Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] Czy papież Franciszek jest dobrym chrześcijaninem?

Tomasz Sawczuk

Krytycy Franciszka domagają się, żeby w sprawie wojny Rosji przeciwko Ukrainie zachowywał się mniej jak przywódca duchowy, a bardziej jak przywódca polityczny. To sugeruje, że ludzie coraz bardziej traktują Kościół jak organizację świecką.

Przywódcy Kościołów prawosławnego i katolickiego znaleźli się pod ostrzałem. Cyryl zawinił bardziej. Patriarcha moskiewski po prostu poparł inwazję Rosji na Ukrainę. Jak wyjaśnił 6 marca, Rosja przystąpiła do „bitwy, która ma znaczenie metafizyczne”. Duchowny dodał, że istnieje „prosty test”, który określa, po której stronie należy się opowiedzieć. Jest nim mianowicie „parada gejowska” – na którą pozwalają ludzie „pretendujący do władzy nad światem”, a na którą nie ma jego zdaniem zgody na Donbasie. Patriarcha stwierdził zatem, że chodzi tu o coś ważniejszego niż polityka – „o zbawienie człowieka”.

Ale i Franciszek sobie nagrabił. Katolicki papież konsekwentnie unikał jednoznacznego stwierdzenia, kto ponosi odpowiedzialność za wojnę. Nawoływał do pokoju („wybierzmy pokój”), modlił się za ofiary wojny, biadał nad wydarzeniami, które „mają miejsce” w Ukrainie. W szeroko odnotowanym przesłaniu z 4 kwietnia Franciszek wypowiedział się następująco: „Napawa mnie bólem to, co dziś się dzieje. Nie uczymy się. Niech Pan zmiłuje się nad nami, nad każdym z nas. Wszyscy jesteśmy winni!”. To rodziło rozczarowanie. Pojawiały się wręcz pomysły, że Franciszek powinien udać się z wyprawą do Kijowa w czasie bombardowań – a tymczasem papież nie był nawet w stanie nazwać rzeczy jasno po imieniu.

Nic zatem dziwnego, że podniosły się głosy, według których postawy Cyryla i Franciszka są niezgodne z duchem chrześcijaństwa. Bo przecież chrześcijaństwo jest religią miłości, a dobro i zło wymagają zdecydowanego odróżnienia. Wydaje się jednak, że bliższy prawdy jest trochę inny obraz. Można by mianowicie powiedzieć, że Cyryl i Franciszek reprezentują dwie przeciwne sobie wizje religijności – odpowiednio przednowoczesną i nowoczesną.

W wizji przednowoczesnej religia i wojna nie są sobie przeciwne. Zgodnie z tym podejściem, jest w pełni normalne, że jeden kraj dokonuje napaści na inny, jeśli w ten sposób trzeba bronić prawdy i dobra. Jak powiedział przecież Cyryl, inwazja Rosji ma znaczenie „metafizyczne”. Z kolei wizja nowoczesna wiąże się z rozdziałem państwa i religii. W tym ujęciu państwo zajmuje się sprawami państwowymi, czyli polityką, a religia – sprawami religijnymi. Dzięki temu możliwy jest pluralizm społeczny i wyznaniowy – a wraz z tym pokój polityczny.

Jeśli przyjmiemy taką perspektywę, to wypowiedzi Franciszka staną się bardziej zrozumiałe. Papież po prostu prezentuje w swoich wypowiedziach różne chrześcijańskie nauki moralne. Mówi więc, że „wszyscy jesteśmy winni” – bo jakże nie mielibyśmy być winni, jeśli na każdym ciąży grzech pierworodny i wszyscy musimy prosić o wybaczenie. Nie powie również, że winna jest Rosja, ponieważ każdy ponosi indywidualną odpowiedzialność przed Bogiem, który ogółem nie jest nacjonalistą i nie posługuje się kategoriami narodowymi.

Tym samym sposobem w czasie watykańskiej drogi krzyżowej niosły krzyż wspólnie rodziny z Ukrainy i Rosji, ponieważ w Kościele przekazujemy znak pokoju każdemu, a miłosierdzie trzeba wykazywać również – a może przede wszystkim – wobec własnych wrogów. Można by powiedzieć, że z Watykanu patrzy się na sprawy w sposób uniwersalny i duchowy, a nie partykularny i pragmatyczny – a w takiej perspektywie wojna w Ukrainie nie jest ważniejsza niż inne współczesne konflikty zbrojne. Ewentualne pretensje w tej sprawie należy kierować najpewniej bezpośrednio do Jezusa Chrystusa.

Krytycy Franciszka w domagają się zatem od niego w praktyce, żeby zachowywał się w mniejszej mierze jak przywódca duchowy, a bardziej jak przywódca polityczny. Ludzie chcieliby, żeby z religii wypływały właściwe wnioski polityczne. Gdy to się nie dzieje, przychodzi rozczarowanie. Tyle że na tym właśnie polega nowoczesna koncepcja religii, że nie płyną z niej żadne wnioski polityczne. Chrześcijaństwo – jeśli brać je na jego własnych warunkach, zgodnie z jego przesłaniem – jest „nie z tego świata”. A zatem postawa chrześcijańska nieraz prowadzi do wniosków, które wydają się irracjonalne politycznie.

Wiedział o tym już Machiavelli, dlatego rozwijał koncepcję polityki, która jest niezależna wobec wiary chrześcijańskiej. Dlatego też z punktu widzenia polityki nie może być współcześnie chrześcijaństwa bez nakładki w postaci jakiejś etyki politycznej. W demokracji prywatnie praktykowana bezwarunkowa i uniwersalistyczna moralność chrześcijaństwa wymaga uzupełnienia w postaci publicznej i pragmatycznej etyki liberalizmu politycznego. Jeśli więc ludzie domagają się od papieża liberalnej postawy politycznej – to domagają się, żeby na papieską sutannę nałożył szatę politycznego liberała.

Do tego trzeba dodać jeszcze jedną uwagę. Bo przecież w praktyce wiadomo, że Kościół często zachowuje się jak organizacja polityczna, a nie religijna – potrafi skutecznie dbać o swoje zupełnie materialne interesy. W dodatku etyka polityczna Kościoła nie zawsze jest liberalna, a niekiedy jest wręcz daleka od liberalizmu.

To sugeruje, że jeśli Franciszek nagle zaczyna postępować jak wzorowy chrześcijanin, to być może jego postawa jest w rzeczywistości parawanem, który skrywa innego rodzaju intencje. W tym przypadku może chodzić o sytuację katolików w Rosji, jakieś powody biznesowe (Bank Watykański nie zyskał sławy jako krystalicznie uczciwa instytucja finansowa), a może jeszcze coś innego.

Jednak niezależnie od rzeczywistych intencji Franciszka, w obu scenariuszach powtarza się wspólny element. Otóż – albo ludzie oczekują od organizacji religijnej, żeby porzuciła nimb metafizyki na rzecz udziału w polityce, albo patrzą na Kościół jak na organizację o zgoła ziemskich interesach – i oczekują od niej adekwatnej reakcji w terminach świeckiej polityki. A zatem domaganie się od Franciszka jednoznacznej postawy politycznej staje się w obu przypadkach wyrazem procesu sekularyzacji, na gruncie którego ludzie w coraz większej mierze traktują Kościół jak organizację świecką.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 693

(16/2022)
25 kwietnia 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE

NAJPOPULARNIEJSZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj