Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Felietony > [Sawczuk w poniedziałek]...

[Sawczuk w poniedziałek] Suma wszystkich afer. O książce „Wielkie żniwa” Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby

Tomasz Sawczuk

Posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej przeprowadzili kontrole poselskie w wielu urzędach. Na podsumowanie ich pracy ukazała się książka „Wielkie żniwa. Jak PiS ukradł Polskę”.

W ostatnich latach trwała ożywiona dyskusja na temat tego, w jaki sposób powinny działać media w warunkach autokratyzacji państwa – gdy władza osłabia lub porzuca kolejne standardy demokratyczne. Niektórzy przekonywali, że rolą zawodową dziennikarzy jest rzetelne opisywanie faktów, co wyklucza zastępowanie polityków w agitacji wyborczej; inni dziennikarze przekonywali, że sytuacja jest nadzwyczajna i przybrali rolę polityków.

Może więc nic dziwnego, że obok dziennikarzy-polityków mamy też polityków, którzy wzięli na siebie rolę dziennikarzy śledczych. W tym ostatnim przypadku rzecz jest dość zrozumiała. W okresie rządów Zjednoczonej Prawicy władza aktywnie utrudnia wyjaśnienie wielu domniemanych afer. Tymczasem opozycja, podobnie jak czwarta władza, również ma za zadanie kontrolować rząd. A działanie w trybie kontroli poselskiej daje czasem lepsze narzędzia, niż posiadają media. Z kolei skandali jest tak wiele, że pracy wystarczy dla wszystkich.

W obecnej kadencji parlamentu Dariusz Joński i Michał Szczerba, politycy Koalicji Obywatelskiej, przeprowadzili kontrole poselskie w wielu urzędach. Jako podsumowanie tych interwencji ukazała się właśnie książka autorów „Wielkie żniwa. Jak PiS ukradł Polskę”. Autorzy wzięli na siebie wymagające zadanie. Jasne i przekonujące przedstawienie nieprawidłowości w działaniu władzy jest szczególnie trudne w ustrojach hybrydowych, takich jak nieliberalna demokracja. Jak wyjaśniał w rozmowie ze mną węgierski konstytucjonalista András Sajó, takie ustroje zostały wymyślone właśnie w tym celu, żeby skutecznie uchylać się przed krytyką i rozliczeniem.

Socjolożka Kim Lane Scheppele zwróciła uwagę na problem za pomocą terminu Frankenstate, czyli państwo frankensteinowskie. Jak wyjaśniała badaczka, jeśli będziemy analizować porządek prawny czy konstytucyjny w nieliberalnej demokracji punkt po punkcie, to łatwo przeoczymy rzeczywiste problemy. W ten właśnie sposób maskują patologiczne praktyki przedstawiciele PiS-u. Na przykład zwracają uwagę, że w niektórych krajach KRS również wybierają politycy, a w innych w ogóle nie ma Trybunału Konstytucyjnego. A nawet jeśli w jednym czy drugim przypadku zostały naruszone jakieś normy, nie jest to przecież żadna katastrofa, ponieważ poprzednie rządy, jak również rządy w innych krajach, też od czasu do czasu naruszają jakieś normy i nikt nie robi z tego powodu wielkiego dramatu. Jak zwraca uwagę Scheppele, zasadniczy problem możemy dostrzec wtedy, gdy spojrzymy na cały mechanizm, a nie poszczególne elementy systemu – gdy zobaczymy, jakiego „potwora” ustrojowego zbudowały kolejne pozornie niewinne posunięcia.

Jak zatem pokazać w praktyce problem z rządami PiS-u? Wydaje się, że ogólnie istnieją dwie drogi. Po pierwsze, można pokazać patologiczne zasady obowiązującego modelu władzy – na przykład wykorzystywanie instytucji publicznych dla celów partyjnych. Jednak przedstawianie zasad brzmi prawniczo, abstrakcyjnie i może być mało atrakcyjne retorycznie. Po drugie, można pokazać konkretną aferę – naświetlić szczegóły pewnej symbolicznej sprawy. Tyle że w tym przypadku ludzi może rozboleć głowa od nadmiaru faktów. Niektóre znaczące historie z czasem stają się na tyle złożone – jak ma to w miejsce w kontekście kryzysu praworządności – że łatwo się w tym pogubić, a cały harmonogram wydarzeń będą ogarniać jedynie profesjonaliści. A zatem i tak źle, i tak niedobrze.

Co więcej, w obu scenariuszach nieliberalna władza dysponuje szeregiem manewrów obronnych. Niezależnie od tego, czy będziemy krytykować patologiczne standardy rządów Zjednoczonej Prawicy czy patologie w konkretnej sprawie, władza może wykonywać rozmaite posunięcia w celu podważenia zarzutów. Na przykład, znajdzie przykłady niewłaściwego postępowania innych rządów oraz przykłady własnych popularnych działań, aby zmienić temat (wszyscy kradną, ale my się dzielimy). Do tego w warunkach głębokiej polaryzacji brakuje niezależnych i budzących powszechne uznanie instytucji, które mogłyby zbadać nieprawidłowości – dlatego rząd może unieważniać krytykę albo kontrolę władzy jako atak polityczny ze strony oponentów. Z tego wynikałoby, że władzy nie da się skontrolować, chyba że z jakiegoś powodu postanowi skontrolować sama siebie.

Spośród dwóch wspomnianych scenariuszy, Joński i Szczerba wybrali drogę pośrednią. Nie proponują całościowej syntezy, przedstawiają natomiast siedem konkretnych historii, w których prowadzili kontrole poselskie. Autorzy opisują aferę respiratorową i historię działania szpitali tymczasowych w czasie pandemii, finansowanie przez rząd narodowców od Roberta Bąkiewicza, fuchę w banku dla posła Kołakowskiego w zamian za głos na PiS, zmarnowany miliard złotych na elektrownię w Ostrołęce, granty państwowe dla rodziny byłego ministra zdrowia Szumowskiego, a także handel działką przez rodzinę Morawieckich.

Każda z tych spraw dotyczy czegoś innego i nie wszystkie są tego samego kalibru, ale można sobie na tej podstawie wyrobić pewien ogólniejszy obraz spraw. Do głowy przychodzi słowo: układ. Kolejność jest zwykle taka, że najpierw dochodzi do jakichś nieprawidłowości, następnie ktoś się o tym dowiaduje, a potem nic się nie dzieje. Władza nie jest zainteresowana przestrzeganiem właściwego standardu i wybiórczo stosuje prawo. Oto właśnie problem systemowy: ręka rękę myje.

Ostatecznie rzecz biorąc, ów problem systemowy wydaje się ważniejszy od poszczególnych historii. W istocie nie możemy nawet poznać całej prawdy na temat spraw opisywanych przez Jońskiego i Szczerbę. Niekiedy nie jest nawet jasne, czy w konkretnych przypadkach mamy do czynienia ze zwykłą niekompetencją, wadliwym standardem moralnym czy złamaniem prawa. Żeby to wiedzieć, niezbędne byłoby pełne i niezależne postępowanie, nieraz ustalenie nowych faktów. A tego nie będzie, jeśli nie zmieni się władza.

 

Na kogo warto zagłosować ...

... w najbliższych wyborach do europarlamentu? Żyjemy w dobie baniek medialnych i polaryzacji debaty publicznej. Zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego są kluczowe dla przyszłości Polski i Europy, a prowadzona przez przeciwne strony polityczne kampania często odbiega od kluczowych dla wyborców tematów związanych z bezpieczeństwem, infrastrukturą krytyczną, solidarnością społeczną i zmianami klimatycznymi.

Każdy i każda z nas ma prawo do obiektywnych mediów i rzetelnych informacji, pozwalających podjąć odpowiedzialną decyzję wyborczą. Rzeczowe analizy pomagające nam wszystkim decydować o swoich prawach i obowiązkach warto wesprzeć nawet drobną kwotą. Choć nie pobieramy opłat za teksty, nasza praca ma swoją wartość. Nawet 50 złotych miesięcznie pozwala nam stale docierać do nowych osób poszukujących refleksyjnego, niezależnego dziennikarstwa. Wspólnie z naszymi Darczyńcami i Patronami zapewniamy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 744

(15/2023)
17 kwietnia 2023

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj