Szanowni Państwo!

Publikujemy teksty autorów pochodzących z pięciu różnych środowisk intelektualno-ideowych: Klubu Jagiellońskiego, „Magazynu Kontakt”, „Krytyki Politycznej”, „Nowej Konfederacji” i – „Kultury Liberalnej”.

Teksty te ukażą się jednocześnie we wszystkich tych pismach o profilach prawicowych, liberalnych i lewicowych. To kolejna odsłona projektu „Spięcie”, w którym od lat bierze udział „Kultura Liberalna”. 

Porównanie perspektyw z różnych stron światopoglądowego czy politycznego spektrum i poważne traktowanie wzajemnych argumentów jest najlepszym sposobem na odebranie paliwa populistom. 

Trwanie w bańkach im sprzyja, bo wykorzystują niewypowiedziane wątpliwości i karmią nimi społeczne lęki.

Dziś piszemy na temat, który ostatnio populiści szczególnie sobie upodobali, a efekty ich zatrutych haseł widać na co dzień. Ostatnio w Gdyni – gdzie agresywny klient sklepu w ksenofobiczny sposób zaatakował ukraińską sprzedawczynię. 

Temat o tyle trudny, że w dyskusjach obok niego pojawia się pojęcie „integracja”. Tylko co to właściwie znaczy?

Pięć perspektyw, żadnej skrajnej

Cechą projektu „Spięcie” jest to, że biorą w nim udział redakcje o różnych profilach ideowych, ale nie skrajnych. Dlatego w naszej dyskusji nie piszą publicyści, którzy nawołują do nienawiści czy posługują się ksenofobicznymi hasłami. A tak działają politycy, którzy zbierają poparcie radykalizmem, jak Grzegorz Braun. Nie musimy być jednak bezradni wobec jego metod, możemy zaprezentować różne poglądy na wywołujący emocje temat i zaprezentować własne stanowisko czytelnikom pism o innych profilach. To duża wartość.

Autorzy tekstów, które dziś publikujemy, mają więc różne poglądy na to, jak powinna odbywać się integracja imigrantów w Polsce, co właściwie ona oznacza, z jakich wzorców powinniśmy w tej sprawie korzystać, a z jakich nie. 

Podają argumenty, które zastępują hasła populistów. Co ciekawe – czasami używają tych samych argumentów, choć mają różne poglądy.

Helena Anna Jędrzejczak z „Kultury Liberalnej” pisze: „Kim są dla nas migranci i migrantki? Zagrożeniem? Tanią siłą roboczą? Zabezpieczeniem emerytalnym? Szansą na zwiększenie różnorodności? A może po prostu ludźmi, których łatwo przeoczyć, gdy przesłaniają ich wielkie idee i tabele z danymi ekonomicznymi? Na kwestię migracji z różnych perspektyw spoglądają obywatele i obywatelki kraju przyjmującego, twórcy polityk publicznych i same osoby migrujące. Różne są także perspektywy etyczne, w ramach których rozpatrujemy to zagadnienie”. I dowodzi, że rezygnacja z perspektywy etycznej jest niewłaściwa, natomiast obecność imigrantów w Polsce nie ogranicza się do współczucia. Polacy na obecności cudzoziemców zyskują. 

Mariusz Sulkowski z Klubu Jagiellońskiego pisze o tym, co jego zdaniem należy zrobić, żeby w kwestii integracji nie popełnić błędów Zachodu. „Europa Zachodnia przez dekady wierzyła, że integracja migrantów wydarzy się «sama»: wystarczy silne państwo, nauka języka i dobrze finansowane programy wsparcia. Ta wiara okazała się iluzją. Polska, dopiero rozpoczynająca swoją przygodę z realną imigracją, dostaje tę lekcję za darmo – jeśli tylko zechce ją odrobić.

Hanna Frejlak z „Magazynu Kontakt” zauważa: „To prawicowa opowieść o integracji przebiła się do mainstreamu i zyskała status «zdroworozsądkowej», a zatem ogólnie obowiązującej. Lewica zaś nie bardzo ma narzędzia, by z tą opowieścią walczyć. Na przejrzyste w swej prostocie prawicowe zarzuty o lekkoduchostwo, naiwność czy zwyczajną głupotę, lewicowcy zwykli w kontekście integracji odpowiadać raczej symetrycznymi w zamierzeniu oskarżeniami o rasizm, islamofobię czy ksenofobię, niż równie klarowną wizją skutecznej i realistycznej polityki integracyjnej”.

Olena Babakova z „Krytyki Politycznej” pisze: „Migracja przynosi realne korzyści gospodarcze i demograficzne, a rezygnowanie z nich z powodu niechęci do skorygowania kilkunastu procedur, «bo tu jest Polska», jest zwyczajnie nierozsądne”.

Bartłomiej Radziejewski i Jarema Piekutowski z „Nowej Konfederacji” pytają: „20 czy 100 milionów Polaków? Ostatni moment na decyzję”. Bo od niej zależy, czy Polska pozostanie bliska jednolitości narodowej, ale mała pod względem liczby ludności, czy też przyjmie nowych obywateli, zwiększając swój potencjał. Piszą: „Bez systemu koordynacji międzyresortowej, który łączyłby kwestie bezpieczeństwa, rynku pracy, integracji społecznej i obywatelstwa, każdy większy napływ ludności – nawet kilku milionów mieszkańców – zostanie najpierw przeoczony w planowaniu, a następnie doprowadzi do chaosu demograficznego, społecznego i politycznego, zamiast przynieść trwałe korzyści narodowi”.

Przypominamy też tekst redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej” Jarosława Kuisza „Cztery filary polskości. Krótki poradnik, jak zostać prawdziwą Polką lub Polakiem”, który można przeczytać tu.

W dyskusji na ten temat weźmie też udział dwóch naszych współpracowników – Padraic Kenney, amerykański historyk, badacz najnowszych dziejów Europy Środkowo-Wschodniej i Polski, oraz profesor Ben Stanley z Centrum Badań nad Demokracją na Uniwersytecie SWPS, Brytyjczyk, który od 24 lat mieszka w Polsce. Ich teksty napisane w odpowiedzi na tekst Jarosława Kuisza opublikujemy za dwa tygodnie, tuż przed Nowym Rokiem.

Polecamy także inne teksty z nowego wydania, w tym esej Karoliny Wigury o Hannah Arendt.

Życzę dobrej lektury,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”.