pobicia uczestników demonstracji przy użyciu pałki teleskopowej przez policjantów należących do jednostek antyterrorystycznych i ukrywających się w cywilnych ubraniach wśród demonstrujących. Przykłady można, niestety, mnożyć.

Naruszeniem praw człowieka jest regulacja dotycząca sposobów i zakresu inwigilacji obywateli przez służby specjalne, niepoddana efektywnej kontroli sądowej [chodzi o ustawę „inwigilacyjną” – przyp. red.].

Dalej mamy naruszenie zasady godności człowieka poprzez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, wydanego na wniosek posłów należących do Zjednoczonej Prawicy. Skazuje ono kobiety na tortury w sytuacji konieczności donoszenia ciąży i urodzenia dziecka dotkniętego wadą niepozwalającą na przeżycie.

Naruszeniem jest też nadużywanie przez policjantów prewencyjnego stosowania kajdanek wobec osób zatrzymanych w czasie pokojowych manifestacji. Uderzające w godność sposoby jest dokonywanie przeszukań osobistych zatrzymanych demonstrantów w jednostkach policji.

Prawo do informacji publicznej będzie kompletnie wydrążone ze swojej istoty, jeżeli Trybunał Konstytucyjny uwzględni właśnie skierowany wniosek pierwszej prezes Sądu Najwyższego dotyczący ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Zostanie przekreślona zasada domniemania niewinności, jeżeli Sejm uchwali nowelizację prawa o wykroczeniach przewidującą, że obywatel nie może odmówić przyjęcia mandatu karnego, a swoją niewinność miałby udowadniać przed sądem. Ciężar dowodu byłby wówczas odwrócony – to nie policjant musiałby udowodnić popełnienie wykroczenia, lecz obywatel musiałby udowodnić, że wykroczenia nie popełnił.

Naruszeniem konstytucyjnego prawa do autonomii informacyjnej było przekazanie Poczcie Polskiej danych z rejestru PESEL w związku z konstytucyjnie wadliwymi przygotowaniami do niedoszłych tak zwanych kopertowych wyborów prezydenckich w 2020 roku.

Podobnie niekonstytucyjne były działania władz publicznych naruszające konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium RP. Polegały one na wprowadzeniu zakazu wstępu do lasów będących w zarządzie Lasów Państwowych i zamknięciu parków narodowych, czy też na wprowadzeniu powszechnego zakazu przemieszczania się na obszarze Polski zawartego w rozporządzeniach Ministra Zdrowia i Rady Ministrów.

Ograniczeniem praw wyborczych była organizacja wyborów Prezydenta RP poza granicami kraju (brak utworzenia okręgów wyborczych, brak możliwości skutecznego oddania głosu już to w trybie korespondencyjnym, już to osobiście w lokalu wyborczym).

Cały kompleks przepisów dotyczących tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości w istocie swej ogranicza konstytucyjnie gwarantowane prawo do niezależnego sądu.

A rozdział trzeci – źródła prawa?

Jest w nim mowa o tym, że Polska przestrzega prawa międzynarodowego, czyli umów, których jest stroną, zawartych i ratyfikowanych zgodnie z prawem. Polska systematycznie narusza prawo europejskie, a tym samym regulacje konstytucyjne, w szczególności w zakresie wyznaczonym przez wartości określone w artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej. Przede wszystkim jest to naruszanie zasady rządów prawa, ale także demokracji (tak zwane kopertowe wybory prezydenckie) czy równości obywateli. W tym przypadku chodzi między innymi o deklarowane przez samorządy „strefy wolne od ideologii LGBT” czy deklaracje prezydenta czy ministrów, że LGBT to nie ludzie, lecz ideologia. Rację ma prof. Anna Wolff-Powęska, zadając dramatyczne pytanie „czym bowiem różnią się wyznaczone w okupowanej Polsce strefy «Nur für Deutsche» od dzisiejszych «stref wolnych od LGBT»? To ten sam mechanizm wywyższania się i pogardy dla innych; z tym, że pierwsze wyznaczył niemiecki okupant, drugie fanatyczne lokalne świeckie i kościelne władze w wolnym i demokratycznym kraju”. 

Rozdział czwarty – Sejm i Senat.

Mamy do czynienia z rażącym łamaniem Konstytucji przez Sejm, a w poprzedniej kadencji również przez Senat.

Nie możemy już mówić o procedurze legislacyjnej, która jest określona konstytucyjnie i ustawowo, ponieważ procedura ta jest powszechnie nierespektowana. To, z czym mamy do czynienia, to proceder legislacyjny.

Przykład. W Konstytucji i w regulaminie Sejmu, który jest wewnętrznym aktem parlamentu wagi ustawy, mamy regulację szczególną, dotyczącą postępowania w przypadku kodeksów. Nie mogą one być procedowane w trybie pilnym, czego zabrania Konstytucja, a regulamin Sejmu uściśla, że po przedstawieniu Sejmowi projektu kodeksu, między czytaniami musi upłynąć odpowiedni czas, aby rozum mógł pełnić swoją funkcję. Mieliśmy natomiast do czynienia z sytuacją, w której rząd nie wiadomo, w jakim trybie, przyjął projekt wielkiej nowelizacji kodeksu karnego, rano wysłał go do Sejmu, w południe projektowi został nadany numer druku sejmowego, a po południu rozpoczęło się pierwsze czytanie. Gdy opozycja alarmowała: „Panie marszałku, to jest łamanie Konstytucji i łamanie regulaminu Sejmu, bo to jest nowelizacja kodeksu”, marszałek, odwracając głowę od mikrofonu, mamrotał: „Uznaliśmy, że to nie jest kodeks”, i Sejm, potwierdzając dramatyczną obserwację, że jest maszyną do głosowania, procedował dalej. Dość nieoczekiwanie zareagował prezydent – i uznając skalę i bezczelność naruszania procedury, złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności tego postępowania.

Podaję jeden przykład, ale jest on egzemplifikacją sposobu działania Sejmu we wszystkich ważnych ustrojowo zagadnieniach.

Inny przykład to ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, o której sama Krajowa Rada wypowiedziała taką opinię, kierując wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, że w istocie osoby, które podpisały treść tego wniosku, powinny – skoro wskazały na ten poziom niekonstytucyjności powołania organu, w którym zasiadają – natychmiast podać się do dymisji. Jednak rzecz w tym, że każdy, nawet ten, kto ma oczy szeroko zamknięte, widzi oczywiste naruszanie Konstytucji w procederze legislacyjnym, a mimo to przechodzi to bez żadnego zażenowania ze strony posłów tworzących większość parlamentarną. Robią to bez poczucia wstydu i przyzwoitości.

Rozdział piąty – Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej.

Jednym z pierwszych aktów urzędowych prezydenta było niezgodne z Konstytucją ułaskawienie osób skazanych nieuprawomocnionym wyrokiem sądowym, by otworzyć w ten sposób możliwość objęcia przez te osoby stanowisk w administracji rządowej. Prezydent, nie mając kompetencji do odmowy przyjęcia ślubowania prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, otworzył tym samym drogę do wyboru kolejnych sędziów, którzy z tego powodu nazywani są „dublerami”, co na trwale rodzi wątpliwości dotyczące prawidłowości orzeczeń wydanych z ich udziałem. Prezydent uzurpuje sobie prawo do rozstrzygania o możliwości niepowołania profesorów, których poglądy na życie publiczne są – jak przypuszcza opinia publiczna, bo nie ma oficjalnego stanowiska prezydenta – niezgodne z jego oczekiwaniami.

Rozdział szósty – Rada Ministrów i administracja rządowa.

Rażące naruszanie Konstytucji ma miejsce wówczas, gdy Prezes Rady Ministrów nie publikuje orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Inna skala nieprawidłowości konstytucyjnych związana jest z zaniechaniem wprowadzenia stanu wyjątkowego z powodu pandemii i wszystkich konsekwencji dotyczących braku konstytucyjnych podstaw prawnych do ograniczania wolności i praw obywatelskich uzasadnianych walką z pandemią. Niekonstytucyjne są te rozporządzenia jako akty urzędowe Rady Ministrów, Prezesa Rady Ministrów i ministrów związane z walką z pandemią, które ograniczają wolności i prawa jednostki lub nakładają obowiązki. Cel nie uświęca środków, bowiem środki mogłyby być przyjęte i stosowane, ale przy zachowaniu wymogów konstytucyjnych.

Rozdział siódmy – Samorząd terytorialny.

Rażące naruszanie przepisów dotyczących samorządu, poprzez zróżnicowanie, nierówne traktowanie ich w zakresie dystrybucji środków finansowych. Względy polityczne, czyli to, kto ma władzę w danych jednostkach samorządowych, decydują o przyznaniu lub odmowie przyznania środków finansowych przeznaczonych na przeciwdziałanie skutkom, przede wszystkim gospodarczym, pandemii.

Rozdział ósmy – Sądy i trybunały.

Epopeja niszczenia niezależności sądów i niezawisłości sędziów rozpoczęła się jesienią 2015 roku i trwa do dzisiaj. Wykroczyła poza granice kraju i stała się przedmiotem rozstrzygnięć politycznych oraz orzeczeń sądów europejskich: Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Niekonstytucyjne regulacje dotyczyły i dotyczą Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa. Niekonstytucyjna regulacja ustawowa idzie w parze z zaciekłością stosowania tych ustaw, czego przykładem jest działalność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która – ze względu na naruszanie prawa Unii Europejskiej – została zawieszona, a mimo to realizuje funkcje orzecznicze w zakresie uchylania immunitetów sędziów sądów powszechnych (sprawa dotyczy, jak dotychczas, sędziów Pawła Juszczyszyna, Beaty Morawiec i Waldemara Żurka).

Rozdział dziewiąty – Organy kontroli państwowej i ochrony prawa.

Mamy do czynienia z upolitycznieniem konstytucyjnego organu państwa, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Także z obejściem Konstytucji poprzez ustawę o Radzie Mediów Narodowych, której przekazano kompetencje konstytucyjnego organu, jakim jest KRRiT, oraz obsadzając jej skład za pomocą czysto partyjnego kryterium.

Nie zaskakuje próba naruszenia statusu Rzecznika Praw Obywatelskich w kontekście zasady ciągłości działania organów państwa i efektywności ich działania. Nastąpiło to w drodze skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu, który stanowi, że po upływie kadencji Rzecznika do wyboru następcy urzędowanie kontynuuje dotychczasowy Rzecznik. To jest ewidentne nadużycie, wręcz potrójne. Po pierwsze – nastąpiło sprzeniewierzenie się idei funkcjonowania państwa, określonej w preambule do Konstytucji jako obowiązek zapewnienia rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych. Po drugie – nastąpiło sprzeniewierzenie się suwerenowi, czyli obywatelom Rzeczpospolitej, bo Rzecznik stoi na straży ich wolności i praw. Wreszcie po trzecie – mamy nadużycie polegające na zastosowaniu instrumentu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, do oczekiwania stwierdzenia niekonstytucyjności przepisu, zamiast podjąć inicjatywę legislacyjną i uchylić inkryminowany przepis przez posłów, a więc wnioskodawców.

Rozdział dziesiąty – Finanse publiczne.

To jest sprawa ustawodawstwa covidowego, którego konstytucyjność jest więcej niż wątpliwa, bowiem wszystkie regulacje ograniczające wolności i prawa jednostki powinny być wprowadzone na podstawie ustawy uchwalonej w ramach określonych przez wymogi konstytucyjnie przewidzianego stanu nadzwyczajnego, czyli stanu klęski żywiołowej spowodowanej epidemią. Charakterystyczne jest również inicjowanie ustawodawstwa nakładającego podatki, ale dla ukrycia ich istoty, nazywanych opłatami, czy funduszami solidarnościowymi.

Rozdział dwunasty – Zmiana konstytucji.

Rozdział ten jest naruszony w ten sposób, że porządek konstytucyjny państwa został zmieniony poprzez ustawy, a nie poprzez zastosowanie przepisów o zmianie konstytucji, bowiem dla takiej zmiany brakuje kwalifikowanej większości w parlamencie.

Z tego, co pan mówi, wynika, że można znaleźć przykłady na łamanie każdego rozdziału Konstytucji.

Konstytucja jest podarta na strzępy przez konstytucyjne organy państwa. My, to znaczy obywatele, sędziowie, Rzecznik Praw Obywatelskich, niektórzy prokuratorzy zsyłani do pracy w odległych miastach na wzór zsyłek w XIX wieku, organizacje społeczne, instytucje międzynarodowe, wszyscy obrońcy Konstytucji próbujemy to jakoś zszywać, trzymać za pazuchą i bronić, by jej jeszcze mocniej nie podarto. Dramatyzmu tej sytuacji dodaje fakt, że jest to robione po kawałku, metodą krojenia salami, a wczorajszy skandal ustrojowy przykrywany jest nowym. Skutecznie stosowana jest metoda pomniejszania znaczenia poprzedniego naruszania porządku konstytucyjnego przez kolejne, jeszcze mocniejsze.

Mamy do czynienia z satrapią antykonstytucyjną. Nie ma znaczenia porządek prawny, w ramach którego mają się poruszać organy państwa, stworzony został stan ustawowego bezprawia. Bezprawiu nadawana jest szata ustawy i ta szata nie jest zdzierana przez Trybunał Konstytucyjny. To jest zło w czystej postaci.

 

Wywiad ukazał się w ramach projektu „In Defense of Liberal Democracy in Central and Eastern Europe”, który Fundacja Kultura Liberalna realizuje dzięki wsparciu National Endowment for Democracy. Partnerami projektu są: Szuverén (Sovereign. Pages of the Liberal Democracy, szuveren.hu), portal opiniotwórczy zajmujący się analizą sytuacji społeczno-politycznej Węgier, The Reconstruction of the State (RS), czeska antykorupcyjna inicjatywa zrzeszająca ekspertów, przedstawicieli biznesu i obywateli, Sofia Platform, bułgarska fundacja zajmująca się edukacją obywatelską. 

 

Zdjęcie wykorzystane jako ikona wpisu: Andy Simmons, źródło: flickr;

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 635

(10/2021)
9 marca 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE

PODOBNE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj