Kultura Liberalna solidarnie z Ukrainą

KULTURA LIBERALNA > Słysząc > Wagner w kurorcie,...

Wagner w kurorcie, czyli o Wielkanocnym Festiwalu w Baden (cz.2)

Gniewomir Zajączkowski, Szymon Żuchowski

Na początku XIX wieku Baden zaczęło być nazywane „letnią stolicą Europy”. Artyści, arystokraci i bogacze wypoczywali w gorących źródłach i górskim powietrzu, a czasem tracili majątki w miejscowym kasynie, o czym Dostojewski pisze w „Graczu”. Baden przyciągało muzyków potencjalnymi wysokimi zarobkami i prestiżem. Zjawił się tu również Ryszard Wagner, który właśnie w Baden, chciał zbudować swój wymarzony teatr.

Artyści i arystokraci

Elegancka publiczność przyjeżdżała do Baden od 1845 roku pociągiem. Sześćdziesiąt lat później przebudowano dworzec, żeby bardziej odpowiadał gustowi epoki i coraz większemu ruchowi. Dworzec ten nadal istnieje, choć ostatni pociąg odjechał z niego w 1977 roku (dzisiaj kolej dojeżdża do niżej położonej, nowszej części miasta). Na starym dworcu nadal można jednak kupić bilety na podróż [niem. Fahrkarte], tyle że będzie to podróż muzyczna! 

Stację zamieniono na szatnie i foyer, a w miejscu dawnych peronów dobudowano w 1998 roku największy w Niemczech gmach operowy. Nowy gmach zaprojektowany przez Wilhelma Holzbauera zastąpił stojący do dziś nieopodal kasyna uroczy teatr, na inaugurację którego Hektor Berlioz napisał operę „Béatrice et Bénédict”.

O muzyce i muzykach w Baden można długo opowiadać. Warto wspomnieć choć to, że przez dziewięć kolejnych lat przyjeżdżał tu na wakacje Johannes Brahms. Trafił do Baden na polecenie Clary Schumann i w nieodległym Lichtental miał dom, w którym spędzał lato, i gdzie napisał między innymi dwie symfonie, „Requiem”, „Rapsodię na alt”. Ściągali tu również najwięksi soliści skuszeni bogatą klientelą, która nie tylko chciała ich słuchać, ale i hojnie wynagradzać. Nie dziwi zatem, że łaknący prestiżu Wagner także chciał zaistnieć w tym środowisku, oraz że właśnie tu widział oczami wyobraźni swój wielki teatr i życie w luksusie. Jak wiemy nic z tego nie wyszło, a marzenie Wagnera o teatrze zmaterializowało się w Bayreuth. Jednak socjeta Baden dała Wagnerowi coś niematerialnego.

© Monika Ritterhaus / Baden-Baden Festspiele

Do Baden na korepetycje, czyli Wagner uczy się o śpiewie 

Kiedy legendarna śpiewaczka Paulina Viardot przeszła na emeryturę w wieku 42 lat, razem z mężem – przeciwnikiem autorytarnych rządów Napoleona III, udali się z powodów politycznych na luksusowe „wygnanie” do Baden. Z tej emerytury powracała okazjonalnie, a pod naciskiem Brahmsa prawykonała między innymi wspomnianą „Rapsodię na alt”. 

Wagner w Baden nie tylko próbował zdobyć pieniądze, ale uważa się, że kilkakrotnie spotykał się z Pauline Viardot, która miała udzielać mu swoistych lekcji i wprowadzić go w technikę francuskiego i włoskiego śpiewu operowego. Interesującą Wagnera kwestią było pogodzenie techniki bel canto ze zrozumiałością tekstu. To w Baden pod okiem Viardot rodziły się Wagnerowskie koncepcje śpiewu operowego. Po latach politycznej banicji Viardot wróciła z mężem do Paryża, gdzie wykształciła m.in. kilka renomowanych śpiewaczek wagnerowskich (Félia Litvinne, Ada Adini, Selma Ek).

Orkiestra festiwalowa – Berlińscy Filharmonicy

Od 2013 roku Wielkanocny Festiwal w Baden jest współorganizowany przez Berlińskich Filharmoników, którzy są jednocześnie gwiazdami festiwalu. Zespół pojawi się tu jeszcze w kolejnym sezonie i zagra m.in. „Madamę Butterfly” pod batutą Pietrienki. Z kolei na wiosnę 2026 roku, po kilkunastu latach nieobecności, Berlińczycy wrócą na wiosenną edycję Festiwalu w Salzburgu. 

Tradycją jest, że orkiestra bierze udział w inscenizacji opery, którą po powrocie do Berlina prezentuje w wersji koncertowej. W tym roku do tego celu „Elektrę” Ryszarda Straussa (recenzję spektaklu można przeczytać w nr 759 „Kultury Liberalnej”). Jednak udział Belińczyków w tym Festiwalu nie ogranicza się do zagrania spektakli operowych. Repertuar festiwalu można podzielić na trzy główne kategorie: koncerty kameralne, koncerty symfoniczne i wspominana opera. W tym roku na „Elektrze” nie poprzestano. Oferta operowa była nieco szersza. 

© Monika Ritterhaus / Baden-Baden Festspiele

Wiosna i miłość

Tak można by zatytułować program koncertu operowego z muzyką Wagnera, którym Kiriłł Pietrienko dyrygował w czasie festiwalu. Na program koncertu złożyły się: uwertura do „Tannhäusera” wraz z następującą po niej sceną bachanaliów oraz pierwszy akt „Walkirii”. Był to koncert o różnych obliczach miłości. Różne dzieła łączyło jedno – niepowstrzymany, romantyczny zalew uczuć; w prezentowanym fragmencie „Tannhäusera” bachiczny, w „Walkirii” tajemniczy i czysty. 

Sąsiedztwo sceny z „Tannhausera” rozgrywającej się w dominium Wenus z romantycznym uniesieniem Zygmunta i Zyglindy z „Walkirii” nadaje temu ostatniemu kontekst, w którym widzimy bohaterów w nieco innym ujęciu. Zestawienie utworów wykorzystał Pietrienko do pokazania ich miłości bardziej fizycznej, co wyraziło się między innymi w żywiołowej interpretacji orkiestry. Pietrienko to poszukiwacz detali instrumentacyjnych i harmonicznych i partyturę Wagnera pokazuje czasem od strony późniejszego, Straussowskiego ekspresjonizmu, a czasem impresjonizmu Debussy’ego.

W roli zakochanego w sobie rodzeństwa wystąpili Vida Miknevičiūtė i Klaus Florian Vogt w zastępstwie za Brandona Jovanovicha. Część publiczności uznała tę zmianę za korzystną, jednak większość chyba nie mogła się pogodzić z prostą, naiwną, wręcz dziecinną interpretacją roli Zygmunta zaprezentowanej przez Vogta. Efekt dziecinności pogłębiał osobliwy, pozbawiony vibrato sposób śpiewania Vogta. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że nie jesteśmy w „Walkirii”, a dwa odcinki dalej, w „Zmierzchu bogów” – i oto mamy przed oczami syna Zygmunta i Zyglindy – naiwnego chłopaczka, Zygfryda. Jedno trzeba przyznać – Vogt śpiewa dźwiękiem prostym, lecz dużym, oraz z dobrą dykcją.

Jego partnerką była Vida Miknevičiūtė, solistka, która potrafi we współpracy z dyrygentem znaleźć miejsce dla swojego głosu w dużej, gęstej partii orkiestry. Miknevičiūtė potrafiła przekazać smutek, radość, poczucie niepewności, a także determinację Zyglindy. Była to kreacja wielowymiarowa, taka na jaką zasługuje ta bohaterka. Kontrastowała ona z płytką w ujęciu Vogta kreacją Zygmunta. Śpiewacy w swoim podejściu różnili się tak, że trudno było uwierzyć, iż Zygmunt i Zyglinda to bliźniaki. Podobno jednak w spontanicznym odruchu przeciwieństwa się przyciągają, więc ich romans wydawał się wielce prawdopodobny. 

Jako czarny charakter, mąż Zyglindy – Hunding, wystąpił Kwangchul Youn. Śpiewak doskonale znany Wagnerowskiej publiczności. Wciąż wspaniały, szeroki i przyjemnie brzmiący głos jest aż zbyt ładny dla ohydnej postaci, niemniej tak przyjemnie się go słucha!

Kameralnie – 150. urodziny Schönberga (cz. 2)

Główną atrakcją Wielkanocnego Festiwalu w Baden-Baden jest oczywiście możliwość posłuchania Berlińskich Filharmoników w operze, ale równie atrakcyjnie przedstawiał się w tym roku program kilkunastu koncertów kameralnych. W ich repertuarze można było znaleźć liczne łączące je wątki. Najciekawszym był ten modernistyczny, pokazujący różne stylistyki końca XIX i początku XX wieku, co rzuciło światło na twórczość Schönberga z różnych perspektyw. Właśnie muzyka Schönberga zdawała się tu wysuwać na pierwszy plan, co jest w oczywisty sposób sposobem uczczenia 150. rocznicy urodzin tego kompozytora przez orkiestrę. Więcej o Schönbergowskich programach Filharmoników Berlińskich pisaliśmy kilka tygodni temu w nrze 791 „Kultury Liberalnej”. 

W cyklu kameralnym można było usłyszeć bardzo różne kombinacje instrumentów, z których bodaj największą sensację wzbudził koncert blachy – 5 trąbek, 5 puzonów, 2 waltornie i tuba oraz Sarah Willis (jedna z waltornistek) jako konferansjer. W środowisku o muzykach z sekcji blachy często mówi się jako o najbardziej „wyluzowanych” i to znalazło w tym koncercie potwierdzenie. Oczywiście nie był to kabaret, ale wciąż koncert prezentujący najwyższe umiejętności gry na jednych z najtrudniejszych do opanowania instrumentów. 

Także na tym koncercie miała pojawić się muzyka Schönberga, jednak w ostatniej chwili zrezygnowano z zagrania „Vier Stücke” op. 27. Wytłumaczono się brakiem wystarczającej liczby prób, poniekąd bardzo profesjonalne odejście, a i bez tego koncert był wystarczająco bogaty i różnorodny. Skończyło się więc na błyskotliwej fanfarze napisanej przez Ryszarda Straussa na zamówienie ratusza w Wiedniu, „Marszu wojskowym” nr 1 Schuberta, pieśniach Dowlanda w aranżacji na cztery puzony zrobionej przez Olafa Otta (jednego z muzyków Berlińczyków) i „Ave Maria” Brucknera. Jeśli do tej pory nie zrobiło się wystraczająco dziwnie, to później nastąpił jeszcze „Taniec słowiański” nr 8 Dvořáka, czyli w zasadzie sylwestrowy samograj, a całość zakończyła suita, na którą złożyły się trzy popularne tango: Aieta, „Corralera”; Piazzola „Adiós Nonino; Villoldo „El Choclo”. 

Można dostać ataku śmiechu od samego czytania programu koncertu z utworami od Sasa do Lasa. Lecz cały ten miszmasz zagrano tak pięknym dźwiękiem i z takim wyrafinowaniem i wyczuciem stylów, że z sali koncertowej w kasynie wychodziło się niechętnie, podobnie niechętnie opuszczało się Baden. Wyjazdowi towarzyszyło poczucie zbliżającego się końca jakiejś epoki – w przyszłym roku Berliner Philharmoniker na wiosnę pojawią się w Baden po raz ostatni, przynajmniej na jakiś czas.

 

„Wagner-Gala Konzert”
(24 IV 2024, Baden-Baden Festspielhaus)

Wykonawcy: 

Kirill Petrenko (dyrygent)
Vida Miknevičiūtė (Sieglinde)
Klaus Florian Vogt (Siegmund)
Kwangchul Youn (Hunding)
Berliner Philharmoniker

 

Blechbläser der Berliner Philharmoniker”, Kammermusik IV
(26 IV 2024, Kasyno Baden-Baden, Weinbrennersaal)

Wykonawcy:

Guillaume Jehl, David Guerrier, Andre Schoch, Bertold Stecher, Tamás Velenczei (trąbki); Olaf Ott, Jonathon Ramsay, Jesper Busk Sørensen, Stefan Schulz, Tomer Maschkowski (puzony); Sarah Willis, Andrej Žust (waltornie); Alexander von Puttkamer (tuba)

 

Zdjęcia © Monika Ritterhaus / Baden-Baden Festspiel


Na kogo warto zagłosować ...

... w najbliższych wyborach do europarlamentu? Żyjemy w dobie baniek medialnych i polaryzacji debaty publicznej. Zbliżające się wybory do parlamentu europejskiego są kluczowe dla przyszłości Polski i Europy, a prowadzona przez przeciwne strony polityczne kampania często odbiega od kluczowych dla wyborców tematów związanych z bezpieczeństwem, infrastrukturą krytyczną, solidarnością społeczną i zmianami klimatycznymi.

Każdy i każda z nas ma prawo do obiektywnych mediów i rzetelnych informacji, pozwalających podjąć odpowiedzialną decyzję wyborczą. Rzeczowe analizy pomagające nam wszystkim decydować o swoich prawach i obowiązkach warto wesprzeć nawet drobną kwotą. Choć nie pobieramy opłat za teksty, nasza praca ma swoją wartość. Nawet 50 złotych miesięcznie pozwala nam stale docierać do nowych osób poszukujących refleksyjnego, niezależnego dziennikarstwa. Wspólnie z naszymi Darczyńcami i Patronami zapewniamy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności.

Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców!

SKOMENTUJ

Nr 796

(15/2024)
9 kwietnia 2024

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

PRZECZYTAJ INNE Z TEGO NUMERU

KOMENTARZE



WAŻNE TEMATY:

TEMATY TYGODNIA

drukuj