Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Czytając > Bogowie żyją, ale...

Bogowie żyją, ale gdzie? O doświadczaniu boskości i pracach Waltera F. Otta

Paweł Majewski

W quizie z wiedzy religioznawczej zestaw skojarzeń „Otto”, „bóstwo” i „doświadczenie religijne” skłoniłby większość respondentów do wskazania odpowiedzi „Rudolf Otto, 1869–1937, autor «Świętości»”. Jednak oprócz tego znanego z podręczników i syntez badacza religii jest jeszcze drugi Otto – Walter Friedrich (1874–1958), pisarz znany wtajemniczonym i przez nich podziwiany.

Ten drugi Otto zasłynął, chociaż w niezbyt szerokich kręgach, szeregiem monografii poświęconych bóstwom antycznego panteonu greckiego. Pisał swoje książki, dysponując znakomitym warsztatem filologicznym, lecz przejawiał w nich antyakademicką pasję podobną trochę do nastawienia Nietzschego, skromniejszą jednak pod względem zasięgu, obejmowała bowiem jedynie wiedzę ściśle religioznawczą, nie zaś całą kondycję ludzką. Zarazem w pismach Otta widoczny był wyraźnie elitaryzm – autor dawał do zrozumienia, że to, o czym pisze, jest dostępne tylko dla wybrańców, to znaczy dla tych, którzy podzielają jego zdolność postrzegania realności antycznych bóstw. Bo właśnie istnienie bogów, o których opowiadają greckie mity, było głównym tematem jego rozważań.

Założenie, że postacie, które znamy jako Zeusa, Afrodytę czy Dionizosa, są bytami realnie istniejącymi, jest dla niektórych odbiorców nieco kłopotliwe, zwłaszcza jeśli przyjmuje je autor żyjący w XX wieku. Aby zrozumieć, na czym ono właściwie polega w przypadku Waltera Otto, należy wziąć pod uwagę zarówno stan religioznawstwa w jego czasach, jak i podjętą przez niego próbę hermeneutyki wczesnego doświadczenia religijnego, którego śladami były, jego zdaniem, utrwalone w dostępnych nam źródłach wierzenia i praktyki religijne starożytnych Greków.

Religioznawstwo naukowe na początku ubiegłego wieku zdominowane było przez myśl krytyczną ufundowaną na podstawach, jakie w poprzednim, XIX stuleciu stworzyli myśliciele pozytywistyczni i racjonalistyczni. Traktowali oni systemy religijne dawnych kultur przeważnie jako zbiory mniej lub bardziej usystematyzowanych zabobonów lub, w najlepszym razie, jako upoetyzowane opowieści mające objaśnić ludom prymitywnym strukturę i zasady funkcjonowania rzeczywistości, a przy okazji utrzymać je w poddaństwie względem sił wyższych reprezentowanych przez kasty kapłańsko-monarsze. Natomiast jako alternatywę dla takiego rozumienia proponowano wówczas interpretacje rytualistyczne, w których „religią” były nade wszystko zestawy czynności kultowych i rytuały ofiarne, a wszelkie narracje o bogach i herosach stanowiły dla tych działań tylko drugoplanowy ornament, chodziło w nich bowiem głównie o praktyczne zjednanie sobie przez ludzi przychylności istot nadprzyrodzonych. We wszystkich tych podejściach naukowych do zjawisk religijnych dawał się dostrzec silny redukcjonizm – religię sprowadzano w nich do rzędu fenomenów egzystencji ludzkiej mających tak samo konkretne i utylitarne przyczyny i cele, jak na przykład handel czy przemysł.

Doświadczenia umysłu refleksyjnego

Walter F. Otto odrzucał te idee zdecydowanie. Interesowało go – jako religioznawcę specjalizującego się w religii starożytnych Greków – doświadczenie świata przez rodzący się umysł refleksyjny. W treściach mitologicznych dopatrywał się śladów tego właśnie doświadczenia. Realność greckich bogów nie oznaczała dla niego ich fizycznego istnienia jako istot antropomorficznych, lecz raczej była realnością bytów spajających człowieka, dla którego powstanie rozumu oznaczało wyobcowanie z jego świata materialnego, na powrót z tym światem. Zakładał, że dla ludzi żyjących w zamierzchłych czasach, u progu cywilizacji, nieunikniona i niezmożona siła przyrody, natury, musiała być przedmiotem niezmiernego zdumienia, lęku i fascynacji. Próbując ją pojąć za pomocą kategorii umysłowych, które właśnie tworzyli na potrzeby własnego, ludzkiego świata, ujrzeli w świecie nieludzkiej przyrody istoty osobowe, mające podmiotowość taką samą jak oni, lecz nieskończenie od nich potężniejsze i działające tą potęgą w sposób daleko silniejszy od ludzkiego. Tym właśnie jest realna obecność bogów, której orędownikiem był Walter F. Otto.

Nowoczesność zerwała ludzką więź z przyrodą, oddaliła większość z nas od bezpośredniego kontaktu z nią i z jej działaniem we wszystkich wymiarach i odmianach naszej egzystencji. Dziś doświadczamy jej siły głównie w postaci klęsk żywiołowych – trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów, wielkich pożarów i powodzi albo zmian klimatu, które sami prokurujemy. Mało kto dopatruje się w tych zjawiskach obecności sił wyższych – nasz świat jest, zgodnie z celną formułą Maxa Webera, odczarowany. Oddziaływanie natury w naszych własnych ciałach próbujemy zaś zminimalizować lub dostosować do naszych potrzeb i pragnień kulturowych, czego skutkiem jest większość toczonych obecnie wojen kulturowych, których polem jest przecież właśnie ciało ludzkie. Ale dawno temu, gdy nasi poprzednicy nie mieli technologii, które by ich wyalienowały z ich otoczenia przyrodniczego, ani nie mogli przekształcać własnych ciał podług osobistych potrzeb, żyli w ścisłych, codziennych i powszechnych związkach z przyrodą. I wówczas widzieli i czuli jej niesamowitość na co dzień. Nie jest przypadkowym zbiegiem okoliczności, że racjonalistyczne wyjaśnienia mitów i wierzeń religijnych w kulturze greckiej, od zwiastunów u Ksenofanesa po rozwinięte teorie Euhemera, pojawiały się w tych jej fazach, które cechował wzmożony rozwój kultury miejskiej. Walter F. Otto, który oczywiście dobrze znał te próby, świadomie je ignorował i koncentrował się na świecie wyobrażeń eposów homerowych, zakładając, że w czasach powstawania tych poematów pierwotne odczucie boskości fenomenów przyrodniczych nie było jeszcze naruszone przez niszczącą je siłę racjonalizmu.

Swoje rozważania prowadził jednak stylem niewiele odbiegającym od tonu wzniosłych kaznodziejów religijnych. Polscy odbiorcy mogą się o tym przekonać już po raz drugi, ponieważ po przekładzie jednej z jego pomniejszych książek [„Dionizos. Mit i kult”, przeł. Jerzy Korpanty, Warszawa 2016] otrzymaliśmy teraz tłumaczenie jego opus magnum, „Bogowie Grecji. Obraz boskości w świetle greckiego ducha”, wydanego po raz pierwszy w roku 1929. Oto cytat z tej książki, reprezentatywny dla stylu Otta: „Szereg wspaniałych, świetlistych postaci przesunął się przed naszymi oczami, my zaś stoimy znieruchomiali i pogrążeni w zadumie. Kim one są, owe moce, które niosą w swoich rękach całe bogactwo świata?” [s. 141]. Wolno sądzić, że w naszych czasach, osobliwie niechętnych wszelkiemu patosowi, choć zarazem wypranych z ironii i poczucia humoru, taki styl wypowiedzi nie przyciągnie tłumów. Z pewnością jednak nie o tłumne audytorium chodziło temu pisarzowi, który swoją dykcję literacką kształtował, czerpiąc z dorobku Friedricha Hölderlina i Stefana Georgego, poetów nieszczególnie zabiegających o szeroką popularność, za to ewidentnie manifestujących wtajemniczenie w wyższe, niedostępne dla pospólstwa, prawdy o świecie.

Skoro już zaś o kwestiach stylu mowa: pewne zdumienie może wzbudzać fakt, iż tłumacz „Bogów Grecji” Otta zdecydował się posłużyć między innymi przekładem „Iliady” pióra Nikosa Chadzinikolau oraz przekładem „Fausta” pióra Andrzeja Lama, ponieważ w tych tłumaczeniach poetyckie walory oryginałów zostały zatarte wyjątkowo starannie i dokładnie. Idzie tu wprawdzie o myśl przede wszystkim naukową, nie zaś artystyczną, jednak smakosze literatury mogą przy niektórych spolszczeniach fragmentów klasyków prychnąć z niesmakiem. Ale powiedzmy szczerze – to ich problem. Jak się coś nie podoba – czytać w oryginale.

Ważniejsze dla zrozumienia myśli Otta jest zauważenie, że autor „Bogów Grecji” był filologiem klasycznym i religioznawcą, który w nieświadomy dla samego siebie sposób pragnął zostać antropologiem. Nie widać w jego tekście na przykład znajomości pism Luciena Lévy-Bruhla, chociaż pojęcie „partycypacji mistycznej”, wprowadzone przez tego badacza w wydanej w 1910 roku pracy „Les fonctions mentales dans les sociétés inférieures”, pasowałoby bardzo dobrze do jego wywodów i poglądów. Jego po części naukowe, po części poetyckie, po części mistyczne ujęcia doświadczenia bóstwa i boskości w świecie fenomenów przyrody zostały potem sformułowane w inny, ściślejszy intelektualnie i bardziej uniwersalny sposób, przez Junga i Eliadego, którzy jednak pozbawili ten temat fascynującego dla niektórych odbiorców aspektu, jakim jest osobiste doznanie tego, o czym się pisze (lub czyta) – doznanie obecności istot nadprzyrodzonych w obserwowanym naocznie krajobrazie. Lecz to doświadczenie i tak nie nadaje się do werbalnego sprawozdania.

 

Książka:

Walter F. Otto, „Bogowie Grecji. Obraz boskości w zwierciadle greckiego ducha”, przekład Jerzy Korpanty, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2022, seria Rodowody Cywilizacji.

 

Skoro tu jesteś...

...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa

Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 714

(38/2022)
13 września 2022

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj