Z centrum widać najwięcej
  

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] Czy Lewica się rozpadnie?

Tomasz Sawczuk

Być może nie ma zdania, którego Robert Biedroń nie powtarzałby częściej, innego niż to, że „lewica zawsze wygrywa, gdy jest zjednoczona, a przegrywa, gdy jest podzielona”. Teraz przyszłość polskiej lewicy znów wydaje się niepewna.

Być może nie ma zdania, którego Robert Biedroń nie powtarzałby częściej, innego niż to, że „lewica zawsze wygrywa, gdy jest zjednoczona, a przegrywa, gdy jest podzielona”. Cóż, może nie wygrywa, ale w każdym razie wchodzi do parlamentu. To udało się w 2019 roku, kiedy SLD, Wiosna oraz Razem wystartowały ze wspólnej listy wyborczej, a następnie utworzyły klub parlamentarny. Nie udało się to natomiast w 2015 roku, kiedy listy partii Razem oraz Zjednoczonej Lewicy – bez Razem, a z udziałem między innymi SLD, Twojego Ruchu oraz Zielonych – znalazły się pod progiem wyborczym.

Jak przestałem się martwić i zawiesiłem wszystkich

Teraz przyszłość polskiej lewicy znów wydaje się niepewna. Perspektywa sprawowania władzy nie przybliżyła się od 2019 roku, a do tego – nie bez związku – znów nie jest jasne, czy lewicy uda się utrzymać jedność. Problem pierwszy to turbulencje w Nowej Lewicy, czyli partii obejmującej SLD oraz Wiosnę. Część działaczy byłego SLD jest niezadowolona z rządów Włodzimierza Czarzastego. Protestują także w sprawie warunków połączenia SLD z Wiosną, co ma polegać na utworzeniu w ramach Nowej Lewicy dwóch frakcji o równych prawach. Ich zdaniem Wiosna jest partnerem zdecydowanie mniejszym i powinna mieć odpowiednio mniej władzy.

Wydarzenia nabrały tempa w ostatnich dniach. Najpierw grono działaczy partii wystosowało list do przewodniczącego Czarzastego, krytykując zawieszenie w prawach członka ugrupowania europosła Marka Bałta rzekomo za współpracę z PiS-em. Podpisani zarzucają Czarzastemu, że przecież sam współpracował z PiS-em przy okazji głosowania nad Funduszem Odbudowy. Następnie Czarzasty zawiesił dziewięciu członków zarządu Nowej Lewicy, na chwilę przed sobotnim posiedzeniem tego gremium. Dzięki temu wygrał wszystkie głosowania – bunt zażegnany! A przynajmniej na chwilę, bo jak usłyszeliśmy w „Kulturze Liberalnej” od jednego ze zbuntowanych polityków na temat ich determinacji w kwestii odwołania Czarzastego: „Jak nie w tę sobotę, to w następną”.

Model zjednoczenia SLD oraz Wiosny to przedsięwzięcie ryzykowne samo w sobie. Nie tylko z powodów osobistych i sentymentalnych – dość wspomnieć, że były premier Leszek Miller określa Czarzastego mianem autorytarnego uzurpatora, który najwyraźniej uśmierca jego ukochane SLD. Chodzi raczej o to, jak zjednoczenie w takiej postaci rokuje dla przyszłości polskiej lewicy. Czy partia dwóch równych frakcji będzie w stanie działać sprawnie i rozwijać się? Czy ktoś będzie chciał zapisać się do trochę dziwnej partii, o dość niejasnych relacjach władzy, z silną frakcją zbuntowanych działaczy dawnego PZPR? Pytań jest więcej.

Czy Tusk rozbije Lewicę?

Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia. Poseł Tomasz Trela, który jest liderem buntu w SLD, powiedział niedawno, że partia Razem powinna złagodzić kurs albo opuścić lewicową koalicję. Trudno rozumieć to inaczej niż jako ruch wyprzedzający koalicję z Donaldem Tuskiem. Jeśli Lewica miałaby znaleźć się na listach Koalicji Obywatelskiej, to Tusk będzie potrzebował symbolicznego ruchu w stronę centrum i odcięcia się od radykalizmu. Wysunięcie żądania wobec Razem jest takim ruchem, natomiast negatywna odpowiedź ze strony mniejszego koalicjanta będzie casus belli, które pozwoli na zerwanie koalicji rzekomo z powodów ideowych, na zasadzie: „My chcieliśmy pokojowej współpracy, ale Razem chce być partią radykałów”. Oczywiście, w tym momencie mówi się, że to jest scenariusz Treli, a scenariusz Czarzastego to dalsze trwanie koalicji. Ale nie widać logicznych powodów, żeby wraz ze zbliżaniem się wyborów nie mogło się to zmienić – Czarzasty może policzyć głosy na nowo, kiedy na stole będą konkretne scenariusze.

Wydaje się prawdopodobne, że wraz z powrotem Donalda Tuska do polskiej polityki na lewicy odżyją napięcia. Łatwo wyobrazić sobie, że grupa starszych działaczy SLD będzie chciała startować ze wspólnej listy z Platformą Obywatelską, tak jak to miało miejsce w czasach budowania Koalicji Europejskiej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Wiosna może tym razem pójść z nimi, ponieważ nie posiada już istotnego samodzielnego potencjału, zatraciła własną tożsamość, a wspólny start z PO to opcja bardziej atrakcyjna arytmetycznie. Jedni i drudzy będą chcieli raczej zwiększyć szanse wyborcze niż wykazywać lojalność wobec Razem, postrzeganej przez partnerów jako partia ideowa, ale trochę niepraktyczna. Z kolei, Razem z pewnością nie będzie palić się do tego, żeby dołączyć do wspólnych list z Donaldem Tuskiem – a może wręcz będzie z niej wypychane przez innych koalicjantów Platformy, takich jak PSL. Wtedy partia zostanie sama i z dużym prawdopodobieństwem uzyska wynik poniżej progu wyborczego, co byłoby w interesie PiS-u. Jeśli koalicja Lewicy przetrwa, jej architektem będzie przypuszczalnie Donald Tusk, w razie odrzucenia opcji wspólnej listy z partiami lewicy, podobnie jak Grzegorz Schetyna w 2019 roku.

Spośród trzech lewicowych koalicjantów każdy ma swój problem. Problemem SLD jest to, że w ogóle istnieje – postkomunistyczne dziedzictwo ugrupowania blokuje rozwój nowoczesnej lewicy w Polsce, a jednocześnie jej duże zasoby organizacyjne powodują, że były Sojusz wciąż odgrywa dominującą rolę po lewej stronie sceny politycznej. W przypadku Wiosny głównym problemem był brak woli życia – od wyjazdu lidera do Brukseli po włączenie się w struktury Nowej Lewicy na dziwnych warunkach, które niby dają Wiośnie silną pozycję, ale trudno powiedzieć, czy budują mechanizm rozwoju na przyszłość. Jeśli chodzi o Razem, partii brakuje wyraźnego przywództwa, wciąż sprawia ona także wrażenie, jakby przedkładała ideową czystość ponad skuteczność polityczną – nawet jeśli w rzeczywistości nie zawsze tak jest, tego rodzaju wizerunek nie będzie budził zaufania szerszego grona wyborców. Brak wyraźnego przywództwa i zdecydowanego ruchu do przodu to zresztą problem nie tylko Razem, lecz całej trójgłowej koalicji.

Jest także kolejny problem wspólny. Według ostatniego sondażu CBOS-u, spośród osób, które określają swoją tożsamość polityczną jako lewicową, 35 procent oddałoby głos na Koalicję Obywatelską, 21 procent na Lewicę, a 20 procent na Polskę 2050 Szymona Hołowni. Nie jest to zjawisko nowe, ale z pewnością pokazuje trzy rzeczy. Po pierwsze, rozumienie lewicowości w Polsce odbiega od tego, które dominuje w podręcznikach do teorii polityki. Po drugie, pojęcia polityczne traktuje się u nas luźno, a zatem wymaganie przez politykę zbyt wielkiej konsekwencji w ich stosowaniu może mijać się z celem. Po trzecie, co wciąż warto odnotować, koalicji o nazwie Lewica wciąż udaje się przekonać jedynie jedną piątą wyborców, którzy twierdzą, że mają lewicowe poglądy. Jaki jest na to plan?

 

Na temat przyszłości Lewicy będziemy rozmawiać we wtorek w nowym numerze „Kultury Liberalnej” z Tomaszem Trelą z Nowej Lewicy oraz Dorotą Olko z Razem. Zapraszamy!

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 653

(28/2021)
19 lipca 2021

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z DZIAŁU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj